Kibitką na Syberię

      Z cyklu: "Psychopatologia Gnuśnienia"

      To nie jest nowy pomysł. Wczasy na Syberii opisywał Mickiewicz i Sołżenicyn. Rzadko kiedy były one dobrowolne, dlatego sądzę że doświadczenia syberyjskich wczasowiczów są mocno wypaczone. Skażone politycznymi przekonaniami jednostek. Całkiem jak w piosence o uczonym (językoznawcy) - Stalinie. Smutne to. Myślę jednak że nastał czas by obiektywnie doświadczyć ludzi Primorskowo Kraja. By wyprostować skrzywienia historii. Zwłaszcza dalekiego wschodu, okolic Kołymy, tam gdzie diabeł mówi dobranoc. Tam gdzie wyrywano wiecznej zmarzlinie złoto i uran. Do dziś żyja tam potomkowie polskich zesłancow. Tylko kibitki nie dzwonią. Teraz co sprytniejsi robią na tym pieniądze.

      Nie tylko polska wrażliwość, strachem reaguje na to miejsce. Przykładem jest wyśmienity reportaż Daniela Angelucci, z wyprawy do Chabarowska. Z rozmowy z Danielem zrozumiałem ze wyprano nam mózgi. Zagrożenie mineło, a lęk pozostał. Najzabawniejsze jest to że centrum świata przeniosło się na wybrzeża północnego Pacyfiku, i już tylko rosyjski daleki wschód pozostał dziewiczą ziemią. Muszę tam pojechać zanim konieczność dziejowa ją zgwałci. Jestem przekonany że Rosjanie zapatrzeni na zachód zostaną zaskoczeni inwazją kulturową ze wschodu. Ich okno na świat w St. Petersburgu zamieni się w lufcik. Drzwi otworzą się na oścież we Władywostoku.

      Planuję przemierzyć Primorskij Kraj w ciężarówce z napędem na cztery koła. Najchętniej we dwa pojazdy. W pełni lata czyli w czerwiecu i lipcu. Drugi samochód jest konieczny do wzajemnej asekuracji w razie awarii, braku benzyny, bagien itp. Chcę wypłynać promem z Seattle do Władywostoku. Tu jest amerykański konsulat. Sądzę ze posłużą radą. Z tamtąd udać się na północ, wzdłuż wybrzeża, do Kołymy. Jesli trafimy na informacje o byłych łagrach to zboczymy z prostej drogi. Znam rosyjski i jestem zdeterminowany go podszlifować. Być może da się dostać na Kamczatkę, jeśli nie samochodem to helikopterem. Wiem że jest statek kontenerowy z Kołymy do Seattle. Szacuję trasę na ok. 3000 mil, pełnych przygód. Nie polecam tego osobom podszytym tchórzem. Choć napewno jest im cieplej zimą. Myslę też nakręcić film z tej podróży. Jestem pełen podziwu dla studentów z Polski którzy trans-syberyjską koleją wybrali się w ten dziewiczy kraj, oraz dla Vladimira Dinetsa, który zrobł to autostopem. W przeciwieństwie do nudziarza na 8 cylindrów Gary Wescott'a.

      Zapraszam zainteresowanych do ujawnienia się przez przysłanie mi poczty. Chetnie wysłucham rad tych którzy już to zrobili, lub tych którzy znają okolice wschodniej Syberii. Interesują mnie prawa dotyczace wiz i transportu. Informacje dotyczące promów. Poszukuje dokładnych map drogowych, takich na których można polegać latem. Myślę że muszą być wojskowe mapy. Znalazłem oficjalną witrynę rosyjską. Cenne są informacje na temat zakupu benzyny. Bardzo jestem ciekaw Kołymy. Chciałbym tam zawitać zanim turyści z Ameryki zapełnią gułagi zamienione na kurorty. Wyobrażam sobie reklamy biur podroży. Ostatnia okazja sezonu - cztery dni, trzy noce w Magadanie ze jedne $99.95! Znalazłem witryne z rozkładem rejsów do Rosji. Rozmawiałem ze Stevem z SunMar (800) 443-4127 i wiem że co dwa tygodnie wyrusza z Seattle kontenerowiec. Liczą sobie $100/metr3 bez względu na wagę. Na razie nie zabierają pasażerów, lecz wygląda że od przyszłego roku mogą to robić. Wywnioskowałem że ruch pasażerski i towarowy gwałtownie wystrzelił. Na razie kursuje tylko Air Alaska małymi, 30-to osobowymi MD-80. Lata także Aeroflot. Proszę dac cynk, puścić farbę lub po prostu napisać do mnie.

      Poniżej umieszczam korespondencje z osobami które to już zrobiły.


      PS

      I'm thinking of exploring Russia's far east, one of those days. Maybe Kalyma or Vladivostok. I'm just not shure of the transportation system. I would rather do it in a four wheel drive truck myself, than rely on public transportation. Tell me how feasable is it?

      DA

      I can't tell you much about Primorskii Krai. I never made it out of Khabarovskii Krai, and I think the situation is different there. Different bureaucracy and all. But, I rode buses and trains the entire time I was there, and they seemed to go to every rinky-dink little town. The problem with a car is that there are very few gas stations. I don't even own a car here in Chicago, so I never really considered the possibility.

      BTW, from what I heard about Vladivostok, it is run by the mafia and can be a little more dangerous than Khabarovsk. I would suggest Khabarovsk. Besides, it's generally easier and cheaper to get to.

      Piotr Szymanski


      Super pomysł. Nawet nie musi byc bardzo kosztowny. Jednak kierunek wyprawy proponuję odwrotny.

      Kupujemy dwa UAZy w Moskwie (2500 USD za fabrycznie nowy rosyjski wojskowy dzip 4x4) i jedziemy na wschód przez Ural, Syberię do Władywostoku. To jest do zrobienia problemem jest tylko urlop. To może zabrać ze dwa miesiące.

      Przemek Zambrzycki


    Olsnienie