Frank Loyd Wright

Jerzy Feiner

I.
Budynki projektowane przez Wright, pomimo upływu czasu ciągle należą do najwspanialszych obiektów architektury amerykańskiej. Ich wartości się nie dewaluują. Są świadectwem orginalnego myślenia. Fascynują wielu architektów świata do naśladownictwa. Oddziaływanie jego architektury jest wciąż bardzo silne daje się prześledzić, w wielu obiektach. Przeanalizowanie, źródeł inspiracji w jego dziełach jest istotne dla zrozumienia fenomenu pt; Wright, oraz wpływu twórczości na życie i vice-versa.

Podczas, prawie siedemdziesięcio letniej kariery zaprojektował ponad osiemset obiektów. W zestawie znalazły się; banki, obiekty biurowe, kościoły, synagogi, muzea i rezydencje prywatne.

Wielka kariera rozpoczęła się stosunkowo póżno, w okresie największej depresji amerykańskiej, lat trzydziestych. Architekt, dobrze przekroczył sześdziesiątkę. Zdawało się że już nigdy nie wkroczy, do czołówki architektów świata. Szerokie znajomości trzeciej żony Olgivany umożliwiły Wrightowi uzyskanie zamówienia na projekt letniego domu dla milionera Edgara J. Kaufmana, właściciela wielkiego domu towarowego w Pittburgu. Wright do tej pory ledwo się utrzymywał na powierzchni konkurencyjnego życia w Stanach. Całkowicie pogrążony w długach i napastowany przez wierzycieli. Tylko dzieki silnemu charakterowi, nie poddał się przeciwnościom losu.

Analiza psychologiczna architekty , wykazuje ogromnie rozwinięte poczucie własnej wartości. Odznaczał się bardzo trudnym charakterem. Był notorycznie prowokacyjny. Jego reakcje były nie do przewidzenia. Starał się świadomnie, czy nieświadomnie, kształtować swoje życie, dalekie od tego co powszechnie uważa się za normalne. Znajdowanie się na skraju przepaści, podniecało w nim działania twórcze. On sam wyznawał publicznie;

- musialem w zyciu wybierac pomiedzy honorowa ignorancja a hipokrytyczna pokora.

Był w życiu celebrowany, wyśmiewany, zapominany i ponownie odkrywany. Wiedział zawsze gdzie będzie jego miejsce w historii architektury świata. Miał życie zarówno pełne sukcesów jak i klęsk. Żyl w centum świata jak i na jego rubierzach.

Wielki świat go niejednokrotnie odrzucał, poniżał. Koszmarne tragedie rujnowały go psychicznie. Społeczeństwo go potępiało. Kapłani wyklinali za porzucenie żony i dzieci.

II.

Lokalizacja letniej rezydencji Kaufmana była romantyczna. Wśród wzgórz, potoku i skał, tworzyła wyjątkowe warunki do dramatycznego, a zarazem poetycznego rozwiązania. Wright przez parę miesięcy szukał inspiracji. Ale praktycznie praca wcale nie posuwała się do przodu. Zdawało się że to, skromne zamówienie wyślizgnie się ze stołu kreślarskiego. Telefon zleceniodawcy, będącego w pobliżu studia, zmobilizował do pracy. W ciągu dwuch godzin koncepcja projektu była gotowa. Obiekt stał się najsławniejszym domem na świecie. Tym samym rozpoczęła się wielka kariera Wrighta. Przez długie lata Wright pracował dla Kaufmanów.

Wśród wielu projektów które wykonał, na szczególną uwagę zasługują obiekty wybudowane na terenie Los Angeles. Zasadniczym materiałem są bloki prefabrykowane. Stanowiły w tym czasie ogromną sensację. Jest to Millard House w Pasadenie i Storer House w Hollywoodzie projektowany dla Joela Silvera producenta fimowego. Obiekty robią wrażenie niewielkich z zewnątrz. Są ogromne we wnątrz.

Według architekty;

jest to kreowanie w skonczonej przestrzeni - przestrzeni nieskonczonej.

We wnętrzach kryje się wiele niespodzianek architektonicznych. Portyki, niezwykle wglądy do dalszych perspektyw, wzbogacają atrakcyjność wnętrz. Występują załamania osi, różnicowanie poziomów. Intymne małe patia, wypełnia bogata zieleń. Tzw. złodziejskie wglądy do dalszych wnętrz są pełne zagadek i tajemnic. Jak w barokowych włoskich pałacach powstają labiryntowe sytuacje. Tworzy wnętrza w których można utracić orientację.

Bardzo często wyposażał projektowane domy, meblami własnego projektu. Powstawały w ten sposób komplety jadalniane, salony wypoczynkowe z bogato dekorowanymi kominkami, często z motywem ulubionego kwiatu, malwy. Uroczyste krzesła otrzymywały wysokie oparcia. Na stołach projektował ogromne wazy, wolno stojące świeczniki. W wielkich kandelabrach, płonęły światła. Równocześnie dobierał desenie do tkanin zarówno wolno leżących czy użytych do tapicerki. Zabawnym faktem jest że projektował, przybrania głów dla służby aby uzyskać jednolity stylowy charakter całości.

Frank Lloyd miał swoją własną filozofię twórczą. Stosował ją nie tylko w projektowanych obiektach ale szeroko opisywał w swoich książkach. Krytyka nie zawsze wysoko oceniała jego literackie plony. Niektóre jego myśli są zastanawiające;

Nigdy nie tworzę budynku nie widząc go w aktualnej relacji do otoczenia i jego społecznej roli.

Artystą staje się ten, dopiero wtedy, kiedy transformuje naturę przetwarzając ją w swojej duszy, patrząc na nią. To co zostało przetworzone staje się elementem integralnym natury. Natura jest inspiracją do form idealnych prawie że boskich, które się w niej kryją.

Nienawidził siebie w roli ojca. Nie lubiał być nazywany przez dzieci Tatą.Twierdził;

...uczucia ojcowskie posiadam tylko dla architektury, którą tworzę.

III.

W roku 1909 ucieka do Europy z kochanką. Miał z nią romans od wielu lat. Mamah Cheney, była żoną przyjaciela i klijenta. W rozpaczy została porzucona żona i dzieci. Był to ogromny skandal w tamtych czasach. Znalazł się na łamach wszystkich amerykańskich czasopism. Praktyka architektonicznie została bojkotowana. Jako bankrut życiowy, wraca do posiadłości rodzinnej, majatku swoich dziadków, w centralnej części Wisconsin niedaleko Spring Green. Nie przestaje być aktywny. Buduje swój dom i studio. W nim będzie działać przez pół- wieku. Nazywa tą posiadłość Taliesin.

mój dom jest zbudowany z kamienia i drzew z tej ziemi, chcę być jej częścią tak wyraził swoją wielką inspirację.

Jego życie osobiste nieprzedstawia się najlepiej. Usiłuje się rozwieść z drugą żoną Miriam Noel. Bogata wdowa, jest nieprzytomnie w nim zakochana. Nazywa go Panem moich sennych marzen. Niechce udzielić rozwodu. Jest przytym kobietą niezrównoważona, okrutną, uzależnioną od morfiny.

W roku 1910 wraca do swoich rodzinnych stron. W międzyczasie Mamah Cheney uzyskała rozwód i przenosi się do Taliesin. Trzy lata upływają w czasie których Frank stara się odbudować swoją pozycję. Są to lata ciężkiej walki. Ze wszystkich stron otacza go ostracyzm.

W czasie Bożegonarodzenia, organizuje konferencję prasową, w czasie której wyjaśnia swoje postępowanie światu. Stwierdza że - ... każdy zwykły człowiek musi przestrzegać praw w swoim postępowaniu ale ... - on jest Frank Lioyd Wright, nie jest zwykły.

W sierpniu 1914 roku Cheney, zostaje okrutnie zamordowana wraz z synem i siedmioma uczestnikami kolacji w Teliesinie w czasie nieobecności Franka. Morderstwo nastąpiło w trakcie pożaru. Sytuacja nie była wytłumaczona do końca. Mordercą był służący Indianin. Frank, pochował ją we własnym rytuale rozpaczy. Leży w ogrodzie, obok jego matki. Była najukochanszą kobietą. Tragedia, ta czarną chmurą zapadła na całe życie. Jedynie aktywność w odbudowie Teliesinu, mogła go doprowadzić do równowagi psychicznej.

W roku 1924 poznaje Olgivanne Hinzenberg. Wykonuje cały szereg projektów . Są to kosztowne rezydencje na putyni . Obiekty te uzyskują wysokie uznanie w Europie. W Japoni powstaje wspaniały projekt - Imperial Hotel. Budynek ten wychodzi nietknięty z silnego trzęsienia ziemi. Fakt ten podbudowuje Wrighta prestiż.

Olgivana daje pomysł stworzenia Szkoły w Taliesinie. Studenci stworzą rodzaj Komuny samowystarczalnej. Każdy student opłaca czesne w wysokości około $650 dolarów. Ma bezpośredni kontakt z Mistrzem i uczy się projektowania architektonicznego. Rownócześnie musi wykonać cztery godziny dziennie pracy fizycznej. Są to prace w ogrodzie, praca w polu, czyszczenie, sprzątanie i naprawa sprzętu domowego. Olgivanna decydowała o wszystkim. Ustalała dzienne menu. Decydowała o rodzaju muzyki w pracowni i w polu, gdzie były zainstalowane mikrofony. Dochodziło do tego że określała kolor skarpetek jakie powinni nosić uczestnicy. Interesowało ją prywatne życie studentów z kim i kto ma utrzymywać stosunki seksualne. Decydowała o małżeństwach i rozwodach. Otrzymała przydomek "Krolowej Matki".

Szkoła w Taliesinie spodkała się z ostrą krytyką. Twierdzono że studenci niewiele się nauczyli od swojego mistrza. Byli traktowani jak niewolnicy. Prace rozpoczynali o godzinie 7mej rano, kończyli o godzinie 10tej wieczorem i co dziwne wszyscy byli bardzo szczęśliwi. Mieli prawo wyboru takiego życia. Mistrz miał prawo decyzji i rację. Nie była to demokracja ale heroiczny teroryzm.

W międzyczasie Writhe wykonał szereg projektów tzw. budownictwa po przystępnych cenach. Byly to tzw. Usonian Domy. O słabym wykończeniu i nigdy nie uzyskały tak niskich cen jak to było projektowane.

Jednym z najważniejszych projektów był tzw. Johnson Wax Building w Racine Wisconsin. Budynek ten należy do jednego z arcydzieł nowoczesnej architektury. Zostały w nim rorwiązane dwa nowe zadania. Pierwszym było wyprodukowanie szkła pół-turbinowego, o długości 43 mil to jest okolo 70 km.. Zostało użyte do świetlików. Drugim ważnym osiągnięciem było zastosowanie wiotkich kolumn betonowych podpierających sufit. Krytyka rozpływała się w zachwytach. Twierdzono że został wybudowany; palac, koścół, najpiękniejsze wnętrze w Stanach Zjednoczonych. Określano że ten utwór przestrzenny może być porównany tylko do Dziewiątej Symfonii Beethovena.

W roku 1943 architekt otrzymał najpoważniejsze i najtrudniejsze zlecenie. Zaprojektowanie muzeum dla Nowego Yorku. Muzeum to miało pomieścić ogromną kolekcję malarstwa nie przedmiotowego. Był to zbiór tzw. "Króla Miedzi", Solomona R. Guggenheima. Wright przekroczył 76 lat. Przez całe życie lekceważył zamówienia z Nowego Jorku twierdząc że to miasto to tylko banki, prostytucja i nic dobrego... a jest tylko więzieniem dla duszy. Krytykował wszystkich i wszysko zwłaszcza w obecności dziennikarzy.

Wright przyjął koncepcję szokującą, gigantyczną spiralę. Pomysł ten pasjonował go wiele lat. Wnętrze byłoby jedną wielką rampą. Zwiedzający wysiadali z windy na górze i schodzili w dół oglądając obrazy. Największe sławy ze świata sztuki oponowały ten pomysł. Został zrealizowany i uzyskał przydomek Pralki. Na wiosnę 1959 budynek był gotowy. W kwietniu 9tego 1959 Wright umarł. Był to fakt trudny do uwierzenia. Wszyscy byli przekonani że będzie żył wiecznie nie tylko w swoich dziełach.

SELECTED BIBLIOGRAPHY
Stanisław Szukalski: When Wright was wrong. 1980 (unpublished)
Burns Ken: The Tortured Genius of Frank Lloyd Wright. Vanity Fair. November 1998.
Campell, Joseph; The Herro with a Thousand Faces. Princeton : Princeton University Press,1949.
Connors, Joseph:The Robi House of Frank LIoyd Wright” Chicago; University of Chicago Press,I984.
Carpenter Manson Grant: The Early Work of Frank Lloyd Wright.Dover publication . Inc. NY, 1982.
Secrest Meryle: Frank Lloyd Wright. Published by Alfred A. Knopf, Inc,1992.
Scully Vincent Jr.: Frank Lloyd Wright. Publ. George Braziller, Inc. NY 1985.


Ameryka