
Wielki książę litewski Giedymin przybył pewnego razu na łowy, ulubioną zabawę ówczesnych Litwinów, na tereny, gdzie Łyse Góry otaczają ujście Wilny do Wilji. Szczęście mu dopisywało, bowiem tura wielkiego ubił. Nocował wśród okolicznych wzgórz. Tam to przyśniło mu się, że na jednym z nich widział wilka ogromnego, żelazną blachą okrytego, którego wycie było tak głośne, iż zdawało się, że wewnątrz głosy stu wilków zawierał. Rankiem sen ten opowiedział Giedymin wszystkim swym dworzanom, lecz jeden tylko arcy-kapłan Lezdejko, ciekawemu księciu znaczenie tego dziwnego objawienia wytłumaczyć potrafił. Wilk żelazny - mówił on - znaczy, że na zgliszczu tem stanie zamek mocny i miasto, głowa państwa, a stu wilków w nim wyjących, znaczy, że gród będzie głośny sławą swych mieszkańców. Przyjął to tłumaczenie Giedymin z radością i wraz na szczycie góry, gdzie tura powalił, od czego swą nazwę wzięła - Turzej, począł murowany warowny zamek, sześciogranną wieżą ozdobiony, wznosić. U dołu zaś jął stawiać drugi, drewniany z basztami, palisadą i blankami, który nazwę Wilna otrzymał.
I taki to był początek tego miasta.
Ziemia wileńska to cząstka historii Rzeczypospolitej, to część naszej tradycji, i świadomości, dziedzictwa kulturowego, a także patriotyzmu. Z niej to bowiem właśnie wywodzą się entuzjaści czynu od Kościuszki i Traugutta aż po Piłsudzkiego i wielu innych, ona także jest kolebką plejady Filaretów i wieszczów Narodu, z najznamienitszymi wśród nich: Mickiewiczem i Słowackim.
Kto raz ujrzał Wilno, na zawsze pozostaje oczarowany jego pięknem i bogactwem, nie tylko bytu materialnego, ale i historii. Na miasto to trzeba patrzeć oczami wyobraźni, słuchać zaś sercem miłości. Wielka to sztuka, ale i nagroda, którą daje Wilno za jej opanowanie należy do najprzedniejszych. Kto raz ją posiądzie usłyszy dobiegające z oddali wieków ciche echa serdecznego, a głębokiego na śmierć miłowania Zygmunta Augusta i Barbary, dotrą do niego spiżowe tony kazań Skargi, zgłuszone - jak pisał profesor Uniwersytetu Stefana Batorego Juliusz Kłos, autor Przewodnika Krajoznawczego o Wilnie, wydanego w 1937 roku - jękiem ofiar mordowanych przez najazdy moskiewskie, katowanych przez Murawjewa, dręczonych w więzieniach przez inwazje rosyjskie: carskie, bolszewickie tudzież okupację niemiecką. Przeżywając wędrówkę po ulicach i zaułkach Wilna przez stulecia minione, zbliżymy się do przeszłości wyjątkowej i na tym bodaj polega ten nieprzeparty czar, jaki historia tego miasta na nas wywiera.
Będąc w Wilnie nie sposób pominąć kościół katedralny św. Stanisława, którego dzieje sięgają, jeszcze jako świątyni drewnianej rozkazem Jagiełły wzniesionej, wieku czternastego. Wspaniały ten zabytek, z niezwykłym przepychem ozdobiony; z zewnątrz piaskowcem a wewnątrz marmurami, jest dziełem włoskiego architekta Konstantyna Tencalli. Wielka to księga znamienitych przedstawicieli królewskich rodów. Tam to bowiem, podczas badań w roku 1931 przeprowadzonych, w kaplicy św. Kazimierza, pod mensą ołtarzową, odnaleziono dwie puszki ze stopu cyny i ołowiu wykonane, zawierające serce i wnętrzności króla Władysława IV. Natomiast 21 września 1931 roku, w pobliżu prezbiterium natrafiono na kryptę, mieszczącą szczątki króla Aleksandra Jagiellończyka, królowej Elżbiety i Barbary Radziwiłłówny, pierwszej i drugiej żony króla Zygmunta Augusta. Oddajmy raz jeszcze głos prof. Juliuszowi Kłosowi: "... Stan ich był opłakany: kości króla walały się w mule, podobnie jak resztki królowej Elżbiety. W piasku leżały czaszki, okryte jeszcze koronami, oraz miecz królewski, złamany i przeżarty przez rdzę. Najlepiej zachowały się szczątki królowej Barbary, zasypane w trumnie popiołem i wapnem." Szczątki królewskie, złożone w owym miejscu tymczasowo, być może tylko po to by ukryć je przed najazdem moskiewskim w roku 1655, umieszczono w trumnach dębowych, po czym pochowano pod kaplicą św. Kazimierza. W niej też znajduje się trumna ze szczątkami św. Kazimierza - patrona Litwy. Żaden Polak przebywający w Wilnie nie opuszcza okazji by odwiedzić Ostrą Bramę z kaplicą Matki Bożej Miłosierdzia.
Jej historia związana jest z budową murów obronnych Wilna. Wieki temu istniał zwyczaj umieszczania świętych obrazów na bramach broniących dostępu do miasta. Początkowo nad Ostrą Bramą umieszczono dwa obrazy. Pierwszy na zewnętrznej jej stronie. Przedstawiał Chrystusa z kulą ziemską w ręku. Drugi na stronie wewnętrznej. Był to właśnie wizerunek Matki Miłosierdzia. W wieku XVII karmelici wybudowali dla obrazu, tuż przy kościele św. Teresy, drewnianą kaplicę. Odwiedzali ją zarówno Adam Mickiewicz, jak i Juliusz Słowacki. Nieopodal mieszkał swego czasu Józef Ignacy Kraszewski. Było to w czasach jego studiów w Uniwersytecie Wileńskim. W swych pamiętnikach pisał: "...często i w nocy lampka cudownego Obrazu sprowadza tych, co prawdziwie chcą się modlić. Pamiętam, jak wracając z wieczora widziałem tam jakąś postać w łachmanach, z załamanymi rękami modlącą się z jękiem do Bogarodzicy. Nigdy tego obrazu nie zapomnę...". Obraz zaś wymalowany był temperą na ośmiu dębowych deskach, tworzących płytę o wymiarach 2 metry wysokości i 1,63 metra szerokości. Modlili się przed nim żołnierze powstań: listopadowego i styczniowego, zesłańcy, żołnierze Armii Krajowej, ochotnicy do formującego się LWP. Każdego dnia, o każdej porze obraz Matki Miłosierdzia adorowany jest przez wiernych. Kaplica w której się znajduje mieści się przy ulicy Ostrobramskiej, która swego wyglądu nie zmieniła od czasów Mickiewicza i Słowackiego. Niesamowite to uczucie stąpać po niej spoglądając na wiekowe mury oczami wieszczów. I choć ludzie są inaczej ubrani niż za ich czasów, a na trakcie zamiast konnych powozów krążą samochody, jej duch i klimat pozostały te same. Podczas kilku dni pobytu w Wilnie, a tyle właśnie czasu tam spędziłem, nie sposób poznać wszystkich zabytków miasta. Jednak dzięki uprzejmości gospodarzy udało mi się trafić do cerkwi i monastyru św. Ducha. Założyła je Helena, małżonka wielkiego księcia Aleksandra pod koniec XV wieku. W cerkwi tej w posadzce przed carskimi wrotami widać schody, prowadzące do kaplicy wybudowanej w roku 1851. Schodzę. Wewnątrz grupa dziewcząt i chłopców z uwagą wsłuchująca się w opowiadaną przez popa historię zabytku. W centralnym punkcie pomieszczenia potrójna trumna z przeszklonym wiekiem, kryjąca ciała trzech męczenników: Antoniego, Jana i Eustachego, wywiezionych do Rosji podczas ewakuacji roku 1915.
Niewątpliwie do najciekawszych i najurokliwszych miejsc Wilna zalicza się cmentarz na Rossie. Położony na stromych wzgórzach i w jarach, wśród sosen kryje w sobie groby wielu znamienitych Polaków od marszałka Piłsudskiego poczynając, poprzez lirnika wioskowego - poetę Władysława Syrokomlę, na Joachimie Lelewelu kończąc.
