Jesien 1995
Sa w Chicago od pieciu miesiecy
a juz dokonali wiele, odniesli sukces
jeden z najwiekszych w ich zyciu
(tak napisali do swojej rodziny).
On znalazl prace w serwisie sprzatajacym
ona pilnuje dzieci u bogatych Hindusow
z jej slow, jego elegackich gestow
mozna wyczytac, ze sa szczesliwi.
Choc plany ich jeszcze w krainie marzen
oboje tacy mlodzi dopiero co po 30
kulturalni, wyksztalceni, dobrze wychowani
zadnej pracy sie nie boja, lecz biedy
w jesienne popoludnie ida pusta ulica.
Patrza na trawniki rowno strzyzone
zywoploty wypielegnowane
leniwie przytulaja sie do siebie
ona jeszcze kilka krokow i zniknie
w jednym z domow.
To co on czuje w tej chwili nie jest radoscia
zamilkli, to poczatek ich rozlaki
sekunda ciezsza do kamienia
zanim powie: do zobaczenia za tydzien
uwazaj na siebie, nie przepracuj sie.
Musi tak ja pocalowac
aby smak jej ust wystarczyl
na szesc dlugich samotnych dni i nocy.
|