Adam Lizakowski
Wódz
Sztuka o życiu polskich emigrantów w Chicago na początku XXI wieku
Osoby:
Wódz
- mężczyzna w wieku 47 lat. Łysy z brzuchem, w spodniach od dresu koloru brązowego i białej podkoszulce na ramiączkach. Twarz duża i owalna z której bije tyrania i samozadowolenie. Typ chama, któremu w życiu się udało i on o tym wie.
Pudernica
- kobieta w wieku powyżej 40. lat, przy kości, włosy na rudo ufarbowane, ubrana z jeansy spodnie i jasno różową bluzkę tzw. pół golf. Bez makijażu.
Poeta
- młody mężczyzna w wieku 27 lat, łysiejący blondyn, z krótką bródką hiszpańska, ubrany w czarne spodnie i flanelową koszulą w szkocką kratę.
Lokatorzy
Pierwszy - Rosjanin
Drugi - Czech
Młodzi mężczyźni długowłosi w wieku około 30 lat ubrani w jeansowe spodnie, szaroniebieskie koszule, rozpięte pod szyją.
Lala
- dziewczyna lat 24, wysoka blondynka, bardzo ładna, ubrana elegancko, zadbana w makijażu. Blondyna, która wie czego chce, od życia i drugiej osoby.
Wygibas
bratanek Wodza - młody mężczyzna przed 30. Ubrany w jeansowe spodnie i jasno zielony sweter, szatyn.
Pierdzirurka
mężczyzna w wieku około 50 lat, łysy, ubrany w ubranie robocze jeansowe tzw. ogrodniczki, zarośnięty, o brudnych rękach, i spoconym czole, w koszuli brudno niebieskiej, takie jakie noszą robotnicy, ma podwinięte rękawy. Zawsze nosi ze sobą taką małą skrzynkę z narzędziami, w tylnej kieszeni chusteczkę, którą ociera pot z czoła i kurze ze stołu.
Małe Piwko
właściciel Baru pod Kogutem, mężczyzna około 40, modnie ubrany z dużym złotym łańcuchem na szyi. W jasnym garniturze, w rozpiętej na klatce piersiowej żółtej koszuli.
A k t I
scena 1
Duże pomieszczenie kuchenne pomalowane na jasno kremowy kolor, pośrodku sceny ustawiony jest stół nakrytym seledynowym obrusem z plastiku, na którym leżą sterty gazet z jednej i drugiej strony, pośrodku stają naczynia, czajnik z herbatą, kubki, talerze i talerzyki, duży bochen chleba, nóż, widelec, łyżka, słoik dżemu truskawkowego, musztarda, keczup. Za stołem siedzi Wódz w okularach i kończy jeść śniadanie, jednocześnie przegląda gazety. Nad stołem z sufitu zwisa żarówka na zakurzonym przewodzie elektrycznym. Wódz siedzi pośrodku za stołem twarzą do widowni, z lewej i prawie strony stołu stoją dwa różne krzesła. Na ścianach wiszą obrazy - widoczki, kalendarz, zegar, szafki kuchenne. Pod wiszącymi szafkami, stoją szafki tego samego koloru na których umieszczone są różne naczynia kuchenne, jak garnki różnej wielkości, patelnie, słoiki, przyprawy kuchenne, duże pudełko kawy, etc. W lewym rogu kuchni stoi lodówka, z prawej strony jest zlew. Obok zlewu stoi stolik na czterech nogach, na którym stoi radio przenośne, gra muzyka Beatelsów, utwór pt. Love. Z lewej strony obok stolika są drzwi przez które wchodzą aktorzy. Słychać pukanie do drzwi, ale Wódz udaje, że nie słyszy pukania, kończy się utwór Beatelsów, pukanie staje się coraz bardziej natarczywe. Wódz kończy jedzenie i przeglądanie gazet, ociera usta w podkoszulek. Zdejmuje okulary kładzie je obok czajnika z herbatą. Leniwym i przeciągłym głosem mówi - proszę - do kuchni wchodzi Złota Rączka zwany także Pierdzirurką.
Pierdzirurka
Mówi energicznie
Dzień dobry Wodzu. Jak się spało?
Stawia skrzynkę z narzędziami pod stół, bierze krzesło z prawej strony, siada na przeciw Wodza.
Wódz
Panie Pierdzirurka, czy ja panu płacę za zadawanie głupich pytań. A jak się miało spać? Niech mi pan odpowie? Łazi pan z kąta w kąt wynajduje sobie robotę za którą ja płacę i jeszcze bezczelnie pan mnie się pyta, jak mi się spało.
Pierdzirurka
Tacy ludzie jak pan śpią snem błogim, bo bogowie im sprzyjają a i opatrzność ma ich w swojej opiece. Daje pan takim jak ja robaczkom pracę wyświadczając im łaskę.
Wódz
Panie nie wiem gdy się nauczył pan tak ładnie ćwierkać ? Czy w więzieniu czy na jakimś uniwersytecie, zresztą na jedno to wychodzi, ale lubię w panu szacunek jakim pan darzysz pracodawcę. A w dzisiejszych czasach o to trudno.
Pierdzirurka
Wiem, że i o pracę nie tak łatwo jak kiedyś, Ameryka idzie ku upadkowi.
Wódz
Jak pan wiesz od 15 lat gdy zostałem właścicielem domu oka nie zmrużyłem. Od piętnastu lat nie śpię tylko czuwam aby takie darmozjady jak pan miały zapewnioną pracę. Tyle co ja włożyłem serca, abyście mieli lepiej w życiu nie zostało docenione.
Pierdzirurka
Ależ Wodzu doceniamy, doceniamy.
Wódz
Dzisiaj przylatuje z Polski moja narzeczona, ona mi pomoże w walce z wami. /Pierdzirurka przysuwa się bliżej do stołu, bierze się za oglądanie gazet. Wykształcona i piękna, młoda i energiczna, weźmie was w swoje pazurki, wtedy będzie tańczyć jak ta lala. Znam jej matkę, suka nad sukami. Ze mną macie za dobrze, teraz zobaczycie co to znaczy Ameryka. Patrzy na Złotą Rączkę, ale ten ogląda gazetę z bielizną damską. tzw. reklamówką.
Pierdzirurka
Ogląda gazety i mówi niby to do siebie niby to do Wodza
Co tam nowego piszą w gazetach Wodzu? Co dzisiaj słychać w świecie? Przygląda się uważnie gazecie. Wstaje i przybliża twarz do gazety mówi głośno i dobitnie. Ale laski, gdzie oni takie dziewczyny wynajdują? Ja tyle lat szukam takiej, o jak ta na przykład, ładna suczka. Pokazuje palcem Wodzowi dziewczynę z gazety. Nigdy takiej nie spotkałem. Ale piersi, ma czym oddychać. A pańska narzeczona i młoda i ładna, ciekawy jestem jakby w takich majtkach wyglądała? Patrzy na Wodza wyzywająco.
Wódz
Co nowego w gazetach pytasz się pan? A no był napad łysych na fabrykę grzebieni w Hiszpanii. Akcje złota i ropy rosną na giełdzie tokijskiej. Strajk szczerbatych pod fabryką sucharów w Moskwie, a archeolodzy amerykańscy znaleźli suche majtki z epoki przedkolumbijskiej na dnie Zatoki Meksykańskiej nieznanego pochodzenia i materiału, prawdopodobnie któryś z UFO je tam zostawił. W jakim celu naukowcy jeszcze nie wiedzą.
Pierdzirurka
A co z tymi panienkami z gazety?
Wódz
One należą do świata ludzi pięknych i bogatych, mądrych i zaradnych życiowo. A pan jesteś idiota, leń, łamaga życiowa na dodatek brzydki i biedny. Poza tym one przebywają w świecie aniołów, w świecie ludzi mających ładne domy i ogrody, samochody i łodzie, a pan śpisz w piwnicy i okno pańskiej sypialni wychodzi na śmietnik.
Pierdzirurka
Nie mów pan tego tak prosto w oczy, to boli, najdą mnie jakieś myśli samobójcze.
Wódz
Za takie zwierzenia powinienem wyrzucić pana z pracy na pysk i na bruk. Chcesz się pan szarpać na swoje życie, proszę bardzo ale nie na terenie mojej własności, tego sobie nie życzę. Słyszy pan, nie życzę sobie. A za kilkanaście godzin pojawi się taka z takimi cyckami jak ta. Pokazuje mu gazetę.
Pierdzirurka
No to gratuluję takiego anioła z takimi cyckami, teraz to już pan oka nie zmrużysz do końca swoich dni. Koniec świata, domy i anioły, nocne czuwanie, sen z powiek.
Wódz
Mówi groźnie.
A jak sprawy wyglądają na dzisiaj? Czy pokój dla narzeczonej jest już gotowy, wykładzina wyprana, ściany wymalowane, ubikacja czysta, okna wymyte. Słowem czy wszystko jest na błysk zrobione?
Pierdzirurka
Odkłada gazetę, mówi energicznie.
Wodzu, wszystko to co pan polecił zostało wykonane, obchód poranny zrobiony, przy śmietnikach posprzątałem, przed domem też. Panienki pokój jest gotowy niczym królewska komnata. Pachnie świeżością i elegancją. Tak czysto, że aż człowiek boi się w takim pomieszczeniu przebywać. Nawet ten stół z połamanymi nogami tak skleiłem, że wygląda jak jakiś antyk z czasów Lincolna. Można na nim kości krowie rąbać. Uderza ręka w rękę pokazujac w ten sposób rąbanie. Żadnych poważnych rzeczy ani zmian nie zauważyłem. Powierzone mi obowiązki, wszystkie wykonałem w 100% . Teraz czekam na nowe rozkazy. Ale, tylko w nocy pojawiły się nowe niespodziewane problemy.
Wódz
Przestraszonym głosem.
Ale, tylko... Mówże człowieku co się takiego stało?
Pierdzirurka
Na pierwszym piętrze przepaliła się żarówka, na trzecim zginęła żarówka. A ci z drugiego piętra nie mają kasy, więc nie wiem co mam z nimi zrobić. Czy postraszyć policją, emigrejszym, czy wyrzucić na zbity pysk, dodając kilka kopniaków na osłodę amerykańskiego snu o bogactwie... Poza tym wszystko jest o. key
Wódz
Mówi z zatroskaniem w głosem. Szybko.
Kopa i na zbity pysk na ulicę, to jedyna metoda. Mojego banku nie interesują moje problemy. Muszę płacić na czas, koniec kropka. Jak się spóźnię to karę rąbią, że aż w uszach szumi. Kara za karą i odsetki od kary i jeszcze procenty od odsetków muszę płacić. Kopa i na ulicę i jeszcze policję na nich zawołam, że mi mieszkanie zniszczyli, że mnie okradli. Od teraz przez cały czas musisz mieć ich pan na oku, aby przypadkiem po cichu się nie wyprowadzili. Jak uciekną bez płacenia, panu potrącę z wypłaty. Zrozumiano.
Pierdzirurka
Jasne, że zrozumiano dwa razy nie trzeba powtarzać. Te ptaszki nie uciekną mi z klatki. Niech im się nie wydaje, że w Ameryce mogą robić co im się podoba.
Wódz
Dobrze iść już pan i pogadaj z nimi, i brać się za robotę. Osiemnastkę trzeba jak najszybciej zrobić, mieszkanie stoi puste już trzeci dzień, jutro przyjdą oglądać je nowi lokatorzy. Ja tracę pieniądze, a wy to macie w nosie, bo to ja tracę a nie wy. Ale pamiętajcie jeśli ja stracę to i wy nie zarobicie. Po drodze skocz pan żabim truchtem do Pudernicy i powiedz jej, że chce z nią rozmawiać. Tak samo poinformuj pan Wygibasa, aby tutaj się pojawił, pojedzie na lotnisko po Lalę. Powiedz mu pan aby się dobrze wykąpał, założył czystą koszulę, wymył samochód, odkurzył, siedzenia spryskał dezodorantem zapachowym ma jeszcze trochę czasu, więc niech się dobrze przygotuje, abym się za niego nie musiał wstydzić przed damą.
Pierdzirurka
Wszystko zrozumiałem, gdyby mnie pan potrzebował będę pod osiemnastką, ale na tych oszustów przez cały czas będę miał oko.
Akt I
scena 2
Wszystko jak w scenie pierwszej. Wódz wstaje od stołu wychodzi na środek sceny, przeciąga się chwile robi przysiady z wyciągniętymi rekami przed siebie, rozlega się pukanie do drzwi. Pada krótka komenda wejść i wchodzi Pudernica.
Pudernica
Robi trzy kroki staje obok Wodza, mówi bojaźliwym głosem.
Chciałeś ze mną rozmawiać Wodzu.
Wódz
Wódz przynosi krzesło za stołu, stawia ją obok krzesła pierwszego. Oboje siadają z twarzami skierowanymi do widowni. Pewnym siebie i zarozumiałym głosem z nią rozmawia
Tak chciałem z tobą pogadać, bo jest o czym, przede wszystkim za kilka dni koniec miesiąca i trzeba będzie rozliczyć podatki za ten kwartał, skoczyć do banku sprawdzić konta, obliczyć straty i zyski. Przygotuj książkę do wglądu, wraz ze wszystkimi rachunkami i odcinkami, muszę to przejrzeć, czy aby mnie nie okradziono, albo czy się nie pomyliłaś, nie daj Boże na moją niekorzyść.
Pudernica
Robię to już piętnaście lat dla ciebie i jak do tej pory wszystko było dobrze, to i tym razem będzie dobrze. Czy tak nie myślisz?
Wódz
Mam nadzieje, że będzie dobrze i tym razem, ale nigdy cię do końca nie rozumiałem więc, nie jestem na sto procent ciebie pewien. A nuż widelec coś ci odbiło i wymyśliłaś sobie, że od teraz będziesz mnie systematycznie okradać, albo oszukiwać, co na jedno wychodzi. Mało o takich rzeczach się czyta w gazetach, ogląda w telewizji. Ameryka to piękny i wspaniały kraj, ale nie dla ludzi uczciwych i pracowitych jak ja, ale prawa są dla złodziei i oszustów. Armie przekupnych adwokatów tylko czekają na frajerów, co im kasę przyniosą, za rozwiązanie ich problemów. Psychiatrzy czekają na idiotów co będą się przed nimi spowiadać za grube pieniądze, a szpitale na niedoszłych samobójców i ich pieniądze. Domy pogrzebowe liczą na wystawne pogrzeby i pieniądze nieboszczyków. Słowem trzeba uważać i nikomu nie wierzyć, dwadzieścia cztery godziny na dobę trzymać się za kieszeń, a na kobiety po czterdzieśce szczególnie, bo te jak sępy czekają na kasę.
Pudernica
Dziękuję Wodzu za chwilę szczerości. Razem budowaliśmy twoje imperium, ty masz miliony dolarów a ja miliony obowiązków. Tobie wolno chwalić Amerykę, a mnie nie wolno narzekać. Ty wszystko sam zrobiłeś i sam do wszystkiego doszedłeś, ja tylko ci przez te lata zawadzałam na drodze do sukcesu.
Wódz
Wokół ciebie wszyscy mówią po polsku, w banku, u lekarza, piekarza i rzeźnika. Nadal masz polską mentalność, polskie pojmowanie świata. Jesz polski chleb i kiełbasę, pijesz polską wódkę, masz przyjaciół Polaków. Czytasz polskie gazety, słuchasz polskiego radia i oglądasz polską telewizję. Czy to nie jest dla ciebie sukces w Ameryce?
Pudernica
Miałeś mnie za darmo, nic cię nie kosztowałam, i robiłam wszystko za darmo jak ta głupia, to twój sekret sukcesu w Ameryce.
Wódz
Za darmo???
Pudernica
Tak, za darmo. Nic nie miałam i nic nie mam, poza moją głupotą i naiwną miłością do ciebie, którą ty gardzisz i szydzisz. Nigdy nie kupiłeś mi kwiatka, nie zaprosiłeś do kawiarni, na obiad do restauracji.
Wódz
Tutaj nie ma miejsca dla takich jak ty, sentymenty, pierdoły itd.
Pudernica
Zdenerwowana krzyczy Podchodzi do niego bliżej, patrzy prosto w oczy.
Jesteś cham i łajdak i nic więcej, pastwisz się nade mną, bo masz w tym przyjemność, wsadzić w mózg te swoje grube, wstrętne paluchy i nimi grzebać, manipulować. Ty jesteś Ameryka, która wymierza wszystkim to na co zasługują. A tak naprawdę jesteś zwykły łobuz osiedlowy cham i raz jeszcze cham.
Wódz
Mówi wysokim głosem, odsuwając się na dwa kroki od Pudernicy.
Ja jestem cham i łajdak, to ja ciebie zaprosiłem do Ameryki, a po dwóch tygodniach wciągnąłem do łóżka. Zapomniałaś o tym, co? Dawno to było temu twój wujek już nie żyje i nie zaprzeczy, ale to on zaprosił cię do Chicago. A później co? Oczekiwał wdzięczności, a ty zamiast się odwdzięczyć uciekłaś z domu. Co, może za ostro się za ciebie brał? Mógł dać ci dwa tygodnie więcej czasu, abyś się namyśliła, przyzwyczaić do siebie. Dzieliłabyś łóżko z ciocią, cóż w tym złego? Nie ty pierwsza nie ostatnia. Ameryka nie takie rzeczy widziała. Miałaś szczęście, bo trafiłaś na mnie, to ja ci życie uratowałem, bo inaczej wylądowała byś w burdelu, własny wujek by cię tam oddał.
Pudernica
Wybucha płaczem, szlocha, trwa to chwilę, szlochając mówi:
Okrutny łajdak jesteś, nic więcej.
Wódz
Zmienia głos na łagodny.
Dość o tobie. Mam już cię powyżej uszów. Jak zapewnie wiesz dzisiaj przybywa moja osobista narzeczona z Polski, wcześniej wydałem ci różne polecenia, teraz chciałbym się dowiedzieć, czy wszystko wykonałaś?
Pudernica
Wciąż szlocha, wycierając nos w chusteczkę.
Wszystko wykonałam tak jak chciałeś, ale niestety musiałem wydać więcej pieniędzy niż zaplanowałeś. Za sto dolarów dzisiaj niewiele kupisz, właściwie nic już nie kupisz.
Wódz
Zdenerwowany.
Ty, ze swoją rozrzutnością doprowadzisz mnie kiedyś do zawału i będziesz miała na swoim sumieniu. Doszłaś już do takiej wprawy, że wyciągasz mi pieniądze z kieszeni w biały dzień, a ja jak ta idiota, jeszcze się na to zgadzam. Mówże złodziejko na co tyle pieniędzy wydałaś?
Pudernica
Przestała płakać doszła do siebie.
Kupiłam dla twojej narzeczonej dwa komplety pościeli, poduszki, koc, ręczniki, firanki do pokoju, wazon na kwiaty i kwiaty, które już stoją w jej pokoju. Kupiłam trochę różnych mydeł i pachnideł, a także zestaw garnków do gotowania i komplet talerzy na cztery osoby wraz z filiżankami. A to wszystko kosztuje, byle czego nie kupowałam, więc wyszło ponad dwieście dolarów, czyli więcej niż zaplanowałeś, a jak wiesz zaplanowałeś pięćdziesiąt, to tyle co kosztuje wazon i kwiaty. Tobie przecież wystarczy dres za garnitur, jesz na talerzach znalezionych na śmietniku, pijesz w kubkach, które zostawili twoi lokatorzy, śpisz na łóżku, które ktoś ci dał, bo do tej pory spałbyś na podłodze nakryty gazetami. Tobie do życia ani niczego ani nikogo nie potrzeba, ręczniki a cóż to za dziwactwo, przecież można wytrzeć się w starą koszulę.
Wódz
Wciąż zdenerwowany.
Pan Bóg pokarał mnie tobą, po co ja cię brałem, po co? Już tysiąc razy się pytałem sam siebie, po co? Dzisiaj otrzymałem odpowiedź, żebyś mnie w biały dzień okradła za moim własnym przyzwoleniem.
Pudernica
Okradała, okradła, we wszystkich widzisz tylko złodziei i oszustów. Jak sobie wyobrażasz swoją narzeczoną w swoich ramionach, w brudnym pokoju, na zaspernionym prześcieradle, pod śmierdzącym kocem, słowem sam jesteś idiota i naiwniak. Złodziei i oszust, boisz się że trafisz na drugiego takiego samego jak ty, kanalię, dlatego wszystkich podejrzewasz o wszystko co najgorsze.
Wódz
Podbiega do niej podstawia zaciśnięta pięść pod nos.
Od dzisiaj moje życie zmieni się diametralnie, to cię boli, to cię denerwuje. Opuszcza pięści i odchodzi kilka kroków na bok. Mówi spokojnie. Nie odeszłaś ode mnie nawet na krok, teraz raz jeszcze ci potrzebuję.
Pudernica
Bieda aż piszczy, bezrobocie króluje w Polsce a ty postanowiłeś jak prawdziwy biznesmen wykorzystać sytuację i otumanić znajomą, aby ta wysłała ci córkę, bo ty uratujesz jej życie, pokazując Amerykę od śmietnika, bo tylko taką znasz. W zamian ona odda ci swoją rękę i młode ciało, a znając ciebie to i o duszę będziesz się targował. Będziesz miał takie rogi, ogromne rogi, że nimi o księżyc zahaczysz.
Wódz
To jest Ameryka, takie małżeństwa jako moje to normalna dla pionierów, czytaj historię Ameryki. A pomysł ze ślubem podsunęła mi jej matka, to nie moja wina, że ona taka młoda i piękna. Matka kocha córkę ponad życie, której życzy wszystkiego najlepszego
Pudernica
Nie rozśmieszaj mnie stary niedomyty śmierdzący capie. Ta twoja znajoma, to musi być taka sama kanalia jak ty, albo rozum jej odebrało i zwariowała, albo ma nóż na gardle, albo głód jej zagląda w garnki i oczy. Nikt przy zdrowych zmysłach takich rzeczy nie robi, a jeśli już to nie z tobą, bo ty jesteś tą złą stroną Ameryki wykrzywioną przez twoją pazerność i chytrość.
Wódz
Zdenerwowany.
Coś za coś, mnie zajęło ponad dwadzieścia lat pracy, aby być w tym miejscu co jestem.
Pudernica
Ty po prostu chcesz ją sobie kupić tak jak kupuje się telewizor, albo kapcie. Podobają mi się te niebieskie więc je biorę.
Wódz
Twoim zadaniem jest tylko i wyłącznie zaprzyjaźnić się z Lalą. Od jutra masz tydzień wolnego, płatny tydzień, i będziesz pokazywać miasto i jego uroki. Mówić o Ameryce i pięknym życiu tutaj, a wszystko będziesz robić pod kątem przygotowania jej do małżeństwa ze mną.
Pudernica
Ty zwariowałeś dajesz mi tydzień wolnego i to płatnego, chłopie napij się zimnej wody, nie poznaję cię. Boże wariat, najprawdziwszy wariat, zgubił rozum, muszę zadzwonić na policję, może ktoś go znalazł. Jak wygląda rozum takiego skunksa jak, proszę powiedz, bo muszę go opisać? Czy ty naprawdę nie rozumiesz, że robisz z siebie wariata, więcej powiem, robisz z siebie wariata za własne pieniądze na własne życzenie. Przez wiele lat miałam wątpliwości czy dobry Pan Bóg istnieje, ale teraz wiem, że istnieje, pokarał cię, odebrał ci rozum. Już myślałam, że nie dożyję takiej chwili, a jednak dożyłam.
Akt I
scena 3
Rozlega się pukanie do drzwi i bez czekania na zaproszenie wchodzi do kuchni Wygibas. Robi minę zakłopotanego, ale tylko udaje.
Wygibas
Przepraszam wuju, że przeszkadzam, ale chciałeś ze mną rozmawiać.
Mocno akcentuje ostatnie dwa słowa
Wódz
Już ci tysiące razy mówiłem, żebyś do mnie się nie zwracał - wuju, nie jestem żadnym twoim wujkiem, ty podły psie, ty zgryzoto moich dni.
Wygibas
Miłe powitanie jak na dzień dobry.
Wódz
Milczy, jakby zastanawiał się nad tym co ma powiedzieć. Wyraźnie widać, że walczy ze swoimi myślami. Ciężkim głosem odzywa się po chwili.
Sprawa jest delikatna i wymaga dużej dyplomacji, niestety nikogo innego nie mam więc. muszę niestety zdać się na ciebie. Robię to z bólem serca i zdaję sobie z tego sprawę, że jest to jedna z najgorszych opcji, ale cóż nic na to nie poradzę. Jestem osaczony przez idiotów i to podcina mi skrzydła orła
Wygibas
Wstęp już masz poza sobą, teraz zmierzaj do sedna sprawy. Nie po to się kąpałem i założyłem świeżą koszulę, abyś miał dla mnie jakieś sprawy nieważne, albo mało ważne. Urodziłeś się do spraw wielkich, tylko niestety, trafiłeś w swoim życiu na ludzi małych, głupich i podłych i na tym polega twoja tragedia życiowa. Gdyś miał co najmniej dwóch ludzi, którzy cię nie okradają i na których możesz liczyć i polegać, dawno byłbyś już drugim Napoleonem
Wódz
Wszystko się zgadza drogi Wygibasie, ty jesteś moim kamieniem u szyi, ale to już ci mówiłem setki razy. W żaden sposób nie mogę na tobie polegać, ale niech cię auto przejedzie nawet dzisiaj. Sprawa jest ważna. Pojedziesz na lotnisko po moją osobistą narzeczoną, powitasz ją w moim imieniu. Wstaje idzie do stolika na którym stoi radio, otwiera szufladę i wyjmuje z niej zdjęcie. To jest zdjęcie tej dziewczyny. Weźmiesz kartkę, napiszesz na niej dużymi literami WÓDZ, i tak oto w ten prosty sposób się spotkacie. Prosto z lotniska przywieziesz ją do domu. A jedyne słowa w samochodzie, tylko tak i nie. Zrozumiałeś. Podaje zdjęcie Lali.
Wygibas
Bierze zdjęcie i z radością w głosie z wrażenia zagwizdał.
To prawdziwa Lalka, gdzie ty ją wynalazłeś człowieku!? Taka dziewczyna w Ameryce to majątek. Ta buzia, te oczka, ten nosek, to chodząca góra złota, kopalnia orgazmów dolarowych nie powiem ty masz łeb do biznesu. Każdy burdel weźmie ją z otwartymi ramionami.
Wódz
Tylko bez wygłupów smarkaczu, synu nocnego stróża i sprzątaczki. Wiesz, że tego nie lubię. Jeśli podpadniesz, wylądujesz w śmietniku.
Wygibas
Mówi z politowaniem.
Słyniesz w całym w Chicago z dobrego serca, i wszyscy to wiedzą, całe miasto wie, że jesteś chodzącą dobrocią. Prawdopodobnie w następnym roku rada miejska wystawi twoją kandydaturę do jakiegoś ważnego medalu, albo nawet czegoś większego, za twe dobre serce.
Wódz
Nie kpij sobie ze mnie, bo to źle się dla ciebie to skończy, a teraz wynocha, nie pokazuj mi się na oczy bez niej. Ty błaźnie, ty... opanowuje się i mówi łagodnie..... w samochodzie jest 43 376 mil przejechanych. Stąd na lotnisko jest dziesięć mil w jedną stronę, dziesięć w druga, i ani jednej więcej, bo ci łeb utnę, zapamiętaj to sobie. Nie będę płacił za twoje przejażdżki na mój koszt. Zrozumiano!!!
Wygibas
Wysyłasz mnie w swojej sprawie, każesz się wykąpać, założyć świeżą koszulę i jeszcze masz odwagę wyliczać mi mile. A kto mi zwróci za mydło i szampon, który zużyłem na nie moje potrzeby, a kto zapłaci za pranie koszuli? Czy myślisz, że proszek do prania leży na ulicy. Teraz każesz mi coś tam wypisać na kartce, a kartki nie dałeś, bo wiadomo papier jest drugi. To co, mam to wszystko zorganizować we własnym zakresie? Iść na śmietnik i poszukać jakiegoś pudełka, kartonu?
Wódz
Tak właśnie masz zrobić.
Ze złością
Idź już niech cię nie widzę, bo jak huknę cię w zęby, to do końca życia będziesz jadł tylko płatki owsiane.
Wygibas
To się nazywa miłość rodzinna. Wychodzi przyśpieszonym krokiem.
Akt II
scena 1
Nic się nie zmienia, tak samo jak w akcie pierwszym.
Wódz
Pozostaje sam na scenie, po której chodzi w kółko przez kilkanaście sekund, mówi sam do siebie.
Wchodzi Pierdzirurka z dwoma lokatorami, mówiącymi z akcentem czeskim i rosyjskim. Lokatorzy wyraźnie są przestraszeni tym co zaszło.
Pierdzirurka
Mówi z triumfem w głosie
Wodzu ci dwaj o to buntownicy nie chcą płacić. Prosiłem po dobroci, ale oni są jakby głusi, albo nie rozumieją co się do nich mówi, albo rżną głupków i zapomnieli już polskiego. Może przemówisz do nich mową Szekspira.
Wódz
Mówi ostro i bardzo pewnie siebie
Słuchajcie ofiary pękniętego kondoma komunizmu, co słyszę, nie chcecie płacić za wynajem mieszkania. Czyżby pomyliły się wam czasy i miejsca? Czy wciąż wydaje wam się wam, że mieszkacie w komunie? Tak mi odpłacacie za moje dobre serce? Co jak co, ale tego się od was nie spodziewałem. Za tyle zrobionego dla was dobra, teraz muszę się przed wami poniżać mówiąc o pieniądzach, które mi się święcie należą.
Lokator Pierwszy
Mówi spokojnie bez patrzenia na Wodza
Mieszkamy u ciebie już dwa lata, teraz idzie na trzeci, a ty co roku podnosisz nam płatności o dwieście dolarów. Dowiedzieliśmy się, że tobie nie wolno takich rzeczy robić, bo zabrania tego prawo miejskie. Chcemy się wyprowadzić, a że masz nasz zadatek, to uzgodniliśmy, że nie będziemy płacić za ostatni miesiąc, tylko odmieszkamy nasze należności.
Wódz
Człowieku czyś ty zwariował? Jaki zadatek? O czym mówisz?
Lokator Drugi
Nie pamiętasz jak się tutaj wprowadzaliśmy dałeś nam umowę do podpisania i wziąłeś zadatek.
Wódz
Wszystko się zgadza, ale czy czytaliście umowę o wynajem mieszkania? Zadatek otrzymujecie tylko wtedy gdy mieszkanie jest w idealnym porządku, a wasze nie jest. Jest burdel, dziury w ścianach, zdjęcia nagich dziwek przyklejone do ścian, okna brudne, łazienka zapuszczona, wszędzie brud.
Lokator Pierwszy
To nie jest prawda, umowa była po angielsku napisana, a tyś ją nam tłumaczył na polski. Mieszkanie miało być czyste, ale nie było, ty miałeś je wyczyścić, ale nie zrobiłeś. Teraz chcesz od nas pieniądze, za taki syf.
Wódz
Jak był taki syf to trzeba było się nie wprowadzać. Najpierw nauczyć się angielskiego i polskiego, a później ważne dokumenty podpisywać. Tak nie będzie. Macie dwa dni na wyprowadzkę, i jeśli po dwóch dniach was jeszcze tutaj zobaczę, wyjdziecie stąd ale w kajdankach w towarzystwie policji.
Lokator Drugi
Wcale byśmy się nie wyprowadzali, bo jest mam tutaj dobrze, ale co roku podnosisz mam opłaty o 200 dolarów, w tej chwili płacimy za taka małą klatkę tyle jakbyśmy mieszkali w luksusowym apartamencie.
Wódz
Czy myślicie że w Ameryce zarabia się na wynajmowaniu mieszkań, takim jak wy?
Lokator Pierwszy
Twoje sprawy twoje problemy. Twoje pieniądze. Twoje wydatki, co nas to wszystko obchodzi. Ludzie się z nas śmieją, że my są idioci, tak dużo płacić za nic.
Lokator Drugi
Tylko nie mów, że dużo ci zawdzięczamy, bo my to wiemy i znamy, ale nie możemy na mieszkanie tylko pracować. Mamy też inne wydatki.
Wódz
Każdy ma wydatki nawet tacy idioci jak wy, o tym nie musicie mnie zapewniać. Jest was dwóch i podniosłem wam czynsz o 200 dolców, czyli wypada na jednego sto miesięcznie, a to jest około 3 dolców dziennie. Dobrze liczę. Powiedzcie sami.
Pierwszy Lokator
Tak wypada, ale o co chodzi?
Wódz
O to chodzi, że dziennie będziecie płacić w tym roku, czyli przez następnych 12 miesięcy tylko 3 dolary, czy to dużo? Powiedzcie mi ile kosztuje piwo w barze?
Pierwszy Lokator
Piwo kosztuje 4 lub 5 dolce bez napiwku.
Wódz
Więc nie mówcie mi, że 3 dolary więcej na dzień to jakieś wielkie pieniądze dla was a ile macie przy tym korzyści, o tym już nie wspomnę.
Lokator Drugi
Jakie korzyści, o czym teraz mówisz?
Wódz
A mówię o tym, że jesteście pod moją opieką, bo to ja dałem wam mieszkanie, gdy nikt inny was nie chciał. Kto by dał pracę przybłędom? To ja znałam wam pracę, gdy byliście bez pracy całe tygodnie. To przy mnie nauczyliście się polskiego i teraz żyjecie w Chicago jak angielscy lordowie. Powiedzcie czy prawdę mówię?
Lokator Pierwszy
Prawdę mówisz, ale dodaj, że za wszystko ci zapłaciliśmy tyle ile chciałeś i nawet więcej. Za naszą pracę płaciłeś mam połowę tego co inni. Czy człowiek uczciwy tak robi?
Wódz
Dałem wam pracę, sami jej nie potrafiliście znaleźć. Czyja to wina, że JA ją wam dałem? Zapłaciliście za nią tyle ile trzeba było, ani mniej ani więcej. Czy myślicie, że ja mam telefon za darmo, a moje znajomości, to co, ot tak z powietrza, czy ulicy się biorą. Moje znajomości to moje inwestycje. Wiecie co to są inwestycje. Obaj zgodnie chórem odpowiadają WIEMY. Dobrze mówię panie Pierdzirurka.
Pierdzirurka
Tak Wodzu dobrze mówisz. Tym ludziom z dobrobytu u ciebie w głowach się poprzewracało. Teraz szukają miodu jeden Bóg raczy wiedzieć gdzie, ale trzy lata temu, spali przy śmietniku, słabo mówili po polsku, a angielsku ani w ząb. A teraz patrzcie państwo, jacy ważni, nauczyli się europejskiego języka, i teraz tutaj w Chicago nie zginą.
Wódz
Sami widzicie, pan Pierdzirurka, prosty człowiek bez szkół, a życie go nauczyło mądrości i rozwagi, poszanowania swojego szefa i szacunku do świata. A wy co w szkole nie byli. Odpowiadają zgodnie chorem BYLI. A jakie macie wykształcenie?
Lokator Pierwszy
Ja jestem z zawodu nauczyciel, biologii uczyłem w szkole średniej.
Lokator Drugi
Ja studiował elektrotechnikę, alem nie skończył, bo malarstwem się zainteresował.
Wódz
No i sami widzicie bałwany do kwadratu, że z takim wykształceniem, to tylko własną pięścią można się zabić. A wy idioci przyjechali do Ameryki. Co za odwaga, co za bezczelność. Ani jeden ani drugi nie ma porządnego zawodu na Amerykę, a ja jak ta idiota poleciłem was do firmy sprzątającej nocą wielkie supermarkiety. Praca o którą Polacy się dosłownie biją. Ja wam wyciągam pracę z rękawa, czy tak było mówcie.
Lokator Pierwszy
Tak było, ale my też dobrzy pracownicy są.
Pierdzirurka
Przepraszam, że się wtrącam, ale już mnie nerwy ponoszą. Takich pracowników jak wy to Wódz ma setki. Codziennie przylatuje z Polski samolot i chętnych do sprzątania Ameryki jest tysiące. Mówią po polsku i znają się na robocie, tak samo dobrzy a nawet i jeszcze lepsi. Wierzycie mi. Obaj zgodnie odpowiadają WIERZYMY.
Wódz
Panie Pierdzirurka, czyś pan kiedy widział tych przybłędów z dziewczyną.
Pierdzirurka
Nie, nigdy Wodzu. A mieszkają tutaj już trzeci rok.
Wódz
A może to kochasie?.
Lokator Pierwszy
Nie kochasie, tylko szczęścia w miłości nie mamy.
Lokator Drugi
W nocy pracujemy w dzień śpimy, a sprawy damsko - męskie, rozgrywają się w nocy, gdy my pracujemy. A jak nie pracujemy to nie mamy kasy na dziewczynki.
Wódz
W takim razie co u was robi na wolne weekendy Bzykalska. Czyżby uczyła was polskiego?
Następuje cisza obaj lokatorzy spoglądają na siebie. No odpowiedzcie mi.
Lokator Pierwszy
Byzkalska na problem, który razem rozwiązujemy.
Lokator Drugi
Ona jeszcze ciężej pracuje niż my, ona nie ma wolnego czasu tak jak my, ona jest w więzieniu przez dwa tygodnie, i ... i dużo pije z tego powodu, bo nie wie jak sobie z tą Ameryką radzić.
Wódz
A wy dwaj geniusze ze Wschodu Europy odkryliście tajemnice radzenia Bzykalskiej w jej trudnych sytuacjach życiowych i aby ją rozerwać na weekendy i umilić czas na zmianę ją bzykacie przy tym upijając ją.
Lokator Pierwszy
Wszyscy jesteśmy dorośli i każdy odpowiada za siebie, to nie twoja rzecz wkładać nos w cudze sprawy.
Lokator Drugi
Czyżbyś miał coś z komunistycznych nawyków, śledzisz ludzi.
Wódz
Nie śledzę, ale muszę wiedzieć co się pod moim dachem dzieje.
Lokator Pierwszy
Ona całą rodzinę zostawiła w Polsce i męża i dzieci, tutaj się rozpiła. Jest w dołku psychicznym i my jej pomagamy. Zresztą nie ona jedna się zagubiła
Wódz
To że Bzykalska ma problemy to wiem od dawna, ale to jej wina, dawno powinna wrócić do Polski, już ósmy rok tak się po tej Ameryce tuła. Mąż jej też na pewno nie lepszy, szkoda tylko dzieci, które ona bardzo kocha.
Lokator Pierwszy
Oj, kocha i to bardzo kocha.
Wódz
Bardzo się przyzwyczailiście do Bzykalskiej, że własnych dziewcząt nie macie i mieć tak szybko nie będziecie. A dziewczyny kosztują, dużo kosztują.
Lokator Pierwszy
Na romanse trzeba mieć czas i pieniądze, a my biedni emigranty.
Lokator Drugi
Ameryka nas nie rozpieszcza walczymy o każdego dolara.
Wódz
No i teraz widzicie bydlaki, świnie nie golone jak macie u mnie dobrze. Wszystko to co potrzebujecie jest na miejscu. Teraz wyobraźcie sobie sytuację w której musicie iść na podryw i wydać masę dolców i sukces bez żadnej gwarancji, że to się opłaci czy nawet zwróci. Kupno kwiatów, zaproszenie do kawiarni, wydanie pieniędzy na siebie, czyli buty, ubrania, woda kolońska itd. Same wydatki.
Lokator Pierwszy
Same wydatki
Lokator Drugi
Wcale do tej pory o tym tak nie myśleliśmy.
Wódz
Ani w ten ani w żaden inny sposób nie myślicie, panowie, i w tym jest wasz problem. Słuchacie, to co ludzie wam opowiadają, własnego zdania nie macie, a czas i życie ucieka, a wy ani nie zarabiacie, ani nie odkładacie pieniędzy.
Lokator Pierwszy
Tak to prawda.
Lokator Drugi
Cała prawda.
Wódz
Skoro ze mną się tak zgadzacie, więc rozumiem panowie, że w tym roku podwyżka nie przerazi was, tym bardziej, ze wciąż jesteście w pozycji wyjściowej do życia. Panie Pierdzirurka, patrzy w stronę Pierdzirurki a ten się uśmiecha, proszę przygotować papiery o wynajem mieszkania dla tych panów na następny rok. Podpiszecie panowie.
Lokator Pierwszy
Przyszliśmy z myślą o nie podpisywaniu, ale faktycznie te trzy dolary dziennie nie jest jakaś wielka suma, to jedna butelka piwa.
Lokator Drugi
Podpiszemy, ale na następny rok podwyżki nie będzie.
Wódz
Macie rok czasu aby zająć się swoimi sprawami, odłożyć grosza i stanąć na nogach. Zależy mi na tym, gdy pójdziecie gdzie indziej, abyście mieli uczucie, że dbałem o wasze interesy jak ojciec, chociaż jesteście mi obcy. Zwraca się do Pierdzirurki. Skocz pan do Pudernicy niech przygotuje umowy i zaraz po podpisaniu do mnie przyniesie. I weź się pan za robotę, do diabła ciężkiego za co ja panu płacę? Wlazł pan do mnie, do biura i słucha jak świnia grzmotu.
Pierdzirurka
Za ciężką robotę Wodzu, przecież u pana inaczej się nie pracuje tylko ciężko. Wychodzi razem z lokatorami z kuchni. Wódz pozostaje sam przegląda gazety.
Akt II
scena 2
Nic się nie zmieniło ta sama dekoracja. Wódz siedzi w tym samym miejscu tak samo ubrany. Gra radio ten sam utwór Beatelsów. Rozlega się pukanie do drzwi. Wódz leniwie się przeciąga, ziewa. Wchodzi Pudernica.
Pudernica
Wiesz, myślałam o tej dziewczynie, ona taka młoda, nie zna życia, nakarmiona snami o Ameryce. Co oni w tej Polsce o życiu i o nas wiedzą.... po chwili
Czy myślisz poważnie się z nią ożenić?
Wódz
Jak najpoważniej, przecież kupiłem jej bilet, jak to sobie wyobrażasz, że co? Że przylatuje tutaj na wakacje za moje pieniądze, a te wszystkie wydatki na które mnie naciągnęłaś. Czy to bajka, albo ja zwariowałem wyrzucam pieniądze przez okno.
Pudernica
Co do pieniędzy to nie zwariowałeś, ale co do dziewczyny to zwariowałeś, po raz pierwszy w życiu widzę cię takiego rozrzutnego, mam wrażenie że działasz sam na swoją własną zgubę.
Wódz
O mnie się nie martw ja sobie radę dam, pamiętasz taką piosenkę. Zanim weźmiemy ślub, dziewczyna napisze oświadczenie, że w razie czego tj. rozwodu itd, niczego ode mnie nie dostanie, ani jednego złamanego centa. Jeśli urodzi dziecko, dopiero po orzeczeniu lekarskim, że dziecko jest moje otrzyma ono moje nazwisko.
Pudernica
Podchodzisz do tego małżeństwa jak do kupna domu, a gdzie uczucie, a gdzie coś takiego co nazywa się miłością.
Wódz
Jeśli jest mądra to będzie miała wspaniałe życie w Ameryce, już sam początek tutaj jakże jest inny od mojego i twojego, tysiąca innych emigrantów, na których nikt nie czekał. Oni nie mieli czystego i wymalowanego pokoju z czystą pościelą z kwiatami na stole. Ale jak wiesz nic za darmo. Dziewczyna pokręci się parę dni z tobą po Chicago odpocznie po Polsce i locie, i wio do pracy a praca na nią już czeka, w dwa tygodnie odpracuje swój bilet, w następne dwa twój urlop, za który ja płacę niestety.
Pudernica
Dlaczego mi nie powiedziałeś że chcesz być ojcem, ja też kiedyś miałam dwadzieścia cztery lata, byłam piękna i młoda. Dlaczego tego nigdy mi nie powiedziałeś? Zawsze miałam wrażenie, że poza sobą i dolarami nikogo nie będziesz zdolny pokochać, nawet polubić. Oszalałeś stary wariacie. Płacze.
Wódz
Pamiętasz na nic nie było czasu, człowiek na czworaka właził do łóżka i na czworaka z niego wyłaził, taki był zmęczony. Robota była najważniejsza.
Pudernica
Mówi sarkastycznie.
Zmień chłopie płytę. Albo robota, albo pieniądze, nic innego nie masz w głowie.
Akt III
scena 1
Radio głośno gra, Wódz siedzi na krześle drzemie. Rozlegają się głośne kroki za drzwiami, do kuchni wchodzi Pierdzirurka zatrzymuje się na środku sceny. Mówi zasapany.
Pierdzirurka
Wodzu, już są, już widziałem jak Wygibus parkował auto, zaraz tutaj będzie, widziałem ją przez okno, ale laska, daj Boże zdrowie, takiej laski dawno nie widziałem.
Wódz
Mówi leniwie, przeciera oczy, ziewa.
Siadaj chłopie i napij się zimnej wody i to prosto z kranu, kranówka najlepiej ci zrobi na twe zszarpane nerwy. Wstaje od stołu idzie do kranu nalewa szklankę wody pije wodę, następnie podaje szklankę Pierdzirurce. W międzyczasie wchodzą Wybibas i Lala. Wygibas z trzaskiem stawia walizki na podłodze, ostentacyjnie wyciera pot z czoła wierzchem ręki.
Wygibas
Wodzu przywiozłem twoją narzeczoną całą i zdrową, szczęśliwa, ale zmęczona.
Wódz
Podaje wodę Pierdzirurce, ociera mokre ręce w podkoszulek, podchodzi do Lali z wyciągniętą ręką, całuje ją w dłoń a następnie w oba policzki. Lola się nie broni, ale patrzy na Wodza z dystansem. Wódz mówi z wyszukaną grzecznością.
Co za miłe spotkanie, tak długo czekaliśmy na panią no i pani jest, tutaj w Ameryce, w Chicago, w gościnnym domu. Jak udała się podróż? Na pewno jest pani bardzo zmęczona, pokój jest już przygotowany, wszystko na panią czeka. Proszę się czuć jak u siebie w domu, swoim własnym domu. Zwraca się do Pierdzirurki. Pan będzie tak uprzejmy i zaniesie bagaże pani do jej pokoju i wrócić do swojej pracy. Pierdzirurka posłusznie wykonuje polecenie Wodza, wychodzi, mówi do widzenia. Proszę niech pani usiądzie i w miarę jak starczy sił opowiada. A może jest pani głodna, albo chce się jej pić.
Lala
Dziękuję, głodna nie jestem, w samolocie dobrze karmią. Jestem pod tyloma wrażeniami, że doprawdy nie wiem czy to sen, czy jawa, a może coś jeszcze innego, czego nie wiem albo nie znam. Jestem już w Ameryce, w polskim Chicago, wśród Polaków, wierzyć się mi nie chce, jak to wszystko możliwe zaledwie w kilka godzin lotu i zupełnie inny świat. Taki pachnący, cudowny, piękny. Ameryka pięknie wygląda z samolotu.
Wódz
Tak, każdy z nas przyleciał tutaj samolotem, ale ja często oglądam Chicago z dachu tego domu, widok też wspaniały, chociaż dom ma tylko sześć pięter.
Lala
Wzdycha.
Tak, Ameryka jest piękna, bardzo piękna, wspaniała, musicie państwo być szczęśliwymi ludźmi mieszkając tutaj tyle lat.
Wódz
Bo ja wiem, szczęśliwymi ludźmi, za dużo powiedziane, ale pracujemy ciężko na szczęście, bo wie pani szczęście to dla każdego może coś innego znaczyć. Tutaj też niektóre słowa, mają inne znaczenie niż w Polsce, chociaż tak samo się je pisze i wymawia.
Wygibas
Tutaj dla wielu szczęście znaczą pieniądze, bo im więcej ich pani ma tym bardziej jest pani szczęśliwsza.
Lala
To pan mówi po polsku, a ja myślałam, że tylko dzień dobry i nic więcej, przez całą drogę, nie odezwał się pan ani słowa, a ja bałam się pierwsza powiedzieć coś po angielsku.
Wódz
Nie było problemu ze znalezieniem się na lotnisku?
Wygibas
Żadnych problemów nie było, bo miałem pani zdjęcie, tak pięknych kobiet nie ma wiele na świecie.
Wódz
Ty lepiej już idź do roboty i popatrz na siebie jak wyglądasz, przeanalizuj swoje życie zanim zaczniesz kobietom mówić komplementy. Aha, bym zapomniał: dzwonił twój lekarz psychiatra wiesz, ten u którego się leczysz na głowę i powiedział, że dzisiaj jest zajęty i nie będzie mógł cię widzieć.
Wygibas
Zdziwiony
Jaki lekarz, o czym tym mówisz?
Wódz
Sama pani zauważyła, że w samochodzie zachowywałeś się dziwnie i teraz jeszcze udajesz większego idiotę niż jesteś. Idź już do roboty i nie zapomnij oddać mi klucz, który trzymasz w tej skrzyneczce?
Wygibas
Jaki klucz? W jakiej skrzyneczce?
Wódz
Dobrze wiesz jaki i nie udawaj niewiniątka, klucz to klucz a skrzyneczka to skrzyneczka, w której trzymasz marihuanę i adresy miejscowych dziewcząt z burdeli.
Wygibas
Zdenerwowany
Widzę że dobre poczucie humoru cię nie opuszcza. Wychodzi i trzaska drzwiami z całych sił...
Wódz
Jest jeszcze młody i głupi, bierze narkotyki i łajdaczy się, i ciężko jest mu się do tego przyznać. Na dodatek, to zawodowy kłamca, proszę na niego uważać a najlepiej go unikać. To bardzo niebezpieczny typ, gdy ma głód narkotyczny może nawet człowieka zabić albo zgwałcić.
Lala
Od początku wydał mi się dziwny nic nie mówił, tylko się uśmiechał. Uśmiech to takie amerykański zwyczaj więc myślałam, że to Amerykanim, który mówi parę słów po polsku, ale teraz wszystko się wyjaśniło. Biedny człowiek, i pan się nim zajął?
Wódz
Musiałem, to syn mojej śp. siostry, prosiła mnie przed śmiercią, a właściwie na łożu śmierci, abym się nim zajął, bo już wtedy był w ciężkich tarapatach krok od kryminału i policja deptała mu po piętach, taki z niego gagatek.
Lala
Jest to straszne to co pan przed chwilą powiedział, tą opowieścią, zepsuł mi pan dobry nastrój, a tak świetnie się czułam, tak lekko i swobodnie jak ptaszek. Ameryka wydawała mi się krainą baśni, w której wszystko jest czyste i piękne, na swoim miejscu. Panuje ład i porządek, a pan wszystko to zburzył.
Wódz
A w Polsce jeszcze nie ma ładu i porządku? Czy ulice już pachną jak tutaj dolarami? Podejrzewam, że teraz tam musi by dobrze, komunizmu już nie ma, każdy jest wolny i może robić co chce.
Lala
A co nie czytacie państwo polskich gazet i nie wiecie co się dzieje w Polsce?
Wódz
Czytać nie czytamy, Polska nas mało obchodzi i właściwie nic nas nie obchodzi, ale tutaj są i tacy co bez Polski żyć nie mogą. My do takich nie należymy, nas ona nie obchodzi i o niej nie myślimy. Ci drudzy żyć bez niej nie mogą ale jakoś do niej nie wracają.
Lala
Polska jest piękna i wspaniała, tyle tylko że biedna.
Wódz
Jak może być piękna i wspaniała, skoro sama pani mówi że biedna. Czy bieda może być piękna i wspaniała?
Lala
Polska jako kraj jest piękna, ludzi są wspaniali, tylko rząd do niczego i społeczeństwo jest biedne jak nigdy dotąd.
Wódz
Nadal nic z tego nie rozumiem. Ludzie wspaniali, społeczeństwo biedne, to czy ludzie to nie społeczeństwo, a rząd to kto wybiera, krasnoludki? Ale kogo to obchodzi.
Mówi jakby w zamyśleniu
Tak, proszę iść spać, wziąć prysznic, zmyć z siebie ten polski brud, a od jutra czeka na panią masę ciekawych rzeczy, cała Ameryka stoi przed panią otworem, proszę o tym pamiętać.
Lala
Zanim pójdę spać, chciałabym się spytać czy mogę skorzystać z telefonu, muszę zadzwonić do mamy i wszystko jej opowiedzieć. Ona na pewno nie śpi i czeka ma mój telefon. Cała zdenerwowana, bardziej niż ja przeżywa moja podróż.
Wódz
Z telefonami proszę ostrożnie, takie międzynarodowe rozmowy są bardzo drogie, to znaczy, proszę mnie źle nie zrozumieć, ale czy nie lepiej napisać listu i w liście wszystko pięknie opisać, rozmowa przez telefon, to takie nic, szkoda na to czasu i pieniędzy. Aha aby nie zapomniał, proszę oddać wszystkie swoje kosztowności łącznie z paszportem i biletem lotniczym, wiadomo, różnie to może być, odpukać w niemalowane drzewo.
Lala
Nie mam żadnych wartościowych rzeczy. Trochę drobiazgów ze złota, ale to wszystko mam na sobie. A rozmowa telefoniczna będzie krótka. Pozdrowię mamę od pana, dobrze? A może macie tutaj komputer, internet?
Wódz
Mówi w zakłopotaniu.
Ależ oczywiście, jak najbardziej, naturalnie proszę ją ode mnie pozdrowić i raz jeszcze podziękować. Mam nadzieję, że Ameryka się spodoba i zostanie Pani na stałe. A biżuterii proszę nie nosić na co dzień, dać w depozyt, ona bo to może być przyczyną jakiejś niemiłej niespodzianki. Różnie to w życiu bywa, to co błyszczy przyciąga uwagę różnych narkomanów i wariatów, proszę o tym przez cały czas pamiętać. A komputerów nie mamy, bo to rakotwórcze.
Akt III
scena 2
Minął tydzień. To samo pomieszczenie, tyle tylko że gazety uprzątnięto ze stołu, teraz stoją na nim kwiaty, kuchnia wygląda jakby trochę jaśniejsza i czyściejsza. Zmieniło się oświetlenie i zamiast drutu, na którym wisiała żarówka, teraz jest założona podłużna jarzeniówka. Przy stole siedzą Lala i Pudernica pijąc herbatę rozmawiają o Wodzu i Ameryce, Polsce. Pudernica ubrana tak jak wcześniej natomiast Lala jest wystrojona jakby dziewczyna z żurnala.
Pudernica
Wódz nie jest złym człowiekiem, trochę tylko zdziwaczałym jak każdy tutaj, kto trochę dłużej pomieszkał, wiadomo na emigracji najlepiej mają się ci co trzymają się razem, czyli rodziny, on zawsze był sam. Nigdy nikomu nie wierzył ani nie ufał i takim już pozostał i chyba taki będzie już zawsze aż do śmierci.
Lala
Jestem już tutaj tyle dni, ale ten człowiek jakby mnie unikał, takie mam wrażenie, bardzo mało ze mną rozmawia, czyżby mnie się bał, a może coś go gnębi?
Pudernica
Wiesz on jest dużo starszy od ciebie i to go chyba gnębi, chociaż nigdy mi tego nie powiedział, ani nawet o tym nie rozmawialiśmy, ale to jest chyba to.
Lala
Przecież ja swojego wieku nie ukrywałam, mama pisała mu w listach prawdę.
Pudernica
Tak, listy swoją drogą, a życie swoją drogą, jak ty byś się czuła na jego miejscu.
Lala
W Polsce takie rzeczy są coraz bardziej na porządku dziennym. Coraz więcej starszych panów żeni się z młodymi dziewczynami, ja osobiście nie widzę nic w tym złego.
Pudernica
On nie taki, a co myśli tego nikt nie wie. Wszystkich wokół siebie podejrzewa, że chcą go okraść.
Lala
Polska, tam nie ma przyszłości, młodzież nie ma szans. Twarda walka o byt, wielkie, wielkie bezrobocie, jest tam bardzo źle.
Pudernica
Więc zdecydowałaś się wyjechać za chlebem i pracą. Nawet taki Wodzu wydał ci się szansą ucieczki z ojczyzny, ale bardzo musisz uważać, aby cena wyjazdu czasem nie przewyższyła zysku.
Lala
Wyjechałam nie tyle za chlebem i pracą, ale za szczęściem i łatwiejszym życiem. W Polsce jak wspomniałam nie ma przyszłości, jest tam po prostu bardzo biednie i coraz więcej ludzi będzie wyjeżdżać.
Pudernica
Zdumiewasz mnie swoim myśleniem, ani razu nie wspomniałaś o miłości, uczuciu, tych wartościach, na które człowiek powinien zwracać uwagę. Z nim nie będziesz miała łatwego życia, jest uparty i zawzięty w sobie, przy tym ma dużo wad, o których nie chcę rozmawiać, zresztą sama to zauważysz.
Lala
A kto z nas nie ma wad? Ameryka też ma wiele wad, ale cała Polska, cały świat chciałby tutaj być.
Pudernica
Waha się.
Nie wiem, wy młodzi, wszystko widzicie inaczej, bo to, o czym ja myślę i czym się martwię i próbuję z tobą rozmawiać, dla ciebie nie jest czymś wielkim czy ważnym.
Lala
Ależ jest, po prostu nie sposób wszystkiego przewidzieć, wszystkiego zaplanować, on na pewno nie jest świętym, ale ma swoje cele, chce mieć rodzinę, przez całe życie na to pracował aby mieć rodzinę, ja mu w tym dopomogę.
Pudernica
Nie znasz go wcale, a już tak mówisz jakbyś się zdecydowała na wszystko.
Lala
Nie znam i co z tego, czy myślisz, że gdybym tutaj była razem z wami przez następne 20 lat to bym go poznała, obawiam się że nie.
Pudernica
Nie mogę sobie was wyobrazić, jego z dzieckiem na spacerze, no wiesz, prędzej spodziewałam się końca świata niż jego w parku z dzieckiem na spacerze. No nie, to koniec świata.
Lala
A swoją drogą jak on doszedł do tego wszystkiego co ma? Dom ten jest jednym z największych w okolicy, wielki, obszerny musi sporo kosztować.
Pudernica
Początków jego nie znam, ale on wyjechał a raczej uciekł z kraju na kilka lat przed stanem wojennym. Poznałam go gdy kupił ten dom, on był już tutaj kilka lat a ja dwa tygodnie, trafiłam na niego przez przypadek.
Lala
Dlaczego nie wyszłaś za niego za mąż? Przecież o ile się nie mylę byliście dość blisko siebie, takie mam wrażenie.
Pudernica
Wiem, że więcej wiesz niż mówisz, więc powiem ci prawdę byliśmy razem przez wiele lat, ale kilka lat temu wszystko jakoś się rozpadło. Od dwudziestu lat on był moim mężczyzną, nikogo poza nim nie miałam i prawdę mówiąc sama nie wiem dlaczego.
Lala
Oboje jesteście dziwni i w tej dziwności pasujecie do siebie, ale życie idzie naprzód codziennie przynosi coś nowego zobaczymy co teraz nam przyniesie.
Pudernica
Wiele nowego jego małżeństwo z tobą będzie największym wydarzeniem w moim życiu i proszę wierz mi warto było żyć przez tyle lat w cieniu tego gada, aby wreszcie go zobaczyć na ślubnym kobiercu.
Lala
Ale nie masz do mnie żadnych pretensji czy urazów, że ci go zabieram, bo wiesz czuję się jakoś dziwnie, niby twój chłop przez tyle lat, a teraz mój narzeczony, wszystko to jakoś dziwnie wygląda.
Pudernica
Dziwnie nie dziwnie takie jest życie i taka jest Ameryka, pomieszkasz tutaj trochę dłużej to sama zobaczysz do czego człowiek jest zdolny, nawet w tej chwili pojęcia nie masz jakie tutaj zdarzają się dziwy.
Akt III
scena 3
Obie kobiety założone mają domowe fartuchy. Pudernica myje naczynia, a Lala je wyciera, nic do siebie nie mówią. Za drzwiami słychać kroki, szuranie nóg, do kuchni wchodzi Wódz siada za stołem nalewa sobie herbaty, powoli pije, obie panie milczą. Duża stojąca lampa w kącie oświetla scenę.
Wódz
A o czym tak rozmawiacie dziewczyny, jeśli można wiedzieć?
Lala
O mężczyznach i o tobie? O życiu. O Chicago.
Wódz
No właśnie, przez tydzień zwiedzałyście Chicago, jak ono ci się podoba?
Lala
Kończy wycieranie naczyń, siada za stołem. Mówi wolno.
To przecież wielkie miasto i co można było zobaczyć przez jeden tydzień, zwiedziłyśmy tylko polskie dzielnice, te na południu tzw, góralowo jak wy mówicie, byłyśmy w Domu Podhalan na herbacie, no i północną stronę miasta, ale tylko polskie ulice. Aha, bym zapomniała byłyśmy też w Polskim Muzeum w Ameryce, w bibliotece przejrzałam polskie pisma tutaj wydawane. Widziałam też pokój naszego wielkiego mistrza fortepianu i polityki, patrioty pana Paderewskiego. Amerykańskiego Chicago jeszcze nie widziałam, nawet jak jechaliśmy autostradą, to ledwo widziałam wieżowce i to z daleka przez szybę auta.
Wódz
Mówisz, że byłaś w muzeum, ja też tam kiedyś byłem ale Paderewskiego tam nie widziałem.
Pudernica
Nie kłam, jak żyjesz w muzeum nie byłeś.
Wódz
Właśnie, że byłem, bo jak kiedyś autem obok niego przejeżdżałem, strasznie zachciało mi się iść za potrzebą. Jadę, patrzę, a tu pisze Polish Museum in America, myślę sobie wstąpię tam, chyba rodakowi nie odmówią ubikacji. Zaparkowałem auto na ulicy obok i co sił biegnę do tego muzeum, a tam jakaś paniusia mnie się pyta: czy pan przyjechał na aukcję polskich dzieł sztuki. Tak, tak, szybko jej odpowiadam, ale zanim kupię jakieś dzieło, to musze iść do ubikacji. A ona mówi, że mnie rozumie, bo właśnie wraca z ubikacji, bo też się zdenerwowała, a ubikacja jest o tam... i pokazala mi gdzie mam iść. Zaraz potem jak załatwiłem swoje potrzeby pomyliłem drzwi i przez przypadek wszedłem do takiej sali, gdzie była ta licytacja, i właśnie nazwisko tego Paderewskiego wbiło mi się w uszy, bo właśnie licytowano jego list, w którym ponoć napisał tak: wszyskich Polaków mam gdzieś, albo jeszcze gorzej.
Lala
Kłamiesz, taki wielki patriota nie mógł tak napisać.
Wódz
Nie wiem czy mógł czy nie mógł, ale napisał. Zresztą był tam też taki patriota jak ty co bardzo kocha Polskę i też tak powiedział: Paderewski nigdy by tak nie napisał, na to ten co te listy sprzedawał mówi: mamy niezbity dowód, że to jego pismo, kilku badaczy już to orzekło i nie ma dwóch zdań: on tak napisał. Więc ten patriota z pierwszego rzędu mówi: kupuję te jego listy. A ten sprzedający mu odpowiada, no to kupuj pan. No i tam ten kupił te listy, a później poszedł do łazienki i wszystkie je zniszczył, to znaczy chyba podtarł sobie nimi, wiecie co. W ten sposób zniszczył korespondencję naszego narodowego bohatera oraz dowód, że Paderewski mógł coś takiego napisać. Taki wielki patriota, a takie bzdury wypisywał, nie zdając sobie sprawy z tego, że kiedyś ktoś to przeczyta.
Lala
Kłamiesz jak pies, całą tą historię sobie wymyśliłeś, aby mnie zdenerwować.
Wódz
Zdziwionym głosem.
Ho, ho, ho to zobaczyłaś strasznie dużo. Nawet jak na jeden tydzień to za dużo. Ja w Ameryce to jeszcze w bibliotece nie byłem, bo i po co? Przecież nie przyjechałem tutaj czytać książek. Mieszkam wiele lat, ale do down town to nawet nie zaglądam, tam nie ma miejsca dla takich ludzi jak my, bo miejsce jest dla bogaczy.
Lala
Wcale nie trzeba być bogaczem, aby jechać na spacer po ulicach śródmieścia.
Wódz
A kto tutaj ma czas na spacery? Pokaż mi takiego palcem.
Pudernica
Przestań człowieku, ludzi straszyć tymi swoimi teoriami o wiecznej pracy. Ludzie normalni mają czas i na pracę i na spacery i czytanie książek.
Wódz
To my jesteśmy nienormalni.
Pudernica
To ty to powiedziałeś.
Lala
Chcecie mi przez to powiedzieć, że nigdy nie byliście w chicagowskim Art Institut, China town, czy też Greek town, nie podziwialiście architektury tego pięknego miasta. Domów według pomysłów największego architekta Ameryki Franka Lloyda Wrighta. Sklepów i galerii z antykami oraz tak zwanych shoping center, nie byliście w klubach jazzowych i blusowych, nie mówiąc już o takich sławnych miejscach, o których mówi się na całym świecie jak United Center, siedzibie drużyny chicagowskich koszykarzy Chicago Bulls z rzeźbą sławnego Micheala Jordana?
Wódz
A co nam po jego sławie milionera, skoro nic z tego nie mamy, to on robił kasę a nie my. Poza tym przyjeżdżają tutaj z jego powodu turyści i śmiecą w naszym mieście, a władze nam mieszkańcom podnoszą podatki za sprzątanie ulic. Tyle mamy z tych sławnych ludzi.
Lala
Wierzyć się nie chce. A jedliście oryginalne chińskie jedzenie, albo japońskie. A może wiecie, który steak jest lepszy nowojorski czy teksański? Podobne mam pytanie co do pizzy: która jest najlepsza czy kalifornijska czy chicagowska. O to koleżanka kazała mi się miejscowych zapytać.
Wódz
Najlepszy jest ten steak, który najlepiej smakuje a najlepiej smakuje ten, za który nie musisz zapłacić. Podobnie jest z pizzą. Najlepsza jest na krzywy ryj, tak powiedz koleżance i dodaj, że to powiedział ci ekspert nad eksperty od Ameryki.
Lala
Nigdy nie mieliście pokusy choćby zahaczyć o Amerykę żyjąc w Ameryce.
Wódz
Nie, nie mieliśmy takich pokus i ty też nas nie skusisz, choćbyś pękła. Nas interesuje praca i tylko praca, czyli to skąd biorą się pieniądze. W bankach nas nikt się nie pyta, czy był pan na najnowszej wystawie w Art Institut, albo na meczu Chicago Bulls. Ładnymi cyckami też się w banku nie zapłaci. Oni chcą mieć nasze pieniądze na czas, bo inaczej kara za opóźnienie płatności i od kary kara a od tej kary jeszcze procenty dodatkowo lecą.
Lala
To straszne.
Wódz
Nam to mówisz "to straszne", my to wiemy. Ale to straszne jest bardzo piękne w kraju z którego ty przyjechałaś tydzień temu. Czy tak nie myślisz?
Lala
Mówiąc " to straszne" miałam na myśli, to jak wy tutaj żyjecie a nie " karę od kary".
Wódz
Tak jak my tutaj żyjemy zdecydowana większość ludzi żyje. My tutaj żyjemy i pracujemy po 12 a nawet 14 godzin dziennie. Nas nie interesuje architektura pana Wrighta, tylko skąd wziąć następnego dolara aby zapłacić za światło i telefon.
Pudernica
Jesteś geniuszem w wyjaśnianiu i rozjaśnianiu wszelkich wątpliwości dotyczących życia emigrantów w Ameryce. Takim chodzącym przewodnikiem z powyrywanymi kartkami, na których były kolorowe obrazki, natomiast pozostały tylko te kartki z czarno-białymi obrazkami.
Wódz
A ty gdzie znalazłaś taką książkę z kolorowymi obrazkami Ameryki?
Lala
Nie chcę już rozmawiać o Ameryce, porozmawiajmy o tobie.
Wódz
A cóż to takiego ja zrobiłem ważnego, żeby o mnie rozmawiać. Mało to innych tematów do rozmów.
Lala
Tematów jest tysiące, odnoszę wrażenie, że przede mną się ukrywasz, cały tydzień ledwo co cię widziałam, i gdyby nie wspólne śniadania, z których uciekałeś jak najszybciej jak tylko mogłeś, wcale bym cię nie widziała.
Wódz
Ameryka jest dla byka, tak tutaj mówią miejscowi Polacy, ktoś chyba musi pracować, ja do Ameryki przyjechałem do pracy i dla mnie Ameryka znaczy praca, mam nadzieję że dla ciebie też. Nie dalej jak dwa dni temu rozmawiałem z jednym z właścicieli tutejszych barów, który zgodził się zatrudnić cię do pracy i od jutra możesz śmiało iść i zacząć zarabiać.
Lala
To był powód dla którego się ukrywałeś przede mną. Myślałam, że razem więcej spędzimy czasu, gdzieś pojedziemy, coś zobaczymy. Poznamy się lepiej a przede wszystkim porozmawiamy o tym jak kto widzi Amerykę i o wspólnym życiu.
Wódz
Ja widzę Amerykę i co o niej myślę, to już ci powiedziałem w czasie tej rozmowy i w sumie niewiele mogę dodać do tego co już zostało powiedziane. Co do wspólnego życia, to jeszcze mamy czas, dopiero co przyjechałaś i co nagle to po diable.
Lala
A jednak mam wrażenie, że się przede mną ukrywałeś i nie zastanawiaj się pracą czy Ameryką. Już ci mówiłam, że Ameryka podoba mi się, chcę tutaj zostać, a aby ją poznać to i całego życia za mało.
Wódz
Nie ukrywałem się jestem i zapracowany i zalatany, sama wiesz, że Pudernica, która jest moja drugą a raczej trzecią ręką, cały tydzień z tobą spędziła na oglądaniu polskiego Chicago. Koniec miesiąca i początek następnego to wiele ruchów na szachownicy naszej codzienności, trzeba je wszystkie wykonać i to dobrze i prawidłowo aby nie popełnić błędów. Za błędy ciężko się płaci. Co do wspólnych wyjazdów i rozmów będzie wiele okazji, właśnie otrzymałem list propozycję kupna jeszcze jednego domu na który ostrzę sobie zęby od dwóch lat. Jest szansa kupić go za dobrą cenę, potrzymać ze trzy może pięć lat i sprzedać za dwa razy więcej. A skoro mowa o pieniądzach, to nawet się nie zapytałaś ile będą ci w tym barze płacić.
Lala
Nie spytałam, bo jeszcze nie wiem czy w ogóle będę chciała pracować w barze, albo w ogóle pracować. Jeśli już, to na pewno nie w barze, to ciężka praca, w trudnych warunkach, w dymie i smrodzie papierosów, oparów alkoholowych. Praca raczej nie dla mnie, poza tym muszę zadzwonić do mamy i jej się spytać co o tym sądzi.
Wódz
Zdenerwowany
Myślałem, że podziękujesz, że się uradujesz, a nawet rzucisz na szyję ze słowami podziękowania, ale ty się tylko skrzywiłaś. Taka dobra praca i nie dla ciebie, a co myślisz, że lepsza leży na ulicy. Tutaj za każdą pracę jest się wdzięcznym i dziękuje się, nie mówiąc już o tym, że temu co pracę załatwił trzeba oddać tygodniówkę za jego fatygę. Takie są zasady i nikt nie może ich złamać, i nie złamie. Tak robią tutaj wszyscy i nie widzę powodów abyś dzwoniła do mamy, przecież ona nie mieszka pięć ulic dalej tylko w Polsce, a telefony do Polski kosztują, poza tym mama nie zna Ameryki i nie wie, jak tutaj się żyje.
Lala
Mówi spokojnie.
Do Ameryki przyjechałam wyjść za mąż za bogatego człowieka, który mógłby mi nieba przychylić gdyby tylko chciał. Moim celem jest się uczyć jestem po studiach chemicznych, pracowałam w laboratorium, chcę kształcić się w swoim kierunku, chemia jest moją pasją. Chcę zdobyć dobry zawód, słowem chcę iść na studia a nie do baru pijakom nalewać piwo i czyścić popielniczki
Wódz
Coś mi się wydaje, że ty nie potrzebujesz męża tylko sponsora, co to będzie na ciebie pracował, abyś ty mogła studiować i to przez kilka lat, bo wiadomo studiów nie kończy się w ciągu jednego roku.
Lala
Moim łatwiejszym startem jesteś ty. Ty powinieneś wszystko na temat studiów tutaj wiedzieć, a jeśli nie wiesz, to powinieneś wiedzieć kto to może wiedzieć, przecież żyjesz tutaj całe swoje życie.
Wódz
Łamiącym się głosem.
Teraz przemówiłaś mi do wyobraźni faktycznie, ten bar to może nie najlepsze rozwiązanie, ale pracować trzeba.
Lala
A nauka to nie praca?
Wódz
Nauka to wydawanie pieniędzy, a my ich nie mamy. Szkoda czasu na naukę kto ma rozum ten nie potrzebuje szkół, wiesz ile po studiach płacą i ile lat trzeba się prosić o dobrą pracę.
Pudernica
Widzę, że dobrze wam się ze sobą rozmawia, a ja powoli zaczynam się czuć obco wśród was, i prawdę mówiąc nie interesują mnie wasze plany na przyszłość, więc idę do biura i zobaczę co się tam dzieje? co przez tyle dni Wodzu tam nabałaganił.
Wódz
Faktycznie idź do biura, przesłuchaj maszynę, jest wiele telefonów, na które nie oddzwoniłem.
Pudernica wychodzi nic nie mówiąc, ze spuszczoną głową. Następuje chwila ciszy, po której pierwsza odzywa się Lala.
Lala
Doskonale wiesz, że w dzisiejszym świecie bez zawodu i wykształcenia człowiek jest niczym, dlaczego więc wyganiasz mnie do jakieś głupiej pracy za kilka marnych dolarów. Czy chciałbyś aby mnie twoi koledzy klepali po tyłku, bo od mojej postawy zależy popularność baru a także i moje napiwki.
Wódz
Przesadzasz, bar istniał przed tobą i nie zawali się z powodu ciebie. Wierz mi. Każda praca jest dobra. Ja w chwili obecnej liczę się z każdym groszem, nie będzie mnie stać na utrzymanie ciebie i pozwolenie sobie na luksusowe sponsorowanie ciebie.
Lala
A co ze ślubem, przecież po to tutaj przyjechałam, do ciebie a nie do baru nalewać piwo.
Wódz
To jak chcesz żyć w Ameryce bez pracy?
Lala
Już ci mówiłam, że szkoła ważniejsza, po szkole można wiele więcej zarobić i łatwiej niż bez szkoły, wierz mi.
Wódz
Ty jesteś młoda możesz chodzić do szkoły jeszcze i dziesięć lat, ale ja nie ma czasu. Ja muszę zarabiać pieniądze, aby zapewnić sobie starość, teraz jest świetna okazja, już ci mówiłem, będzie potrzeba dużo rąk do pracy, bo budynek potrzebuje remontu itd. Ty natomiast chcesz iść do szkoły, wydać się za mąż za milionera i dzwonić co drugi dzień do mamy.
Lala
Przecież na nasz ślub zaprosimy mamę i moje koleżanki z Polski, mama tutaj powinna zostać trochę dłużej, sama wesela nie dam rady przygotować a i po weselu będzie mi potrzebna.
Wódz
Wzburzonym głosem, zdenerwowany.
Takiego obrotu sprawy to nawet nie przewidziałem. To ma być huczne wesele z mamą i koleżankami z Polski? Ktoś tu chyba zwariował?
Lala
Jakie huczne wesele, chyba człowiek raz się w życiu żeni, a co w tym dziwnego, że chciałabym aby moje koleżanki tutaj przyleciały i też zobaczyły trochę tej Ameryki, będzie okazja, później na nic już nie będzie czasu, szkoła, nauka, praca, dzieci, słowem samo życie.
Wódz
Przestraszonym głosem.
Ja, myślałem, że weźmiemy cichy ślub, tylko świadkowie i nikt więcej, a ty planujesz zaprosić pół wsi, takie polskie wesele, czy ty wiesz ile takie coś może kosztować? i kto zapłaci za przylot twoich koleżanek? Mamy? kto ich wyżywi i utrzyma tutaj?
Lala
Przecież pisałeś do mamy, że jesteś człowiekiem zamożnym, właścicielem kilku domów w Chicago, właściwie milioner.
Wódz
Czy wyście wszyscy w tej Polsce tam powariowali? Czy myślicie, że milionerzy śpią na dolarach? Tak jestem człowiekiem zamożnym, jestem milionerem, ale biednym milionerem, a to jest różnica być biednym milionerem a bogatym milionerem, przy tobie pójdę z torbami.
Lala
No już nie przesadzaj, bardzo nie lubię gdy robisz z siebie dziada, daj spokój, kilka koleżanek 6 może 8 nie więcej niż 10 osób, już ci mówiłam, że człowiek żeni się raz. Zrobimy dużo zdjęć, nakręcimy kasetę video, pojedziemy na Hawaje w podróż poślubną, będzie wspaniale, czy nie cieszysz się? Będzie pamiątka na całe życie.
Wódz
Mówi przestraszonym głosem.
Jestem w Ameryce już 27 lat, ale czegoś podobnego nie słyszałem, ty chyba oszalałaś, ty naprawdę chcesz mnie puścić z torbami. Jeszcze trochę a zaraz padnę tutaj na zawał serca, nie żartuję. Dziewczyno, czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, że wesele, o którym mówisz może kosztować tysiące dolarów, albo i więcej.
Lala
Mówi rozbawionym głosem.
A niech kosztuje, przecież już ci mówiłam, że człowiek raz się w życiu żeni. Ślub będzie w dużej amerykańskiej restauracji z amerykańskimi kelnerami i potrawami. Nie po to tyle tysięcy kilometrów koleżanki przylecą z Polski aby jeść polskiego kotleta na Milwaukach. To ty oszalałeś, ja miałam być dla ciebie wszystkim, tym czego ty nie miałeś przez 27 lat poniewierki na emigracji, a teraz zaczynasz się ze mną sprzeczać o parę tysięcy dolarów.
Wódz
Zdenerwowany
Wody, wody ja chyba tutaj zaraz padnę trupem. ...Lala szybkim krokiem idzie do kranu i nalewa mu szklankę wody podaje. Wódz łapie się za głowę, to za czoło, pije wodę łapczywie, aż mu kapie po brodzie. Mówi z trudem.... Parę tysięcy dolarów, parę tysięcy dolarów, czy ty wiesz, że aby odłożyć tych parę tysięcy dolarów, ile trzeba się w życiu nagimnastykować, ile trzeba się natrudzić, zamartwić się, aby odłożyć te parę tysięcy dolarów.
Lala
Abyś tylko nie umarł na serce z powodu paru tysięcy dolarów a zostawił miliony nie wiadomo komu. Człowieku czy ty naprawdę udajesz durnia czy nigdy w życiu nie miałeś marzeń, planów, o tym aby żyć jak człowiek, mówić jak człowiek, pracować jak człowiek. Z ciebie wychodzi jakiś prymityw, ktoś kto mieszka przy śmietniku, w którym jada jak szczur i myśli jak szczur a nie jak człowiek.
Wódz
Bo ja byłem przez wiele lat szczurem, każdy kto tutaj przyjeżdża jest szczurem przez kilka pierwszych lat jednym zabiera to trzy lata innym pięć, jeszcze innym dwadzieścia, większość jednak nigdy nie przechodzi metamorfozy i zostaje szczurem do końca życia.
Lala
Nie, wyobrażałam sobie Ameryki jako raju, ale też nie myślałam o Ameryce jako śmietniku, w którym, albo przy którym żyją ludzie. Masz teraz okazję być człowiekiem, ojcem rodziny, mężem, ale ty nie chcesz tego zrobić, bo na przeszkodzie stanęło kilka tysięcy dolarów. Nie bierzesz mnie pod uwagę, nie masz litości dla siebie samego, tobie wystarczają stare wytarte dresy i przepocony podkoszulek w którym chodzisz już nie wiadomo jak długo. Człowieku opamiętaj się.
Wódz
Milczy, po chwili odzywa się, mówi wolno jakby z namysłem
Nie zapominaj o tym, że jesteś ode mnie dużo młodsza, inaczej widzisz życie niż ja, ja nie znam Polski ty nie znasz Ameryki, a to dwa żywioły woda i ogień, tego nie pogodzisz.
Lala
Robienie teraz wymówek, że jestem młodsza i doszukiwanie się w tym jakiegoś problemu, jest po prostu świństwem z twojej strony. Mama odpisywała ci na każdy list, na każde twoje pytanie otrzymywałeś odpowiedź, trwało to prawie półtora roku i teraz gdy tutaj jestem, oskarżasz mnie o to że jestem dużo od ciebie młodsza.
Wódz
Bo jesteś i tego nie da się ukryć, poza tym jesteś piękną kobietą, twoja młodość i uroda przeraża mnie, sam sobie przestałem wierzyć, w jednej chwili straciłem wiarę w siebie, sens tego wszystkiego
Lala
Wyobrażałam sobie ciebie jako człowieka sukcesu, biznesmena, który jest szybki w działaniu, podejmowaniu decyzji, szarmancki i męski, a ty okazałeś się małym człowieczkiem, takim tchórzem, szczurem, który zobaczył kobietę i się przestraszy, bo będzie musiał wyprać kalesony, wykąpać się i kupić sobie garnitur, wyjść do świata nie tego co sobie sam stworzył, ale tego prawdziwego, który jest tuż za rogiem twojego domu. Sześciopiętrowego domu.
Wódz
Jedno wiem, że ludzie będą mówić, że wyszłaś za mnie za mąż dla pieniędzy, będą się śmiać, że na stare lata młodej dziewczyny mi się zachciało
Lala
A czy to nie prawda? Sam widzisz taki z ciebie mądry milioner, teraz o tym myślisz, po tylu miesiącach. Wszystko co planowałeś okazuje się mrzonką, spałeś jak pies, jadłeś jak pies, żyłeś jak pies, bo Ameryka miała spełnić twoje marzenia, żyłeś tymi marzeniami, czekałeś na dzień, w którym będziesz mógł je zrealizować i co? Przestraszyłeś się? Zastanawiasz się co ludzie powiedzą. Przestraszyłeś się jak dziecko. Kogo - ludzi? To, że żyłeś jak nie człowiek, tego się nie bałeś ani nie wstydziłeś. Nie myślałeś co ludzie o tym powiedzą. Mnie się boisz, że ukradnę ci twoje pieniądze? przyjazdu mamy i paru moich znajomych, którym opowiadam o tobie jako wartościowym człowieku z gestem, humorem, pełnym życia i chęci do życia. Amerykanin, który żyje jak Amerykanin, myśli jak Amerykanin i zachowuje się jak Amerykanin. Gdyby teraz zobaczyli ciebie z tą miną, powiedzieli by mi, że zwariowałam, że to nieprawda, że opowiadałam im o zupełnie innym człowieku.
Wódz
Gdybyś wiedziała, że ja przez trzy lata spałem tylko po cztery, pięć godzin dziennie aby odkładać, nie byłabyś taka pewna siebie. Pracowałem po szesnaście godzin dziennie, z jednej pracy do drugiej, spałem w autobusie, jadłem na przystankach, byle co, bo szkoda było mi pieniędzy wydawać na jedzenie, i teraz po tylu latach harówki, piękna kobieta z Polski mówi mi jednym tchem, że jestem tchórzem, gnojkiem, który boi się wydać lekką ręką ileś tam tysięcy dolarów na przyjazd jej przyjaciół z Polski. A ja przez piętnaście lat nie pisałem do rodziny, oni myśleli, że ja umarłem, że gdzieś ktoś mnie zabił, a tylko dlatego nie pisałem, bo nie chciałem ich okłamywać, że tutaj jest pięknie i łatwo. Nie pisałem, bo nie miałem czasu na pisanie. Nie pisałem, bo musiałbym wydawać pieniądze na koperty i znaczki. Nie pisałem, bo się bałem: w którymś liście nie wytrzymam i napiszę całą prawdę o mojej Ameryce, a tego robić nie chciałem.
Lala
Powiedz mi tak szczerze po co ty mnie do tej Ameryki zaprosiłeś? aby się wyżalać przede mną? czy też opowiadać o następnych inwestycjach, które się spełnią za dziesięć lat Dziesięć lat twojego życia minie jak z bata strzelił. Starość cię dopadnie na którymś z pięter twojego wspaniałego hotelu i co wtedy? Rodziny nie masz, to co tak przez tyle lat ciułałeś zabiorą obcy ci ludzie, którymi gardziłeś, którzy ciebie nie rozumieli. Czy ty tego nie widzisz, nie czujesz jak ci życie ucieka?
Akt 4
scena 1
Nic się nie zmieniło. Pukanie do drzwi. Wódz siedzi za stołem, przegląda gazety. Lala pije herbatę, cisza.
Wódz
Proszę wejść.
Lokator Pierwszy
Przepraszamy, że przeszkadzamy, ale chcieliśmy z tobą Wodzu porozmawiać.
Wódz
A o czym? Jeśli to coś ważnego to siadajcie, a jeśli nie to szybko i do widzenia. Lokatorzy siadają, gdzie komu pasuje.
Lokator Drugi
O Pani, która tutaj właśnie jest, taka ładna, taka piękna jak ze zdjęcia z kolorowej gazety.
Wódz
O mojej narzeczonej chcecie rozmawiać. Nic nie rozumiem.
Lokator Pierwszy
To ja szybko wyjaśnię, wczoraj przed pracą byliśmy na piwie w Barze pod Kogutem i właściciel powiedział nam, tylko takie ładne dziewczyny żyją w Polsce jak ta pani. Obaj lokatorzy patrzą na Lalę. I, że jest możliwość zamówienia sobie takiej dziewczyny do Chicago, tylko, że my nie mamy adresu, więc uradziliśmy, aby zwrócić się z tym problemem do ciebie, abyś dał nam adres, bo my też chcemy mieć takie ładne narzeczone.
Wódz
Wyście chyba powariowali, po pierwsze przed pracą idziecie do baru na piwo, to przecież zbrodnia, ja swoje pierwsze piwo, kupione za własne pieniądze w Ameryce kupiłem po dziesięciu latach pobytu tutaj, a wy jeszcze pięć lat nie jesteście tutaj i codziennie pijecie za swoje, to przecież skandal.
Lokator Drugi
Nie bądź taki chytry, sam wszystkich dziewcząt tutaj nie ściągniesz, zostaw coś i dla nas. Śmieją się.
Wódz
Widzę, że wy naprawdę powariowaliście. Moja dziewczyna to moja dziewczyna, żadnych adresów nie ma. Te wszystkie bzdury to wam naopowiadał Małe Piwko?
Lokator Pierwszy
Tak on to nam naopowiadał i my jemu wierzymy, dlaczego nie? Świat idzie do przodu. Mamy XXI wiek, jaki problem zaprosić tak piękne dziewczyny. Potrzebujemy tylko adres, sami list napiszemy. Nie chcemy nic za darmo, wiemy, że wszystko musi kosztować.
Lokator Drugi
Jesteśmy samotnymi chłopami, ale życie traktujemy poważnie, chcemy mieć rodziny, dość tej tułaczki, bez sensu, stąd ta wielka prośba do ciebie: pomóż nam.
Wódz
Muszę się napić zimnej wody. Wstaje, idzie do kranu nalewa wodę i pije odwrócony do nich plecami. Po chwili zwraca się do nich twarzą. A jednak rozum wam odebrało od tego picia piwa. Nic nie rozumiecie, Małe Piwko zażartował z was, i muszę wam powiedzieć, że to był głupi żart. Rozumiecie głupi żart. Wraca na swoje miejsce
Lala
Ja to mogę potwierdzić, że to był głupi żart, on mówi prawdę.
Lokator Pierwszy
Głupi żart, to dlaczego Poeta od trzech dni pisze dla pani wiersz. Męczy się przy tym jakby kamień musiał rąbać.
Wódz
Tego już za wiele, jaki Poeta? Jaki wiersz? Czy wyście wszyscy już powariowali? Czy ta Ameryka wam wszystkim rzuciła się na rozum?
Lokator Drugi
Ten nasz Poeta, przecież go znasz, wiesz o czym mówimy, on tutaj będzie za chwilę, aby przeczytać ten wiersz. Na razie to jest wielka tajemnica, ale on mówi, że to jego najlepsze dzieło, jakie do tej pory stworzył.
Lokator Pierwszy
On tak mocno się zakochał w pani, że już spać nie może, mówi, że pani przywróciła mu wiarę w ludzi, w poezję i w życie.
Lokator Drugi
Tak to pięknie powiedział, że pani jest nieskończenie piękna i że jest aniołem, dla takich ludzi jak pani żyć warto, bo pani reprezentuje coś większego niż codzienność, pani reprezentuje raj.
A nam w Ameryce potrzeba też raju, bo praca to piekło.
Wódz
Ładne kwiatki, obaj żeście zwariowali, Małe Piwko stracił rozum i bawi się waszym kosztem, a poeta nigdy nie był normalny, to przecież zrozumiałe, i wszyscy wiedzą, że poeci mają kota w głowie.
Lokator Pierwszy
O jakim kocie mówisz, bo ja nic nie rozumiem?
Wódz
O takim kocie co zamiast łapać myszy wkradł się do waszych głów i wyżarł wam rozum.
Teraz rozumiecie.
Lokator Drugi
Nic nie rozumiemy.
Wódz
To i lepiej, że nic nie rozumiecie, tak jest najlepiej, nic nie rozumieć, dobrze że macie zdrowie i możecie ciężko pracować i pić piwo, to dla was najważniejsze.
Lokator Pierwszy
Pijemy za swoje i nikomu nic nie jesteśmy winni, nie musisz nam tego wypominać na każdym kroku, to nieładnie.
Wódz
A to jest ładnie, że zawracacie mi głowę głupotami, pokazując przy tym jacy są z was głupcy.
Lokator Drugi
Myślisz że jak masz pieniądze to możesz nas obrażać.
Tak właśnie myślę, ale to nie ma nic wspólnego z tą sprawą, tej sprawy nie ma i nigdy nie było. Sam porozmawiam z właścicielem baru i on to może wam lepiej wyjaśni niż ja. Audiencja skończona, możecie wracać do siebie.
Lokator Pierwszy
Tego można było się po tobie spodziewać, jesteś złym człowiekiem. Rozlega się pukanie do drzwi. Wchodzi poeta.
Poeta
Mówi cicho i niepewnym głosem stoi na środku pomieszczenia
Przepraszam że przeszkadzam, ale sprawa jest wyjątkowej wagi. To sprawa życia i śmierci, przynajmniej dla mnie, bo muszę zawahał się, muszę przeczytać pani mój wiersz, który we mnie rozrósł do wielkości poematu, ale niestety, nie udało mi się go wyrwać w całości ze swego serca, to co teraz mam to zaledwie kilkanaście linijek. Proszę wybaczcie mi moją niedoskonałość, ale pani, zwraca się do Lali, podchodzi do niej i klęka na jedno kolano, muszę się z panią podzielić tym co udało mi się zapisać po dwóch bezsennych nocach. Tak, bezsennych, bo gdy po raz pierwszy zobaczyłem panią, myślałem, że serce wyskoczy mi z piersi, krew uderzyła mi do głowy, z trudem łapałem oddech. Wodzu mu przerywa.
Wódz
Człowieku napij się zimnej wody i ci to wszystko przejdzie, przestaniesz wygadywać takie bzdury. Nigdy nie traktowałem cię poważnie, ale teraz widzę, że muszę zadzwonić po karetkę pogotowia, ciebie trzeba zabrać do szpitala i leczyć.
Lala
Wcale się z tobą nie zgadzam, poeci tacy właśnie muszą być, słyszałam, że napisał pan dla mnie wiersz, czy ładny?
Poeta
Czy ładny, świetny doskonały, piękny tak jak pani, która przebywa wśród istot pozaziemskich, to dla pani napisałem coś co tylko może być marną imitacją tego co czuję.
Wódz
Marna imitacjo o marnych dochodach i marnej przyszłości w najpiękniejszym kraju świata do Ameryki przyjechałeś pisać wiersze, ty chyba na głowę upadłeś.
Lala
Proszę cię nie mów tak do poety, czy ty zawsze musisz pokazywać jakim jesteś gburem?
Wódz
Tak ja dla ciebie jestem gburem, bo nie napisałem dla ciebie wiersza, serce nie wyskoczyło mi z piersi i nie zwariowałem na twój widok.
Lala
Wcale nie musisz pisać wierszy, aby mi zaimponować, wystarczy abyś miał w sobie trochę więcej klasy i zrozumienia dla siebie i bliźnich, czy to aż tak dużo?
Wódz
Wybacz, ale ja i tak mam za dużo zrozumienia wysłuchując tych wszystkich bzdur, najpierw ci dwaj przychodzą po jakiś adres, teraz ten nawiedzony niedoszły ksiądz napisał do ciebie wiersz. Czy ty nie widzisz w tym szaleństwa?
Lala
Z pierwszą częścią twojej wypowiedzi mogę się zgodzić, ale z drugą absolutnie nie. Jakie szaleństwo, artysta czuje chęć wypowiedzenia się, w tym przypadku napisania wiersza, i co w tym dziwnego?
Wódz
Nie ma w tym nic dziwnego, oni wszyscy są normalni, ty też jesteś normalna, cały świat jest normalny tylko ja zwariowałem. Ja zwariowałem, bo nie mogę pojąć dlaczego wariaci otrzymują wizy do Ameryki a nie normalni ludzie którym się chce pracować. Widać, że Ameryka też zwariowała.
Lala
Skończmy już tą rozmowę, bo i tak ty nie zrozumiesz artysty, dla ciebie liczą się tylko ci co zarabiają pieniądze.
Wódz
A czy ty myślisz, że w tym kraju są tylko ubodzy artyści, którzy gardzą pieniędzmi i wstydzą się zarabiania, chyba nie wiesz o czym mówisz, artyści amerykańscy, to ludzie, którzy tworzą bardzo bogatą elitę, jeśli nawet nie najbogatszą.
Lala
Dajmy więc poecie przeczytać wiersz, który spędził mu z powiek tyle nocy, a on sam jest na krawędzi załamania nerwowego.
Poeta
Wiersz, który chciałbym za chwilę przeczytać mówi o stanie mojej duszy, mojej drugiej osobowości, pani była jego inspiracją i pani zawdzięczam jego powstanie. Nie chciałbym być źle zrozumiany, ale kobiety w wielu przypadkach wielkich i sławnych ludzi odegrały niepoślednia rolę. Rola kobiety w życiu mężczyzny jest wielka, proszę o tym pamiętać, miłość może być przyczyną wielkich rzeczy a także katastrof.
Wódz
Co do katastrof to się zgadzam, ale czytaj chłopie ten wiersz, zanim stąd wyjdziemy. Po raz pierwszy w życiu masz tak liczną publiczność, wykorzystaj okazję i nie przynudzaj za długimi wstępami, My sami ocenimy i powiemy ci co poeta miał na myśli.
Poeta
Wstaje, robi kilkanaście kroków po kuchni, widać, że jest bardzo zdenerwowany, sprawia wrażenie, ze nie wie jak ma zacząć.
Tak to prawda, właściwie nigdy nie miałem okazji podzielić się moją twórczością z publicznością i piszę nie dla pieniędzy, ale dla siebie, gdyby nie pani przyjazd do nas do Chicago, długo musiałbym czekać na taką okazję.
Wódz
Czytaj człowieku, bo wyrzucę cię za drzwi i nigdy nie będziesz miał drugiej takiej okazji.
Poeta
Dziękuję za dodanie mi odwagi. Wyciąga kartkę z kieszeni marynarki i czyta wiersz.
Dzisiaj na korytarzu spotkałem anioła
po raz pierwszy usłyszałem swą duszę
jak do czynów pięknych i szlachetnych woła
do działań natychmiast z kopyta ruszę.
Świat stał się mi bliski, cudowny oraz wspaniały
dzięki aniołowi moje oczy niewidzące dojrzały
sens życia tutaj na ziemi, na emigracji, w Ameryce
i zdało mi się, że mogę, że potrafię, że życie chwycę
W swoje dwie dłonie jak kwiat co oczy cieszy
raz jeszcze się narodzę, miłość anioła mnie wskrzesi
wiem, że teraz mojej wiary w ludzi nikt nie zabije
serce moje jest przebudzone słyszę jak mocno bije
To nie żadne czary mary, lecz miłości siła mocy
ona mnie na nowo z marzeniami zjednoczy
raz jeszcze powiem do Ameryki- najsłodsze kochanie-
i tak na zawsze w mej pamięci anioł już pozostanie. |
kłania się, wszyscy bardzo gorąco klaszczą
Lala
Dawno nie słyszałam tak wzruszających słów, tyle dał pan w tych kilku linijkach swojej duszy, tyle prywatności a zarazem nie boi się pan mówić o tym co pana boli i martwi. Dziękuję z całego serca, że mogłam przyczynić się do tego, że zaczął się pan na swoim losem w Ameryce zastanawiać.
Lokator Pierwszy
Ja tam wiele z tego wiersza nie zrozumiałem, bo nie jestem Polakiem, znam tylko niektóre słowa i takie co się używa w pracy np. weź się chuju za robotę, albo przyjechałeś do Ameryki chujem gruszki obijać, ja takie znam słowa, które w dużym stopniu mówią o tym samym, co przeczytał poeta, tylko on użył ładnych, co ja mówię, pięknych i uczonych słów, ale metafora chyba taka sama.
Wódz
Metafora taka sama i dobrze to zrozumiałeś kolego Rosjaninie, tym swoim komentarzem zasłużyłeś na podanie ci ręki. Wstaje idzie do niego i podaje mu rękę, przez moment ściska ją i po chwili wraca na swoje miejsce.
Lokator Drugi
Mój polski też wyuczony a nie nabyty i też lubię słuchać jak ludzie ładnie mówią, a gdy tak ładnie mówią, to wiele z tego nie rozumiem.
Lala
Musi pan koniecznie wysłać ten wiersz gdzieś do gazety z prośbą o publikację, jest on tego warty, on jest po prostu piękny.
Poeta
Naprawdę tak pani uważa?
Lala
Jak najpoważniej, powinien pan więcej pisać, bo dużo ma pan do powiedzenia, ja widzę w panu wielki talent, jest pan człowiekiem wrażliwym, widzi pan znacznie więcej niż my zwykli śmiertelnicy.
Wódz
On nic nie widzi ani niczego nie czuje, ani też niczego nie rozumie. Zobaczył cię na korytarzu i zwariował, ale że gazety walają się po korytarzu, to tego nie sprzątnie, tego nie widzi, tylko zaraz leci do Pierdzirurki, aby ten gnał no i posprzątał, taka z niego kanalia. O jakiej tam wrażliwości mówisz?
Poeta
Jak pan może sprowadzać takie przyziemne sprawy do natchnienia, które jest tylko jedną chwilką, ułamkiem chwilki, czy pan tego nie rozumie, że śmieci na pańskim korytarzu nie mogą być inspiracją do wierszy, moich wierszy.
Wódz
Pańskie wiersze są takie same jak pan, bez sensu i ładu, takie dmuchanie w banię, w swoje dwie dłonie coś tam chwycę tak pan napisał bez zastanowienia się, a czy człowiek ma więcej niż dwie dłonie, gdyby napisał pan w swoje ręce chwycę gumowe rękawice i posprzątam korytarze u Wodza, bo tam mieszkam i żyję, ale nad tym się nie zastanawiam, bo jak mam kasę to piję, a jak nie mam to piszę wiersze z nudów i od niechcenia.
Lala
Proszę cię nie mów tak, jeśli nie rozumiesz poezji to się przyznaj, ale nie wyszydzaj, bo to nieładnie nie powiem nieelegancko.
Poeta
Mówi głosem obrażonego chłopca.
Wodzu tak mówi, bo mnie lubi, ani nie szanuje artystów, poza tym on nie cierpi ludzi uzdolnionych. Dla niego największą satysfakcją jest poniżanie bliźniego.
Wódz
Proszę tak nie mówić, ty niewdzięczniku przeklęty. Zmienia ton głosu. Czy szanowny Poeta zapomniał kto mu pomagał w druku jego pierwszego i jak do tej pory jedynego wiersza w naszej polonijnej gazecie. No kto? Jak nie ja. To ja użyłem wszystkich swoich znajomości, abyś ujrzał swój wiersz w druku. Czy kłamię? Nie powiem ile to mnie zdrowia i nerwów kosztowało, a ile musiałem się naprosić i napocić, aby ten oto przeklęty poeta mógł ujrzeć swoje dzieło w druku.
Poeta
Nie, nie kłamiesz. Jestem ci za to wdzięczny, ale jest też i taka chwila, że cię przeklinam, bo zaszczepiłeś we mnie zapach farby drukarskiej, lepki smak wiersza w druku, który do tej pory mam pod językiem.
Wódz
To ja zachwalałem i wychwalałem cię pod niebiosa, abyś mógł zobaczyć swój wiersz. Wiedziałem jak bardzo ci na tym zależało. Teraz mówisz, że nie szanuję artystów, nie cierpię ludzi uzdolnionych, a przez ostatnie dwa lata nasz uzdolniony Poeta nic nie robił, tylko sobie bimbał. Nagle zobaczył kobietę, a raczej cycki na korytarzu, pomylił je ze skrzydłami anioła i szajba mu odbija. A dzięki komu po raz kolejny został zainspirowany, no dzięki komu, pytam się?
Poeta
Chyba nie powiesz, że dzięki tobie pani Lala ma tak piękne piersi.
Wódz
Mówi groźnie.
Milcz idioto. A właśnie, że powiem, że dzięki mnie, bo Lala przybyła do Chicago na moje zaproszenie, a nie poety. I jest moim gościem a nie poety. I jest moją narzeczoną a nie poety.
Lala
Tyle tych "dzięki " powiedziałeś, że aż mi się gorąco zrobiło i zawstydziłeś mnie mówiąc na moje piersi "cycki". Mógłbyś starać się dobierać ładniejszych słów.
Wódz
Przepraszam, ale nie mogę znieść chamstwa Poety, jego krótkiej wdzięczności, na którą, co tu dużo mówić, w ogóle nie można liczyć, stąd też nerwowość moich wypowiedzi.
Lala
To może raz jeszcze pomożesz mu w publikacji tego wiersza, i tym sposobem upokorzysz Poetę na zawsze.
Poeta
Na taka wspaniałomyślność nie liczę.
Wódz
Masz rację raz ten błąd zrobiłem i więcej go już nie zrobię. Jeszcze jeden wiersz w gazecie i Poetę karetka pogotowia odwiezie do domu wariatów. Takim ludziom jak on nie pomaga się, ale stawia bariery.
Lala
Dlaczego?
Wódz
Bo wiersz jego mi się nie podoba, jest beznadziejny, brak mu finezji anioła o którym mówi. Wiersz powinien mieć mocne słowa, tak mocne, że słuchający pod ich wrażeniem aż się ugina. Poza tym nikt tutaj wierszy nie drukuje i nie będę się ośmieszał w redakcji.
Lala
Jak nikt wierszy nie drukuje, przecież istnieje tutaj polskojęzyczna prasa.
Poeta
On ma racje, nikt tutaj wierszy nie drukuje i nikogo poezja nie interesuje, szkoda czasu na mówienie o poezji i polskiej kulturze w Chicago.
Lala
Nic nie rozumiem przecież Chicago to stolica Polonii świata, ktoś musi interesować się kulturą przecież po to są między innymi gazety.
Poeta
Tylko ludzie w Polsce myślą, że w Chicago jest polska kultura, to świadczy o tym jak rodacy mało widzą o polskości w Ameryce. Gazety są do ogłaszania ogłoszeń i reklam, z tego żyją a nie z poezji.
Wódz
I taka jest prawda, tutaj wszyscy się rozpisują, rodzą się talenty nad talentami od siedmiu boleści i całe szczęście, że nikt tego nie chce czytać ani drukować, bo gdyby chcieli, emigracja byłaby jeszcze większym domem wariatów.
Lala
Co to znaczy?
Poeta
Przedrzeźnia Wodza
Dom wariatów, dom wariatów, dom wariatów.
Akt V
Wódz siedzi u siebie w pokoju gościnnym, na kanapie ze skaju. Po obu bokach kanapy fotele też ze skaju, ława przed kanapa na której siedzi, jakiś stary telewizor w prawym rogu pokoju, jakieś bliżej nie określone wiszą obrazy na ścianach, mały stolik a na nich stoi lampka nocna.
Gra ta sama muzyka Beatelsów jak na początku sztuki. Rozlega się pukanie do drzwi, ale wódz nie odpowiada, kończy się muzyka wtedy mówi głośno proszę..
Małe Piwko
wychodzi zza pleców Pudernicy i z wyciągniętą ręką podchodzi do Wodza, ale ten tylko wyciąga ręka na powitanie i nie wstaje z kanapy. Małe Piwko stoi nad nim mówiąć...
Widzę Wodzu, że wciąż lubisz przebywać w swoim królestwie, w którym od mojej ostatniej wizy sto lata temu nic się nie zmieniło.
Wódz
A co się miało zmienić szanowny panie? W dobrych i ustabilizowanych królestwach i domach nic się nie zmienia od dziesięcioleci a nawet od wieków. I tak ma być szanowny panie. Ale proszę nade mną tak nie stać jak kat nad dobrą duszą i niech pan siada. Ręką pokazuje mu fotel z prawej strony. Piwko siada. A co u pana nowego, ile rzeczy już się przez ten czas zmieniło.
Małe Piwko
U mnie zawsze wszystko jest w ruchu, nic nie może stać w miejscu nawet kamień jeśli jest w miejscu to mchem porośnie, cóż dopiero człowiek. Ruch jest życiem, a życiem ruchem.
Wódz
Widzę, że nic się pan od ostatnich kilku lat nie zmienił i wciąż panu w głowie ruchy i ruchania z tego wynikające, a kiedy to pan zmądrzeje?
Małe Piwko
To nie mnie, ale panu ruch i wszystko to co jest w ruchu kojarzy się z ruchaniem, bo i słowa podobne w swoim znaczeniu i tak dalej.
Wódz
Ale pan zapewnie by się czegoś napił, a może nawet i przekąsił. Przyszedł pan do mnie w ważniej sprawie czy też na jakieś towarzyskie banialuki.
Małe Piwko
Przez telefon wspomniałem, że byłbym zainteresowany pańską narzeczoną, jest praca dla niej a może nawet i coś więcej, gdyby ona się zgodziła. Gotów jestem nawet ją utrzymywać, aby poszła do szkoły tak jak sobie planowała i wiele więcej ustępstw z mojej strony, ale musi ona na to się zgodzić i zamieszkać u mnie.
Wódz
Sprawę przedstawia pan dość jasno, stąd też widać, że lubi być pan w ciągłym ruchu nie mylić z ruchaniem, bo to dwie inne rzeczy, chociaż takie same w swoim założenie setki lat temu. Więc chce pan zasponsorować moją narzeczoną, która stanie się pańska narzeczoną?
Małe Piwko
Zdaję sobie z tego sprawę, że to będzie mnie trochę kosztowało, i mówienie "trochę", to kropla w morzu kosztów, które poniosę i na które chyba jestem przygotowany. Co do narzeczeństwa to się jeszcze okaże, chociaż nie kryję że Lala spodobała mi się bardzo i to od pierwszego spojrzenia zakochałem się w niej. Ona ma w sobie tyle z kobiecości, tyle z anioła, ona może .... Wódz przerywa mu.
Wódz
Ona już odebrała panu rozum i wkrótce zabierze kasę. Raz ją pan zobaczył i już się zakochał, gotów poświęcić swój biznes dla kogoś kogo zupełnie nie zna. Panie taki naiwniak jak pan to ciekawy okaz, ciekawy jestem jak pan doszedł do pieniędzy. Jeden bar, dom, jakiś sklepik z warzywami, na pierwszy rzut oka to nie głupi z pana facet.
Małe Piwko
Mnie pan to mówisz, ostatni rozwód kosztował mnie prawie sto tysięcy dolarów, była żona zabrała dzieci, sprzedała otrzymany ode mnie apartament i wróciła do Polski z moją kasą. Myślałem, że mam ją z głowy, a ona po ośmiu miesiącach wraca z ojczyzny naszych dziadów gola i wesoła, bez grosza przy duszy. Jeszcze dobrze walizek nie rozpakowała a już do mnie dzwoni jej adwokat z prośbą o pieniądze, nic jej nie zostało. Polska teraz droższa od Ameryki.
Wódz
Nic nie mów mi Pan o Polsce, bo gdy o tym myślę to mnie w kolanie strzyka. Jak to zrozumieć?
Małe Piwko
Tego nie trzeba rozumieć trzeba tylko przyjąć do wiadomości i nic więcej. Ja tak zrobiłem, wziąłem adwokata, który napisał coś w rodzaju oświadczenia, daje jej 50 tysięcy dolarów na dzieci i nie chcę widzieć jej przez następne dziesięć lat. Ona szybko papiery podpisała i już jej dwa lata nie widzę, ponoć znowu wróciła do Polski, dalej kręci jakiś biznesy. Jej nieobecność tutaj świadczy, że coś jej tam wyszło.
Wódz
To widzę, że z pana bogaty człowiek, dla mnie pięćdziesiąt tysięcy to majątek, a pan o tym mówi tak spokojnie jakby mówił o wczorajszej pogodzie.
Małe Piwko
Mówię spokojnie, bo lekarz zabronił mi się denerwować, to po pierwsze. Po drugie, to nic nie da, a po trzecie gdyby ona tutaj była i raz jeszcze wzięła sprawę do sądu, ja proszę pana byłbym na ulicy wciągu dwóch miesięcy. Amerykańscy adwokacji, by mnie zżarli, a ta słodka idiotka roztrwoniła by moją pracę w przeciągu kilku miesięcy, a tak mam ją z głowy.
Wódz
Jednej baby się pan pozbył więc teraz czas na drugą.
Małe Piwko
Pani Lala to nie baba, ale anioł, to zupełnie inny typ kobiety, ona przyjechała do Ameryki z misją. Ja lubię takich ludzi, zresztą Poeta mówi o niej jak o świętej, która potrzebuje pomocy, więc pomyślałem sobie, że mogę być przydatny.
Wódz
Panie poecie rozum odebrało, ale co ja mówię co można komuś zabrać skoro ten tego nawet nie miał. A swoją drogą, zamierzam kupić nowy dom, prawie już go kupiłem, bo papiery są w trakcie załatwiania, więc za trzy tygodnie będę właścicielem pięknego domu a właściwie pałacu, no powiedzmy hotelu i pan spadł mi z nieba tak samo jak i Lala, bo potrzebuję pieniędzy, dużo pieniędzy.
Małe Piwko
To, że ma pan wydatki, to rozumiem, bo kto ich nie ma, ale co ja mam z tym wspólnego.
Wódz
Jak to co? A narzeczoną chce mi pan spod nosa porwać, narazić na ludzki śmiech i kpiny i wydaje się to panu, że to nic nie kosztuje. Ot, tak za darmo, oddam panu narzeczoną, ośmieszę się w oczach ludzi i na dodatek jeszcze dołożę do tego z własnej kieszeni. Panie gdzie tu sens, gdzie tu logika?
Małe Piwko
To niechże pan mówi jaśniej o co tutaj chodzi? O jakiej kasie pan mówi? I co za nią ma być?
Wódz
Mówi przez zacisknięte zęby.
Panie Piwko, czy pan udaje wariata, czy też nim jest? A za czyje pieniądze narzeczona przyleciała do Ameryki? A kto przez dwa lata pisał do niej listy? A kto już ją piąty tydzień karni ? Kto jej dał dach nad głową? A nie wspomnę o rachunkach za telefon do matki, do której dzwoni co drugi dzień. Za czyje to pieniądze pan robisz sobie plany życiowe? Jak nie za moje. I co myślisz pan, że ja, ot tak jak święty Mikołaj, zrobię panu prezent mówiąc: weź se ją pan, bo mi się znudziła? A takiego wała, tu się zgina dziób pingwina, pańskie niedoczekanie. Podrywa się z fotela pokazuje wala i opada z powrotem na fotel.
Małe Piwko
Mówi łagodnym głosem.
Niepotrzebnie się pan tym wszystkim tak podniecasz, wiadomo zawsze są jakieś koszta, tyle tylko, że ja myślałem, że chce się jej pan pozbyć, chciałem wyświadczyć tak zwaną przysługę sąsiedzką. To wszystko.
Wódz
Przysługa sąsiedzka do której ja mam dołożyć swoją kasę i jeszcze za moimi plecami razem zrobicie ze mnie wariata. A ta dziewczyna jest warta fortunę, a nie te kilkanaście tysięcy dolarów, które będzie musiał mi pan zwrócić jeśli chce ją pan mieć.
Małe Piwko
Ze zdziwieniem w głosie.
Kilkanaście tysięcy dolarów? Pan chyba zwariował. Ile kosztuje bilet z Warszawy do Chicago? Niech będzie osiemset dolarów, droższych nie ma.
Wódz
Mówi groźnym głosem.
Panie Piwko, albo będziemy rozmawiać jak normalni, albo pójdzie pan do swego domu i nie będzie zawracać mi głowy. Aby nie bawić się w wyliczanki powiem krótko, ona kosztuje pana dwadzieścia tysięcy dolarów, tyle jest dla mnie warta. I prawdę mówiąc to niewiele, bo gdybym oddał ją do jakiegoś lokalu rozrywkowego cena jej automatycznie skoczyłaby do góry. A tak liczę tylko po kosztach własnych.
Małe Piwko
Koszta własne dwadzieścia badyli, a jaką ja mam gwarancje, że pan weźmie kasę a ona po tygodniu nie wyprowadzi się ode mnie. Skąd mam mieć pewność?
Wódz
O tym też pomyślałem musisz mieć ją pan w garści i kasę w banku, kobiety to lubią. Być dla niej dobry, szczodry z klasą, niczego nie żałować, kobieta to dziecko jak coś jej odmówisz zaraz płacze i się obraża. Te z Polski, młode to materialistki do kwadratu za dolara to by psa z Chicago do Nowego Jorku goniły. To po pierwsze. Po drugie spiszecie umowę o pracę, jej wiza wygasa za pięć miesięcy, ona potrzebuje sponsora, pan się do tego nadajesz, rola sponsora nawet panu odpowiada. Ja muszę mieć swoje pieniądze z góry.
Małe Piwko
Chciałbym, aby pan o tym z nią porozmawiał, bo mi raczej nie wypada, jestem człowiekiem wstydliwym, nie za bardzo wiem jak takie sprawy się załatwia.
Wódz
Wstyd to kraść jeszcze większy to dać się złapać, to dopiero wstyd. Biznes jest biznes. Zaraz ją tutaj poproszę i we dwóch z nią porozmawiamy. Obaj znamy konkrety i trzeba z nimi ja zapoznać, mam nadzieję, że ma pan wobec niej uczciwe plany
Małe Piwko
Jak najuczciwsze Wodzu jak najuczciwsze, inaczej bym się w nową kabałę nie pakował. Zakochałem się w niej i nic na to nie poradzę.
Wódz
Swoje wyznania miłosne zostaw pan dla niej, mnie one nie interesują. Zresztą ja w takie bzdury jak miłość nie wierzę.
Rozlega się pukanie do drzwi, wchodzi Pudernica.
Pudernica
Niczego wam nie potrzeba - zapomniałam się wcześniej spytać, może podać herbatę, albo coś zimnego do picia?
Wódz
Dobrze że jesteś, poprość tutaj Lalę, ale natychmiast, ważna sprawa, a do picia nic nam nie potrzeba, pan Piwko przyszedł w sprawie biznesowej, a nie na towarzyskie pogawędki. Pudernica wychodzi. Dobrze mówię, panie Piwko co?
Małe Piwko
Dobrze pan mówi, ale napić czegoś zimnego to bym się napił, bardzo dzisiaj gorąco.
Wódz
Ja też bym się napił, ale nic zimnego pan nie przyniósł. Rozlega się pukanie drzwi i wchodzi Lala. O, jest i nasza gwiazda, proszę siadaj koło mnie. Lala siada na kanapie obok Wodza. Następuje chwila ciszy, Wódz odzywa się pierwszy.
Pamiętasz, wspominałem ci o pracy w barze, ale jakoś nie miałaś nastroju do niej, teraz na własne oczy możesz zobaczyć właściciela. On osobiście raz jeszcze zaproponuje ci pracę i coś więcej niż pracę, on chciałby zostać twoim sponsorem, a nawet mężem oczywiście jeśli na to się zgodzisz.
Lala
Mówi niepewnym głosem.
Na co mam się zgodzić? Nie wiem o czym mówisz? O jakiej pracy? O jakim sponsorstwie? Mąż!!! A co z tobą?
Wódz
Zdecydowanym głosem.
Mówię o tym że już drugi miesiąc rozpoczęłaś w Ameryce, a o pracy jak nie myślałaś tak nie myślisz. Czas ucieka. Moja kasa topnieje, lodówka pusta. Do tej pory mogłaś mieć na własnym koncie parę setek dolarów. A tak stan konta zero i nadal sytuacja jest zerowa, bo nie wiemy co dalej.
Lala
Ja wiem co dalej?
Wódz
W takim razie mi powiedz, co planujesz dalej robić?
Lala
To ty już wszystko zaplanowałaś ja tylko mam się zgodzić.
Wódz
Nadal nic nie rozumiem.
Lala
Nawet jutro możemy wysłać mamie bilet lotniczy i zaproszenie na nasz ślub. Same przygotowanie zajmie kilka tygodni, sama wszystkiemu nie podołam, bo ty przecież jesteś zajęty i na nic nie masz czasu. Ciekawa jestem czy też dla młodej żony nie będziesz miał czasu? Wymownie patrzy na Wodza, bierze go za rękę, trzyma przez chwilę w swoich dłoniach, ale on wyrywa się z jej ucisku.
Wódz
Mów dalej, to staje się interesujące.
Lala
Kupisz mi pierścionek diamentowy z prawdziwych diamentów, a nie taki za pięć dolarów a za piętnaście tysięcy. A w podróż poślubną pojedziemy do Europy. Nie byłam w Rzymie, Grecji, może nawet Egipt. Pieniędzy mamy dość z tego co się zdążyłam zorientować dochód jest stały, czas skosztować życia zanim przyjdą na świat dzieci.
Wódz
Świetnie się składa, bo znalazł się kawaler, który gotów jest zapłacić za twoje mrzonki. On kupi ci pierścionek i jeszcze więcej. Dom i mercedesa, wyspę z palmą i czterech murzynów, aby nosili cię w lektyce. Ja niestety mam inne plany jak wydać swoje ciężko zarobione pieniądze.
Lala
Jak to!!? To już mnie nie kochasz?
Wódz
Nie mieszaj miłości z brakiem rozsądku. Chcesz mnie wysłać do Europy za moje własne pieniądze, aby mnie tam jacyś terroryści zabili, przecież wystarczy na mnie popatrzeć, tylko raz, że jestem Amerykaninem z krwi i kości, a ty weźmiesz za mnie kasę. Co do miłości, to ona nie potrzebuje ani pierścionków ani podróży poślubnych.
Lala
To co będzie z nami?
Wódz
Wyjdziesz za mąż za tego młodzieńca, on będzie spełniał każdą twoją zachciankę. Raportował jak piesek, ja na to jestem już za biedny.
Lala
W takim razie umowa nasza już nie obowiązuje?
Wódz
Co masz na myśli?
Lala
To, że nie jestem już twoją narzeczoną. Ani własnością.
Wódz
Przestaniesz nią być gdy zwrócisz moje wydatki i oddasz koszta zawiedzionych nadziei.
Lala
Ironicznie
Nie bądź śmieszny, zawiedzionych nadziei. O jakich wydatkach mówisz? I co będzie jak ich nie zwrócę?
Wódz
Nie oddam twoich papierów emigracyjnych ani paszportu, ani biżuterii. Dopóki nie otrzymam swojej należności za poniesione straty.
Lala
Szantaż? Byłam na to przygotowana.
Wódz
Zbity z tropu
Jaki szantaż? Na co jesteś przygotowana?
Lala
Na przywłaszczenie moich dokumentów i biżuterii. Kiedy mi je zwrócisz?
Wódz
Ja mi zapłacisz za moje straty i wydatki.
Lala
Twoje straty są twoimi stratami, a właściwie twoje starty, to są inwestycje we mnie teraz się na raka wycofujesz, nie jesteś głupi facet. Wiesz o czym mówię, źle zainwestowałeś. Nic ci nie jestem winna.
Wódz
Ty może nie, ale muszę dostać swoje pieniądze za swoje wydatki i czas w ciebie zainwestowany. Jest ktoś, kto za to zapłaci. Musi za to zapłacić. Patrzy na Małe Piwko.
Lala
Tym razem nic nie dostaniesz, ten ktoś o kim mówisz nic ci za mnie nie da. Nawet złamanego centa
Wódz
Zrywa się na równe nogi, i rzuca się z pięściami na Małe Piwko. Krzyczy.
Ludzie ratunku w biały dzień mnie okradają. Ludzie ratunku, mordują. Help Help. Szarpie się z Małym Piwkiem. Do pokoju wpada Wygibas, Lala rzuca mu się w ramiona, przez chwilę trwają o uścisku, całują się. Wódz zostawia Piwko w spokoju w osłupieniu patrzy ma młodych.
Wygibas
Wuju kocham tę dziewczynę chcę, aby została moją żoną, proszę o twoje błogosławieństwo.
Wódz
Mówi całkiem spokojnie i przytomnie.
Już ci mówiłem tysiące razy jesteś idiota, cymbał, nierób, człowiek bez przyszłości, a teraz straciłeś rozum, zakochałeś się. Chcesz mnie okraść w biały dzień na oczach wszystkich ludzi, ale sprawiedliwość musi być musisz za swoje wariactwa zapłacić to znaczy wykupić,
inaczej jej ci nie oddam.
Lala
Wciąż w objęciach Wygibasa.
Nic ci nie damy, jesteś zwykłym złodziejem, nic więcej.
Wódz
Podchodzi do nich i za rękę odciąga ją od Wygibasa.
Najpierw kasa a później pocałunki. Jakim prawem pod moim dachem się obejmujecie, całujecie. Nie pozwalam. Słyszycie nie pozwalam. Bez papierów nic nie zrobicie. Żadnych ślubów. Koniec kropka. Do roboty, lenie, koniec z gadaniem. Do roboty.
Wygibas
Papiery mamy już w kieszeni, biżuterię też. Prosimy cię po ludzku udziel mam błogosławieństwa i wyniesiemy się od ciebie na zawsze. Jesteś bratem mojej zmarłej matki, nikogo poza tobą na świecie nie mam. Zależy mi na tobie.
Wódz
Robi kilka kroków na scenie wreszcie siada na swoim dawnym miejscu. Przez chwilę milczy, jakby zbierał myśli. Mówi powoli.
A więc okradliście mnie uczciwego człowieka, dobrego, który się ulitował nad bliźnim, taka zapłata za moje dobre serce, za odruch dobroci i zrozumienia. i w tym dopomogła wam Pudernica, którą wziąłem z ulicy.. Najpierw kradniecie a później proście o pomyślność. Żadnego błogosławieństwa, zdechniecie na ulicy po tygodniu, ale tego wam nie życzę, bo przepadną moje pieniądze, ale ja was nie przyjmę. Natomiast mam prezent ślubny dla panny młodej, duży plastikowy członek, aby nigdy z tobą oszuście szczęścia nie doznała tylko z nim. Tego wam życzę dopóki nie otrzymam swojej kasy.
Lala wybiega z pokoju z płaczę. Następuje krótka konsternacja, po kilku dłuższych chwilach, Wódz zrywa się na równe nogi, łapie się za nogi, łapie Wygibasa za koszulę przyciąga go do siebie, patrzy mu prosto w twarz, mówi szybko, ale spokojnie.
Wódz
Teraz się połapałem Chciałeś mnie przechytrzyć, ale nie udało się, co? Przejrzałem na oczy. Jesteś sprytniejszy niż myślałem masz już jedną panienkę za chwilę przyjadą następne i interes będzie kwitł jak się patrzy, ale chłopie ty się nie znasz na rzeczy. Weź mnie do spółki, mówię uczciwie dostaniesz 20%, no niech skonam 30% i nic nie robisz, żadne ryzyko, będziesz tylko z nimi rozmawiał i doglądał. Seks to szybki pieniądz, frajerów tutaj jest pełno, a dziewczyny po co mają dawać w Polsce za darmo, tutaj dzięki nam zarobią trochę grosza. Zrobimy taki biznes jak się patrzy, wierz mi, ale nie odrzucaj mnie, pogadaj tak od serca z tą idiotką, a za rok będziesz mieszkał we własnym domu na przedmieściu Chicago. Pomyśl o tym.
Wygibas
Uwalnia się z rąk Wodza.
Dajesz mi za mało 90% i to za mało przecież mogę mieć 100%. Wódz rzuca się na Wygibasa, krzyczy TY GNIDO, TY PSIE, ABYS ZDECH DZISIAJ W NOCY szamocą się po chwili Wódz ląduje na swoim miejscu na kanapie. Wybibas wybiega z pokoju.
Koniec sztuki, Kurtyna w dół.
K o n i e c