Zmienil sie jezyk

Zmienil sie jezyk, zmienilo sie zycie,
zmienialy sie slowa, jedne umieraly,
inne sie rodzily prosto w ustach,
przesypywaly sie dzwieki mieszajac sie
w zgrzytach zebow jak sol, woda, chleb,
czas terazniejszy polozyl nagrobna plyte
na przeszlym, to co bylo tak dalekie kiedys
nigdy nie bylo tak bliskie jak teraz,
to co bylo tak male duzym sie stalo
czas kladl sie patyna na wspomnieniach,
emigranci przyjmowali kazde warunki
i to byl pierwszy cud Ameryki ich zmian
mozna bylo zostac kazdym:
milionerem, kanalia, alkoholikiem,
obronca ojczyzny, dobrodziejem rodziny
najtrudniej soba - emigrantem
to byl drugi cud Ameryki ich zmian
na auto mowili kar, na pieniadze - dolary,
na prace - dzob, na amerykanski raj - wygnanie,
na ojczyzne - Europa
czlowiek z koniem i plugiem w herosa sie zmienial
pozostal tylko ten sam blysk w oczach
chciwosc pracy i powiedzenie:
wszedzie dobrze, ale w Chicago najlepiej
jak tutaj chlopie nie dasz sobie rady
to nigdzie na swiecie nie bedzie ci dobrze
to byl trzeci cud Ameryki ich zmian
zawijali rekawy, zjadali wlasne serca
tacy mocni byli, zmienial sie jezyk
zmienialy sie mysli, patrzenie na swiat,
kawalek ojcowizny pachnial niczym wiosna,
ale najlepiej u obcych im sie zylo.