Ogien

Marcie

Duzo o tobie wiem mieszkasz w moim brzuchu
tlisz sie nieustannie w moim mozgu
wielkosci jestes tysiaca slonc
i kazda sekunda mowisz do mnie
podnosisz cisnienie w zylach
wzniecasz ambicje i aspiracje.
Musisz byc Bogiem, jestes
taki piekny, pracowity, wzorem
do ktorego nie mozna sie zblizyc.
Bogiem dla wierzacych
wielka stara ksiega historii swiata
piesnia wedrowca lub zeglarza,
zblem trawy, kwitnaca galazka czeresni
glosem slowika, szunem strumyka gorskiego.
Wedrujesz od zycia do zycia
pozostawiajac poza soba zgliszcza
i rozpacz, a jednak ludzie nie wiedza
kim jestes i skad przybywasz
za kazdym razem odradzasz sie
z popiolow, ten zdrowy wiatr namietnosci
co wznieca, to skrzydla aniolow unoszacych
wszystko to co ludzkie do nieba, do Boga,
ktory mysli o nas, wypala w naczyniach
naszych cialach piekno,
im piekniejsi jestesmy, tym wiecej w nas dobroci.