A jednak sie kreci

To miasto jest zwiastunem radosci
zlaczonych rak, zapachem kwitnacych eukaliptosow,
bezszelestnych lotów kolibra, glosnym brzeczeniem trzmiela,
miasto - aktor z mina szczesliwca, któremu zawsze los sprzyja
na oczach widzow przebiera sie w karnawalowe stroje
bawi sie majac troski zycia za nic
w nim poczulem smak dziecinstwa raz jeszcze
i tak dobrze mi bylo, choc niesmialy
z kilkoma slowami pod jezykiem
moglem isc do restauracji gdzie kochankowie
szepsza sobie czule slowa na ucho
moglem patrzec za samotnych spacerujacy
brzegiem oceanu, patrzec na miasto tak jak dziecko
na kolorowa banke mydlana
nigdy bym nie uwierzyl - to jest moje drugie
dziecinstwo - jestem wolny i dziki,
mlody i chetny do nadsluchiwania,
te nie konczace sie dni bez nocy
i zapal poznawania czegosc nowego
o slodkim smaku zakazanego owocu,
pozostal jeszcze smak cierpki jak ojczyzna
lub Pieszyce, ale o tym nie chcialem myslec
mroÎny grudzien tutaj sie nie liczyl
nie starszne sa listopody ni stycznie
a wschodzace slonce wylaniajace sie z oceanu
zawsze bylo symbolem zwyciestwa
jasnosci nad noca