rogi Szukalskiego

Fragment z:
Szkice z historii polskiej prawicy politycznej
lat II Rzeczypospolitej
Kraków, 1986

Szczep Rogate Serce

Aktywność twórcza Szukalskiego polegała na przetwarzaniu idei, głoszonych w Kraku oraz ukazującym się w Łodzi, w redagowanym przez Wacława Dobrowolskiego piśmie "Polska Druga", na język sztuki.

Zanim przejdziemy do charakterystyki samego ugrupowania, należy nieco uwagi poświęcić postaci Szukalskiego. Urodził się on 13 XII 1395 roku w Warcie koło Sieradza jako syn ubogiego kowala, którego postać posłużyła mu w przyszłości za wzór do modelu ojca Kraka. Wychowany przez rodziców w atmosferze godności i wiary w ideały - ojciec jego brał udział w wojnie burskiej, walcząc po stronie ciemiężonych Burów - od najmłodszych lat wykazywał nieprzeciętne zdolności artystyczne. Będąc z rodzicami w Stanach Zjednoczonych, gdzie ojciec udał się w poszukiwaniu pracy, rozpoczyna naukę w Institute of Art. Postanawia jednak podjąć studia w kraju, wraca przeto i w wieku 14 lat przyjęty zostaje do krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, do klasy rzeźby profesora Konstantego Laszczki. Mimo młodego wieku zdobywa szereg nagród i wyróżnień oraz wygrywa liczne konkursy na pomniki, które jednak - ze względu na, to iż są przeładowane symboliką i, co za tym idzie, niezrozumiałe dla przeciętnego odbiorcy - nie są kierowane do realizacji. Jego krytyczna ocena większości współczesnych mu twórców oraz organizacji nauki sztuk pięknych, a także niepohamowany temperament nie przysparzają mu zwolenników i przyjaciół, a zdobywane na zagranicznych wystawach nagrody spotykają się z krytyką krajową płynącą z różnych stron (22).

Mimo to skupił wokół siebie grupę uczniów, którzy, nie bacząc na szykany ani relegowanie z Akademii, podjęli pod jego kierunkiem walkę "o stworzenie prawdziwego oblicza sztuki polskiej, przeciw nihilizmowi i dekadencji sztuki kosmopolitycznej, co dokonać się miało w stworzonej przez mistrza tzw. "Twórcowni" pomyślanej jako przeciwwaga Akademii.

W Twórcowni miało nastąpić "uwolnienie zniewolonego ducha rasy, zmuszanego dotąd do wchłaniania starych obcych cywilizacji" (23). W skład Szczepu weszli, przybierając podobnie jak mistrz - Stach z Warty, "starosłowiańskie pseudonimy", następujący twórcy: Jerzy Baranowski Ładomir z Krakowa, Wacław Boratyński Pracowit z Ryglic, Edward Biszorski Trudzin z Rudy, Antoni Bryndza Ziemitrud z Kalwarii, Franciszek Frączek Słońcesław z Żołyni, Stanisław Gliwa Kurhanin ze Słociny, Czesław Kiełbiński Ciszek z Zamościa, Marian Konarski Marzyn z Krzeszowic, Antoni Ślusarek Krasowit z Legnicy, Fryderyk Śmieszek Szczepowit z Krakowa, Władysław Sowiecki z Krakowa, Norbert Strassberg z Krakowa, Stefan Zechowicz Ziemin z Księża. Prócz nich współpracowało przejściowo ze Szczepem 10 plastyków. Pierwszym szczepowym został Wacław Boratyński, drugim - do chwili obecnej Marian Konarski (29).

Poglądy polityczne Szukalskiego określić można jako dosyć mgliste i niekonsekwentne. Punktem wyjścia, podobnie jak u większości ugrupowań młodych obozu narodowego, było wypowiedzenie walki zakłamaniu, walki o usunięcie ze stanowisk ludzi nietwórczych, starych, wyzbytych ideałów, którzy zawładnęli wszystkimi dziedzinami życia społecznego i narodowego, nie dopuszczając ludzi młodych, pełnych ideałów i zapału do walki o lepsze jutro. Szukalski uważał, że człowiek ma moc twórczą tylko w okresie swej młodości, mniej więcej do 30 roku życia, i tylko wtedy jest idealistą - pracuje bezinteresownie dla narodu, człowiek stary traci swą moc, zastępując ją siłą pieniądza. Dlatego też stworzyć należy front młodych przeciw zorganizowanym w partiach starym. W tym celu postulował zorganizowanie Unii Młodych, która, odciągając młodzież od partii politycznych, dokona przebudowy ustroju społeczno-narodowego. Kształt owego ustroju prezentowany był tylko we fragmentach, i to właściwie wyłącznie mających związek ze sztuką.

Wyjściowym było tu twierdzenie o konieczności zaprzestania budowy pomników i przeznaczenia tych pieniędzy na dozbrojenie armii. Miejsce pomników winien zająć mieszczący wszystkich bohaterów narodowych nowy Wawel w Smoczej Jamie. Nazywać się to miało Duchtynia, "bo tam duch Polski Drugiej będzie mieszkał". U jej wejścia - a odwiedzana będzie tłumnie przez naród - stać będzie pomnik Oswobodziciela z twarzą Piłsudskiego, którego grób znajdować się będzie wewnątrz. Pośrodku Jamy stac ma posąg Światowida o czterech obliczach - pomnik czterech największych bohaterów polskich: Piłsudskiego, Kopernika, Mickiewicza i Kazimierza Wielkiego. Prócz grobów innych zasłużonych przodków, znajdować się tam będzie także symbol rozwoju spójni narodowej - połączenie wizerunku orła z toporem ciesielsko-wojowniczym - Światoporzeł (25). Kultywowanie tradycji przodków jest konieczne, albowiem narodem jest tylko masa ludzka, posiadająca bohaterów (26).

Toporzeł Piotra Szymańskiego Wracając do kwestii religijnych, Szukalski stwierdzał: "... mają mnie ludzie za heretyka, choć jestem głęboko religijny, ale religia ta jest moją własnością, inna religia - polskośc". O duchowieństwie - jak pisze w katolickiej "Kulturze" Irena Szczygielska - wyrażał się nienawistnie i obelżywie (27). Rodaków zaś oskarżał, co pozostaje w jaskrawej sprzeczności z jego oświadczeniem w "Głosie Narodu", o to, iż "lizusowsko pomagaliśmy najeźdźcom, chyłkiem skradając się na naszych płaskich stopach, mordować po gajach świętych bogów naszych ojców" (28).

"Po zgruchotaniu Światowida - taki wniosek wyciągał współpracownik Szukalskiego - rozerwana została nasza jedność dziejowa". "Wielkie odłamy posągu są ukryte w odmiennych narodach słowiańskich, zaś małe kruszynki w naszych osobnych sercach. Światowid, będąc rozbity, jest we wszechświecie..., toteż nie ma go teraz nigdzie. Kiedy przez Unije Młodych skupimy wszystkie nasze narody w jeden słowiański Lud, w jedną nierozerwalną Sławję, wówczas zjawi się nam Bóg naszych dziadów Światowid i powiedzie ku Sławji... Przez Unię Młodych do Wielkunji Sławji" (29).

A więc jednak zdecydowane odejście od katolicyzmu, motywowane; podobnie jak u Stachniuka (Stoigniewa), chęcią doprowadzenia Polski do wielkości. "Jeśli chcemy wejść w poczet narodów wielkich, nie możemy być plagiatorami ich kultur lecz zniewolić ich musimy swą odrębnością do uznania za równych sobie" (30). "Nie możemy - dodawano koniecznie - dopuścić do zgniecenia jej przez dwóch naszych sąsiadów: hitleryzm niemiecki i komunistyczną Rosję" (31). "Bierność społeczeństwa polskiego i niemoc wewnętrzna do wielkich czynów, jakich wymagają od współczesnej Polski rozgrywające się na naszych oczach wypadki historyczne, tkwi głęboko w psychice narodowej, a jest wynikiem wewnętrznego rozdwojenia narodu dokonanego w ciągu wieków rozwoju dziejowego. Równocześnie przez zewnętrzne wpływy wsiąkające w życie narodowe już od samego zarania dziejów naszych, jak również i przez otwarte położenie geograficzne wyrobiły u nas łatwość ulegania obcym wpływom, często bezkrytycznie, przez co ogólny charakter narodowy stał się niezdecydowany, zawsze oglądający się na drugich, co inni powiedzą, wiecznie szukający wzoru dla siebie. Chrześcijaństwo, stając w obronie słabych i poniżonych, pozyskało łatwo te warstwy dla siebie, ale przeszkodziło rozszerzaniu się śmiałych poczynań, skazując jednostki wybitne na samotne borykanie się z losem całego państwa, bo kult bohatera wygasł w narodzie" (32).

Zorganizowana na tych zasadach "Polska Druga", po stworzeniu własnej, nie skażonej obcymi wpływami kultury i przebudowie aparatu administracyjno-politycznego, miała stać się centrum życia kulturalnego i politycznego Europy, ale Europy, która także powinna ulec pewnym przemianom organizacyjnym. Szukalski proponuje powstanie Neuropy, w skład której weszłyby dotychczasowe państwa Europy, z wyjątkiem Anglii, Francji, Niemiec i Włoch. Celem tego ruchu miało być załamanie za pomocą międzynarodowego bojkotu potęgi ekonomicznej państwowej czwórki, by nie mogły się sposobić do wojny względnie - w razie jej rozpoczęcia - aby uniemożliwić im jej prowadzenie. Symbolem Neuropy być miała podwójna, odwrócona swastyka, nazwana przez Szukalskiego Gamadionem, a najważniejszą jej organizacją kulturalno-naukową - Instytut Neuropy, tzw. "Wiedzucza Neuropy", powstały z rozbudowy i zreorganizowania Twórcowni. Szukalski głosił
"... chcemy, by Polska mianowawszy się Sławią zachowywała obecną nazwę tylko dla terytorialnego określenia jej geograficznej pozycji, zaś swą duchową przewagę zdobyła sobie prowodyrstwa wśród rodziny Słowian" (33).

Był więc, jak widzimy, program Szukalskiego niepełny i prosty. Sprowadzał się właściwie do paru istotnych dla niego problemów, a praktycznie dał się ująć, jak czyniono to w "Kraku", do hasła: "Precz: z komunizmem ze świata, starymi z życia społecznego, Żydami z Polski, klerem z polityki". Były to właściwie, z wyjątkiem punktu dotyczącego duchowieństwa, koncepcje bliżniacze z głoszonymi przez młodych narodowców, choć wyraźnie ukierunkowane na problematykę sztuki, co było, nie tylko w owych czasach, oryginalne - z podporządkowaniem kwestii politycznych artystycznym koncepcjom twórczym spotkać się można było na ogół rzadka. Na koniec wspomnieć wypada o niewielkiej, nie posiadającej żadnego zaplecza społecznego, grupie, która przybrała nazwę:

Demiurg

Termin ten, nawiązujących do platońskiego określenia boskiego budowniczego świata, nadającego wiecznej, ale bezkształtnej materii określony kształt, w nowożytnej filozofii nabrał znaczenia idealnej siły twórczej, której przejawem jest rzeczywistość.

Celem grupy, skupionej wokół wychodzacego w Warszawie, a opartego tylko na ofiarności jednostek pisma, było "... pierwsze przedwstępne sformułowanie demiurgicznego słowianizmu, jako filozoficzne przed ujęcie i praktyczne propagowanie idei trzeciej cywilizacji Arjów europejskich, opartej na potężnej, podstawowej prawdzie o twórczej wszechmocy rozumu, zgodnej z jego istotą". Wydawcą pisma, ukazującego się od 1 kwietnia 1934 roku, był Antoni Piotrowski, redaktorem odpowiedzialnym - Bronisław Miazgowski, redaktorem naczelnym - Włodzimierz Rostowit, pod którym to pseudonimem ukrywał się prawdopodobnie dr Włodzimierz Szafrański.

Redakcja głosiła tezę o zmierzchu Epropy narodów romano-germańskich. Rychły i nieuchronny upadek Zachodu nie oznacza jednak zagłady i kresu rasy Arjów europejskich i końca dziejów twórczego istnienia człowieka ani "bezdziejowego zniszczenia idącego wszechbarbarzyństwa". Trzeba, aby powstała kolejna cywilizacja. Wzniesienie ją wolą "nowych olimpijczyków wedle pierwej założonego, pełnego systemu prawd rozumowych opartych na wszechpotędze rozumu człowieka". "Pierwszą przyczyną i ostatnim skutkiem systemu cywilizacji będzie układ prawd metafizyczno-poznawczych, które będą uzasadnieniem i obroną ugruntowaniem i rozwinięciem owego prawa wszechpotęgi rozumu" (34). Gospodarstwo zaś narodu ukształtowane będzie wedle zasad i praw, zgodnych z celami człowieka, twórcy państwa rozumu.

Moc ową, która dla wielu jest legendą i mitem, posiadają obecnie, jak dawniej Celtowie i Germanie - Słowianie, którym rozumna konieczność historji oddaje dziś spectrum władania". Chodzi jednak tylko o tych Słowian, którzy kształtować będą siebie i innych wedle prawd wszechpotęgi rozumu i demiurgicznej woli tworzenia. Oni właśnie stworzą trzecią cywilizację - demiurgiczny słowianizm jako doskonale pełny system filozoficzny, oparty na zasadzie wszechpotęgi rozumu i demiurgicznej woli tworzenia. Ów słowianizm zakłada najdoskonalej pojęty panslawizm, głoszący związek narodów i państw - powstanie imperium słowiańskiego.

Będzie to powtórzenie procesu przechodzenia do wyższego etapu świadomości. Jak niegdyś narody przeszły od świadomości plemiennej do narodowej, tak teraz od narodowej przejśc powinny do nadnarodowej. Ludem, który będzie mógł dokonać takiego przejścia, są Słowianie. Lączy ich zasada wspólności pochodzeniowo-językowej, sięgająca społeczności plemiennej, i zasada wspólności celów politycznych, zrodzona z niebezpieczeństwa italo-germanizmu na Zachodzie i panazjatyzmu na Wschodzie, a nadto powszechne dążenie do samowystarczalności ekonomicznej. Taka społeczność będzie mogła być przetworzona w jeden harmonijnie scalony nadnaród. Znikały więc będą stopniowo różnice dzielące Polaków, Rosjan, Ukraińców i Czechów, Horwatów, Serbów, Słoweńców i Bułgarów. W ten sposób powstanie słowiański nadnaród, który "zawrze w sobie całę świadomość i przeszłość plemienno-szczepowej pracywilizacji - to będzie jego rasizmem, cały świadomość i przeszłość narodowych kultur - to będzie jego nacjonalizmem, i całą świadomość i przeszłość Arjów w cywilizacjach grecko-rzymskiej i zachodnioeuropejskiej - to będzie jego uniwersalizm" (35). Uczynione to zostanie w oparciu o wielka ideę, wobec której zginą wszystkie istniejące różnice, powstałe z odrębności narodowo-cywilizacyjnych. Tą ideą jest system trzeciej cywilizacji Arjów Europejskich, oparty na zasadzie wszechpotęgi rozumu i woli tworzenia. Czynnikiem zaś jednoczącym narody i państwa słowiańskie będzie jedno z najstarszych bóstw słowiańskich - Swarożyc.

Poza problemem jedności Słowian w powiązaniu z demiurgizmem pismo nie prezentowało żadnej innej idei w sensie pełnej doktryny. Po dwóch, a licząc numer próbny - trzech numerach, przestało się ukazywać.

Podsumowując tę częśc rozważań stwierdzić możemy, iż cecha charakterystyczną prezentowanych tu ugrupowań był, obok nacjonalizmu, kult słowiańskości rozumianej jako powrót do wiary ojców. Zdecydowanie natomiast mało miejsca poświęcano kwestiom ustrojowym, problematyce władzy, co, jak pamiętamy - w pozostałych ugrupowaniach odgrywało zasadniczą rolę. Trudno jest wprawdzie na podstawie trzech niewielkich grup wyprowadzić wniosek o ogólniejszym charakterze, niemniej stwierdzić można bez wdawania się w drobiazgowe oceny, iż grupy te stawiały sobie za cel, co prawda dosyć odległy - wychowanie narodu w wierze w jego twórcze siły. Siły te zaś naród miał czerpać z umiejętnie dobranych fragmentów własnej przeszłości, ze szczególnym uwzględnieniem wiary praojców, jako elementu najbardziej słowiańskiego i rodzimego.

Tej też kwestii chciałbym na koniec poświęcić kilka słów. Warto zasygnalizować istnienie w okresie międzywojennym grupy osób prowadzących mocno zakonspirowaną, niedostępną dla niewtajemniczonych, działalność o charakterze religijnym, nawiązującą właśnie do wiary dawnych Słowian.

Na czele "Świętego Koła Czcicieli Światowida" - bo taką nazwę przyjęto - stał pierwotnie ksiądz katolicki, a następnie pastor Kościoła Chrystusowego, a w rzeczywistości zaś - jak twierdził - "Piast Kołodziej Koła Świętego Wiary Światowida" - Władysław Kołodziej, by uźyć pełnego tytułu: "Wieszcz Światowida, Drzewid Jasnogór, Dąbrowid Puszczy Białowieskiej".

Grupa, której istnienie sygnalizujemy, istniała, pierwotnie niesformalizowana, od 1921 roku, kiedy to "... po tysiącletniej nocy, dała znać o sobie Wyrocznia Wieszczów Światowida". "Wedle bowiem praw przyrody, Świadowid co tysiąc lat ukazuje światu jedną z czterech swych twarzy, dokonując tym samym odnowy swojej wiary. Właśnie w 1921 roku wieszcz Światowida - Światosław Trygław Chobot ogłosił w poświęconym "sprawom odrodzenia człowieka i badania zjawisk duchowych" miesięczniku "Odrodzenie" osiem haseł słowiańskich. W tym samym roku i w latach następnych drugi wieszcz Światowida, prof. dr inż. Mirosław Jan Sas-Zubrzycki napisał szereg dzieł dotyczacych wiary w Światowida. Inni wieszcze Światowida - Wrócisław i Stanisław - również wydali szereg dzieł i napisali mnóstwo wierszy z dziedziny wiary Światowida, nadto wydawali dwutygodnik "Siew Wolności", dwumiesięcznik "Sława" miesięcznik "Świat Ducha" i rocznik "Lechicka Wiosna".

Załozono także Towarzystwo Literatów Lechickich, zrzeszające kilkunastu pisarzy. Działalności nie przerwały lata wojny. We wrześniu 1941 roku wieszcz Wrócisław tworzy podziemną Wielką Radę Drzewidów Lechii Polskiej, działającą w Krakowie do wyzwolenia. Po wojnie grupa wznowiła działalność', wydając dwa roczniki "Kalendarza Słowiańskiego". 7 czerwca 1965 roku zgłoszono do Urzędu do Spraw Wyznań statut "Lechickiego Stowarzyszenia Czcicieli Światowida". Zgłoszenie ponawiano - również bez rezultatu - w latach siedemdziesiątych (36).

Jak więc widzimy, krąg ugrupowań nacjonalistycznych możemy poszerzyć o niewielką co prawda i czasami wywołujdcą wesołość grupę ze środowisk nawiązujących do wiary w Światowida, grupę ciekawą, której niektóre koncepcje warte są poznania, a niektóre uwagi i obecnie uderzają - jak w przypadku "Zadrugi" - swą trafnością.

Jacek Majchrowski