Smierc emigranta

Smierc emigranta, (stary byl wiec umarl) jest inna
niz innych ludzi, o niej mozna duzo wiecej powiedziec
niz o samym emigrancie, ktory, zyl, byl, harowal, zalowal
na nic nie wydawal, z ust wyjmowal, bo domy, auta splacal,
dzieci chowal, placil podatki, zapominal ojca, matki.
Stary Kaziuk byl wdowcem a trzy corki i syn niechcialy
miec go u siebie: tato taki glupi w tym Chicago przez
piecdziesiat lat nawet angielskiego sie nie nauczyl,
a dzieci po polsku slabo mowily.
-Co tam tato bedzie robil w Teksasie, albo w Kalifornii,
w Waszyngtonie czy na Florydzie
tez dla niego miejsca nie bylo. Poza tym wstyd przed
sasiadami i znajomymi dzikusa w domu trzymac.
Jak ubogo zyl tak i umarl.
Stary Kaziuk sknera idzie do nieba a tam sw. Piotr co
bram z kluczami pilnuje, kielbasa i wodka go wita,
mowi: zjedz se troche , przez cale zycie zalowales,
tera zjedz se troche zanim staniesz przed obliczem Pana.
Masz lyknij se malego na Chwale Pana Najwyzszego.
Stary Kaziuk idzie do nieba, a tam stoly poustawiane
jak na weselne przyjecie, archanioly zamiast mieczy ognistych
trzymaja w rekach metrowej dlugosci kabanosy pierwszej klasy
grube na trzy palce, a tak pachna, ze cale niebo czuc kielbasa.
Serafiny radosnie graja polki na akardeonach, delikatnie wahluja
sie skrzydlami, tyle bialosci z obrusow bije, ze stary az oczy mruzy,
niebianskie anielice wnosza wielkie tace z pierogami:
te z grzybami stawiaja na srodku stolu, z kapusta z lewej strony
a z miesem z prawej. Chwala na wysokosciach, Chwala Najwyzszemu.
Barszcz czerwony z krokietami jest jak psalm nad ranem spiewany
w celi mnicha, golabki z ryzem i miesem w sosie pomidorowym,
bigos mysliwski to zaden mysliwski a niebianski tak w ustach smakuje.
Cherubiny tych co Pan ma zawsze pod reka obieraja jaja
na twardo na salatke z majonezem.
Piwo zimne koniecznie pite z kuflli z grubego szklana
wprawia w prawdziwie niebianski nastroj.
Chory niebieskie spiewaja oj dana, dana
a szaty ich z jedwabiu i muslinu faluja
w rytnie kolyszacych sie cial.
Stary Kaziuk idzie do Pana po marmurowych schodach
wypolerowanych jak lustra
a zapach schabowego z kapusta i pieczarkami tak go w nosie kreci,
ze z trudem wstrzymuje sie od rzucenia na stoly.
Mija zastep aniolow od zadan specialnych :
od deszczu, sniegu, powodzi, suszy, blyskawic i grzmotow,
ktory go pozdrawia okrzykiem: Dobro Pana jest jak ocean!!!
zastep aniolow strozow, umeczonych ludzka glupota,
ktory go pozdrawia okrzykiem: Pan mym pasterzem jest!!!
zastep aniolow ksiegowych, ktorzy spisuja cale zycie czlowieka,
ktory go pozdrawia okrzykiem: Pan od zlego czlowieka wybawi !!!
zastep aniolow od walki z grzechem i diablami, pokusami,
ktory go pozdrawia okrzykiem:
Bedziesz chwalil Pana z calego serca swego!!!
zastep aniolow muzykow, stroicieli ludzkich serc,
ktory go pozdrawia okrzykiem:
Pomyslnosc czlowieka pochodzi od Pana!!!
zastep aniolow zniwiarzy z wiencami z klosow zboz na glowach,
ktory go pozdrawia okrzykiem:
Pan nad kazdym sie zmiluje!!!
zastep aniolow sprzataczy z miotlami w rekach,
ktory go pozdrawia okrzykiem:
Porzadek musi byc, Pan jest prawda!!!
zastep aniolow strazakow majacych wladze nad ogniem,
ktory go pozdrawia okrzykiem:
Szczesliwy kazdy, kto boi sie Pana!!!
Stary Kaziuk idze po marmurowych schodach przed oblicze Pana,
staje pod Jego tronem a radosc sciska mu serce
on zwykly emigrant bedzie rozmawial z Bogiem.
Nagle srodkiem nieba ujrzal lecacego
aniola wolajacego donosnym glosem: ukleknij Kaziuk,
oddaj poklon Najwyzszemu,
godzina twego rozliczenia z Panem nadeszla
a inny aniol dodal: Gardzili toba, szydzili z ciebie, bluznili i ublizali,
byles niczym przez cale zycie, odczuwales glod i pragnienie,
a twoja chytrosc i glupota jest nam tutaj znana, wiele razy
chcielismy ci dopomoc dajac znak we snie, bo coz to za emigrant
bez snow, to jak drzewo bez korzeni, ptak bez gniazda,
ale ty zbyt ciezko pracowales, aby miec sny, teraz popatrz
sobie na pierogi i schabowe, kielbase z najlepszym chlebem,
jesc tego nie bedziesz, bo jakie zycie taka smierc,
jak na ziemi zyles taka w niebie bedziesz mial zaplate
niebo nie jest nagroda za ciezkie zycie, ani domem wypoczynkowym
dla styranych zyciem, ani obietnica czegos nowego,
droga twoja przez zycie byla czysta, uczciwa, bedziesz sie radowal
szczescie zastapi smutek i wzdychanie w zastepie aniolow
sprzataczy Panskich drog.