Krótka historia Kalifornii

Najpierw po lodowcu na nogach przybyli
Indianie z lukiem i kamiennym toporkiem
w poszukiwanu jedzenia, w pogoni za jeleniem
nazywali góry, jeziora, drzewa,
chmury, zwierzeta swoimi bracmi
modlili sie do slonca i ksiezyca, bizona.
Statkami z zaglami malowanymi w krzyze
w imieniu króla kochajecego zloto i Boga
przyplyneli katolicy - Hiszpanie w pieknych
lsniecych zbrojach z mieczem w rece, rózancem,
biblia w kuferku, chciwoscia w sercu,
miejsca postojów nazwali imionami Swietych
zalozyli osady i miasta.
Po nich ze wschodu konno i na wozach przybyli
protestanci z Niemiec i Anglii w poszukiwaniu
lepszego zycia i zlota z pistoletami na biodrach,
strzelbami na ramieniu,
wymordowali Indian niewymordowanych
przez Hiszpanów i potomków Hiszpanów.
Kalifornie przyleczono do Unii Stanów
sprowadzono Chinczyków, Japonczyków,
Filipinczyków do sprzetania, prania i gotowania.
Meksykanie zajeli sie rolnictwem, czarnych
niewolników awansowano na pomoc domowa
biali zajeli sie handlem winogronami, zalozyli banki,
wybudowali szpitale, uniwersytety, koscioly, fortuny.
Zanim postawilem noge w San Francisco
wszystko bylo juz uporzedkowane, ulozone, zaplanowane
Indianie zabici, Hiszpanie przepedzeni, zloto wydobyte
pola winogron podzielone, banki kamerami strzezone
Chinczyków, Japonczyków, Filipinczyków,
Murzynów skazano na getta,
Niemcy i Anglicy zostali Amerykanami
marzenia jak drogocenne perly spoczely
na dnie ogniotrwalych kas pancernych
do których zapomniano tajemnicze szyfry
pozostala najgorzej platna praca, ale nie gardzilem
oraz tanie wino, które niewybrednym smakuje.