Powrot zza Wisconsin Dells
Wlascicielom Maciejowki
Lato w Chicago zawsze jest ciezkie, upalami miasto gniecie,
dusi, fale potu z ludzi wyciska, uciec, uciec jak najdalej za
Wisconsin Dells, tam w ciemiu drzew, nad brzegiem jeziora
w ciemnosci nocy, przy swietle gwiazd lub ogniska marzenia snuc
o zyciu, miescie wartowniku, ktory tajemnic emigrantow strzeze,
Ameryce kolebce snow. Poprzez lasy, pola, laki, spiew sie unosi
wesoly, graja serca, plusk ryby, glos sploszonego ptaka,
mowcie co chcecie ojczyzna jest daleko, co komu brakuje
jedzenia, milosci, pieniedzy, zdrowia, posrod tych pagorkow,
nikt nie uslyszy. Lubie sluchac wakacjuszy,
nic pragnien snuja w niedzielne popoludnie
gdy wracaja zza Wisconsin Dells do Chicago.
|