Mickiewiczowski duch zyje
"Czuje calego cierpienia narodu,
Jak matka czuje w lonie bole swego plodu.
Cierpie, szaleje - a Ty madrze i wesolo
Zawsze rzadzisz,
Zawsze sadzisz,
I mowia, ze Ty nie bladzisz!"
Dziady czesc III, Adam Mickiewicz
Od piecdziesieciu lat w ostatni piatek,
wieczorem, kazdego miesiaca
z tym samym blyskiem w oku
spotykaja sie spiskowcy w Domu Polskim:
"ojczyzna jest w niebezpieczenstwie"
"Polska potrzebuje naszej pomocy"
"bronmy ojcowizny przed obcymi".
Wszystko wiedza najlepiej, kto ojczyznie zagraza?
kto jest jej najwiekszym wrogiem?
czuja nadchodzace niebezpieczenstwo,
juz w powietrzu, smaku wodzie, zapachu kwiatow,
ogien plonacej sprawy parzy ich,
wytwarzaja pozytywna energie moralnosci.
Emigranci bez starodawnych teatralnych peleryn
po raz kolejny zastanawiaja sie
jak uratowac ojczyzne, ich wiecznie zywa
milosc, pierwsza i jedyna:
wymyslaja tajemniczy szyf pomocy rodakom
walczacych w groznym okupantem
zamiast smiercionosnych bomb wysla wagon butow
zamiast dymanitu - przyrzady medyczne
zamiast karabinow - mleko w proszku
zamiast kul - pieniadze na renowacje zabytkow
bezustanie wysupluja swoje oszczednosci
prosza obcych, apeluja do kieszen rodakow,
nawet do glowy im nie przyjdzie poddac sie,
abdykowac, zapomniec, udac obojetnosc
choc ojczyzna dawno o nich zapomniala,
oni po oceanie potrzeb sla jej holdy
oplakujac swoja przegrana wygranej wojny
lza chcieliby zetrzec swa hanbe odleglosci
oczyscic sie z niemoznosci w zrodle Wisly.
|