Śpiewnik Wolnych Najmitów kalifornijskich

Dzieło zbiorowe pod redakcją Piotra Szymańskiego

 

udział wzięli

 

 

Spis treści

  • W Dolinie Śmierci
  • Prolog do ballady
  • Odpowiedź da ci wiatr
  • Wioski w Beskidach
  • Lato
  • Balonik
  • Ja mam tylko jeden świat
  • Trzy miłości
  • Rzeki to idące drogi
  • Stary kowboj
  • Miłość
  • Lato z ptakami odchodzi
  • Czas powrotów
  • Tratwa blues
  • Orawa
  • Morskie opowieści
  • Francois Villon
  • Ballada wagonowa
  • Jutro popłyniemy daleko
  • Hej bystra woda
  • Szesnaście ton
  • Czerwony pas
  • Jezioro
  • Poranek w Bieszczadach
  • Zegar
  • I zbudujemy dom
  • Santa Anna
  • Nie mój Dunajec
  • I będzie przebiegać muzyka
  • Ragazzo da prowincia
  • Zakurzone drogi
  • Wędrowanie
  • Idę
  • Dom zachodzącego słońca
  • Widok z Lackowej
  • Kap, kap, bardzo smutna piosenka
  • Lato
  • W piwnicznej izbie
  • Tam gdzie byłem
  • Cygańska ballada
  • Hawiarska koliba
  • My cyganie
  • Wania
  • Pożegnanie gór
  • Grosza nie mam
  • Jako mąż i nie mąż
  • Wydaje mi się, że grzeszę
  • Stanisław Gołąb
  • Otyłość
  • Dziewczyna, którą kochałem
  • Gwałcą
  • Mieszkam w Berlinie
  • Magia radia
  • Prawdziwa miłość więc kochaj, kochaj
  • Jest mi źle
  • Czytelniku, jeśli chcesz dodać do tego śpiewnika swoją piosenkę przyślij mi tekst. Ściągę z tekstami znajdziesz na Stronie Polskiej Piosenki.

     


    W Dolinie Śmierci - hymn

    autor - Bożena Pruska

    Tam gdzie Pik Giergiela dotyka chmur,
    Słońce żarem trawi ziemię w krąg,
    Tam najmitów polskich przy ognisku chór
    Duchom obcej ziemi nuci swój song -
      Aaa, aha, ha, ha, aha, ha, ha, aha, ha...
    Kruków czarne skrzydła klaszczą im w takt,
    Nie pamięta nikt, czy miał gdzieś dom,
    W ziemi wypalonej znaleźć chcą swój szlak,
    Dym unosi zapach dalekich stron.
      Aaa, aha, ha, ha, aha, ha, ha, aha, ha...
    Tam są kości białe i ślad wielu stóp,
    A w powietrzu rozpalonym drga
    Jeźdźca cień zgarbiony, co do raju wrót
    Wozów sznur prowadzi wolno pod wiatr.
      Aaa, aha, ha, ha, aha, ha, ha, aha, ha...
    Hej najmici, bracia, pora kielich wznieść
    Za wędrowców tamtych z dymnej mgły
    Bo za ich wozami kiedyś przecież też
    Nasze własne cienie będą tu szły.
      Aaa, aha, ha, ha, aha, ha, ha, aha, ha...
    rys. Mirosław Pokora

     

    Prolog do ballady

    rys. Mirosław Pokora Gdy dzień się kończy i mrok zapada
    Wtedy przychodzi do nas ballada,
    O barwnym życiu nam opowiada
    Na wszystko radę dobrą ma.
      Więc gdy się bracie nic nie układa
      Pamiętaj zawsze, że jest ballada.
      O barwnym życiu nam opowiada
      Na wszystko dobrą radę ma.
    Kraj gdzie mieszkali pierwsi traperzy,
    Gdzie łańcuch gór w niebo się szerzy
    Przygody które możemy przeżyć
    Ballada opisuje nam.
      Wędruje z nami skalistą drogą
      Dalej niż nogi ponieść nas mogą.
      Śpiewa dla wszystkich i dla nikogo
      Na wszystko radę dobrą ma.
    O srebrnych rzekach w kanionach rwących,
    O szarej prerii zalanej słońcem,
    Żywicznych lasach, lasach bez końca
    Ballada opowiada nam.
      Więc gdy się bracie nic nie układa
      Pamiętaj zawsze, że jest ballada
      O barwnym życiu nam opowiada
      Na wszystko dobrą radę ma.

     

    Odpowiedź da ci wiatr

    Przez ile dróg musi przejść każdy z nas
    By mógł człowiekiem się stać,
    Przez ile mórz lecieć ma biały ptak
    Nim w końcu spadnie na piach.
    Przez ile lat będzie kanion ten trwał
    Nim w końcu rozkruszy go czas.
    Odpowie ci wiatr wiejący przez świat,
    Odpowie ci bracie tylko wiatr.
      Przez ile lat będzie trwał góry szczyt
      Nim deszcz go na mórz zniesie dno
      Przez ile ksiąg pisze się ludzki byt
      Nim wolność wypisze w nim ktoś,
      Przez ile lat nie odważy się nikt zawołać,
      Że czas zmienić świat.
      Odpowie ci wiatr wiejący przez świat,
      Odpowie ci bracie tylko wiatr.
    Przez ile lat ludzie giąć będą kark
    Nie wiedząc, że niebo jest tuż
    Przez ile łez i ile bólu i skarg
    Przejść trzeba i przeszło się już,
    Jak blisko śmierć musi przejść obok nas
    By człowiek zrozumiał swój los.
    Odpowie ci wiatr wiejący przez świat,
    I ty swą odpowiedź rzuć na wiatr.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Wioski w Beskidach

    rys. Mirosław Pokora Czołga się płową linią grzbietu,
    Zmierzchu cień,
    Nie wiadomo skąd przychodzi noc,
    I dokąd odszedł dzień.

    Może w lasach na Jawornicy
    Skrył się i czeka,
    Aż o brzasku ponad przełęczą,
    Wzejdzie jutrzenka.

    Mucharz przysiadł na wzgórzu i drzemie
    Jak nocny stróż,
    Tam Propokiew i Łękawica,
    Zasnęły już.

    Znam tu wioski, znam tutaj ludzi
    Jak dolę własną,
    Tu i miłość, i śpiew, i życie,
    W milczeniu groźnym gasną.

    W chatach wrosłych w doliny, kotliny,
    Sen ludzi morzy,
    Wcześnie idą spać by rychło wstać,
    Przed brzaskiem zorzy.

    Może w lasach ...

     

    Lato

    Konie zielone przebiegły galopem
    I spod ich kopyt wytrysnęły kwiaty,
    Żaby w sadzawce rozpaliły ogień,
    Na niebie księżyc pozapalał gwiazdy.
    Nad brzegiem stawu wsłuchany w krzyk czajek,
    Owiany mocną wonią tataraku
    Patrzyłeś w gwiazdy na samym dnie stawu,
    Mówiłeś do mnie, że nadchodzi lato.
      Lato pachnące miętą, lato koloru malin,
      Lato zielonych lasów, lato kukułek i czajek.
    Konie zielone przebiegły galopem,
    Pod kopytami zwiędły letnie kwiaty.
    Żaby w sadzawce wygasiły ogień
    I ciemne chmury przesłoniły gwiazdy.
    Znad brzegu stawu daleki wracałeś,
    A staw zamierał w woni tataraku,
    Mówiłeś do mnie daleki i obcy,
    Że przeminęło chyba nasze lato.
      Lato pachnące miętą, lato koloru malin,
      Lato zielonych lasów, lato kukułek i czajek.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Balonik

    rys. Mirosław Pokora Płacze dziewczynka -
    Balon uciekł jej.
    Ludzie mówią "nie płacz",
    A balonki hen ...

    Płacze dziewczyna -
    Chłopca trzeba jej.
    Ludzie mówią "nie płacz",
    A balonik hen ...

    Płacze kobieta -
    Mąż pożucił ją,
    Ludzie mówią "nie płacz",
    A balonik hen ...

    Płacze staruszka -
    "Mamo, szkoda łez!"
    A balonik wrócił
    I błękitny jest.

     

    Ja mam tylko jeden świat

    Kiedy w piątek słonce świeci
    Serce mi do góry wzlata,
    Że w sobotę wezmę plecak
    W podróż do mojego świata.
      Ja mam tylko jeden świat,
      Słońce, góry, pola, wiatr.
      Nic mnie więcej nie obchodzi,
      Bom turystą się urodził.
    Dla mnie w mieście jest za ciasno,
    Wśród pojazdów, kurzu, spalin,
    Ja w zieloną jadę ciszę,
    W ścieżki pełne słodkich malin.
      Myślę, leżąc pośród kwiatów,
      Czy w jęczmienia żółtym łanie,
      Czy przypadkiem za pół wieku
      Coś z tym światem się nie stanie.
    Chciałbym, żeby ten mój świat
    Przetrwał jeszcze z tysiąc lat,
    Żeby mogły nasze dzieci
    Z tego świata też się cieszyć.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Trzy miłości

    rys. Mirosław Pokora Pierwsza miłość z wiatrem gna, z niepokoju drży,
    Druga miłość życie zna i z tej pierwszej drwi,
    A ta trzecia jak tchórz w drzwiach przekręca klucz
      i walizkę ma spakowana już ...
    Pierwsze kłamstwo, mówisz "Ech, zażartował ktoś",
    Drugie kłamstwo - gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość,
    A to trzecie gdy już przejdzie przez twój próg
      głębiej zrani cię niż na wojnie wróg ...
    Pierwsza wojna, mówisz "Ech, to już tyle lat",
    Drugiej wojny jeszcze dziś winnych szuka świat,
    A tej trzeciej co chce przerwać nasze dni
      winien będziesz ty, winien będziesz ty ...

     

    Rzeki to idące drogi

    Wieczorem, późnym wieczorem
    Panny wychodzą nad wodę.
    Nad rzeką nachylają twarze,
    Coś do niej szepcą, o czymś marzą.
      Refren
      Rzeki to idące drogi,
      A łodzie - wędrowcy tych dróg.
      Dwa razy w tej samej wodzie
      Nie przejrzy się człowiek, ni duch.

      Rzeki to płynące ścieki,
      Na łodziach osadza się brud.
      Dwa razy w tej samej wodzie
      Nie myje się zębów ni nóg.
    Trawy się wodzie kłanają,
    Odbicie swe potrącając
    I wiatrem miękko kołysane
    W jego gadanie zasłuchane.

    Noc pachnie miodem i miętą,
    A wianki płyną stadami,
    Płyną od zmroku aż do świtu,
    Płyną tak znikąd, hen do nikąd.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Stary kowboj

    rys. Mirosław Pokora Nad prerią zapadł letni zmierzch
    Po stepie hula wiatr.
    Rozsiodłał stary kowboj konia
    Przy ognisku siadł.
    Gdy ogień resztką sił się tlił
    Dorzucił parę drew
    Wieczorne mgły niosą jego śpiew.
      Co mi tam wiatr, co mi tam chłód
      Byle by koń, wiatronogi druh,
      Byle by kolt, lasso i bat
      Co mi tam chłód, co mi tam wiatr.
    Pamiętasz stary koniu
    Gdyś źrebakiem był
    Marzyłem kupię sobie dom
    Jak człowiek będę żył.
    Pasałem bydło całe życie
    Co dziś mam czy wiesz?
    Dwa kolty mam, ciebie i tę pieśń.
      Nad ranem gdy kowboje
      Wyganiali bydło w step
      Starego pochowali
      Starej szkapie kula w łeb.
      Na morzu preri w dali
      Gdzieś kowbojów znika sznur
      I tylko pieśń szumi jeszcze bór.

     

    Miłość

    Słońce, słońce w ramionach
    Czy twego ciała kryształ pełen
    Owoców białych, gdzie zdrój zielony tryska
    Gdzie oczy miękkie w mroku
    Tak pół mnie, a pół Bogu.
      Twych kroków korowody
      W utajonych alejach twe odbicie
      U wody jak w pragnieniach, w nadziejach
      Twoje usta u źródeł
      To syte to znów głodne
      I twój śmiech i płakanie
      Nie odpłynie - zostanie.
    Uniosę ją przeniosę
    Jak ramionami, głosem
    W czas daleki, wysoko
    W obcowanie obłokom
    Tak pół mnie, a pół tobie.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Lato z ptakami odchodzi

    rys. Mirosław Pokora Lato z ptakami odchodzi
    Wiatr skręca liście w warkocze
    Dywanem okrywa szlaki
    Szkarłaty wiesza na zboczach.

    Przyobleka myśli w kolory
    Zieleń liści zmienia w purpurę
    Idę w góry cieszyć się życiem
    Idę wymachując kosturem.
      Refren
      Idę w góry cieszyć się życiem
      Oddać dłoniom halnego włosy,
      W szelest liści wsłuchać się pragnę,
      W odlatujących ptaków głosy.
    Słony pot czuję w ustach,
    Dzień spracowany ucieka,
    Anioł zapala gwiazdy,
    Oświetla drogę człowieka.

    Już niedługo rozpalę ogień
    Na rozległej górskiej polanie
    Już niedługo szałas przytulny
    Wśrod dostojnych buków powstanie.
      Refren

     

    Czas powrotów

    Buty całkiem przemoczone,
    Na nic się nie zdadzą komu,
    Plecak stary, płaszcz dziurawy,
    Czas powrotów, czas powrotów.
      Refren
      Takie tu lasy i takie drzewa
      Bezdroża, że nie śniło się nikomu.
      Coś we mnie tańczy, coś we mnie śpiewa,
      I jeszcze nie chce mi się wracać do domu.
    Resztki chleba na kolację,
    Smalec z puszki przesolony.
    Mama w mieście czeka z plackiem,
    Czas powrotów, czas powrotów.
      Refren
    rys. Mirosław Pokora

     

    Tratwa blues

    rys. Mirosław Pokora Zbuduję sobie tratwę
    I popłynę rzeką w dół
    Zbuduję sobie szałas
    Na prerii pośród gór
      Refren
      O blues jest wtedy (kiedy?)
      Kiedy człowiekowi jest źle.
    W fotelu na biegunach
    Bujałem się nie raz
    Choć ludzie mi mówili
    Że mogę skręcić kark.
      Refren
    Przedwczoraj na mym polu
    Grasował jeden chrząszcz
    Dziś trzy tysiące chrząszczy
    Bawełnę zżera mą.
      Refren
    Zabrałem ją na tańce
    Tańczyła z nim nie raz
    Po ślubie przysięgała
    Ten ktoś to był jej brat.
      Refren
    Przedwczoraj w mej zatoce
    Grasował jeden śledz
    Dziś trzy tysiące śledzi
    Pożera moją sieć.
      Refren

     

    Orawa

    Z mego okna widać chmury, na skalistych grzędach
    Przetrę szyby ciepłą dłonią, razem z nimi siądę
    I będą mi grały wiatry na organach turni
    Kiedy pójdę zbójnikować nad dachami równin.

    Z mego okna widać potok doliną, doliną
    Dumnych smreków las szeroki
    Mgły w kosodrzewinach
    I będą mi grały wiatry w zaklętej kolibie
    Noc krzesanym się zatańczy po niebach, po niebach.

    Orawo; wiatrem malowany dach
    Ciupagami wysrebrzany na smrekowych pniach
    Orawo; wiatrem malowany dom
    Gdzie zbójnickie śpiewogrania po kolebach śpią.

    Z mego okna widać chmury
    Na skalistych grzędach
    Przetrę szybę ciepłą dłonią, razem z nimi siędę.
    I będą mi grały wiatry na organach turni
    Moje życie tylko w górach nad dachami równin.

    Orawo ...
    rys. Mirosław Pokora

     

    Morskie opowieści

    rys. Mirosław Pokora Kiedy rum zaszumi w głowie
    Cały świat nabiera treści
    Wtedy chętnie słucha człowiek
    Morskich opowieści
      Kto chce to niechaj słucha
      Kto nie chce niech nie słucha
      Jak balsam są dla ucha
      Morskie opowieści.
      Hej ha kolejkę nalej
      Hej ha kielichy wznieście
      To zrobi doskonale
      Morskim opowieściom.
    Łajba to jest morski statek
    Sztorm to wiatr co dmucha z gestem
    Cierpi kraj na niedostatek
    Morskich opowieści.
      Kto chce to niechaj wierzy
      Kto nie chce niech nie wierzy
      Nam na tym nie zależy
      Więc wypijmy jeszcze !
      Hej ha kolejkę nalej
      Hej ha kielichy wznieście
      To zrobi doskonale
      Morskim opowieściom.
    Pływał raz marynarz, który
    Żywił się wyłącznie pieprzem
    Sypał pieprz do konfitury,
    I do zupy mlecznej.
      Refren
    Może ktoś się będzie zżymać
    Mówiać, że to zdrożne wieści
    Ale to jest właśnie klimat
    Morskich opowieści.
      Refren

     

    Francois Villon

    Dopóki ziemia kręci się,
    Dopóki jest tak czy siak
    Panie ofiaruj każdemu z nas
    Czego mu w życiu brak.
    Mędrcowi darować głowę racz
    Tchórzowi dać konia chciej,
    Sypnij grosza szczęściarzom
    I mnie w opiece swej miej.
      Dopóki ziemia obraca się
      O Panie daj nam znak
      Władzy spragnionym uczyń
      By władza im poszła w smak.
      Niech się poczują lżej
      Daj Kaimowi skruchę
      I mnie w opiece swej miej.
    Ja wiem, że ty wszystko możesz
    Wierzę w twą moc i gest.
    Jak wierzy żolnierz zabity,
    Że w siódmym niebie jest
    Jak zmysł każdy chłonie z wiarą
    Twój ledwie słyszalny głos
    Jak wszyscy wierzymy w Ciebie
    Nie wiedząc co niesie los.
      Panie zielonooki mój
      Boże jedyny spraw
      Dopóki nam ziemia kręci się
      Zdumiona obrotem spraw.
      Dopóki czasu i prochu
      Wciąż jeszcze wystarcza jej
      Dajże nam wszystkim po trochu
      I mnie w opiece swej miej.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Ballada wagonowa

    rys. Mirosław Pokora Pamiętam był ogromny mróz,
    Od Cheetahway do Syracuse.
      Sam diabeł szepnął - "Wietrze, wiej"
      Od Syracuse do Cheetahway .
    Trzech pasażerów pociąg wiózł
    Od Cheetahway do Syracuse.
      W moim przedziale wszyscy trzej
      Ten z Ceetahway, ten z Syracuse.
    Ten trzeci to był na mój gust
    Nie z Ceetahway, nie z Syracuse.
      Mój cudzoziemcze zostać chciej
      Gdzieś w Syracuse, gdzieś w Cheetahway.
    Zatęsknisz jeszcze do mych ust
    Do Cheetahway, do Syracuse.
      Wesele będzie hejże hej
      Od Syracuse do Cheetahway.

     

    Jutro popłyniemy daleko

    Jutro popłyniemy daleko
    Jeszcze dalej niż te obłoki
    Pokłonimy się nowym brzegom
    Odkryjemy nowe zatoki
      Starym borom nowe damy imię
      Nowe ptaki znajdziemy i wody
      Posłuchamy jak bije olbrzymie, zielone
      Serce przyrody
    Jutro popłyniemy daleko
    Jeszcze dalej niż te obłoki
    Pokłonimy się nowym brzegom
    Odkryjemy nowe zatoki
      Nowe ryby złowimy w jeziorach
      Nowe gwiazdy znajdziemy na niebie
      Popłyniemy daleko, daleko jak najdalej
      Jak najdalej przed siebie
    Jutro popłyniemy daleko...
    rys. Mirosław Pokora

     

    Hej bystra woda

    rys. Mirosław Pokora Hej, bystra woda, bystra wodiczka -
    Pytało dziewce o Janicka -
    Hej, lesie ciemny, wirsku zieleny,
    Ka mój Janicek umileny?
      Hej, mój Janicku, miły Janicku,
      Nie chodź po orawskim chodnicku. -
      Hej, dość to ześ mnie nagnał u owiecek,
      Ostań psy dziewcynie kolwiecek!
    Hej, powiadali, hej, powiadali,
    Hej, ze Janicka porubali, -
    Hej, porubali go Orawianie,
    Hej, za owiecki, za barany!
      Hej,mówiła ci, miły Janicku,
      Nie chodź po orawskim chodniku.
      Hej, bo cię te orawskie juhasy
      Długie uz hań cekali casy!
    Hej, dziwce ślocha, hej, dziwce płace. -
    Uz go, Janicka nie obace, -
    Ka orawskiego zamecku ściany
    Leży Janicek porubany!

     

    Szesnaście ton

    Ktoś mówił, że z gliny ulepił nas Pan,
    Lecz nędzarz się składa z kości i krwi.
    Z kości i krwi, i jarzma na kark,
    I pary rąk, pary silnych rąk.
      Co dzień szesnaście ton, i cóż z tego masz,
      Tym więcej masz długów, im więcej masz lat.
      Nie wołaj Święty Piotrze,
      Ja nie mogę przyjść, sklep turystów wziął
      Moją duszę za dług.
    Gdy matka mnie rodziła, pochmurny był dzień,
    Podniosłem więc szuflę, poszedłem pod szynk.
    Nadzorca mi rzekł: - Nie zbawi cię Pan,
    Załaduj co dzień po szesnaście ton.
      Co dzień szesnaście ton ...
    Czort może dałby radę, a może i nie,
    Szesnastu tonom podołać co dzień.
    Szesnaście ton, szesnaście,jak drut,
    Co dzień nie da rady i we dwóch.
      Co dzień szesnaście ton ...
    Gdy kiedyś mnie spotkasz, lepiej z drogi mi zejda,
    Gdyż byli już tacy, nie pytaj, gdzie są,
    Nie pytaj, gdzie są, bo zawsze jest ktoś,
    Nie ten, to ów, co urządzi cię.
      Co dzień szesnaście ton ...
    rys. Mirosław Pokora

     

    Czerwony pas

    rys. Mirosław Pokora Czerwony pas, czerwony pas,
    Za pasem broń, za pasem broń
    I topór co błyszczy z dala.

    Wesoła myśl, wesoła myśl,
    Swobodna dłoń, swobodna dłoń -
    To strój, to życie górala.

    Hej! Tam szum Prutu, Czeremyszu
    Hucułom przygrywa
    A ochocza kołomyja do tańca porywa.
    Dla Hucuła nie ma życia, jak na połoninie -
    Gdy go losy w doły, w doły rzucą,
    Wnet z tęsknoty ginie.

    Czumbaj, czumbaj, czumbaria uha
    Czumbaj, czumbaj, czumbaj, czumbaj, czumbaria uha !

     

    Jezioro

    Tam, gdzie najtęższej sośnie,
    Upić się czasem zdaży
    Gdzie wiatr jak winem z morza jodem dmie.
    Gdzie wierzba nad strumykiem
    Zmęczone chłodząc stopy,
    Północ bez trudu dojrzy - w ładny dzień.
    Rzeabiarz zamorski sławny, przemierzał kiedyś lata,
    Wilgotnych butów znaczył każdy krok.
    Zakatarzonym marszem do domu swego wracał
    Zgubił cudownych luster sto.
      W najpiękniejszym spośród luster,
      Zanurzyłem dłonie puste
      Zanim słońce cicho wzeszło na pogodę.
      Dzbany młodość dopijały
      W świat odbity, świat wspaniały
      Wrysowałem swe odbicie młode.
    Kiedyś już póanym latem, na liście jesień spadła,
    I po swojemu splotła - wystrój dnia,
    Jak dzikich kaczek stado, z odlotem się wstrzymała,
    By w lustrze się przeglądnąć - jeszcze raz.
    I każdy kto przechodził, u lustra tego stawał,
    Rumieńcem barw wytaczał obraz swój,
    I tylko zima biała, odbicia nie znalazła,
    Znalazła chłodnych powiek lód.
      Refren
    rys. Mirosław Pokora

     

    Poranek w Bieszczadach

    rys. Mirosław Pokora Żółte liście z drzew, strąca wiatr,
    I poranna mgła, otula świat,
    Kolorowe buki od rannego chłodu drżą,
    Jeśli przeżyć chcesz, baśniowy sen,
    W mgły porannej wejda, zwiewny tren,
    Stań i słuchaj o czym szemrze potok pośród skał. I choć z połonin zimny wicher dmie,
    I na Otrycie buki do stóp gnie,
    Tu nad Wetkinią - w lekkiej mgle
    Sny spełniają się Gdzieś daleko stąd pozostał świat,
    W którym żyłeś tyle lat,
    Świat, którego rysy dziś w niepamięć puścić chcesz.
    Gdy odjechać przyjdzie czas,
    Myślą wrócisz tu nie jeden raz,
    Tu gdzie leśny potok tak gościnnie przyjął nas.
      Refren

     

    Zegar

    Oddam zegar na zawsze w dobre ręce,
    Stary zegar, który po ojcu mam,
    Zegar, co bije w moim sercu,
    Zegar, co zęby przy mnie zjadł.

    Potraciłem oddałem prawie wszystko,
    Szafę i dwa krzesła wziął nocny stróż,
    Szczęście, że grabarz wziął łopatę,
    Na pewno jej nie odda już.
      Refren 2x
      Już mnie tutaj nic nie trzyma,
      W każdej chwili mogę iść,
      Jeszcze tylko zegar oddam ten,
      Bo za ciężki, by go nieść.
    Oddam zegar naprawdę w dobre ręce,
    Dobry zegar co czasem rządzi sam,
    Nie trzeba wcale go nakręcać
    Kto zechce całkiem darmo dam.

    Podpaliłem rupiecie na poddaszu,
    Poszedł baszkot ostatni na ten cel,
    Nic nie mam co by mnie trzymało,
    Nic tylko zegar oddać chcę.
      Refren 2x
      Już mnie tutaj nic nie trzyma,
      W każdej chwili mogę iść,
      Jeszcze tylko zegar oddam ten,
      Bo za ciężki, by go nieść.
    rys. Mirosław Pokora

     

    I zbudujemy dom

    rys. Mirosław Pokora Już czernią głogów czerwień
    Złotawa młodość wrzosów
    Wiatr z głowy czapkę zerwie
    Pod stopę gór położy.
      Refren
      I zbudujemy dom
      Bez strychów i bez piwnic
      Zapłonie lampą klon
      Zapachem lasów grzybnych
      Nie trzeba stawiać pieców
      Nie musisz okien szklić
      Więc zbudujemy dom
      Bo taki dom musi być.
    I niebu się pokłonisz
    I wyżej wciąż bez słowa
    Na wyciągnięcie dłoni
    Będziemy dom budować
      Refren
      I zbudujemy dom...
    Więc zbudujemy dom
    Na wszystkie świata strony
    Zapłonie lampą dom
    Wędrowcom dniem zmienionych.

     

    Santa Anna

    Gorące dnie i noce bez snu,
    Trzymaj kurs, Santy Anna,
    Meksyku bramy widzę już
    Ozdobione w haft zielonych gór.
      I widzę nie wiem który już raz,
      Trzymaj kurs, Santy Anna,
      Jak wschodzi nad zachodem dnia
      Księżyc - perła meksykanskich gór.
    Ze srebra dolar w niebie jak szkło,
    Trzymaj kurs, Santy Anna,
    U krzywych szyb pulguerii noc
    Sączy światła kolorowych lamp.
      W cynowym kubku, szarym od plam,
      Trzymaj kurs, Santy Anna,
      Z agawy wódki, gorzki smak
      Jak natrętnie kołująca ćma.
    Gorące dnie i noce bez snu,
    Trzymaj kurs, Santy Anna,
    Meksyku bramy widzę już
    Ozdobione w haft zielonych gór.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Nie mój Dunajec

    rys. Mirosław Pokora Nie mój Dunajec szumi mi
    Nie moja bystra woda
    Tylko przychodzą stare sny
    Swoboda, ech swoboda.
      Refren 2x
      Nie przypominaj mi się śnie
      W młodości mojej zdrowej
      Bo mi żal w piersi duszę rwie
      Nad siłę ludzkiej mowy.
    Nikt tak nie kochał smolnych watr
    Trzasku i dymu stosów,
    I nikt znad głuchych szczytów Tatr
    Patrzących w dół niebiosów.
      Refren 2x
      I w świecie nikt nie kochał tak
      Samotnej, skalnej drogi
      Urwisk, gdzie w dole kuka ptak
      I groza pieści nogi.

     

    I będzie przebiegać muzyka

    Na drogi złe, dni te zwyczajne,
    I na najwyższe z progów,
    Dostaliśmy w dłonie balladę,
    I pachnie jak owoc z głogu.
      Refren
      I będzie przebiegać muzyka,
      Czy wiesz, jak to dużo po dniach,
      I wiesz, że jak bukiet rozkwita,
      Ballada - posag mój.
    Dla ludzi o szarych obliczach,
    Na ścieżki i wilcze doły,
    Gdy chcę, na głos będzie nam krzyczeć,
    I w marszu nam nie ustoi.

    A kiedy będziemy odchodzić,
    Hen, do krainy łowów,
    Błękitne się niebo otworzy,
    I spadnie jak owoc z głogu.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Ragazzo da prowincia

    rys. Mirosław Pokora Ragazzo da napoli
    Zajechał Mirafiori,
    Na sam trotuar wjechał kołami.
    Nosem prezent poczułaś,
    Już taka jesteś czuła,
    Że pomyślałaś o nim "bella mi".
      On ciemny był na twarzy,
      A prezent ci się marzył,
      Za dziesięć centów torba w "Pewex"-ie.
      Ty miałaś cztery złote,
      On proponował hotel
      I nie musiałaś zameldować się.
    Ty z nim poszłaś w ciemno,
    Damo bez matury,
    Koza ma prezencję lepszą niżli ty.
    Czemu smutną minę masz
    I wzrok ponury ?
    "Ciao, Bambina" - spadaj mała,
    Tam są drzwi.
      On miał w kieszeni paszport,
      Sprawdziłaś, a więc znasz to,
      A on nie sprawdził ile ty masz lat.
      On mówił "bella blonda..."
      A popatrz jak wyglądasz,
      Te włosy masz, jak ten co w błoto wpadł.
    Jak spojrzysz w oczy teraz
    Swojego prezentera,
    Co dyskotekę robi i ma styl.
    Straciłaś fatyganta,
    Chciał kupić ci Trabanta,
    Czy warto było za tych parę chwil.
      Twój Ragazzo Forda Capri ci nie kupi,
      "Buona notte" pewnie też nie powie ci,
      Jeszcze wierzysz, że dla ciebie śpiewa Drupi.
      "Ciao, bambina" - spadaj mała,
      Tam są drzwi.
    Poznałaś Europę
    Więc nie mów do mnie "kotek"
    Ja nie wiem co Volkswagen, a co Ford.
    Nie jestem tak bogaty,
    Nie wezmę cię do chaty,
    Więc przestań mnie nazywać "My sweet lord"
      Ty nie będziesz moją Jullią Capuletti
      Inny wszak, niż ja, romeo co się śni.
      W żadnym calu nie wyglądam jak spagetti,
      Ciao, bambina - spadaj mała,
      Tam są drzwi.
    Gdy ci pizzę stawiał rzekł "Prego mangiare",
    To pamiętać będziesz po kres swoich dni.
    Tęskniąc za nim jak złotówka za dolarem,
    Ciao, bambina - spadaj mała,
    Tam są drzwi.

     

    Zakurzone drogi

    Nie siedź ciągle przy oknie
    Gdy obok znów mija dzień
    Świat za oknem w deszczu moknie
    Ale popatrz już za chwilę
    Słońce będzie wiem.
      Nie patrz na mnie żałośnie
      Na smutek też sposób jest
      Pomyśl już o nowej wiośnie
      O wyprawach na pustynię
      I o rajdach też.
    Hej zakurzone drogi
    Hej zagubiony szlak
    Nie płacz, że cię bolą nogi
    Kiedy z nami idziesz przez świat
      Teraz mi się podobasz
      Bo znów uśmiechasz się
      Pomyśl jeszcze raz od nowa
      Czy to warto siedzieć w domu
      Chyba jednak nie.
    Plecak swój szybko spakuj
    Wygodne buty weź też
    Gdy będziemy już na szlaku
    Zapomnimy o kłopotach
    Choćby padał deszcz.
      Hej zakurzone drogi .....
    rys. Mirosław Pokora

     

    Wędrowanie

    rys. Mirosław Pokora Ścieżką, wśród sennych lasów,
    Jak życia meander kręci,
    Wiedzie nas na rozstaje,
    Dokąd idziecie studenci.
      Refren
      Pożółkłe liście szeleszczą,
      Drzew szpaler ciągnie się niemy
      A my przez życia wertepy,
      Wędrujemy wciąż wędrujemy.
    Plecak z kocem na wierzchu,
    Nieraz borykał się z losem,
    To nic, że ciąży ołowiem,
    Na szlaku szczęście w nim niosę.

    Weź na drogę manierkę,
    W której woda się zbiera,
    Więcej tobie pomoże,
    Niż tysiąc słów przyjaciela.

    Ludzie nikną w ciemnościach,
    Noc już zapada głucha,
    Tylko, gdzieś przy ognisku,
    Mrok się w piosence zasłuchał.

     

    Idę

    Pójdę tam, gdzie serca biją równiej,
    Gdzie zegary tracą rytm
    Tam, gdzie można śmiać się w niepogodę
    Gdzie słońce świeci dłużej.
      Kiedy wstaję lewą nogą
      Oj ! nie martw się
      Może jutro już pójdziesz tam.
    Pójdę tam gdzie ludzie okłamują
    Swoje diabły,
    Tam gdzie nie podnosi nikt z ulicy
    Ukradkiem papierosa.
      Kiedy wstajesz lewą nogą
      Oj! nie martw się
      Może jutro już pójdziesz tam.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Dom zachodzącego słońca

    rys. Mirosław Pokora Już słońce zaszło w dali
    I mgła się ściele do stóp.
    Idziemy dalej i dalej, tam,
    Gdzie tylko ciemność i chłód.
      Zalane potem twarze, zmęczony pusty wzrok.
      Szczeniacki świat naszych marzeń prysł.
      Zdeptany setką stóp.
    Nieraz nas los doświadczał,
    Nieraz byliśmy na dnie.
    Lecz żaden z nas się nie skarżył,
    Gdyż nasz świat nie lubi łez.
    Niewielu z nas zostało i resztę zetrze czas.
    By wrócić, sił za mało już,
    A zresztą świat przeklął nas.

     

    Widok z Lackowej

    Znowu czas odejść z gór
    I po co nam była ta miłość,
    Widziana w twarzach panien płowych.
    Znowu czas odejść z gór
    I prędko zapomnieć, jak pachnie wino
    Z czerwonych głogów, z jałowca herbem sinym.
      Refren
      A my się dalej pniemy w jesień
      Wsłuchani w echa marzeń niedorosłych.
      Potem się damy oszukać od nowa
      Nadchodzącym wiosnom.
    Znowu czas odejść z gór
    I po co nam była ta miłość,
    Do białych wiosek i ciszy przy drodze.
    Znowu czas odejść z gór
    I prędko zapomnieć jak pachnie dymem
    Dzień obudzony w cerkiewnym bani łkaniu.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Kap, kap, bardzo smutna piosenka retro

    rys. Mirosław Pokora Lato było jakieś szare,
    I słowikom brakło tchu.
    Smutnych wierszy parę,
    Ktoś napisał znów.

    Smutnych wierszy nigdy dosyć,
    I zranionych ciężko serc,
    Nieprzespanych nocy,
    Które trawi lęk.
      Kap, kap, płyną łzy,
      W łez kałużach ja i ty.
      Wypłakane oczy i przekwitłe bzy.
      Płacze z nami deszcz,
      I fontanna płacze też,
      Trochę zadziwiona skąd ma tyle łez.
    Nad dachami muza leci,
    Muza czyli wonny znak
    Czemu wam poeci
    Miodu w sercach brak.

    Muza ma sukienkę krótką
    Muza skrzydła ma u rąk
    Lecz wam ciągle smutno,
    A mnie boli ząb.
      Refren

     

    Lato

    Słońce pełznie po niebie jak pająk,
    Wiatr na wodzie napisał swój wiersz,
    Tataraki się sobe kłaniają,
    Co to znaczy ? - Ty wiesz i ja wiem:
      Że słońce nad jeziorem - znaczy lato,
      Że tyle gwiazd wieczorem - znaczy lato,
      Że chmurka biała płynie,
      Że marzysz o dziewczynie
      I nic nie poradzisz już na to ...
      Że morski piasek złoty - znaczy lato,
      Stawiane w krąg namioty - znaczy lato,
      Zająca w polu skok,
      Na drodze auto-stop -
      To wszystko, to wszystko - znaczy lato.
    Podaj rękę, pójdziemy za miasto -
    Dzisiaj w szkole ostatni już dzień.
    Nasze ławki odpoczną i zasną,
    Co to znaczy ? - Ty wiesz i ja wiem:
      Że słońce nad jeziorem ...
    Kiedy słońce z ptakami odleci,
    Drzewa szarą zasnują się mgłą,
    Wspomnieniami dni będą szeleścić
    I jak bajkę powtórzę ci to -
      Że słońce nad jeziorem ...
    rys. Mirosław Pokora

     

    W piwnicznej izbie

    rys. Mirosław Pokora W piwnicznej izbie siedzę sam
    Nad kuflem pełnym piwa,
    Oczyma wodzę tu i tam,
    A głowa mi się kiwa.
      Ja nie dbam o czerwony nos
      I o to, że wciąż tyję,
      Ja biorę kufel w ręce swe
      I piję, i piję, i piję.
    A gdyby mi ktoś wybór dał
    Dziewczynę, konia, trunek
    I rzekł: "Wybieraj co chcesz sam
    Ja płacę za rachunek".
      Na próżno dziewczę wdzięczy się,
      A koń wyciąga szyję,
      Ja biorę kufel w ręce swe
      I piję, i piję, i piję.
    A gdy nadejdzie sądu czas
    I stanę u stóp tronu,
    Pokłonię się aż po sam pas
    I rzeknę bez pardonu
      "Rozkoszy rajskich nie chcę znać
      I wiedzieć gdzie się kryją,
      Lecz ty mnie Panie Boże wsadź
      Gdzie piją, gdzie piją, gdzie piją" (do dna).

     

    Tam gdzie byłem

    Tam gdzie byłem zielone łany
    Niosły zapach skoszonej trawy.
    Ponad łąką mgliste tumany
    Świt przyniosły łzawy.
      Po drogach, bezdrożach
      Polami i szosą
      Wędrować przed siebie,
      Gdzie oczy poniosą.
    Tam gdzie byłem wiatraki szare
    Pustą dłonią wstrzymały ziemię,
    I jak dawniej cienie ich szare
    W trawach cicho drzemią.
      Tam gdzie byłem powrócę znowu
      Polną drogą wśrod smukłych wieżyc
      A przed słońcem znów mnie ukryje
      Cień przydrożnej wierzby.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Cygańska ballada

    rys. Mirosław Pokora Czy słońce na niebie, czy wieczór zapada
    Wędruje po świecie cygańska ballada.
    I śpiewa włóczęgom w dalekich dąbrowach
    Jak dobrze z balladą wędrować.
      Usiądzie ballada przy ogniu wędrowca
      I wrzuci do ognia gałazkę jałowca.
      Kto raz się zachłysnął podobnym zapachem,
      Ten nigdy nie uśnie pod dachem.
    Niejeden próbował namowić balladę
    By poszła do miasta i wzięła posadę.
    Że tam ją czekają przyjęcia i bale
    A tutaj marnuje swój talent.
      Zaśmiała się lekko cygańska ballada,
      Nie dla niej kariera, nie dla niej estrada.
      Bo w mieście balladom jest duszno i obco,
      I któżby zaśpiewał wędrowcom.

     

    Hawiarska koliba

    Już księżyc na niebie wychodzi,
    Zapłoną dokoła ogniska.
    I wkrótce popłynie z Hawiarskiej Koliby
    Melodia nam wszystkim tak bliska.
      Usiadła już brać rozśpiewana
      Dokoła złotego ogniska.
      Wiatr niesie melodię z Hawiarskiej Koliby
      Nad pola, nad lasy, nad urwiska.
    Zaniesie wiatr naszą melodię,
    Do domów Wołochów i Lemków.
    Piosenkę rajdową Hawiarskiej Koliby
    Piosenkę krakowskich studentów.
      Już księżyc blednie na niebie
      I promień słońca już błyska,
      Pogasły ogniska w Hawiarskiej Kolibie
      Do snu kładzie się cała izba.
    rys. Mirosław Pokora

     

    My cyganie

    rys. Mirosław Pokora My cyganie, co pędzimy z wiatrem,
    My cyganie znamy cały świat.
    My cyganie wszystkim gramy,
    A śpiewamy sobie tak:
      Ory, ory szabadabada amore,
      Hej amore, szabadabada,
      O buriaty, o szogriaty,
      Hejże rojka na mienia.
    Kiedy tańczę niebo tańczy ze mną,
    Kiedy gwiżdzę, gwiżdze ze mną wiatr,
    Zamknę oczy, liście więdną,
    Kiedy milknę, milczy swiat.
      Gdy śpiewamy, słucha cała ziemia,
      Gdy śpiewamy słucha każdy rad.
      Niechaj każdy z nami śpiewa,
      Niech rozbrzmiewa piosnka ta.
    Będzie prościej, będzie jaśniej,
    Całą radość damy wam.
    Będzie prościej, będzie jaśniej
    Gdy zaspiewa każdy z was.

     

    Wania

    Nikogo nie żal mi jak Wani -
    Wszak jego winy nie ma w tym,
    Wszystkiemu winna tamta pani,
    Że poszedł za nią tak jak w dym.

    A pasowałoby mu wszystko,
    Już wszystko więcej niż ten traf,
    Że z cyrku porwie go artystka,
    Na linie tańcząc pośród braw.

    Bo nie wierzymy w czas kochania,
    Że życie biedy przyda nam.
    Oj Wania, Wania, biedny Wania
    I spójrz - po linie idziesz sam.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Pożegnanie gór

    rys. Mirosław Pokora Słońca dysk zaginął już w konarach,
    Na polanę spłynął szary mrok,
    Smętnie zadzwoniła gdzieś gitara,
    W nocnej ciszy czyjś zamiera krok.
      Przy ognisku wędrowców gromada,
      W blasku iskier zamarł cieni krąg
      Wysłuchując starych opowiadań
      Zasłyszanych gdzieś daleko stąd.
    Pieciolinią wyznaczonym szlakiem
    Błądzi zapomniany, niemy cień,
    A w swych troskach smętnie zadumany
    Żegna świątek odchodzący dzień.
      Znika w dali kalejdoskop twarzy,
      Zgasłych ognisk dym już sięga chmur.
      Pomyśl - ile niespełnionych marzeń
      Łączy w sobie pożegnanie gór.
    Już nie znikną góry z twoich wspomnień,
    Oczy ikon, nieprzebyty szlak,
    Szumu jodeł nie da się zapomnieć,
    Będziesz wracał do nich w swoich snach.

     

    Grosza nie mam

    Ja o drogę się nie pytam,
    Bo nie ważny dla mnie czas,
    Nie zabłądzę bo nie mogę,
    Domu nie mam już od lat.

    Grosza nie mam i nie będę
    Nigdy swego domu miał,
    Ale zawsze robić będę
    To co tylko będę chciał

    Jakiś leszcz kamieniem cisnął
    Za mna jak za jakimś psem,
    Dziwią wtedy się ludziska,
    Że coś pewnie ukraś chcę.

    Gdy mnie głód za gardło ściśnie,
    To dwie ręce jeszcze mam.
    Dziwią wtedy się ludziska,
    Że na chleb zarabiam sam.

    Spać pod drzewem jest wesoło,
    A na trasie - każdy brat,
    Piasek sypie się pod koła,
    A ja wolny jak ten ptak.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Jako mąż i nie mąż

    rys. Mirosław Pokora Był niepozorny
    brzydki i chudy
    wręcz nieudolny
    w rozmowach nudny
    w obejściu prosty
    prawie bez zalet
    gość domorosły
    miał jeden talent
      Refren 7x
      On wciąż był sprawcą wielu ciąż
      jako mąż i nie mąż
    Sposób na miłość
    żaden intelekt
    jemu starczyło
    że mógł zdjąć beret
    a już płeć piękna
    wpadała w zachwyt
    od razu miękła
    w miejscach swych pachwin
      Refren 7x
      Więc wciąż był sprawcą wielu ciąż
      jako mąż i nie mąż
    Miasta naszego
    to wielkie dziwo
    wciąż szukał sklepu
    z prezerwatywą
    i tu czerwienić się nie wypada
    tego nie zmieni żadna ustawa
      Refren 10x
      On wciąż jest sprawcą wielu ciąż
      jako mąż i nie mąż

     

    Wydaje mi się, że grzeszę

    Wyszedłem na podwórze
    a tam wisiał na sznurze twój stanik
    oczyma wyobraźni ujrzałem scen
    odważnych peany
    ilekroć pranie suszysz
    wystawiasz na pokusy me myśli
    odczuwam lepkość dłoni
    wtedy jestem zmuszomy wziąść prysznic
      Refren 2x
      Wydaje mi się, że grzeszę
      we własnym interesie
    Mieszkasz w bloku naprzeciw
    u ciebie wciąż się świeci na piętrze
    przeważnie nie zasłaniasz
    widzę więc częsc twej sofy we wnęce
    przy oknie spędzam noce
    ręce trzymam pod kocem zazwyczaj
    i czuję w takich chwilach
    jakby nas nie dzieliła ulica
      Refren 2x
      Wydaje mi się, że grzeszę
      we własnym interesie
    W tramwaju stałaś blisko
    widziałem prawie wszystko przez dekolt
    w tłoku przyparłaś biodrem
    posunąć się więc nie mogłem daleko
    lecz ty wysiadłaś własnie
    z przejęcia dziś nie zasnę w ogóle
    pewno trochę postękam
    wypiorę sobie w rękach koszulę
      Refren 2x
      Wydaje mi się, że grzeszę
      we własnym interesie
      Wydaje mi się, że grzeszę
      we własnym interesie
      ale dopiero po tym mam zgryzoty
    rys. Mirosław Pokora

     

    Stanisław Gołąb

    rys. Mirosław Pokora Naprawdę mało
    mu się udało
    w życiu dokonać
    największy sukces
    miał w podstawówce
    to, że skończona
    jego małżeństwo
    jedno przekleństwo
    w spółdzielczym bloku
    mimo pacieżów
    pełne łupieżu
    i łojotoku
      Refren 2x
      Robił łopatą
      jak jego tato
      przy każdej pensji
      pełen pretensji
    Miał duże uszy
    to po mamusi
    jak często mawiał
    był podle gruby
    Żydów nie lubił
    z Legi Warszawa
    zaś jego pasja
    to tak się nachlać
    by móc zapomnieć
    i w innym świecie
    zaraz po trzeciej
    tkwić nieprzytomie
      Refren 2x
      Robił łopatą
      jak jego tato
      (Stanisław Gołąb )
      przy każde pensji
      pełen pretensji
      (do wszystkich w koło )
    Naprawdę mało
    mu się udało
    w życiu dokonać
    największy sukces
    miał w podstawówce
    to, że skończona
    w każdym lokalu
    pił zawsze z żalu
    bo wierzył święcie
    że jak wyliczał
    mu się od życia
    należy więcej
      Refren 4x
      Robił łopatą
      jak jego tato
      (Stanisław Gołąb )
      przy każdej pensji
      pełen pretensji
      (do wszystkich wkoło )

     

    Otyłość

    Krzaki i drzewa puszczają pąki
    ptaszek zaśpiewał, że znów na łąki
    wiosna powraca zielonym kwieciem
    wietrzy się tapczan, cieplej na świecie
    pies węszy chętniej w parku za kijem
    mogło być pięknie lecz ty wciąż tyjesz
      Przez twą otyłość gaśnie nasza miłość
      przez twą otyłość gaśnie nasza miłość
    Lato upływa, nocleg pod kocem
    ludzie przy żniwach, upał- czas pocń
    kaczki po stawie płyną ochoczo
    świerszcz tyka w trawie bo cóż ma począć
    larwa się zmienia co rusz w motyla
    a ty ma miła znowu utyłaś
      Przez twą otyłość gaśnie nasza miłość
      przez twą otyłość gaśnie nasza miłość
    Jesień już przyszła, deszcze i pluchy
    wrzesień gdzieś umknął, przepadły muchy
    a na ulice wróciły płaszcze
    jesienne życie, chmur kilkanaście
    wcześniej do nory gna byle futrzak
    dluższe wieczory, ty coraz grubsza
      Przez twą otyłość gaśnie nasza miłość
      przez otyłość gaśnie nasza miłość
      twoja otyłość zabiła naszą miłość
      twoja otyłość zabiła ją.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Dziewczyna, którą kochałem

    rys. Mirosław Pokora Już nie bądź taki mądry
    bo ci psi pysk wyrośnie
    tak zaczynała zwykle
    swoje listy miłosne
    lubiła heavy metal
    z butelki piła piwo
    nie próbuj przy niej ściemniać
    lub nawijać krzywo
    bo nazwie cię pedałem
    dziewczyna, którą kochałem
    nosiła czarną skórę
    w największy nawet upał
    jak nie paliła jointów
    wtedy paliła głupa
    w wokalu miała power
    gdy czasem darła ryja
    często mi powtarzała
    nie zmienię się za kija
    i zaliczała zwałę
    dziewczyna, którą kochałem
      Robiła niezłe jaja
      najczęściej po pijaku
      nienawidziła parchu
      frajerów i ciemiaków
      w jej życiu ciągły wyczad
      kiedyś nawet przed zgredem
      walnęła takim tekstem
      rzucając go na glebę
      wciąż przeginała pałę
      dziewczyna, którą kochałem
    I gdy ją teraz spotkam
    do kolan opada szczęka
    bo pani domu przykładna
    dzieci nosząca na rękach
    najlepsza żona pod słońcem
    zatkało mnie z wrażenia
    i pomyślałem od razu
    kurwa jak ten świat się zmienia
    heja heja heja.

     

    Gwałcą

    W naszym mieście grasuje zboczeniec
    pośród kobiet wielkie poruszenie
    każdy facet też kręci swym tyłkiem
    nie tak trudno jest dziś o pomyłkę
    pierwsza strona lokalnej gazety
    pamięciowe zamieszcza portrety
    gościa, który zło czyni po nocach
    według niektórych z obłędem w oczach
    inne znów zeznają, że ten człowiek
    nosi po prostu szkła kontaktowe
      Refren 2x
      Coś się dzieje wreszcie
      gwałcą w naszym mieście
      za tę piosenkę zaś mnie powieście
    Praktycznie wszyscy są podejrzani
    wystarczy głośniej powiedzieć stanik
    a już ku tobie palce wytknięte
    choćbyś od dziecka był impotentem
    umilkły nawet świńskie dowcipy
    każdy biust w mieście szczelnie zakryty
    policja szuka po krzakach błądzi
    wiadomo tylko facet ma trądzik
    czyli po prostu na twarzy pryszcze
    jesień się kończy, spadły już liście
    a ten zbereźnik codziennie w akcji
    mimo powszechnej mobilizacji
      Refren 2x
      Coś się dzieje wreszcie
      gwałcą w naszym mieście
      za tę piosenkę zaś mnie powieście
    Dzisiaj obiegła wieść w koło rynku
    złapali na gorącym uczynku
    mężczyznę nawet w schludnej odzieży
    o dziwo w towarzystwie młodzieży
    jak się tłumaczył w prokuraturze
    jest organistą w kościelnym chórze
    i tam prowadzi za grosze marne
    trele morele z gruntu chóralne
    lecz na organach niechciał grać wcale
    wolał grać solo na waginale.
      Refren 2x
    rys. Mirosław Pokora

     

    Mieszkam w Berlinie

    rys. Mirosław Pokora Na dziesiątym piętrze
    żyję pośród mebli
    nie mam już nic więcej
    by do końca przepić
      Refren 2x
      Zapachniało wiosną
      któż jest tenu winien?
      włosy szybciej rosną
      rok jesteś w Berlinie
    Włóczę się po mieście
    każdy dzień to hazard
    świat przeważnie mieszczę
    w paskudnych wyrazach
      Refren 2x
      Pocztówki od ciebie
      stawiam na pianinie
      myślisz, że nic nie wiem?
      jesteś z nim w Berlinie
    Paczka papierosów
    wciąga wciąż mnie w nałóg
    żyję w taki sposób
    jakby z kryminału
      Refren 2x
      Jestem pełen obaw
      co ciebie tam trzyma?
      czy to jego powab
      czy urok Berlina?
    W to co widzę wierzę,
    że gdzieś we mnie żyjesz
    już ci wierzę prawie
    ja mieszkam w Warszawie
    ty mieszkasz w Berlinie

     

    Magia radia

    Kochały się w radiowym spikerze
    prawie mdlały gdy on był w eterze
    wsłuchiwały się w każdy odbiornik
    byle usłyszeć jego good morning
    rozumiały tylko to w zasadzie
    od niedawna były w Kanadzie
    lecz mimo to zapamiętale
    włączały wciąż ultrakrótkie fale
    gdzie on zwykle czytał wiadomości
    z kraju, ze świata, a nigdy z Bydgoszczy
    ekscytował je tember jego głosu
    mocni mężczyźni mówią w ten sposób
    tacy po nocach się im marzyli
    stąd to uczucie z angielska feeling

    Zaczęły szybko język poznawać
    dowiedziały się co to Ottawa
    na czym polega gra w hokeja
    to wszystko je tak ośmiela
    że piszą krótki list miłosny
    We love you - na adres rozgłośni

    Jedna na odpowieda czekała na próżno
    bowiem jak się dowiedziała póaniej
    z gazety z podrzędnego brukowca
    spiker od lat kocha się tylko w chłopcach
    dziewczyna wpada w chorobę nerwową
    i w desperacji żeni się z niemową
    do drugiej nadchodzi odpowiedź słodka
    że spiker chciałby się też z nią spotkać
    więc się spotkali w pewnej kawiarni
    ona tak skromna, a on popularny
    ona dosyć ładna on mały brzydal
    pokochali się język się przydał.
    rys. Mirosław Pokora

     

    Prawdziwa miłość więc kochaj, kochaj, kochaj

    rys. Mirosław Pokora Prawdziwa miłość
    zwykle dłużej trwa niż kilka sekund
    prawdziwa miłość
    zostawia trwały ślad w człowieku
    prawdziwa miłość
    potrzebna jak komórce mitochondria
    prawdziwa miłość
    wcale się nie zdarza co dnia
      Więc kochaj, kochaj
      a jak nie to wynocha
      jest tyle dziewcząt w mieście
      ja zaś atrakcyjny jestem

      (on ją porzuca
      ona odchodzi we łzach
      a on chodząc ulicami
      znajduje kolejną
      której śpiewa namiętnie)
    Prawdziwa miłość
    według niektórych
    nie zna granic
    prawdziwa miłość
    przeżyć może nawet Indianin
    przwdziwa miłość
    ponoć wszystko nam wybacza
    prawdziwa miłość
    jest jak zima dla c.o. palacza
      Więc kochaj, kochaj, kochaj
      a jak nie to wynocha
      jest tyle dziewcząt w mieście
      ja zaś atrakcyjny jestem


      ( on ją porzuca
      ona odchodzi we łzach
      a on chodząc ulicami
      znajduje następną
      której śpiewa namiętnie )
    Przwdziwa miłość
    nie zdradzi - kiedyś tak śpiewano
    prawdziwa miłość
    zawsze inaczej a jednak tak samo
    prawdziwa miłość
    to ból, szczęście, rozkosz i udręka
    prawdziwa miłość
    często beznadziejna jak ta piosenka
      Więc kochaj, kochaj, kochaj
      a jak nie to wynocha
      jest tyle dziewcząt w mieście
      ja zaś atrakcyjny jestem

      ( on ją porzuca
      ona odchodzi we łzach
      a on chodząc ulicami śpiewa )
    Więc kochaj, kochaj, kochaj
    a jak nie to wynocha
    jest tyle dziewcząt w mieście
    ja zaś atrakcyjny jestem.

     

    Jest mi źle

    Jak prawej skarpetce na lewej nodze
    kaczorowi w zbyt zimnej wodzie
    trabantowi w centrum Hamburga
    Moczulskiemu gdy przy nim Urban
    Jest mi źle, jest mi naprawdę źle, naprawdę źle
    jak bokserowi po knock - oucie
    akrobacie w nieudanym salcie
    kapeli bez folkloru
    Niemcom z ruchem oporu
    Jest mi źle, jest mi naprawdę, naprawdę źle
    oh yeah
    jak rolnikom z Mławy,
    ze Słupska kolejarzom
    ludziom co stracili najważniejszy narząd
    tramwajowi w godzinie szczytu
    gitarzyście gdy braknie chwytów
    jest mi naprawdę źle, naprawdę źle, oh yeah
    jak niektórym w związku małżeńskim lub
    radzieckim
    Katarowi - krajowi lub katarowi co wymaga
    chusteczki
    jest mi źle, bo kocham cię, gdy nie ma cię
    jest mi naprawdę,
    naprawdę źle, oh yeah
    bo czym dla szewca bywają buty
    dla jajka na mięko trzy minuty
    dla dowodu osobistego seria
    dla latarki bateria
    tym dla mnie ty jesteś
    dlatego gdy przychodzisz mam dreszcze
    bo kocham cię i jest mi źle
    bo kocham cię i jest mi źle
    gdy nie ma cię, oh yeah
    moje kochanie
    jest mi źle gdy nie ma cię, oh yeah
    rys. Mirosław Pokora

     



    Tabela chwytów gitarowych

    Tabela chwytów gitarowych

    Posługiwanie się tabelą jest bardzo proste - kółka oznaczają miejsca ustawienia palców na strunach. Nazwę odpowiedniego dźwięku można ustalić wiedząc, że progi leżą w odległościach półtonowych (zobacz rysunki chwytów). Pozostałe dźwięki akordu wydobywa się z pustych strun. Posługując się poprzeczką czyli tzw. chwytem barre, wykonanym przez położenie palca w poprzek całej chwytni, tworzymy niejako nowy próg, dzięki czemu uzyskujemy przy tych samych chwytach palcowych akordy w innych tonacjach (wykonane 2,3 i 4 palcami). Np. tworząc barre na I progu, a pozostałe palce (2,3 i 4)stawiając również o próg wyżej na tych samych strunach, uzyskujemy akord kolejny, brzmiący o półton wyżej. Np. chwyt E-dur przesunięty razem z barre na I próg da chwyt F-dur itd. Podobnie jest we wszystkich odmianach akordów.

    Chwyty pięciostrunowe oznaczono skresłając odpowiednią strunę.