Podróż do Krainy Prąciowców

Ryszard Zambrzycki

 Od dawna marzyliśmy z Leną o odwiedzeniu Peru. Państwo to gromadzi około 80% zabytków architektóry Inków i kultur preinkaskich.
Naogół uważa się, że kultura Inków jest kulturą dominującą. Mało kto z turystów zdaje sobie sprawę, że panstwo Inków zawładnęło całym obszarem północnych i środkowych Andów, dzisiejszych państw Ecuador, Peru, Boliwia i Chle około 150 lat przed najazdem Hiszpanów.
Poprzednio Inkowie mieszkali nad jeziorem Titicaca w Peru i w Boliwii. Powoli przesuwali się ku północy zajmując i podporządkowując sobie rozwinięte kultury nadmorskie. Kultury preinkaskie powstawały pomiędzy 2000-600 lat przed Nową Erą i trwały do 1500 roku Nowej Ery. Kultury preinkaskie w architektórze zachowały się znacznie gorzej niż kultura inkaska ze względu na materjał budowlany. Ogromne miasto takie jak Chan-Chan kultury Moche i Chimu zbudowane zostało z gliny. Miasto to niszczone było przez gwałtowne deszcze związane ze zjawiskiem klimatycznym EL NINIA.
Lima, akwarekla Kultura inkaska budowała świątynie z ogromnych głazów ułożonych bez zaprawy w postaci tak zwanych murów cyklopich. Ponieważ żadna z kultur Ameryki Południowej nie ułożyła pisma nasze informacje o tych kulturach pochodzą z wykopalisk archeologicznych obejmujących groby i ceramikę kultową.
Niektóre kultury pozostawiły po sobie ogromne cmentarze składające się z tysięcy grobów prawie kompletnie zniszczone przez złodziei. Jest to cmentarzysko leżące na pustyni blisko miasta Nasca oraz miasta Pisac na północ od miasta Cusco. Zwiedzaliśmy obie te nekrofolie.
Pustynia obok miasta Nasca usłana jest kośćmi i czaszkami ludzkimi wyciągniętymi z grobów komorowych. Cmentarzysko zniszczone zostało pomiędzy 1910 a 1949 rokiem czasów nowożytnych przez chłopów pracujacych w współpracy z handlarzami starożytnośćiami.
Groby jaskiniowe w ilości 22000 obok miasta Pisac okradzione zostały w XVI i XVII wieku przez chłopów pracujących na rozkaz Hiszpanów.
Lima, akwarekla Wierzenia Inkow obejmowały życie pozagrobowe ludzi których wyposażano w ostatnią podróż w jedzenie w naczyniach mniej lub więcej bogatych w zależności od pozycji społecznej zmarłego. W naczyniach złotych, srebrnych lub glinianych. Całe wyposażenie grobów pojawiło się w sklepach handlu zabytkami w Nowym Jorku, Paryżu i Limie.
Tak więc wiemy stosunkowo dużo o wieżeniach kultur preinkaskich.

Czemu daję ten wykład historyczny a nie przystępuję do mojego pobytu w Peru?
Chcę usprawiedliwić i objaśnić tytuł tego opowiadania.
Na północy Peru na obrzeżach przemysłowego miasta Truchilio znajdują się olbrzymie ruiny miasta Chan-Chan. Miasto to posiadające ruiny wielu piramid świątyń słońca i księżyca zbudowane zostało z gliny wypalonej na słoncu. Na ścianach tych światyn oraz na ścianach pałacy miasta Chan-Chan umieszczone są wyobrażenia ryb, ptaków morskich, ośmiornic i krabów. Lud kultury Moche i sśsiedniej kultury Chimu opierały swoją ekonomikę na rybołustwie. Nic dziwnego. Jest to miejsce gdzie prąd denny na Pacyfiku wychodzi na powierzchnię. Jest to miejsce do dziś najbardziej obfite w ryby na całym świecie. Kultury Moche i Chimu miały jeszcze jedną specjalność. Kult falliczny.
Lima, akwarekla Zawsze marzyłem, że będę erotomanem. W młodości śpiewałem piosenkę "Oj dana, dana piękne jest życie erotomana". Mogłem godzinami wpatrywać się w umieszczony w galerii Sukiennic w Krakowie "Szal" Podkowińskiego, szukałem sprośnych napisów w Pompei lub fallicznych rzeźb Pana w muzeum Neapolu. Wszystko to stanowiło własność muzeów. Teraz przywiozłem z Peru zalążki własnej kolekcji. Ceramikę kultury Moche i Chimu.
Są to statuetki wyobrażające akty seksualne w różnych pozach. Są one wielkości 10x10x20. Są to naczynia na ciecze, które pito w czasie uroczystości kultowych kultu fallicznego. Po uroczystościach rozbijano je i robiono nowe. Dlatego zachował się stosunkowo niewiele tej ceramiki.
Naczynia te robiono również ze słota. Tych nie mam.
Do Truchiliio pojechaliśmy z Limy autobusem po zwiedzeniu kilku muzeów, w których ceramika i wyroby złote były eksponowane.
figurynka inkaska Muzeum złota, Muzeum Narodowe i Muzeum Archeologiczne posiadają duże zbiory ceramiki, które dały mi wskaźniki gdzie ją szukać i jaką ma wartość.
Ceramika, która mnie zafascynowała nazywałem "prąciowce" ze względu na exponowana tematykę.
W innych kulturach prekolumbijskich nie ma motywów seksualnych lub jest ich niewiele. W innych kulturach ceramika jest również piękna.
Po powrocie z Limy nadmorską szosą Panamericana wybudowaną przez Korpus Pokoju - organizację społeczną młodzieży U.S.A. pojechaliśmy na południe do miejscowości Nazca słynącej z linii ułożonych na pustyni.
Zawsze interesowały mnie te linie.Co oznaczały i do czego służyły?
Religia kultur prekolumbijskich łączyła w sobie wielką symbolikę jak również astronomię i możność zbudowania jak najbardziej dokładnego kalendarza.
Po co tym ludziom był potrzebny kalendarz?
jezioro Titicaca Peru posiada teoretycznie dwie pory roku. Lato które jest porą deszczową i zimę która jest porą suchą. Tak jest teoretycznie, bo Peru posiada trzy strefy klimatyczne. Brzeg oceanu aż do podnóża gór to strefa sucha, pustynna. Środek Peru to góry gdzie panuje porą zimową susza i porą letnią deszcze. Wschodnia część kraju to Amazonia. Lasy i podmokła dżungle dopływów Amazonki. Leje tem codziennie. Tak więc nie ma wyraźnych stref przejściowych. Musi być kalendarz, który pozwoliłby na umiejscowienie co najważniejszych wydażeń. Kalendarz potrzebny jest do określenia czasu zasiewów różnych roślin. Poza tym Inkowie posługiwali się na codzień kalendarzem księżycowym, który od czasu do czasu należało utożsamić z kalendarzem słonecznym. Aby zbudować kalendarz słoneczny trzeba znać dokładnie położenie słońca w przesileniu wiosennym i jesiennym jak również położenie słońca gdy dzień jest najdłuższy.
Linie w Nasca bardzo dokładnie określają południe i północ, wschód i zachód zgodnie z położeniem gwiazd. Aż dziw bierze, że wytrzymały próbę czasu. Może dlatego, że linie są bardzo długie. Zrobili je ludzie, którzy mieli wielką wiedzę o geometri przestrzennej, którą wykorzystywali nie tylko w określeniu gwiazd a przede wszystkim w budowaniu podziemnych kanałów irygacyjnych, które utrzymywały nie tylko kierunek ale również stały spadek dla wody sprowadzanej z gór. Woda słodka była podstawą agrokultury każdej cywilizacji leżącej blisko oceanu w strefie pustyni z niewielkimi opadami atmosferycznymi.
Machu Picchu Dalsza nasza trasa prowadzi coraz bardziej w góry i wymaga od nas aklimatyzacji wysokościowej. Jedziemy do Areguipy miasta kultury hiszpańskiej położonej na wysokości około 2400 m.n.p.m. Po drodze na jednym z przystanków położonym na rynku suchej i zakurzonej wsi przydlądam się sceni, która była przedmiotem moich dociekań w czasie bezsennych nocy spowodowanych aklimatyzacją. Przy autobusie zebrała się grupa chudych psów o nieokreślonej maści i rasy. Wszystkie cierpliwie oczekiwały na datek. W pewniej chwili przez grupę psów przeszedł kot. Parszywy, chudy do ostatnich granic. Psy nie zaregowały na niego mimo, że napewno były bardzo głodne. Po pewnym czasie przyszło na mnie olśnienie. Psy nie ruszyły kota bo bały się o stan swego uzębienia, które poniosłoby niewątpliwy uszczerbek łamiąc się na kościach zwierzęcia nie dając satysfakcji kulinarnych.
Miasto reprezentuje architekturę hiszpańskiego baroku i koloryt domów znany z Sewilii w Hiszpanii. Ze względu na brak transportu kolejowego kolej uruchomiana jest cztery dni w tygodniu i tylko w nocy. Autobusy kursują tylko w nocy. Dlaczego? Wędrówka autobusem po zniszczonej drodze, bardzo wąskiej i nad przepaściami może przyprawić o zawał serca nawet najbardziej wytrzymałego turystę. Wybieramy więc samolot, kyóry przebywa odległość od Areguipe do jeziora Titicaca (4860 m n.p.m.) w ciągu pół godziny. Samolot jest nowoczesny i bardzo wygodny. Jedziemy z lotniska do Puny miasteczka - stolicy departamentu, nad jezioro Titicaca małym autobusem.
Machu Picchu Miasteczko Puno słynie z ogromnej ilości zespołów folklorystycznych tanecznych i orkiestr. Co roku organizowany jest frstiwal zespołów i wielodniowa fiesta. W programie mamy wędrówkę po jeziorze Titicaca. Najpierw odwiedzamy wyspę zbudowaną na trzcinie z jeziora z prymitywnymi chatkami przy, ktorych indianki sprzedają różne pamiątki mające mniejszą i większą wartośc ludowej twórczości. Robimy przejażdżkę wokół wyspy trzcinową łódeczką. Woda jeziora bardzo przezroczysta i czysta. Po wizycie na sztucznej wysepce wiozą nas motorówką na jedną z 40stu stałych wysp leżących na jeziorze. Wyspa ta ma zorganizowaną społeczność w coś w rodzaju spółdzielni. Administrowana jest samorządowo. Mieszkańcy nie płacą podatków centralnej administracji państwowej lecz opłacają istniejącą szkołę i wodociąg z pieniędzy uzyskanych przez turystów w trakcie ich zwiedzania wyspy. Miotają nami mieszane uczucia. Z jednej strony chcielibyśmy jakoś pomóc peruwiańskim indianom i dajemy się oskubywać z pieniędzy lecz wszystko ma swoje granice które powinne być respektowane przez obie sytrony. Spanie w pomieszczeniu, które łudząco przypomina oborę, brak sanitariatów, brak wody do mycia. Ogólny brud i niedbalstwo powoduje zniechęcenie do ideii spółdzielni indian w Peru. Nie zachęcamy do spędzenia nocy na wyspie na jeziorze Titicaca. Drugą noc spędzamy w hotelu w Puno gdzie mamy własn łazienkę, papier toaletowy i bardzo ważne - ciepłą wodę w prysznicu. Nocą nie da się przecenić ciepłej wody po dniu zwiedzania na wysokości 4860m. Na jeziorze Tictcaca odczuliśmy też skutki choroby wysokościowej. Charakterystyczne niedotlenienie powoduje uczucie stałego zmęczenia i braku energii życiowej.
jezioro Titicaca Z Puno jedziemy koleją do Cusco. Jezda koleją żywo przypomina podróż na statku przy wzburzonym morzu. Wagony kołyszą się wzdłuż osi i na boki. Przejścia do toalety to ekwilibrystyka, która skłania do rezygnacji z ruchów robaczkowych jelit oraz ze spontanicznej pracy nerek. Jedziemy wzdłóż rzeki Urubamba, która zmienia swą nazwę w miarę wypływania z gór na Ukajali a ta przechodzi na północy Peru na powszechnie znaną Amazonkę. Urubamba płynie doliną, którą ograniczają po bokach wysokie góry zwieńczone lodowcami i czapami śniegu. Pasażerami wagonów klasy turystycznej są różnej mści obieżyświaty. Feancuzi, Niemcy i Włosi. Amerykanów bardzo mało. Odstrasza ich odległość od najbliższego hamburgera i coca coli. Na stacjach można kupić od sprzedawców wyśmienite kolby kukurydzy oraz różne rękodzieła okolicznych chłopów. Są to wełniane czapki, które noszą chłopi, kilimki i figurki lam i alpaków, narodowych zwierząt górskich chłopów Peru. Mieszkańcy gór to potomkowie Inków mówiący językiem keczua, tym samym co ich sławni przodkowie wiele wieków temu. Spokojni zrównoważeni i cierpliwi. Zabrano im tożsamość narodową wraz z językiem. W szkołach wykładowym językiem jest hiszpański. Teraz trochę się to zmienia odkąd Świetkisty Szlak, organozacja lewacka wzięła jako swój program obronę ludzi z gór. Organizację lewaków pokonało wojsko. Słusznie bo zmieniła się w bandytów i terrorystów i producentów kokainy odkąd Kuba przestała dostarczać pieniądze na słuszną działalność. Teraz bandytyzm został wytrzebiony i znowu pieniądze zaczęła dostarczać turystyka. Państwo zaczęło dostrzegać problem w odpowiednim wymiarze. Wydaje się książki w języku Keczua. Ilu mieszkańców Peru to Inkowie a ilu Spanjardzi? Można sądzić, że 60% to potomkowie Inków. Reszta mieszka w dużych miastach. Są to metysi, potomkowie Hiszpanów. Cały kraj ma 23 miliony mieszkańców a 9 milionów mieszka w Limie, stolicy kraju. Peru jest po Boliwi najbiedniejszym krajem Ameryki Południowej. Bieda jest przerażająca i widoczna wszędzie.
dolina rzeki Urubambe Jaki jest to naród? To co widziałem przez trzy tygodn9ie mogę osądzić go pozytywnie. Są to ludzie pracowici z trudem wiążący koniec z końcem. Brak przemysłu, duży przyrost naturalny, zacofanie rolnictwa, wielowiekowe zacofanie szkolnictwa. Brak dróg, kolei. Dużo przed nimi ciężkiej pracy aby podniść się do góry. Życzę im tego. Wszędzie gdzie byliśmy spotykaliśmy się z upszejmością. W hotelach starają się mówić po angielsku.
Cusco to mekka turystyki w Peru. Miasto z zabudową barokową pohiszpańską postawione na murach cyklopich pozostałości kultury Inków. Na tych murach stoją kościoły i domy mieszkalne. Uliczki wąskie z ogromnym ruchem samochodowym. Taksówki bez nich trudno się poruszać. Tak jak w całym Peru bardzo tanie. Hotele przyzwoite. Wiekszość z ciepłą wodą i toaletami. Dużo restauracji gdzie można solidnie i tanio zjeść. Tak jak wszędzie jest problem wody. Nie wolno pić wody z kranu. Wolno pić wodę tylko z butelek plastykowych zamkniętych w wytwórniach. W przeciwnym wypadku zwiedzanie tego kraju odbędzie się z wysokości sedesu bez możliwości dojścia do łóżka. Jest to tzw. zemsta montezumy. Turyści opowiadają o niej legendy. Wielu z nich przez nią przeszło. Jak radzą sobie tubylcy? Nie wiem. My mamy wysterylizowane przewody pokarmowe i to nas gubi.
Machu Picchu Cusco było stolicą państwa Inków. Wokół niego Inkowie pobudowali wiele budowli o charakterze sakralnym i wojskowym. Zwiedzamy je autobusami turystycznymi lub wynajętymi taksówkami. Taksówki są wygodniejsze. Czekają na nas gdy my łazimy po górach oglądając stere budowle a następnie wiozą do małych restauracji, które karmią nas tym czym żywią sie tubylcy. Popijamy zimne świetne peruwiańskie piwko omawiając to co widzieliśmy poprzednio. Wędrujemy z Bilem sympatycznym przyjacielem z U.S.A. starym obieżyświatem z którym zaprzyjaźniliśmy się na jeziorze Titicaca. Jest świetnym towarzyszzem w podróży. Wymieniamy z nim adresy umawiając się na następną wycieczkę. Stale mamy wyrzuty sumienia, że nie oglądnęliśmy wszystkiego co jest w obrębie Cusco. Stanowisk archeologicznych jest bardzo dużo a czasu mało. Chodzenie po górach sprawia trudności ze względu na chorobę wysokościową. Każde zwiedzanie zajmuje więcej czasu niż przypuszczaliśmy. Przewodników znajdujemy blizko obiektów. S to przeważnie miejscowi nauczyciele lub studenci, którzy chcą sobie dorobić. Znają trochę angielski. Reszta rozmowy prowadzona jest na migi. Pomaga nam poznana historia Peru. Po zwiedzaniu zapraszamy kierowcę na obiad aby skrócić dyskusję. Robi to dobre wrażenie. Opowiadamy o naszym kraju. Wracamy do Cusco późnym popołudniem.

Machu Picchu Czas jechać do Machu Picchu.
Machu Pichcu jest sztandarową pozycja turystyki Peru. Słusznie. Oddalone od Cusco o kilka godzin drogi koleją. Lwżące na zboczu góry o nazwie Stara Góra czyli Machu Pichcu w języku keczuna. Obramowane gwałtownymi rzekami Urubamby było niedostępne i nieznane przez setki lat mimo stałych poszukiwań przez Hiszpanów i łowców skarbów. Machu Pichcu nigdy nie było stolicą Inków. Przeznaczenie tego miasta jest przedmiotem dociekań archeologów i histryków tym bardziej, że zostało opuszczone przez użytkowników przed nadejściem Hiszpanów. Przypuszczalnie było to miejsce o znaczeniu sakralnym oraz szkoła kapłańska systemu religijnego Inków. Znajdują się tam cztery świątynie, obserwatorium astronomiczne oraz świątynia księżyca na skale Huayna Pichcu górującej nad całym obszzarem. Z Machu Picchu wiodą w cztery strony świata cztery drogi z których tylko południowa jest odrestaurowana i czynna. Tymi drogami posługiwano się przy wymianie informacji z całym inkaskim światem za pomocą gońców pieszych. Południowa droga wiodła przez góry do miejscowości Ollantaytambo nad rzeką Urubambe a następnie do Cusco. Wiele setek schodów musiał przebiec goniec do stacji, w ktorej oddawał informację następnemu. W jakiej formie była informacja skoro nie znano pisma? Nie wiemy. Inkowie mieli coś w rodzaju pisma. Było to pismo węzełkowe Kipu. Jeżeli to było pismo stworzono go zupelnie na innych zasadach niż pismo cywilizacji Azji i Europy. Pismo fenickie, babilońskie, hebrajskie czy chińskie. Polegało ono na wyrażeniu symboli za pomocą węzłów i korali nanizanych na różne odległości sznurków. Symbole te z kolei zmieniano na informację. Cała religia i filozofia życia Inków oparta była na symbolice. Machu Picchu Machu Pichcu odkryte zostało przez archeologa amerykańskiego H. Binghama w 1911 roku przy pomocy ludzi z pobliskich wiosek. Długie lata międzywojenne prowadzone były ptrace wykopaliskowe i rekonstrukcyjne. W 1948 roku wybudowana została droga samochodowa na wierzchołek przełęczy. Trzeba żyć w zgodzie z Bogiem aby prowadzić tamtędy autobusy. Same sanktuarium robi na człowieku wizytującym je ogromne wrażenie. Przede wszystkim wielkością i starannością restauracji. Cały budulec zużyty na to miasto pochodził z tego samego miejsca gdzie budowano domy i świątynie. Jest tem również cmentarz. Część ziemi zabezpieczona jest przed zsuwaniem się pod wpływem deszczy za pomocą tarasów. Tarasy były wykorzystywane do uprawy roślin takich jak ziemniaki, ważywa i zboża. Analiza grobów pochowanych ludzi wykazuje, że na jednego mężczyznę przypadało dziesięć kobiet coświadczy o tym, że miejsce to było miejscem pobytu Dziewic Słońca czyli czymś w rodzaju haremu Wielkiego Inki. W mieście mieszkało około 1000 ludzi lecz mogło pomieścić znacznie więcej. Przypuszczalnie odbywały się festiwale ludności na cześć bogów. Ponieważ Machu Picchu zostało opuszczone na 100 lat przed najazdem hiszpanów zostało zapomniane przez okoliczną ludność i tym sposobem uratowało się. Nad Machu Picchu góruje potężna skała Huayna Picchu wznosząca się na wysokość 2750 m.n.p.m. Na szczycie tej skały umieszczona jest świątynia księżyca. Ze szczzytu rozciąga się widok na Andy we wszystkie kierunki. Ścieżka prowadząca na szczyt jest zupełnie karkołomna nawet dla ludzi o silnych nerwach.
linie NASCA Życie społeczne oparte było na trzech poziomach. Kondora, pumy i węża.
Kondory reprezentowała warstwa kapłanów, która była pośrednikiem pomiędzy bogami i ludźmi. Pomiędzy Wielkim Inką Bogiem Słońca, który wcielał się w Króla Inka człowieka.
Druga warstwa to przedstawiciele Pumy. Szlachta - wojownicy. Podpora królestwa Inków.
Trzecia warstwa to Węże czyli chłopi i rzemieślnicy. Ci nie mieli żadnych praw. Mieli obowiazki i nic więcej. Musieli oddawać trzecią część zbiorów kapłanom, trzecią część szlachcie - wojownikom i trzecią zostawiać sobie. Obserwując biedę dzisiejszej wsi peruwiańskiej można sobie wyobrazić w jakiej nędzy żyli uwcześni chłopi.

Dlaczego prowadzę te dociekania socjologiczne?
W czasie całego pobytu w Peru starałem się zrozumieć dlaczego 176ciu Hiszpanów w tym 26ciu jeźdźców i kilka armat potrafili pod dowództwem Pizarra wygrać bitwę z osiemdziesięcio tysięczną armią Inków. Wiem co można powiedzieć:
1. Mieli broń palną nieznaną Inkom.
2. Królestwo Inków przeżywało kryzys polityczny. Zostało rozdzielone pomiędzy dwuch braci królewskich.
3. Pizarro podstępem wziął do niewoli Incę.
linie NASCA Wszystko to bardzo ważne. Wygrana 176ciu ludzi z osiemdziesięcio tysięczną armią jest z punktu widzenia wojskowego niemożliwa. Coś musiało się stać nie w swerze wojskowej. W moim pojęciu był to brak motywacji walki ze strony większości żołnierzy państwa Inków. Chłopów uciemiężonych systemem społecznym. Chłopi nie mieli żadnych szans awansu. Warstwy społeczne były ściśle zamknięte. Syn kapłana był kapłanem, syn szlachcica szlachcicem a syn chłopa chłopem. Czyli historie państw i społeczeństw są podobne niezależnie gdzie leżą i w jakim okresie.

Wyruszamy koleją do Cusco a następnie samolotem do Limy. Jesteśmy zmęczeni chodzeniem na wysokości 2500 m. ale szczęśliwi tym co zobaczyliśmy. Czy możnaby zobaczyć więcej? Twierdzę, że można. Trzebaby poświęcić na zwiedzanie Peru conajmniej pięć tyhodni i ... być młodszym.


Świat