Mickiewiczowi

Z okazji 200 rocznicy urodzin Wieszcza

Pytam sie ciebie drogi nauczycielu, mistrzu, przywodco
co znacza twe slowa dziesiesiec tysiecy
kilometrow od ojczyzny! jak je zrozumiec!
jak z nimi zyc! co znaczy zapach
kwiatow! dzwiek dzwonow koscielnych!
koni chrapanie,! psow ujadanie!
szloch w milosci i wietrzyk wiosenny
osuczajacy oczy!
Drogi Poeto widzialem cie w Chicago
szedles w strone ulicy Belmont po Milwaukee
wiatr twa grzywe wlosow rozwiewal
a po policzkach krople lez splywaly, plakales.
Radosc a potem smutek, najpierw nadzieja
a pozniej rozczarowanie. Bicie serca.
I wielkie Nic.
Slysze ocean, Ty jestes Mickiwieczu
- oceanem polskiej mowy
fala twoich slow oblewa mnie, niesie na grzbiecie
wydobyte z najglebszej otchlani dary, wyrzuca je,
na brzegu jeziora Michigan,
sa one muzyka w wielkim miescie
szeptem myszy wiejskiej, towarzyszka samotnych
mienia sie wszystkimi kolorami i odblaskami swiatel
sa niczym srebrne orly wyszyte na bojowych sztandarach
mapa, przewodnikiem, znakiem i symbolem
odnajdywaniem na skroty sciezki w ciemnym, obcym lesie
znakiem rozpoznawczym wsrod innych plemion.
Twoj dom - slowa trwalszy jest od skaly
Ty jeden mozesz wskazac kierunek,
na Twoim slowie wszystko jest wybudowane,
Ty jestes tym co stwarza, a dar Twoj slowem jest nazwany.