Illinois

W holdzie Indianon ze szczepu Illinois zamieszkujacego te ziemie
zanim biali postawili na niej stope.

Wielu emigrantow do tego stanu przywedowalo
w ojczyznie miejsca dla nich brakowalo
sen, przerodzil sie w kraj plaski jak kukurydziane placki.
Indianie ze szczepu Illinois, nigdy o nas nie slyszeli
ani nas nie widzieli, nasze ojczyzny w dalekiej
malej Europie ich nieinteresowaly,
ich wrozbiarze nie wywrozyli naszego nadejscia
(chociaz czekali na przybycie bialych bogow z brodami)
nawet gdyby w najglebszych snach cos im sie przysnilo
na proznio wypytywali by sie boga deszczu o tlumaczeniu snu,
ducha prerii o nasz rodowod.
Przybysze duzo slyszeli o kraju Indian krwia plynacym,
wielkim, odgrodzonym oceanem marzen,
(agencje werbujace emigrantow dbaly o reklame)
zapach skoszonej trawy byl preria, stada bizonow
pasacych sie na rowninach, rajem dla hodowcow bydla,
kolorowe niebo, piekne domy, spokojne, szczesliwe zycie
jednak horoskopy dla wielututaj sie nie sprawdzily,
sprawiedliwosc byla w rekach adwokatow i zlodziei,
reklamowane szczescie, spokoj, wolnosc
przychodzilo w trzecim pokoleniu.
Piekne sa ludzkie marzenia, olowiana kula je nie przekresli
ani strzala nie podziurawi, emigrant jest niezwyciezony
kladac sie spac w namiotach wsrod gwiazd
z niebieskiego sztandaru, budzac sie z zdziwiona twarza
skierowana w puste cztery strony swiata
mieli sprawiedliwosc boska po swojej stronie
glod pozostal za oceanem, reszta dopiero miala sie wydarzyc
wieczne niespokojne teraz co pol kroku na nich czekalo