
Odkrycie posadzki po której stąpali przed tysiącem lat Mieszko I i Bolesław Chrobry zelektryzowało nie tylko naukowców parających się archeologią ale i wszystkich, którzy poddali się kiedyś urokowi historii. Waga odkrycia owego niepozornego, na pierwszy rzut oka, fragmentu kamiennych fundamentów zalanych zaprawą gipsową różowego koloru przejawia się nie w jego wartości materialnej lecz w kreowaniu wyobraźni pierwszych lat polskiej państwowości. Schodząc dwa metry pod poziom dzisiejszych ulic i dotykając śladów stóp naszych pierwszych władców, jednym muśnięciem dłoni zimnych kamieni przenosimy się tysiąc lat w przeszłość.
Ostrów Tumski w Poznaniu intrygował archeologów od początku dwudziestego wieku, choć początkowo jego obszar był penetrowany tylko powierzchownie. Planowe badania wykopaliskowe rozpoczęto tu w 1938 r. i kontynuowano je po II wojnie światowej do lat 60., koncentrując się na odtworzeniu zarysu grodu i bryły pierwszej katedry. Dopiero w roku 1999 Instytut Prahistorii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu podjął poszukiwania pozostałości przedromańskiego palatium, które, jak przypuszczano, znajdowało się w części książęcego grodu, w okolicy gotyckiego kościoła Najświętszej Marii Panny. Poznań, obok Gniezna i Giecza, był jednym z głównych ośrodków formującego się państwa piastowskiego - wyjaśnia prof. Hanna Kóčka-Krenz - dyrektor Instytutu Prahistorii UAM -Ostrów Tumski w Poznaniu był pierwotnie wyspą, bardzo dogodnie położoną komunikacyjnie, usytuowaną w rozwidleniu rzek Warty i Cybiny. Pamiętajmy, że Warta łączyła wówczas ziemie wielkopolskie z południem i północą. W pobliżu zaś znajdowały się brody umożliwiające stosunkowo bezpieczne przejście z jednej strony rzeki na drugą. Tym samym, w naturalny sposób, wyznaczały szlaki lądowe łączące Poznań ze wschodem i zachodem Europy. Nic więc dziwnego, iż władcy piastowscy zdecydowali się tu założyć gród i to gród stołeczny. Szacujemy, iż stało się to najpóźniej w latach 40-tych X wieku. Stanowił jedno z miejsc, w którym władca sprawował swą władzę nad okolicą na wzór zachodni, funkcjonujący na przykład w państwie Karolingów. Był to dwór wędrujący, w którym wraz z władcą przemieszczali się jego urzędnicy i jego otoczenie. Już przed laty przypuszczano, że na Ostrowie Tumskim w Poznaniu winien znajdować się taki ośrodek zarządzania ówczesnym państwem, który manifestuje się materialnie poprzez obecność siedziby pałacowej sprzężonej z kaplicą grodową.
Początkowo część północna zespołu grodowego miała zapewne wymiary wnętrza 40 na 50 metrów, obejmującego teren zajęty obecnie przez katedrę. Gród otaczał drewniano-ziemny wał o szerokości 10 metrów u podstawy. Wnętrze było zabudowane zrębowymi domostwami drewnianymi, których pozostałości wraz z budynkiem łaźni zagłębionymi w ziemię, z różnorodnymi pomieszczeniami gospodarczymi, odkryto na placu katedralnym. Zamieszkiwała go grupa ludzi możnych, pełniących z ramienia władcy funkcje militarne i administracyjne oraz sprawujących kontrolę szlaków handlowych.
Wkrótce po połowie X wieku gród został znacznie powiększony, zwłaszcza w części północnej. Starsze umocnienia obronne zostały częściowo rozebrane i wykorzystane do ustabilizowania podmokłego podłoża. Nowe wały osiągnęły szerokość 20 i wysokość 10 metrów. Zmienił się również charakter zabudowy wnętrza grodu. Stało się tak na skutek przybycia do Polski w 965 roku Dąbrówki, córki księcia czeskiego Bolesława I Srogiego.
A oto jak przedstawia owe wydarzenia piszący swą kronikę za czasów Bolesława Krzywoustego obcokrajowiec Gall Anonim: Mieszko, objąwszy księstwo, zaczął dawać dowody zdolności umysłu i sił cielesnych i coraz częściej napastować ludy (sąsiednie) dookoła. Dotychczas jednak w takich pogrążony był błędach pogaństwa, że wedle swego zwyczaju siedmiu żon zażywał. W końcu zażądał w małżeństwo jednej bardzo dobrej chrześcijanki z Czech, imieniem Dąbrówka. Lecz ona odmówiła poślubienia go, jeśli nie zarzuci owego zdrożnego obyczaju i nie przyrzeknie zostać chrześcijaninem. Lecz gdy on (na to) przystał, że porzuci ów zwyczaj pogański i przyjmie sakramenta wiary chrześcijańskiej, pani owa przybyła do Polski z wielkim orszakiem (dostojników) świeckich i duchownych, ale nie pierwej podzieliła z nim łoże małżeńskie, aż powoli a pilnie zaznajamiając się z obyczajem chrześcijańskim i prawami kościelnymi, wyrzekł się błędów pogaństwa i przeszedł na łono matki-Kościła. ródła pisane nie informują do jakiego grodu wprowadził Dąbrówkę Mieszko I. Do najokazalszych należało wówczas Gniezno i Poznań. Gniezno było jednak w tym czasie silnym ośrodkiem kultu pogańskiego można więc sądzić, że miejscem tym, za czym przemawia tradycja, był gród poznański. Przypuszczać też należy, że gród przystosowano na jego siedzibę, wznosząc w jego zachodniej, tak zwanej książęcej części warowni, kamienny budynek pałacowy. Była to zapewne okazała budowla mieszcząca na parterze salę audiencyjną, a pomieszczenia prywatne na piętrze. Można też sądzić, że została ona starannie wyposażona i przyozdobiona we wnętrzu.
Pałac książęcy i kaplica Dąbrówki były to małe, kamienne budowle, których rozmiary dziś nie robią na nas żadnego wrażenia - dodaje archeolog Andrzej Sikorski z Instytutu Prahistorii UAM - trzeba jednak pamiętać o tym, że dookoła stały małe, wykonane z pali drewnianych kurne chaty o wymiarach zwykle 2 na 3 a co najwyżej, w porywach, 3 na 4 metry, z niewielkim paleniskiem w środku. Było to wszystko nijakie, a co najgorsze wewnątrz dymiło się niemiłosiernie. A zatem to co stało zbudowane z kamienia i choć miało wymiary niewielkie, robiło na ówczesnych wrażenie niebywałego luksusu i wielkości. Ciekawostką tego miejsca, rzucającą światło na dzień powszedni naszych przodków przed tysiącem lat, jest znalezienia w starszych warstwach niż pałacowe fundamenty tzw. prażnicy. Było to płytkie prostokątne naczynie, które prawdopodobnie wykorzystywano do suszenia zboża. Skiełkowane i podsuszone ziarno jęczmienia zalewano następnie wrzątkiem, wytwarzając z niego piwo. Napojem wyskokowym był wówczas także sfermentowany, a ściągany na wiosnę z brzóz, sok. Na co dzień jadano natomiast bryje. Ziemniaków wtedy nie znano, więc posilano się gęstymi, zawiesistymi papkami złożonymi z części jadalnych różnych roślinek i tzw. zieleniny, czyli tego wszystkiego co rosło na wierzchu.
Prof. Hanna Kóčka-Krenz: W ubiegłym roku uchwyciliśmy fragmenty fundamentów zamku książęcego, najprawdopodobniej zachodniej ściany. W tym roku, w kolejnym wykopie, odsłoniliśmy szczątki podłóg i to na dwóch poziomach. Pierwszą, starszą, stanowi wylana na kamienie zaprawa gipsowa. Nad nią znajduje się warstwa spalenizny, niemy ślad jakiejś tragedii sprzed wieków. Trudno na razie powiedzieć, czy są to skutki pożaru wywołanego zwykłym zaprószeniem ognia, czy też ślady te należy łączyć z napadem Brzetysława czeskiego w 1039 roku, o którym wiadomo z kronik, że w tym samym czasie zniszczył Gniezno i Poznań do tego stopnia, iż dzikie zwierzęta zakładały swoje legowiska w ruinach katedr. Jeżeli gdzieś jeszcze natrafimy na tę warstwę pożarową, to niewykluczone, że był to skutek zamieszek wojennych. Siedziba musiała być odbudowana, bo natrafiliśmy na drugi poziom podłogi, tym razem w postaci późniejszej wylewki wapiennej. Jest to z całą pewnością wnętrze palatium. Życie toczyło się wówczas 2 metry głębiej niż obecnie.
To, co stanowi ciekawostkę, to różowa zaprawa gipsowa. Była ona najprawdopodobniej wyprawką, rodzajem tynków, którą przyozdabiano komnaty wewnętrzne.
Nasza mistrzyni (prof. Hanna Kóčka-Krenz - przyp. autora) sądzi, że jest to posadzka, po której mogli stąpać pierwsi władcy Polski - dodaje Andrzej Sikorski. Jeżeli byśmy założyli, że jest to pierwsza siedziba Mieszkowa, to z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że nasi władcy urzędowali tu do lat 80-tych XIII wieku. Przemysł II przeniósł się bowiem na drugą stronę Warty dopiero w latach osiemdziesiątych tamtego stulecia.
Niełatwo było Dąbrówce wpoić Mieszkowi I kanony wiary chrześcijańskiej. By osiągnąć zamierzony cel wykorzystała cały swój spryt i kobiece wdzięki.
Niemiecki kronikarz Thietmar z Merseburga (ks. IV, rozdz. 55 i 56) tak oto zanotował dla potomnych jej zmagania z pogańskimi przyzwyczajeniami swego męża, króla północy:
Owa wyznawczyni Chrystusa, widząc swego małżonka pogrążonego w wielorakich błędach pogaństwa, zastanawiała się usilnie nad tym, w jaki sposób mogła by go pozyskać dla swojej wiary. Starała się go zjednać na wszelkie sposoby, nie dla zaspokojenia trzech żądz tego zepsutego świata, lecz dla korzyści wynikających z owej chwalebnej i przez wszystkich wiernych pożądanej nagrody w życiu przyszłym.
Umyślnie postępowała ona przez jakiś czas zdrożnie, aby później móc długo działać dobrze. Kiedy mianowicie po zawarciu wspomnianego małżeństwa nadszedł okres wielkiego postu i Dobrawa starała się złożyć Bogu dobrowolną ofiarę przez wstrzymywanie się od jedzenia mięsa i umartwianie swego ciała, jej małżonek namawiał ją słodkimi obietnicami do złamania postanowienia. Ona zaś zgodziła się na to w tym celu, by z kolei móc tym łatwiej zyskać u niego posłuch w innych sprawach. No i jak uczy historia mądra Dąbrówka dopięła swego. W roku 966 Mieszko I wprowadził Polskę w erę chrześcijaństwa. Dąbrówka i jej chrześcijański orszak musiał mieć możliwość praktykowania życia religijnego. Dlatego też niezbędne było zbudowanie kaplicy grodowej. Jest wielce prawdopodobne, że miało to miejsce w roku 965. Należy więc oczekiwać, że na Ostrowie Tumskim pod częścią wschodnią kościoła NMP, powinny znajdować się pozostałości kaplicy grodowej, ufundowanej, zgodnie z przekazami średniowiecznych kronik polsko-śląskich i tradycją historyczną, przez Dąbrówkę.
Z całą pewnością musimy odsłonić fundamenty, dzięki którym dowiemy się jakie było rozplanowanie wnętrz i w jaki sposób zespół pałacowy był połączony z kaplicą grodową i czy ta kaplica rzeczywiście tutaj jest - podkreśla prof. Hanna Kóčka-Krenz. Jestem przekonana, że tak, ponieważ mamy dowody, iż ten gotycki kościół miał swoją romańską fazę. Przemawiają za tym odkryte przez nas fragmenty kamieniarki z fragmentem liścia. Taka kamieniarka znajdowała się albo w ościeżach drzwi albo okien budynków romańskich XII wieku. Stoi zapewne na fundamentach budowli przedromańskiej, mającej przypuszczalnie formę rotundy z absydą od strony wschodniej połączonej rodzajem aneksu bezpośrednio z pałacem książęcym. Sądząc po zachowanych przykładach z Ostrowa Lednickiego czy Giecza wejście od zewnątrz do tej kaplicy nie istniało. Była to typowa kaplica pałacowa przeznaczona wyłącznie dla księcia i jego dworu. Dla innych ludzi została wzniesiona katedra.
Życie Dąbrówki i Mieszka układało się przykładnie. Pierwszy więc książę Polski Mieszko dostąpił łaski chrztu za sprawą wiernej żony - zapisał Gall Anonim - a dla sławy jego i chwały w zupełności wystarczy (jeśli powiemy), że za jego czasów i przez niego światłość niebiańska nawiedziła królestwo polskie. Z tej to bowiem błogosławionej niewiasty spłodził sławnego Bolesława, który po jego śmierci po męsku rządził królestwem i za łaską Bożą w taką wzrósł cnotę i potęgę, iż ozłocił - że tak powiem - całą Polskę swą zacnością.
Nauka nie zna daty rozpoczęcia przez Mieszka I rządów, podobnie jak daty jego urodzin. Niewątpliwie jednak, ten jeden z najprzemyślniejszych władców polskich w dalszym ciągu fascynuje wielu współczesnych. Być może dlatego, że jako pierwszy z książąt potrafił zjednoczyć plemiona słowiańskie na ziemiach polskich, być może zaś dlatego, że dokonał rewolucji religijnej i porzucając obrządek pogański przyjął chrzest.
Badania nasze, poza tym, że odsłonią pozostałości pierwszych budowli piastowskich, wskażą nam skąd pierwsi władcy brali wzorce kulturowe - podsumowuje prof. Hanna Kóčka-Krenz. Wiemy, że z Europy łacińskiej, ale z jakich kręgów? Czy to były wzorce z terenu Czech, może z Niemiec, a może z terenu północnych Włoch? Zapewne z tych rejonów, ponieważ mieli z nimi dobre kontakty. Stawia to naszych pierwszych władców na bardzo wysokim poziomie. Poziomie elit ówczesnego świata.
