Troki

Zbigniew Siemienowicz

Litwo! O Litwo, gdzie są dzieci Twoje?
Olgierd, Gedymin, Kiejstuty, Mindowy?
Gdzie czasy sławy, gdy w zwycięskich bojach
Na świat leciałaś, zabierając ziemię?

Witoldowe boje J.Ignacy Kraszewski

Początek marca na Wileńszczyźnie w tym roku zamiast oczekiwanego wiosennego słońca i roztopów przyniósł zimne powietrze, śnieg i zamiecie. Ziemia, która wydawało by się że niebawem się obudzi, została skuta mrozem i biały parawan ponownie okrył ciemniejące dotąd grudy zmarzłej ziemi. Podróż o takiej porze, jeżeli się chce zanurzyć w historii i zwiedzić jakiź ciekawszy zakątek, ma swoje dodatnie strony - niema wielu turystów, mniej jest samochodów i siłą rzeczy łatwiej zanurzyć się w przeszłości,czyli iluzje i mity wieków minionych przybierają bardziej realne kształty.

Jadę do miasteczka, które było stolicą Wielkiego Księstwa Litewskiego w czasach największej jego sławy i świetności. Nieco ponad 20 kilometrów na północ od Wilna, jadąc ładną szeroką drogą, szybko dojeżdża się do Trok. Przed wjazdem do miasta wielka tablica przypomina przybyszom, że wjeżdżają na ojczyznę Wielkiego Księcia Vytautasa (Witolda). Już widać taflę jezior, które zaczęły topnieć, ale zima nie poddaje się i widocznie znów będzie można iść wprost przez jezioro. Przed samym miastem droga rozdwaja sie. Jade w lewo do Starych Trok, ktore znajduja sie w odleglosci trzech kilometrów od Nowych Trok (które nazywają teraz Trokami). Przypuszcza sie, ze jeszcze w wieku XII tutaj bylo osiedle ludzkie, lecz dopiero na początku wieku XIV rozpoczelo sie powazne budownictwo. Ksiaze Giedymin postanowil wybudowac szereg zamkow w tych terenach, tym bardziej, ze jeziora sprzyjali planom obronnym. W Starych Trokach powstała rezydencja Giedymina, tutaj też mieszkała jego rodzina i urodziła mu sie wiekszość jego dzieci, a miał ich aż dwanaścioro. Przejeżdżam przez Stare Troki, które bardzo roznia sie od okolopuszczowych wsi. Przewaznie murowane zgrabne domki, niewielkie sady i niewielkie obory, ktore zazwyczaj na Litwie sa o wiele mniejsze od obor w Polsce, bo wlasnego bylo nie za wiele, wspolnym dobrem byl kolchoz. W Starych Trokach wiekszosc mieszkancow - to Polacy. Przyjezdni, to przewaznie Litwini i czesciowo Rusini, ktorzy licznie przyjezdzali tutaj za czasow epoki rosnacych kolchozow. W Starych Trokach mieszka moj brat stryjeczny i corka chrzestna. Ludzie, mieszkajacy tutaj mieli dosc wesole usposobienie, sasiad wyrecza sasiada, nie ma tutaj niezgody narodowosciowej, a kazdy Litwin, przyjechawszy ze Zmudzi, czy innego miejsca potrafi dogadac sie po polsku, chociaz dazy do litewskosci. W Starych Trokach rozbrzmiewa zazwyczaj spiew polski, ale da sie poslyszec litewski, czy tez ruski. Teraz rozpoczal sie okres postu, wiec na wsi cicho. Na koncu wsi na pagorku, jak na wyspie, otoczonej wielkim rowem, wznosza sie czerwono-brunatne szpice neogotyckiego kosciola. W poteznej szarej przybudowie miescil sie kiedys urzad kolchozowy, a teraz spolka rolnicza, ktora znajduje sie na krawedzi bankructwa. Budynek wyglada ponuro i beznadziejnie. Porozkopywane doly obok, w ktorych ostatnio coraz czesciej krzataja sie archeolodzy, poteguja smutne wrazenie. Trudno uwierzyc, ze gdzies tutaj w tych okolicach przeszlo dziecinstwo przyszlych wielkich wladcow Litwy, ktorzy potrafili igrac losami Europy, wielkich Ksiazat Litewskich: Olgierda - ojca przyszlego Krola Polski Jagielly oraz Kiejstuta - ojca Witolda. Wielka postacia historyczna byl takze najmlodszy z synow Giedymina - Jawnuta, ktory otrzymal w spadku Wilno po smierci ojca, ale Kiejstut wtargnawszy do zamku Wilenskiego, zmusil brata do ucieczki, ktory uciekl w "gory", czyli chowal sie w zalesionych wzgorzach Wilenskich, ale "oziab w nohi" i poddal sie Kiejstutowi, ktory go uwiezil. Ksiaze Jawnuta chociaz umknawszy przez wylom w scianie uciekl do Smolenska, juz nigdy nie odegral wiekszej roli w historii i dlatego zostal zapomniany.

Przyszła Krolowa Polski Aldona Anna, ulubiona corka Giedymina, zanim wyszla zamaz za Kazimierza Wielkiego, biegala po tych oto pagorkach. Tutaj tez Biruta - malzonka Kiejstuta urodzila na swiat Witolda.

Nazwa Troki podobno pochodzi od litewskiego "trakas",czyli "przesieka", albo od slowianskiego "troki" - czyli upolowana zdobycz. "Przytroczyc" oznaczalo przymocowac do konia owa zdobycz. Polacy teraz nie maja zbyt duzo do powiedzenia, a odrodzony nacjonalizm litewski kaze uznawac wersje, potwierdzajace litewska etnicznosc tych ziem, zapominajac, ze jezyki slowianskie mialy o wiele wiekszy wplyw i znaczenie w Ksiestwie, niz jezyk, ktory teraz nazywamy litewskim. Pierwszy Statut Litewski, ktory byl pisany "litowskoju mowoju" jest najblizszy gwarze wilenskiej i temu, co nazywamy jezykiem bialoruskim.

Naspacerowawszy sie wokol historycznych, chociaz niezbyt okazalych budynkow, wyruszam do Nowych Trok. Co prawda te nowe zaczeto budowac prawie jednoczesnie ze Starymi. Kilka kilometrow jade wsrod laskow i pagorkow. Ukazuja sie jeziora. To juz Troki. Juz widnieja sie krzyze wielkiego kosciola katolickiego.

Jadąc w stronę koscioła, nieco w stronie widze cerkiew prawoslawna. Przypomina o wielkich kiedys tu wplywach prawoslawnych. W dobie rzadow Olgierda i Kiejstuta spadlo na ziemie litewskie ponad 70 wypraw krzyzackich i okolo 30 Zakonu Inflanckiego ( Kawalerow Mieczowych ). Radykalnym i skutecznym sposobem powstrzymania krwawych misjonarzy, ktorzy Ewangelie szerzyli ogniem i mieczem mogl stac sie chrzest. Kiejstut, ktory w spadku po ojcu otrzymal Troki i mimo, ze do konca zycia zostal poganinem nie pozwolil by ochrzcic Witolda, chociaz przeczuwal potrzebe i wyzwanie czasu. Widzac, ze Jagiello, bedac synem prawoslawnej ksiezniczki Julianny z Tweru, mimo, ze ochrzcil sie w prawoslawiu na Iakowa ( Jakuba ), zostal, jednak dla Krzyzakow schizmatykiem. Troki rozbudowuja sie, rosna fortyfikacje, stad tez wyruszaja wyprawy wojenne i nie tylko przeciwko krzyzakom, ale w strone Polski na zachod, oraz na wschod ku Rusi. Z czasem wojna zaczyna sie z bratem Olgierdem, a potyczki czesto zdarzaja sie w okolicach Trok. W 1381 roku Kiejstut zajal Wilno, uwiezil Jagiełłę, zmusil do wyrzeczenia sie wladzy i puscil wolno, powierzajac rzady w Krewie i Witebsku. Jagiello nie zrezygnowal, zawarł porozumienie z Krzyzakami. W 1379r. zawiera w Trokach rozejm. Przyjezdzal tutaj Winrich von Kniprode. Mowiono o potrzebie chrztu i potrzebie zblizenia z Zakonem. Pozniej Jagiello podstepnie uwiezil swego stryja Kiejstuta, dzierzacego zachodnia czesc Ksiestwa Litewskiego, obronce tradycji poganskiej i zakletego wroga zakonu. Kiejstut w wiezieniu dosc predko oddal zywota i byc moze nie bez pomocy bratanka, chociaz kroniki krzyzackie mowia: "jakim sposobem umarl tego nikt nigdy sie nie dowiedzial". Przez pewien czas brat Jagielly Skirgiello sprawuje wladze w Trokach, wowczas duzo ludzi zaprosil z Nowgorodu i Tweru, zaczely rosnac wplywy prawoslawia.

Witold otrzymuje w 1384 imie Wiganda, a chrzestnym ojcem zostaje komtur Ragnety, von Balderscheim. Wiele lat pozniej zostanie ponownie ochrzczony duchownymi z Polski na Aleksandra. Spodziewano sie ze na polnocnych rubiezach bedzie spokoj, ale Krzyzacy nie uspokoili sie, ruszyli pod Kowno i wojna wybuchla ponownie, utwierdziwszy wielu w przekonaniu, ze chrzescijanstwo nie jest uczciwa wiara, warta by ja przyjac. Kolejne lata wojny z bratem stryjecznym nie daly Witoldowi rzadnych korzysci, najazdy Tatarow i Krzyzakow nasilaja sie, robia sie coraz niebezpieczniejsze. Ksiestwo Moskiewskie wzmacnia sie i coraz mocniej wplywa na ruskie ziemie. Nawala Krzyzacka pogodzila Jagielle i Witolda, ktory odzyskal Troki, a wszystkie starania kieruja sie przeciwko Krzyzakom.

Troki, polozone na kilku polwyspach posrod jezior wygladaja nadzwyczaj malowniczo latem. Wowczas ponad szesciotysieczne miasteczko budzi sie z letargu, brzegi jezior pstrza sie od wczasowiczow, kolorowe zagle rozsypuja sie po wszystkich jeziorach, wielojezyczne gromadki ludzi wedruja po miescie, rozmaici muzykanci i kramikarze poluja na pieniadz turystow. Teraz jest cicho, czasem tylko nagly powiew wiatru przenosi sie po katach lub zablakany pies ze zdziwieniem obserwuje mnie, dziwiac sie, dlaczego jakis wariat gapi sie na stare zabudowania. Zatrzymuje sie obok jeziora Bernardynskiego i ide na polwysep, na ktorym znajdowal sie kiedys klasztor, w ktorym ochrzczono powtornie Witolda. Tu takze zbudowano swietny system obronny. Zachowaly sie czesciowo waly i wieze obronne. Z jedenastu wiez, zostaly cztery. Zamek na polwyspie trzykrotnie byl oblegany przez Krzyzakow, byl niszczony i palony, ale najwieksze spustoszenia dokonal czas. Brat Witolda Zygmunt Kiejstutowicz przez pewien czas mieszkal w tym zamku, zanim nie zostal zabity w 1440. Latem z rodzina w zamku mieszkał Kazimierz Jagiellonczyk. W 1523 zamek sluzy jako wiezienie. W 1503 tu byli wiezieni poslowie Moskiewscy, do 1523 roku w zamku przebywal Chan Wielkiej Ordy Tatarskiej Szych Achmet. W zamku zostala osadzona wdowa Wielkiego Ksiecia Litewskiego Aleksandra, Ksiezna Helena, ktora oskarzono, ze miala uciekac i zdradzic tajemnice Ksiestwa na korzysc Moskwy. Zygmunt Stary wiezil uczestnikow buntu Glinskiego. Niektore wieze zaczeto odnawiac, natomiast ruiny palacu sa niebezpieczne. Przez wylomy w scianach widnieja strome wykruszone schody, waskie okienka i otwory strzelnicze. Wraki starych zlowieszczych drzew otaczaja zimna czerwien scian, badyle krzakow jeza sie wokol w bezladzie. W niektorych miejscach widoczne slady ratowania scian-nowe kamienie i cegly, ale tego nie jest wiele.

Na wiekszym kamieniu ktos wydlubal napis po polsku: "Tu byl Jozef. 1993r." Napisy po rosyjsku i litewsku sa robione atramentem. Na szczescie grafomanow w tym zamku, jak i zwiedzajacych nie bywa duzo, poniewaz wiekszosc ludzi idzie do zamku, znajdujacego sie na wyspie, ponad pol kilometra dalej. O istnieniu ruin zamku na polwyspie nieraz nie wiedza nawet mieszkancy sasiedniego Wilna.

Postanowilem pieszo przejsc sie do zamku na jeziorze Galwe - glownej atrakcji dzisiejszych Trok. Zamek zostal zbudowany na poczatku XV wieku niedlugo przed bitwa Grunwaldzka. W 1415 tu odbylo sie spotkanie z Magistrem Zakonu Mieczowego (Liwonskiego), a w 1483 Kazimierz Jagiellonczyk spotkal sie z Magistrem Zakonu Krzyzackiego. Dojscie do zamku kiedys bylo wystarczajaco trudne, wokol woda. Teraz sa mosty. Wchodzac na wyspe z mostu, rzuca sie w oczy widok drewnianego balwana, postawionego w 1994 roku, ktory jest niby Ksieciem Witoldem. Ksiaze ma szeroki nos i rybi wyraz oczu, a jest podobny bardziej do wodza Zulusow, anizeli do litewskiego wladce. Gdyby pomnik zostal postawiony gdzies na dalekiej wyspie na Pacyfiku, bardzo pasowal by do niego tanczacy korowod ciemnoskorych tubylcow w opaskach z trzciny na biodrach, tanczacy wokol swego bozyszcza. Tutaj w Trokach ow drewniany balwan jest to wedlug mnie corpus alienum. Ale nic nie zrobisz, brak gustu nie da sie naprawic raptem, trzeba go pielegnowac. Podobnych balwanow, przyjezdnym z Litwy Kowienskiej dzialaczom kultury, ktorzy sa u wladzy, udalo sie nastawiac niemalo. Tepe ociezale potwory rozmnozyly sie na Wilenskim cmetarzu Rossa obok stylowych kapliczek, pelno tego i w samym Wilnie. Maja racje bytu, ale gdzies w skansenie, a nie na centralnych ulicach. Ksiaze Witold, gdyby ujrzal swoj wizerunek na wyspie w Trokach, najprawdopodobniej kazal by "majstru" odrobano rece za obraze majestatu.

Latem zamek jest osloniony ze wszystkich stron przez geste czapy zielonego listowia. O zimowej porze natomiast swietnie da sie ujrzec caly zamek, ze wszystkimi wiezami i pilastrami, czterospadowym palacowym dachem, wysoka sciana obronna. Jeszcze kilkadziesiat metrow i jestem u bramy. Wchodze przez potezna brame i wynurzam sie na wielkim podworzu, otoczonym szaro-czerwonymi murami. Wywieraja wrazenie i zachwyt. Jeszcze na poczatku XX wieku stan zamku byl zalosny. Odbudowe i konserwacje rozpoczeto w 1929 roku za czasow II Rzeczypospolitej. Eksponatow w zamku nie jest za wiele. Wiekszosc stanowia zrabowane u Tyszkiewiczow dobra: od tabakierek poczynajac, a na meblach i trofeach mysliwskich konczac. Okres Rzeczypospolitej Obojga prawie sie nie wspomina, ale zato jest duzo eksponatow z okresu Litwy okresu miedzywojennego. Prawie niczego nie ma do pokazania o Trokach, ale duzo rozmaitych dokumentow z terenu Aukstadvarysu ( Wysokiego Dworu ), ktory w tamtym czasie byl najblizej do Trok polozonym miasteczkiem Litwy Kowienskiej. W czasach sowieckich, litwini potrafili przekonac Moskwe, ze nalezy dac forse na odbudowe zamku, ktory jest symbolem walki z nawala Krzyzacka. Kilka dobrze spotkanych delegacji i oto zamek odrodzil sie z prochow sredniowiecza. Teraz takiej forsy nikt by nie dal. Daj Boze utrzymac zamek.

Kazimierz Jagiellonczyk byl ostatnim wplywowym wladca, ktory mieszkal w Trokach. Pozniej najbardziej wplywowa familia byli Tyszkiewicze i Oginscy. Tadeusz Oginski byl wojewoda Trockim, w Trokach czesto przebywal takze Michal Kleofas, podskarbi WXL i kompozytor. Tyszkiewicze w okolicach Trok wybudowali kilka palacow, jeden z nich wybudowany w stylu poznego klasycyzmu znajduje sie na przeciwleglej stronie jeziora Galwe. Niema gospodarza, panstwo niema pieniedzy utrzymac budynek, wiec w pieknie polozonym miejscu niszczeje piekny zabytek. Aleje i stawy w lesie pozarastaly, klomby w ksztalcie fikusnych pucharow popekaly. Teraz jest odpowiednim miejscem do nakrecania horroru. Jadac z Trok w strone Wilno, przejezdza sie przez Wake Trocka-rodowa posiadlosc, gdzie znajduje sie grobowiec i kaplica rodowa rodu Tyszkiewiczow. Na wschod od Trok, w przedmiesciu malego miasteczka Lentvaris ( Landwarow ) znajduje sie kolejny palac Tyszkiewiczow, w ktorym miesci sie biuro fabryki dywanow.

Wracajac z powrotem, zachodze do knajpy, w ktorej serwuja pierozki karaimskie-kybyny. Musza byc zrobione z miesa grzbietu barana, zakreconego do ciasta, po wypieczeniu, ciasto przypomina smak plaskiego chleba, jaki spotyka sie na wschodzie, z tym, ze we srodku kybyna jest smaczne mieso, plywajace w roztopionym loju. Teraz kybyny robia przewaznie z wieprzowiny, co denerwuje starych Karaimow. Kybyny z piwem byly wspaniale. Z mysla o Karaimach wychodze na zewnatrz. Przypominam, ze w kilkuset metrach od knajpy znajduje sie stary karaimski cmetarz. Ide ulica, ktora nazywa sie Karaimska, a domy maja ze strony, skierowanej do slonca trzy okna, jedno, ktore kiedys bywalo wieksze od innych bylo przeznaczone "dla Boga". Karaimi to nieliczny narod pochodzenia Tiurkskiego, ktorzy mieszkali przez dluzszy czas w Chazarskim Kahanacie. W zasadzie slowo Karaim oznacza naleznosc do odlamu judaizmu nie uznajacego Talmudu. Podobno na swiecie jest okolo trzech tysiecy Karaimow, ponad 200 mieszka na Litwie, przewaznie w Trokach i jego okolicach. Na przelomie XIV-XV wiekow Ksiaze Witold sprowadzil wiele Karaimow i Tatarow z Krymu. Karaimi byli dobrymi ogrodnikami, wiec Ksiaze postanowil przeniesc ich na Litwe. Razem przyprowadził Tatarów, którzy również osiedlili się w Trokach, a także w okolicach Wilna i dalej na południe. Przed kilkaset lat w Trokach były dwa meczety oraz kenesa - światynia karaimska, była też synagoga, 4 cerkwie i oczywiście kilka kosciołów.

Dochodze do cmetarza, znajdujacego sie na uboczu miasta na pagorku, porosnietym sosnami na brzegu jeziora. Nagrobki to sa ociosane polokragle kamienie, wieksze, czy tez wcale niewielkie. Oczywiscie, zadnych krzyzy. Niezrozumiale napisy. Charakter pisma przypomina czcionke hebrajska. Nowych kamieni prawie niema. Ilosc Karaimow sie zmniejsza z roku na rok. W mieszanych rodzinach nie zawsze dzieci zachowuja tradycje swoich przodkow, wielu przeszlo na inna wiare. Taich chowaja na cmetarzach chrzescijanskich. W ciagu XX wieku Karaimi rozmawiali glownie po polsku, teraz czesc rozmawia po rosyjsku, czesc po litewsku, wiekszosc, mieszkajaca w Trokach nadal po polsku. W 1441 roku Karaimi w Trokach otrzymali prawo samorzadowe Magdeburgskie, ale podlegala wojtowi Trockiemu. Z 1850 roku podlegaja Chachanowi, czyli duchownemu wodzowi, znajdujacemu sie na Krymie, a z 1857 nowemu Chachanowi w Trokach. Karaimi naleza do najbardziej szanowanej przez Litwinow mniejszosci narodowej, widocznie z tego powodu, ze Litwini nie czuja zagrozenia z ich strony, promuja i wyrozniaja przedstawicieli tego malego narodu. Pan Kozyrovicius ( Kozyrowicz ) jest ambasadorem Litwy w Rosji, a pani Kobeckaite (Kobecka) jest ambasadorem w Estonii.

Wracam z cmetarza. Widze zdziwione spojrzenie dzieci, bawiacych sie przy wyjsciu. Widocznie rzadko sie zdarza, by ktos tu zawedrowal.

Jeszcze raz przejezdzam przez Troki, przejezdzam przez niewielki plac, na ktorym stoi niewielka kolumna z kaplica, w ktorej miesci sie figurka. Podobno jest to Zygmunt III. Oficialnego potwierdzenia uzyskać się nie da, więc jadę w stronę Wilna. Wyjeżdżając z miasta słyszę głośny dzwięk syreny. Odchodzi pociąg. Wracam do rzeczywistości. Troki i ich historię zostawiam za sobą.


Swiat