Goscie z Polski

Juz sa, wczoraj wieczorem przylecieli,
sa dlugo oczekiwana wiadomoscia z rodzinnego kraju
potwierdzonym telegranem, najbardziej umilowanym slowem,
wyobrazen o zmianach tam zachodzacych;
maja trzy tygodnie urlopu,
chca zobaczyc Ameryke, miejsca ich ksiazkowych bohaterow,
do tej podrozy przygotowywali sie cale zycie,
o ich pobyt nie trzeba sie martwic
maja karty kredytowe, gotowke, plany:
najpierw pojada do Kolorado, pozniej do Kalifornii
wroca sie przez Teksas na Floryde
a z Florydy przez Nowy Jork do Chicago
i to wszystko objada w niecale trzy tygodnie
duzo zobacza, wyjezdza sie samochodem
krewni martwia sie czy nic zlego im sie nie stanie,
- mowia po angielsku, wiec, jakby co...
patrza na nich jakby we snie
ciekawosc polaczona z miloscia,
kuzyn wrocil z fabryki wlasnym uszom i oczom nie wierzy
- a co dziwi sie w Polsce teraz lepiej niz w Ameryce,
- nie lepiej, ale drozej poprawiaja go goscie z kraju
zdziwienie wielkosci slonia
przebieglo po nim, usiadl, z trudem lapal oddech.