
(krótki poradnik najemnika rolnego)
spisany 6 marca 1995 roku
Edukacja otrzymana w kraju (chodzi mi o jej podstawowy wymiar, czyli umiejętność czytania) zaowocuje wspólnie z tymi zapiskami i pozwoli ci uniknąć wielu, nieraz przykrych sytuacji. Życzę ci, abyś się tu nie zapracował, bywał jak najrzadziej opieprzany i wywiózł z tego depresyjnego kraju jak najwięcej "kapuchy" do domu.
1. uprawę szparagów,
2. produkcję cykorii,
3. hodowlę (tucz) kurczaków.
Rodzina składa się z pięciu osób: tata, mama, AnnaMaria (aktualnie poza domem), Jose, Martin. Ponadto za starymi kurnikami jest stary dom dziadka, w którym obecnie mieszka on z będącym w kiepskim stanie (nie pokazuje się ostatnio wcale) - wujem (Opa). W nowym kurniku (jednorazowo 33 tysiące kurczaków) cykl produkcji (tuczu) dozoruje urządzenie komputerowe. W starych kurnikach nie ma komputera, kurczaków jest 8 tysięcy, śmierdzi natomiast tak samo. Cykl tuczu trwa 6 tygodni.
1. układanie korzeni w skrzynkach (obsadzanie), oraz
2. cięcie
Po wprowadzeniu maszyny do cięcia (luty 95) przejęła ona tę czynność, ale nakładanie do maszyny, ważenie oraz pakowanie może cię dotknąć, tak jak niespodziewane spojrzenie pracodawców w najmniej odpowiednim momencie. A więc - uważaj! Nie strać czujności ani na chwilę, choć ta rada niewiele ci da. Albowiem to nie niesumienność przy pracy będzie powodem nagany, lecz częściej zły humor twoich chlebodawców. Choćbyś nie wiem jak się starał, bądź zawsze przygotowany na najgorsze. Staraj się dobrze pracować, ale nigdy nie lepiej niż ONI. Nie bądź wyrywny. Jak się coś spieprzy przy pracy - tak ma być. Broń Boże nie daj do zrozumienia, że winien jest np. Henio Bax, bo spieprzył wcześniej robotę! Heniek wciąż coś usprawnia i ma prawo do błędów. Ty nie jesteś od myślenia i usprawniania i nie próbuj być lepszy od niego.
Do pracy należy się stawiać punktualnie, tak jak i na picie kawy. Picie kawy jest ceremoniałem, którego nie można lekceważyć! Odmowa wypicia kawy jest porównywalna z odmową pracy! Praca i picie kawy to dwie świętości Sterksel. Pamiętaj o tym!
Jeśli twój pobyt w gospodarstwie Baxów przypada na miesiące zimowe, nie dziw się, że ogrzewanie jest na minimum, lub nie ma go wcale. Zimne powietrze i zimna woda to dwie bardzo zdrowe rzeczy preferowane przez twoich chlebodawców. Jak jesteś chory, to się najlepiej przespać. Nie! - najlepiej nie chorować, a przynajmniej tego nie demonstrować. Chory człowiek, to nieproduktywna istota i jej wartość momentalnie spada.
Co do kurników - trzeba po prostu spróbować! Nic więcej nie będę tu na ten temat pisał. Może jeszcze tylko poza tym, że od jakiegoś czasu wyłapywaniem kurczaków zajmuje się specjalistyczna brygada turecka, po której do kantyny nie wchodzi się przez tydzień (wietrzenie). Wspominam o tym dlatego, aby stwierdzić, że w gospodarzach drzemią mimo wszystko pewne ludzkie cechy i jest niewątpliwie aktem humanitarnym z ich strony uwolnienie nas od tej przykrej i odrażającej czynności.
Prawa ręka Henryka Niecierpliwego - Will zwany Szybkim, rzadziej także Szalonym - to postać raczej pozytywna, robić potrafi dosłownie wszystko, bardzo wrażliwy na poklask, lubi robić wielkie widowisko, o ile tylko jest życzliwa widownia i Will w centrum spektaklu. Zyskał też mniej pozytywne pseudo - pies Baxerwillów.
Opa - stary Indianin zza starych kurników to postać raczej nieszkodliwa, lecz bardzo użyteczna. Zjawia się niespodziewanie, coś poprzestawia, poukłada lub posprząta, póki go nie przegonią.
Martin - syn Baxów, osoba w wieku przejściowym, bez aktualnego określenia. Raczej zwolennik wolnych zajęć niż pracy, pasjonat piłki nożnej i numizmatyki.
Jose - córka Baxów, bywa podobno złośliwa, przeznaczona na następczynię Henryka Niecierpliwego.
Toś - zwana zwyczajnie Łodzią, ostatnio doszła do równowagi, prócz chwilowych humorów nie zdradza cech bardzo negatywnych. Skąpa.
Wracając do zwyczajów.
Jednym z przedmiotów podstawowego wyposażenia niewolnika są gumiaki. Jest regułą, że pierwszy raz dostaje się je dziurawe ( dla ludzi wychowanych w ludowej ojczyźnie w państwowych zakładach pracy wyjaśniam, że nie ma tu magazynu w którym pobiera się nowe, błyszczące obuwie gumowe), po kilku poprzednich użytkownikach. Atrakcji, jakich ten sprzęt dostarcza przy myciu kurnika nie da się z niczym porównać. Dlatego też należy szybko znaleźć całą parę i sprytnie je schować, bo amatorów na nie nie brakuje. Gumiaków nie należy stawiać pod gołym niebem, np. w czasie posiłków (obuwie się wtedy zdejmuje jak w meczecie. Dlatego też należy mieć kilka par ciepłych skarpet na zmianę, gdyż siedzenie w cienkich w kuchni z nogami na posadzce nie zawsze kończy się dobrze), bo przy zmiennej pogodzie można potem z nich wylewać wodę. Dobrze też schować sobie jakieś rękawice. Przy posiłkach lub przy kawie nie należy siadać zbyt blisko Henryka N. (bezpieczna odległość to ok. 50-60 cm). Nie jest się wtedy narażonym, na wylanie kawy lub zupy przez tegoż. W najlepszym wypadku grozi to umoczeniem w twoim talerzu łokcia kombinezonu obsranego przez kury twojego chlebodawcy.
Nie wspomniałem o wielkich ambicjach Henryka polegających na wychowywaniu wszystkich dokoła na swoją modłę. Może dlatego, że nie udało mu się to z własnymi dziećmi, usiłuje zrobić to z własnymi niewolnikami. Jest tu pewien pomysł, żeby stworzyć fundację mającą na celu powołanie Instytutu Experymentów Henryka Baxa. Bowiem experymenty to pasja życia H.Niecierpliwego. Profesor H.Bax mógłby tam do woli wychowywać i kształcić swoich uczniów, co uczyniłoby go szczęśliwym i mniej uciążliwym dla otoczenia.
Jeśli więc dysponujesz Drogi Czytelniku jakimiś oszczędnościami i nie wiesz na co je przeznaczyć - włóż je do tego pojemnika, w którym znajduje się ten text. Kto wie, może w ten właśnie sposób przyczynisz się do powstania Wielkiego Experymentu i kiedyś ludzie w Sterksel postawią ci pomnik (obok pomnika Byka, który prawdopodobnie ma również jakieś zasługi dla tej okolicy).
Życie w opisywanym gospodarstwie nie obfituje w wielkie atrakcje, dlatego funkcjonuje tu coś w rodzaju Nieustającego Teatru, do którego powinieneś się włączyć, pod rygorem wykluczenia z tej społeczności. Niewolnice i niewolnicy prześcigają się w uśmiechach i różnych zachowaniach, których oczekuje Lodzia (głównie). Jest ona głównym animatorem tych przedstawień. Krańcowym przykładem jest drapanie Lodzi po plecach, o bardziej intymnych nic nie wiem, ale niewykluczone że istnieją. Formacja społeczna, która tu funkcjonuje jest połączeniem feudalizmu ze spółdzielnią produkcyjną.
Dom, w którym mieszkają Baxowie nazwany został Pałacem, Toyota Henryka - karetą a żółty odpalany śrubokrętem Ford - bryczką. Strych nad halą produkcyjną, na którym mieszkają niewolnicy - to czworaki.
Zwyczajem H.Niecierpliwego, gdy napada go pasja tworzenia, jest "zapuszczanie" muzyki dętej z tyrolskimi jodłowaniami. Ma to miejsce głównie w niedziele, gdy jest sam na dole i nikt mu nie przeszkadza. Trudno wtedy na strychu wytrzymać i trzeba się gdzieś wynieść np. do Pałacu na telewizję.
Istotną rzeczą jest też hierarchia pozycji poszczególnych osób. Jednym z jej elementów jest przywilej wydawania polecenia: koffi!. Wszyscy poszczególni uczestnicy tej zabawy niezwykle czujnie pilnują osiągniętej dotąd i zaaprobowanej pozycji. Prócz pracy i picia kawy jest to trzecie główne zajęcie niewolników Henryka Niecierpliwego.
I jeszcze jednej sprawy nie sposób pominąć. Sprawy czystości i higieny. Trudno wymagać, aby przy takiej (brudnej b. często) pracy chodzić czyściutkim i pachnącym. Ale nie łudź się, iż uda ci się być czyściejszym, niż twoi chlebodawcy. Zawsze po założeniu wierzchniej odzieży zaraz się gdzieś upaprałem. Czyste rzeczy należy zakładać na krótko przed wyprawą gdzieś na zewnątrz i po powrocie szybko zdejmować. Ale to też nie daje żadnej gwarancji, bp może się okazać, że przed godziną wwieziono karetą na tylnym siedzeniu jajka i część z nich się potłukła. A ty w dobrej wierze i w czystych spodniach wyjściowych sadowisz się właśnie na tym miejscu. Efekt - wiadomy. Takie przypadki jak spożywanie obiadu przy stole z obciętymi resztkami włosów po strzyżeniu całej rodziny nie są czymś wyjątkowym. Tak więc musisz się przystosować, bo inaczej "cię nie ma".
Oprócz opisanych rozrywek istnieje możliwość zorganizowania sobie własnych. Szczególnie gdy zdąży ci się przebywać tu dłużej (kilka miesięcy) bez polskiego towarzystwa i ze słabą znajomością języków obcych. Jest to wtedy wręcz niezbędne dla higieny psychicznej. Inwencja własna i pomysły to rzeczy, bez których trafisz do czubków! Bo ileż godzin można bez przerwy rzucać jedyną lotką do tarczy? Aha, jest stare radio, na którym można złapać Wolną Europę, BBC, czy jakąś inną stację polskojęzyczną na falach krótkich.
Jedną z zabaw, której opis powinien być zawarty raczej w rozdziale rozrywki jest gra "w stukanego". Zwyczajem jest głośne rzucanie jakichś przedmiotów, żeby wywoływały jak najwięcej hałasu. Nieopisaną wręcz uciechę powoduje taki, jak najgłośniejszy hałas np. rzucenie młotka na kawał blachy tuż za plecami Henryka! Należy to robić z umiarem, nie za często i w uzasadnionym momencie. Zabawa murowana.
Zawsze jest dobrze mieć pod ręką kawałek sznurka i "holca", czyli drewna, deski lub tp., bowiem są to przedmioty, za pomocą których naprawia się wszystko. No może jeszcze kilka gwoździ.
Nie należy nigdy ustawiać się "na linii strzału" pojazdu dwuśladowego. Zawsze z boku. Pozwoli to uniknąć przejechania, lub innego wypadku. Istotne szczególnie w przypadku ciągnika!
Nie pomagaj nikomu bezinteresownie - poczyta to za twój obowiązek i odtąd będziesz musiał to robić stale. Nie oczekuj też takiej pomocy, licz tylko na siebie. Podobne zachowanie wywołuje co najwyżej zdziwienie a podziękowania możesz spodziewać się w jednym przypadku na dziesięć.
"Holenderskie tempo" - to pojęcie wylansowane przez H. Niecierpliwego. Polega na tym, żeby robić szybko (i siłą rzeczy niedokładnie), by potem dwie osoby miały co robić poprawiając to wszystko. Na takiej filozofii oparte jest funkcjonowanie tej firmy, w której cały czas coś się psuje i ciągle trzeba to popychać.
Ale taka jest właśnie filozofia Henryka Niecierpliwego, który nie spałby spokojnie, gdyby czegoś w ten sposób nie usprawnił. Wszystko nosi piętno jego ręki i niedługi jest już moment, w którym coś naprawdę porządnie w tym królestwie walnie.
Gdy będziesz pokrywał folią rządki szparagowe, ganiając kilometrami za ciągnikiem i będą ci leciały bańki z nosa - nie przejmuj się - to dowód, że jeszcze żyjesz! Czasami zdążysz wskoczyć z tyłu na ciągnik i wtedy możesz sobie pojeździć. ZA DARMO!
I - to by było na tyle.
Czuj się jak u siebie w domu!
O Hhhenio! Cudowny gospodarzu brabanckiej ziemi! Spać nie mogę, gdy oporządzasz swój dobytek lekko turkocząc niebieskim wózkiem. To nic że już po północy. Turkocz, turkocz, aż do rana, niech Twoja obecność doda mi sił na jutrzejszy nowy dzień pracy!
O legendarny nocny komandosie, lecący w ciemności niby jastrząb ku zadanemu celowi. Bez Ciebie życie w Sterksel byłoby puste, niczym kurnik po 6 tygodniach! Nie do zniesienia także byłby dzień, w którym zabrakłoby Twego ojcowskiego spojrzenia na ręce układające pracowicie korzenie w skrzynkach. Cóż za ulga, gdy zjawiasz się na horyzoncie w lśniących gumiakach i z malowniczą strzechą włosów pod szarą, sztruksową czapką! Jak zawsze dech zapiera moment, gdy drapiąc się w ową strzechę wymawiasz sakramentalne: zzzo!
Żadne doznanie emocjonalne nie ma sobie równego, gdy żółtym wózkiem widłowym wywijasz piruety, jakich nie powstydziłaby się baletnica teatru Balszoj w Jeziorze Łabędzim. I tylko muzyka Czajkowskiego jest odpowiednia dla tych chwil... O, jakże rozdzierające serce są momenty, gdy ubrany w galowy paradny strój, dmuchasz w swoją fanfarę i maszerujesz dziarsko w szyku, w otoczeniu swych kolegów-muzykantów.
Chciałoby się powiedzieć: fantastyczny, odlotowy, odjazdowy Hhheniu!, rób tak dalej, nie przestawaj ani na chwilę! Bądź z nami w każdej chwili dnia i nocy! Słońce Sterksel, nasz dobrodzieju!
Amen.
