Muzeum Reagana

niedaleko od miasta aniolow, 40 minut drogi
wyroslo na szczycie wysokiego wzgorza-Olimp
pyszne niczym migdal na czubku tortu,
przeniesione ku oblokom mieszkanie, biuro
prezydenta Stanow, Reagana boga Zeusa
z niego rzadzil ziemia, ogniem, morzem,
bomba jadrowa zamknieta we wnetrzu ziemi
stad obarzal zyciem i pieniedzami, darami,
dla ciala i ducha tych co mieszkali z drugiej
strony muru berlinskiego. Z biurka ogladal
poltora miliona zdjec, gor, dolin, zrodel,
strumykow,rzek, zacisz lesnych, widzial kazda
chalupe i dom partii. Reagan-Zeus pyszni sie
muzeum przekonany, ze wszystko to co sie wokol
niego dzialo, bylo wazne, gdziekolwiek czlowiek
sie znajdowal, wszystko co go otaczalo bylo wazne
wiesniak w Polsce lub Wegier gdy uprawial swe pole
zbieral owoce dla niego, jako dary niebieskie jemu
ofiarowane, statki Rosji, Rumumii, Jugoslawi byly
pod jego opieka, to on zeglarzowi szczescie ofiarowal,
to on poecie natchnienie ofiarowal, artyscie zapewnial
powodzenie, aktorowi podnosil kurtyne, dzieki niemu
wesolosc goscila przy biesiadnych stolach,
wsrod ucz i zabaw, jemu poswiacano pierwsza krople
alkoholu, dziwna i prawdziwa byla to religijnosci
starego swiata drugiej Europy, w tajemniczy sposob
wyobrazano sobie jego Olimp, oczom naszym dodawal
widzialna powloke swiatla, to on sprawowal opieke
nad Westalkami,aby ogien swietej lampy nadziei
nigdy nam nie zgasl, on byl sprawca naszych zlych
lub dobrych snow, pragnien i marzen,dlatego tez
nazywam go wybawca, tym co wskazal mi droge do
mitycznej Ameryki, to on zmienil porzadek swiata
i moje Fatum, za co jestem mu wdzieczny,
moje szczescie, ktore gdzies ukryte w tym muzeum
lezy skatalogowane, niczym kalendarz rolniczy
w ktorym kazdy nastepny rozdzial zapowiada
kolejna zmiane pory roku, wichry, deszcz ozywczy
spadajcy na pola i laki.