City lights

Rozswietlone miasto Chicago
tyle w nim pulsuje energii
tylu jego mieszkancow z dala swieci
i od razu poznasz po blasku, ze to emigrant,
patrzysz na nie i nie wiesz czy to
wielka miedzyplanetarna babka wielkanocna
na drozdzach tak urosla, czy skrzydla aniolow
na plazy jeziora zasadzone iskrza, swiecia sie,
ich blask w oknach wiezowcow
oswietla wnetrza, ktore nie plona,

a moze to inwazja roztanczonych
kosmitow - robaczkow swietojanskich
oswietla biura milionom urzednikow,
do nieba wielkiego lenistwa juz niedaleko,
do chmur bialych przescieradel, pierzyn
wyciagnac tylko reke, aby dotknac sen
slodki nic nie robienia, ale wiecznego snienia,

zastanawiasz sie skad bierze sie ta energia
zewnetrz, czy ukryta wewnetrz jest
ta niewyobrazalna sila, co rozy kwitnac kaze
rano urzednikom na bacznosc stawac przed zegarem
miastu w nocy twarz oswietla,
ktora buduje i niszczy przybyszow:
tym co ja widza dane sa zwyciestwa
ci co z niej korzystaja
musza slono za nia zaplacic.