Miłość kobiety

Ryszard Zambrzycki

Pracowałem w N.Y.C. na rozbiórkach. Jest to praca związana z przygotowaniem budynku do zmiany jego funkcji. Szkoły, biurowce i gmachy użyteczności publicznej zamieniane są na domy mieszkalne. Mieszkań jest stale za mało w N.Y.C. w ogóle a szczególnie na Manhattanie. Była to bardzo nisko płatna praca, niebywale ciężka i niebezpieczna, ale prawie zawsze można było znaleść w niej zajęcie pod warunkiem że dysponowało się odpowiednią siłą fizyczną. Pracowali przeważnie Polacy. Chłopi z Łomży i Białostockiego.

Pracowałem w tej branży na krzyżowaniu 78 ulicy i 8 alei. Był to budynek szkoły muzycznej z organami i salami koncertowymi. Nasz szef, oczywiście Włoch respektował lunch o godzinie 12stej. Mało tego każdy dostawał pączka i kubek kawy. Dlaczego to robił? nie wiem!

Różni ludzie tam pracowali. Między innymi pracował Szwed z Malmo. Miał żonę Polkę na imię miała Kasia. On sam był alkoholikiem i gruźlikiem. Nie potrafił podnieść kilofa nad głowę a co dopiero młot Teodorek którym pracowałem. Mówili o nim że ma płóca jak Chopin. Muzykalne porównanie prawdopodobnie pochodziło z budynku w którym pracowaliśmy. Szwed pracował jako windziaż. W czasie lunchu przychodziła do niego żona Kasia. Pracowała na domie niedaleko naszej pracy. Przynosiła Szwedowi jedzenie oraz ręczniki, które maczała w gorącej wodzie i myła mu twarz, ręce, szyję i wątłe piersi.

Było to osobliwe nabożeństwo. Siedzieliśmy na kupach gruzu wokół Szweda i jego żony i wpatrywaliśmy się w milczeniu w to mycie. Nikt się nie zaśmiał. Każdy myślał o tym samym. Aby ktoś wytarł twarz gorącą wodą. Kasia była drobną szczupłą kobietą. Uśmiechała się do nas promiennym, łagodnym uśmiechem. Oddalibyśmy cały dzień oglądania porno za tą godzinę czystej miłości. Oczywiście zazdrościliśmy Szwedowi. Mieliśmy do niego uczucie jak do dziecka. Każdy chciał mu w czymś pomoc. Jej miłość powodowała uzewnętrznienie się w nas jakichś opiekuńczych uczuć. Docierała do najgłębszych źródeł, które każdy z nas chował starannie przed innymi.

Gdy trzeba było wnieść coś ciężkiego do windy bez słowa podchodziło do ciężaru dwóch lub trzech osiłków o twarzach nieogolonych i brudnych i robiło to w milczeniu. Szwed kwalifikował się do zwolnienia z pracy lecz nikt tego nie zrobił. W extremalnych warunkach wytwarza się pewien mikroklimat między mężczyznami, który owocuje opiekuńczością w stosunku do słabszych osobników. Praca w budynku szła bardzo szybko. Budowa została zakończona. Zwolniono nas wszystkich z pracy. Straciłem z oczu Szweda. Podobno wrócił do Szwecji wyleczony opiekuńczością Kasi. Mam nadzieję, że zachował dla naszego Narodu coś więcej niż sympatię. Myślę że sasłużyliśmy na uczucie przyjaźni. Chciałbym aby tak było.


Ameryka