Poszukiwanie polskich korzeni

Hanna Wojciechowska

Lou Rarogiewicz, urodzony w Hamtramck koto Detroit, chciał dorastać jako all American boy i choć oboje rodzice pochodzili z Polski, on po polsku znał parę słów: "dzień dobry", "proszę", "dziękuję", i te wymawiał z ciężkim akcentem. Lou wspomina, że po śmierci ojca w 1953 r., kiedy sprząta) jego biurko, wpadła mu w rękę jakaś stara koperta wysłana z Polski. Pózniej znalazł oryginalny stary dokument, pisany po łacinie, z którego wyłowił nazwisko Michaela Rarogiewicza i datę -1788 r.

Lou Rarogiewicz Kiedy Lou zwrócił się do Michigan University z prośbą o pomoc. w przetłumaczeniu wyzej wspomnianego dokumentu z łaciny na angielski, dowiedział się, że obfituje on w wiele polskich słów - "zlatynizowanych, a więc niemożliwych do przetłumaczenia dla amerykanskich znawców. Lou - wtedy przypomniał sobie o ciotce, siostrze matki, z którą ona dawniej korespondowała. Odgrzebał jej adres i po raz pierwszy w życiu napisał do niej list. "I tak to się wszysto zaczęło - wspomina Lou - tak zostałem złapany na haczyk pasji poszukiwań genealogii rodu Rarogiewiczów. Tajemniczy laciński dokument, który przetłumaczono Rarogiewiczowi w Polsce, okazał się weryfikacją tytułu szlacheckiego przeprowadzoną przez któregoś z jego przodków.

Spotkania Polish Genealogical Society of California odbywają się w Los Angeles Family History Center, czyli Centrum Historii Rodowych, mieszczącym się przy kościele mormonskim w Westwood. Centrum oprócz mikrofilmowych kopii dokumentów z większości krajów Europy i Ameryki Południowej ma rejestracje ze wszystkich statków, które przywiozły emigrantów od roku 1820 do czasów współczesnych, jak również rejestry aktów urodzin, zgonów czy ślubów ze wszystkich stanów w Ameryce oraz bibliotekę. Centrum ofiaruje również kursy dla początkujących i podobno w kazdy weekend korzysta z nich przeciętnie ponad dwieście osób, a takich ośrodków jest w Ameryce kilkadziesiąt.

Ojciec Lou, Emil Rarogiewicz wyemigrował z Koźla w 1905 r., aby uniknąć slużby wojskowej w austriackiej armii. Powrócił potem parę razy i nawet otworzył w miasteczku kresowym własną firmę. Przeźyl bardzo burzliwy okres podczas rosyjskiej rewolucji. Ożenił się w 1926 r. Młode małżeństwo wyjechało do Chicago, a póżniej do Hamtramck, dużego skupiska Polonii, gdzie Lou i jego brat się urodzili.

Kontakty rodzinne Rarogiewiczów z Polską urwały się podczas wojny. W roku 1947 jego ojciec otrzymał jeszcze jeden list z Polski, właśnie w tej tajemniczej kopercie, którą Lou odnalazł. Następnie zapadła cisza. Był to okres najgorszego terroru stalinowskiego w Polsce, a kontakty poprzez ocean nie były dobrze widziane ani po tej, ani po tamtej stronie.

Minęło prawie czterdzieści lat, zanim Lou odnalazł koło Wrocławia Jerzego Rarogiewicza, dalekiego kuzyna swego ojca, który właśnie do niego napisał w 1947 r. Jerzy opowiadał, że wkrótce został aresztowany i uwięziony na dziewięć lat za swą działalność kuriera AK podczas wojny, a może też za otrzymanie listu z Ameryki.

"Opowieściami tego rodzaju móglbym wypełnić całą książkę" - zapewnia Lou.
Większość potomków Polaków nie ma takiej liczby dokumentów i fotografii, jak Lou. Melania Mazur wyznała, ze jej ojciec twierdził zawsze, ze był urodzony w Chicago, ale ona sama odkryła dopiero niedawno, że w rzeczywistości przybył on do Chicago z Polski, w wieku lat dwunastu. Ludzie bali się wtedy deportacji i wspomnienia rodzinne były bardzo często otaczane głęboką tajemnicą, ukrywaną nawet przed dziećmi.
Istnieje jednak w ludziach potrzeba odnalezienia rodzinnych korzeni. Potomkowie emigrantów spędzają tam wiele godzin, ślęcząc nad starymi dokumentami z Polski.

Family History Center w Nowym Jorku mieści się przy:
2 Lincoln Square, tel. (212) 873-1690.


Ameryka