Lata uplywaja

Lata uplywaja, zycie ucieka, meznieje
tyle tych dni na emigracji i nic nie robie
moge czytac, polowac na slowa wiersza,
ogladac, podziwiac, rozwazac co wazne
a co nie, ziewac, rozgladac sie na boki,
- chinskie róze pieknie kwitna tego roku
delikatnie drza liscie eukaliptusa
szczescie wolnym krokiem przechadza sie
nie czuje zadnego bólu ani pragnienia
przyszlosc nic o niej nie wiem
moze to i lepiej, gdy nie musimy patrzec pod stopy
tylko na oslep biec, nie pytac co do kogo nalezy
bo odpowiedziec jest tylko jedna
przyszlosc nalezy do nas
do nas - zapytasz ze zdziwieniem
tak do nas emigrantów - odpowiem
Reagan nakreca sprezyny wszystkich zegarów
wyczuwalny czas barwi liscie drzew
Rosja wielki lodowiec od wewnatrz peka,
Polska powoli rosnie jak ciasto drozdzowe
i znów bedzie nasza ojczyzna
o tobie i mnie.

San Francisco, 1989