Kawafis w Chicago
Umowilem sie z nim w malej greckiej kafejce
w Greek Town w Chicago w Palmowa niedziele
wlasnie wrocil z Aleksandrii;
Nigdy byl tak piekny i rzeczywisty jak w ten dzien,
choc nie lubie Grekow (pracowalem dla nich,
sa chytrzy, przebiegli, potrafia nie dotrzymac slowa).
Konstandinos zrobil na mnie dobre wrazenie
zadowolony, podroz nie byla meczaca a kompania brytyjska,
dla ktorej pracuje dala mu mala podwyzke:
pil czarna kawe, na stoliku lezal Chicago Sun Times,
obok stala lampka koniaku, zdziwil mnie,
gdy pokazal mi zdjecia Aleksandrii mowiac:
zobacz co oni z tym pieknym miastem zrobili?
Dziela nas wielkie legendarne przeszkody
smierc i zycie, morza i oceany, gory i rowniny
mlodosc i starosc, miejsce urodzenia;
A jednak byl, dotrzymal slowa, przyszedl,
w drucianych okularach na wielkim nosie,
w znoszonym garniturze na szczuplym ciele,
blada twarz w mroku kafejki przypominala ta
z mitow greckich jakiegos herosa, choc byl synem
kupca, urzednikiem w podrozy sluzbowej,
spokojnie palil papierosa;
Miales przekazac mi wazna wiadomosc,
jaka to wiadomosc - szeptalem nerwowo -
czekam na nia tak dlugo -
zadnej wiadomosci nie ma - powiedzial spokojnie -
nie ma tez zadnych legendarnych przeszkod
to barbarzyncy je wymyslili.
|