Jestem czy nie jestem
Parokrotnie pytano sie mnie czy jestem emigrantem?
nie potrafilem sobie odpowiedziec
czy nim jestem czy nie jestem:
spiesz sie mowily, drzewa, ptaki, kwiaty, jezioro,
szybciej poznasz nasz jezyk, nasze obyczaje, kulture.
Zgoda na bycie emigrantem - obywatelem
drugiej kategorii w ojczyznie i na obczyznie
to wlasny dom, do ktorego prawo
wpuszcza wlasciciela tylnymi drzwiami.
Dlaczego mialbym nim byc - zapytalem sie kardynala
krzatajacego sie wsrod galezi drzewa,
przeciez nie tesknie nawet sie ciesze,
ze wyjechalem, marzylem o tym,
zadna wielka sila do ojczyzny mnie nie ciagnie
a to, ze czasem o niej mysle czy nawet przysni sie
to coz takiego wielkiego - nic
o tylu rzeczach myslimy czy snimy
i nic z tego nie wynika.
Z drugiej strony dlaczego by nie
wielu przede mna dokonywalo roznych sztuczek
z rozdwojona osobowoscia, ze sroczoscia
powinienem cieszyc sie szczodroscia historii
(nie oznacza to, ze jestem wdzieczny Stalinowi),
tak jestem emigrantem, to umiejetnosc znalezienia
sie w zupelnie obcym srodowisku,
emigracja to odwaga dokonanie wyboru,
przebic sobie serce aby nie miec serca,
skasowac swoja pamiec aby nie miec pamieci
lamac sobie mozg aby nie oszalec
to sztuka wchodzenia w siebie,
drazenie tysiacem pytan, poszukiwanie
samego siebie, byl czlowiek i sie zagubil.
|