Maxwell Street

Where is my heart
uslyszalem te slowa spiewane
przez gruba murzynke
na Maxwell Street w Chicago.

Siedziala na stercie skrzynek po owocach
u stop je czuwalo dwoch mezczyzn cherubinow
w pollezacych pozycjach z usmiechem poddanczym.

Ze stara akustyczna gitara w reku
owinieta w plastikowy ciemno-brazowy worek
spiewala bluesa akcentem trudnym do zrozumienia.

Where is my heart
Wygladala jak murzynska swieta
piekna, majestatyczna, bogini
dalekich pol bawelnianych.

Slowa jej nasiakniete wilgocia, sloncem
bolem, nostalgia, wiatrem
wirowaly ponad moja glowa.

Where is my heart?
pomyslalem goraczkowo
serce, przeciez ja nie mam serca
sam sobie odpowiedzialem.