Śmierć Eusebia

Jacek Leskow

Guanajuato leży ponad 400 km na północny wschód od Mexico City. Jest stolicą stanu o tej samej nazwie. Ze stanu Guanajuato wyjeżdża wielu na północ. Javier Sanchez i Eusebio de Haro co roku uciekali z San Ferndando w stanie Guanajuato. Wybierali się na lato do Teksasu, do pracy w polu. Jak zwykle, przez zieloną granicę, przez Rio Bravo/Rio Grande. Mieli już przecież ponad 20 lat i plany na przyszłość - jak każdy w San Fernando. Dokończyć budowę domu, rozpoczętą przez rodziców. Kupić samochód. Popracować i wrócić. I znowu pojechać.

Tym razem było ciężko. W tym roku maj był gorący, ponad 40 stopni w cieniu. A cienia mało w stepie Teksasu. W nocy z 12 na 13 maja przeszli przez Rio Bravo. Po 30 kilometrach marszu, o czwartej po południu, nie mogli już dalej iść. Zabrakło im wody.

Rancho Leona to piękna posiadłość Samuela Blackwooda, farmera dobrze znanego w hrabstwie Kinney w Teksasie. Właściciel bywa w Eagle Pass pograć w golfa. Żona kupuje kiecki tylko w europejskich sklepach w San Antonio. Obydwoje sa dumni z American Style of Life. Jak wszyscy wokoło, narzekają na coraz większy zalew meksykanskiej hołoty. I jak wszyscy, zatrudniają Meksykanów na ranczo.
Ten cholerny maj był zdecydowanie za gorący. Szczególnie sobota, 13 maja. Z poobiedniej drzemki wyrwała Sama żona. Była czwarta po południu, gdy zobaczyła na drodze dwu Meksykanów, byli pieszo.

Bezczelni, nie dość, że ją zatrzymali, to jeszcze prosili o jedzenie i wodę. Sam, pomimo siedemdziesiątki, poderwał się ze sjesty. Wziął Magnum .357, wsiadł do pickupa i wyjechał na drogę.

Eusebio dostał dwie kule. Jedna w plecy, druga w nogę. Umarł z utraty krwi. Javierowi udało się uciec. W niedzielę, 14 maja, Sam zgłosił się na policję. Wypuszczono go za kaucją. Posługiwał się przecież bronią tylko w obrobie swojego rancza. W Teksasie może dostać za to dwa lata, z reguły w zawieszeniu.

Biura prawne Branton, Hall i Zuckerman oraz Spaeder, Goldstein, Taylor i Kofker w San Antonio otrzymały akta sprawy z powództwa cywilnego "Rodzina de Haro przeciw Samuelowi Blackwoodowi". De Harowie, za pośrednictwem rządu meksykańskiego, żądają 15 milionow dolarów odszkodowania. Za postrzelenie syna i pozostawienie go na drodze. Duża gratka dla prawników. Jak się uda, to wezmą 40% sumy odszkodowania. Poza tym to pierwsza sprawa o odszkodowanie za zabicie nielegalnego imigranta. No i rozgłos - interesują się sprawą liberalni dziennikarze z Nowego Jorku i Los Angeles.

Sobota, 13 maja, była też dniem spotkania Patrolu Amerykańskiego w Sierra Vista w Arizonie. Patrol Amerykański to ochotnicza formacja obywateli USA, zatroskanych coraz większą ilością nielegalnych imigrantów z Meksyku. Działają w Patrolu Donald i Roger Barnett. Mają rancho w Arizonie, co wieczór zaglądają do swojego "chat room" w Internecie. Są sławni. Od kwietnia złapali już 14 nielegalnych. Trzymają ich na swoim rancho. Na nielegalnych polują też inni chłopcy z Patrolu, ostatnio złapali chyba dwudziestupieciu...

Pierwszy poniedziałek września to tradycyjne święto w USA - Dzień Pracy, Labor Day. Amerykanie nie świętują 1 maja, ale przecież mają swoje święto. Raz na cztery lata, właśnie w Labor Day, rozpoczyna się kampania prezydencka. A we wtorek, zaraz po Labor Day, tradycyjnie już, zaczyna się rok szkolny.

W meksykańskich Laredo i Tijuanie, dużych miastach nadgranicznych, pierwszy poniedziałek września to dzień marszu Nielegalnego Imigranta. W Tijuanie procesja wychodzi na nadgraniczną pustynię, gdzie odprawiana jest msza. Za tych, którym nie wystarczyło wody, którzy zamarzli zimą w górach, utonęli w rzece, których postrzelila migra meksykańska lub amerykańska, za więzionych na ranchach. Podobno na ostatniej mszy ustawiono ołtarzyk z fotografią Eusebia.

indeks - Ameryka