Zapomniana Odyseja

Rozmowa z Jagną Wright oraz Anetą Naszyńską, twórczyniami filmu Zapomniana Odyseja

Pytanie: Dlaczego nazwałyście wasz film dokumentalny Zapomniana Odyseja?

Jagna Wright, fot.Dana Antonisz

J: Zpomniana Odyseja opowiada historie deportacji miliona siedmiuset tysięcy obywateli polskich w głąb Rosji w 1940 roku. Ta historia została wymazana z pamięci światowej i nie znalazło się dla niej miejsce na stronach ksiazek historycznych na Zachodzie. Jeden z rosyjskich dziennikarzy bardzo trafnie napisał, że pokolenie polskich ofiar Stalina zostało po prostu 'deportowane z historii' przez zachodnich historyków.

Pytanie: Kiedy o tym tak mówisz, to brzmi jakby stalinizm trwał do dziś. Przecież tak nie jest, czytałam wiele książek i dziesiątki artykułów o tej sprawie, ... niektóre wyszły również po angielsku.

A: W Anglii też jest kilka książek, ale to są małonakładowe wydawnictwa, znane przez garstkę osób. Nam chodziło przede wszystkim o to, żeby nie tylko Katyń, ale również historia deportacji Polaków do Rosji były integralną czescią zapisów historycznych o drugiej wojnie światowej, żeby się znalazła w podręcznikach szkolnych, bibliotekach akademickich.

Pytanie: Chcecie ten cel osiągnać za pomocą godzinnego filmu dokumentalnego?

J. Trzeba przerwać ciszę i od czegoś zacząć. Wydaje mi się, że wielu Polaków tamtej generacji widzi w tak długoletnim milczeniu wokół tej sprawy konspirację ciszy ze strony naszych wojennych sojuszników. Istnieje wiele dowodów na to, że zarówno Amerykanie jak i Anglicy robili wszystko, żeby ta zbrodnia popełniana na obywatelach polskich przez Sowietów nie była znana opinii publicznej Zachodu. Dotyczy to zarówno czasów wojennych, kiedy alianci bali się, że Stalin znowu pokuma się z Hitlerem i aby temu zapobiec prowadzili politykę daleko posuniętej ugodowości wobec Rosji, jak i okresu powojennego. Anglicy narzucili na polską prasę surową cenzurę dotyczącą tematów polsko-rosyjskich (wiele stron londyńskiego Dziennika Polskiego z okresu wojennego pokrytych jest, dosłownie, białymi plamami). Poza tym listy polskich żołnierzy do rodzin były ostro cenzurowane, a Polacy dostali wytyczne od władz brytyjskich aby nie opowiadać Anglikom o swoich przjeściach w Rosji. Dotyczyło to nie tylko samej wojny, ale również okresu powojennego.

Pytanie: Ale potem była już zimna wojna - odgrzebanie tej historii przecież mogło już bez przeszkód nastapić, dlaczego to się nie stało?

J: Wydaje mi się, że wzięeło gorę zaambarasowanie tą sprawą. Postanowienia jałtańskie przedstawione były światu jako 'poczatek nowej ery', 'zwyciestwo dobra nad zlem', itp, itd. Churchill zapewnial Parlament, ze nie bylo absolutnie żadnych powodów, żeby nie ufać Stalinowi, i će decyzje dotyczące Polski nie miały nic wspólnego z politycznym oportunizmem. Taka wersja przeszła do historii - że w najgorszym wypadku Jałta była polityczną gafą, wynikającą z naiwności zachodnich męzów. Tego rodzaju rozumowanie jest oczywiście wygodne, ponieważ łatwiej jest usprawiedliwić, czy nawet wybaczyć polityczne 'wishful thinking' niż prosty cynizm.

W Anglii, chodzi tez o mit o Churchilla, który nie tylko podpisal Jałte, ale przedtem, w 1943 r. Teheran i zgodzil sie w rozmowie ze Stalinem na to, by terytorium polskie zajęte przez niego w 1939 r. stało sie po wojnie częścią Związku Sowieckiego. Porozumienia te zawarł doskonale wiedząc o gehennie, jaką Stalin zgotował Polakom w Rosji; w końcu przecież to Churchill pomógł wydostać Polaków z Rosji i to brytyjska i amerykańska armia doprowadzała ich potem do 'stanu używalności'.

A: To już tak daleko zabrneło, że do dziś jest to niewygodny temat. Zaledwie dwa lata temu, podczas obchodów katyńskich, rozmawiałam z przedstawicielem rządu brytyjskiego, który został wysłany na te oficjalne uroczystości. I okazało się, że oni w dalszym ciągu twierdzą, że o rosyjskiej odpowiedzialności za Katyń nie wiedzieli aż do 1990 roku. W Anglii w 1992 była rewizja prawa dotyczącego zbrodni wojennych. Ustalono, że tylko zbrodnie popełnione przez Niemców albo na terenach przez nich okupowanych uznawane są za zbrodnie wojenne. Słowem, enkawudzista odpowiedzialny za zbrodnie katyńska teoretycznie mógłby w Anglii znalaźć schronienie.

J: Czas ucieka, i chcemy, żeby po sześćdziesięciu dwóch latach ciszy, sprawiedliwości stało się zadość przynajmniej jeśli chodzi o prawdę historyczną. W końcu ponad 150 tys. Polaków walczyło pod komendą brytyjską, a 47 tysięcy żołnierzy zgineło na polach bitw Europy Zachodniej w przekonaniu, że biją się o własny kraj. Należy się tym ludziom jakaś satysfakcja.

Aneta Naszynska, fot.Dana Antonisz

Pytanie: Polacy skłonni są do szukania spisków. Tymczasem wydaje się, że często powodem niewiedzy jest to brak umiejetności i środków dotarcia do opinii Zachodu z t.zw. polską perspektywą. Wasz film jest takim przykładem, że można, jeśli się bardzo chce. Zrobiłyście film własnym sumptem, wbrew głosom, że inicjatywa jest bez sensu i bez szans. Skąd wzieła się w Was ta determinacja?

J: Ja wyszlam za mąż za Anglika, pracowałam jako tłumacz, wychowywałam spokojnie troje dzieci, aż do momentu, kiedy wysłuchałam syberyjskiej odysei mojej ciotki - to była opowieść na miarę książek Sołzenicyna. Moja pasja do tego tematu rozpoczęła się jednak, kiedy zrozumialam, ze prawie nikt ze znajomych Anglikow, nawet tych z wojennego pokolenia, nie ma pojęcia o tej historii, mimo że większość byłych zesłanców, ponad 110 tysięecy, początkowo osiedliła się w Anglii. Zanim nasz film doszedł do telewizji przewijały się przez nasze domy spore tłumy: przychodzili znajomi, przyprowadzali swoim przyjaciół, sąsiadów itd. I za każdym razem to samo: kończy się film i zapada głucha cisza. I wszyscy kiwają głowami - jak to sie stało, że myśmy tego nie wiedzieli. Jest to przecież epizod historyczny na wielką skalę w europejskiej historii a wymazanie go z kart historii rzutuje na to, jak nas postrzega reszta świata.

A: Ludzie po Syberii nie opowiadali o swoich przejściach nawet swoim dzieciom, co wiąże się rownież z tym, że , chcieli oszczędzić im problemów - żeby w nowym kraju miały taki sam start jak inne dzieci. Może też chodziło o zaoszczędzenie im uczucia goryczy wobec nowego kraju. Ale to jak się okazało wcale nie wyszło im na dobre. Rodzicom się wydawało, że chronią swoje dzieci, przed przeszłością i wspomnieniami, a tu okazuje się że każdy potrzebuje znać swoje korzenie. Na nasze pokazy przychodzi bardzo dużo 'drugiego' i 'trzeciego' pokolenia. Zarówno internetowa grupa dyskusyjna Kresy-Siberia@yahoogroups.com, do której nalezy w tej chwili ponad 150 osob - Sybiraków i ich rodzin, jak i nasza wityryna forgottenodyssey.com powstały inicjatywy synów Sybiraków. W tej chwili jest w Anglii wielkie rozbudzenie zainteresowania historią. No więc i dla prawdy o polskiej historii można i trzeba znaleźć miejsce i publiczność.

Pytanie: Są tacy, którzy uwazają, że ta polska "fiksacja" na punkcie martyrologii narodowej działa raczej destrukcyjnie.

J: Każde cierpienie ma prawo być uszanowane i uhonorowane. Dla osób, które wzięły udział w naszym filmie, fakt, że film udało się rozpowszechnić, pokazać w Anglii w History Channel, fakt, że ich historia została przypomniana miał wielkie znaczenie.

Pytanie: Udało Wam się stworzyć wartki dokument, który posługuje się wspaniałym materiałem archiwalnym oraz dziesiątkami wstrzasających relacji. Wyprodukowałyście film prawie bez pieniędzy, z pomocą amatorskiej kamery, co zresztą momentami widać. Szkoda, prawda?

J. Nasz film ma słabości techniczne. Nie jest łatwo wyprodukować film własnym sumptem. Na początku szukałyśmy funduszy ale wszystkie podejścia do angielskich kanałów telewizyjnych, konczyły się tak samo: ten okres historii został już całkowicie przeanalizowany i publiczność jest zmęczona i znudzona tematyką II wojny światowej. Moje argumenty, że temat zawsze był konsekwentnie pomijany były bezskuteczne. W końcu moja pierwsza, zawodowa ekipa rozpadła się, bo każdy musiał zarabiać na chleb, a ja z kamerką, która dostałam od męża nagrywałam dalej te wywiady, przerażona, że jeden po drugim umierają świadkowie. W pewnym momencie BBC zasugerowała, że wzieliby film, który opowiadałby historię jednej rodziny, od początku do końca. Nie mogłysmy się na to zgodzić, bo przecież wtedy widz potraktowałby to jako 'przygodę' jednej rodziny, Byłyśmy zdeterminowane, że chcemy pokazać, że to była masowa zbrodnia. W sumie projekt zajął mi 5 lat. Czytałam namiętnie pamiętniki, kroniki, dzienniki z tamtych czasów. Sfilmowałam 48 godzin niezwykle poruszających wywiadów, ale będąc amatorem filmowcem nie bardzo wiedziałam, co z tym dalej zrobić. Wtedy los podrzucil mi Anete - świetną zawodową montażystkę zainteresowaną historią i powstał nasz film montowany po nocach i w weekendy w studio, które ofiarował nam za darmo pracodawca Anety. Mój mąż przeczytał i nagrał narrację. Nikt inny za nami nie stał, bo nikt nie wierzył w możliwość przebicia się z tą historią do jakichkolwiek mediów.

Pytanie: Poza umieszczeniem filmu w programie brytyjskiego History Channel organizowałyście pokazy.

J. Premiera byla w niezwykle prestiżowym miejscu - The Imperial War Museum w Londynie, gdzie przyszło kilkaset osób.

A: Gdy zaczełyśmy pokazywać film, ludzie przychodzili do nas, często płacząc. Pewien pan powiedział: "Moja żona, sierota, która wyszla z Rosji cale zycie mi opowiada te historie, a ja dopiero po filmie zrozumialem". Film uwiarygadnia tę historię, nawet te słyszane dziesiątki razy. Jesteśmy oszołomione potrzebą tego filmu, tym ze tyle młodych osób przychodzi na pokazy. W Toronto zabrakło miejsc i trzeba było odesłać ponad sto osob, na przyszły tydzień; w Polskim centrum w Wisconsin ludzie stali i siedzieli na podłodze. Okazuje się, że Polakom rozrzuconym po świecie potrzebna jest ta historia.

Pytanie: A jakie sa "polsko-amerykanskie" reakcje?

J: Oburzenie o te 'deportacje z historii' i pytania - czesto od młodych o to, jak moga pomóc.

Pytanie: No co im mówicie? A: Nie przyjechałyśmy tutaj z konkretnym planem, - chodziło nam tylko o pokazanie tego filmu jak najszerszej publiczności. Chciałybyśmy aby dotarł on do bibliotek, do szkół, a przede wszystkim do zachodnich środków masowego przekazu. Chcemy, żeby ten epizod znalazł miejsce na stronach ksiażek historycznych.

J. Nasze spotkania i rozmowy dały nam pomysł na zorganizowanie fundacji, która wspierałaby Polaków 'tkwiacych' w Kazachstanie. Dobrze byłoby znaleźć fundusze na akcje 'edukacyjną', czyli kopiowanie kaset "Odyseii" i rozsyłanie po instytuach historycznych, uniwersytetach, itp. Najważniejsze jest jednak znalezienie pieniędzy na zorganizowanie czegoś na kształt Fundacji Spielberga, która utrwaliłaby wspomnienia polskich Sybiraków. Kiedy więc ludzie oferują pomoc, prosimy żeby każdy, wykorzystał swoje kontakty. Przedstawiciele PBS w Chicago, Wisconsin i Buffalo, którzy dali sie zaprosić na nasze pokazy na miejscu oświadczyli że pokazą film. Będzie go można obejrzeć 20 czerwca o godz.20.00 na stacji WTTW Chicago, oraz 24 czerwca o 22.00 na PBS Wisconsin. Jesli jednak każdy z nas, kto uważa, że ta historia jest ważna, zorganizuje pokaz, namówi biblitekarkę żeby wzieła film do zbiorów, nauczyciela historii, żeby pokazał studentom, to już będzie bardzo wiele.

Ewa Wierzyńska

Pokazy filmu Zapomniana Odyseja z udziałem autorek odbeda się 13 czerwca o 7 wieczorem, w Kościuszko Foundation 15 East 65 St. oraz w Waszygtonie podczas sesji PIN.

Kontakt w sprawie dystrybucji kaset: Lest We Forget Productions Ltd, PO Box 32555, London W3 7XF, England lub email: lestweforgetprods@yahoo.co.uk

Ogłoszenia