
W różnych publikacjach na temat Polaków mieszkających po wojnie na Litwie, wiele miejsca poświęcano istniejącym tam szkołom z polskim językiem nauczania. Niestety mimo stosunkowo dużej liczby publikacji na ten temat - myślę tu o tekstach naukowych oraz publicystyce - zakres informacji w nich zawartych jest dość skromny i ogranicza się często jedynie do zasygnalizowania istnienia szkół dla Polaków w tym kraju. W ostatnich latach, dzięki udostępnieniu archiwów, a niekiedy także publikacji co ciekawszych dokumentów, możemy dokładniej poznać wszelkie niuanse funkcjonowania tych placówek, a przy tej okazji dowiedzieć się jaki był stosunek Litwinów do Polaków mieszkających w granicach ich republiki.
W niniejszym artykule chcę zwrócić uwagę na wystąpienie grupy litewskich intelektualistów, którzy poczuli się zagrożeni funkcjonowaniem w Litewskiej SRR szkoły z polskim językiem wykładowym oraz na jego późniejsze echa.
W roku 1956, kiedy powstał interesujący nas dokument, po osiągnięciu apogeum w roku poprzednim, liczba szkół z polskim językiem wykładowym w Litewskiej SRR zaczęła powoli spadać. Istniało wtedy tam 278 szkół tylko dla Polaków oraz 64 szkoły mieszane z klasami polskimi, w których łącznie uczyło się 26 392 dzieci. Liczba uczących się po polsku stanowiła 6,51 % wszystkich uczniów na Litwie, co nie dorównywało jednak ciągle procentowi Polaków w tej republice, którzy stanowili w 1959 roku, 8,49 % ogółu mieszkańców. Jednak w stosunku do tego czym oficjalnie dysponowano w sferze szkolnictwa bezpośrednio po wojnie, był to ogromny postęp. I właśnie w tym czasie grupa intelektualistów litewskich wystosowała następujacy list-petycję do premiera:
"Do Przewodniczącego Rady Ministrów Litewskiej SRR tow. M.Szumauskasa
W tej części Litewskiej SRR, która zazwyczaj nazywa się u nas Krajem Wileńskim, w ostatnim czasie zauważalne są zjawiska, które budzą niepokój w społeczeństwie radzieckim Litwy. Nie patrząc na znaczne zmniejszenie liczby mieszkańców Litwy mówiących po polsku z powodu niedawnego przesiedlenia ich na polskie terytorium, ilość szkół polskich w kraju wileńskim znacznie wzrosła. Mówi się, że w Kraju Wileńskim założono ponad 125 szkół polskich. Z powodu tak wielkiej liczby założonych szkół polskich wytworzyła się sytuacja, że w Nowej Wilejce, Oranach, Olkienikach, Trokach, Ejszyszkach i innych rejonach często się zauważa, że w szkołach z polskim językiem wykładowym tych rejónow, dzieci na przerwach i w wolnym czasie rozmawiają między sobą nie po polsku. Mówiąc inaczej, językiem domowym tych dzieci nie jest język polski. Chcąc nie chcąc powstaje pytanie, czemu mówiącym w domu nie po polsku, na siłę upycha się w szkołach język polski. Inaczej mówiąc, czemu w Kraju Wileńskim, na terytorium Litewskiej SRR, odbywa się polonizowanie dorastającego pokolenia. Oprócz tego trzeba zauważyć, że w Kraju Wileńskim jest cały szereg miejscowości, na przykład, Koleśniki, Nowe Troki i inne miejscowości rejonu ejszyskiego, gdzie w latach panowania polskiej władzy burżuazyjnej jeszcze działały szkoły z litewskim językiem wykładowym i litewskie biblioteki, dziś szkoły litewskie zamieniono tam na polskie, w których dzieciom zaszczepia się myśl, że są Polakami. Obywatele Litewskiej SRR uważający się za Litwinów, lecz w niektórych miejscowościach nie tworzący zwartej masy mówiących po litewsku mieszkanców, po zmianie tam szkół litewskich na polskie zostali bez szkół litewskich. Są oni zmuszeni albo posyłać swoje dzieci do polskich szkół i tym sposobem świadomie zgadzać się na ich polonizację, albo pogodzić się z tym, że utrzymanie litewskości na terenie Litewskiej SRR związane jest z określonymi, czasami dużymi, trudnościami, na przykład z wożeniem dzieci kilkanaście kilometrów do działających tam szkół z litewskim językiem wykładowym. Jak wytworzyła się taka sytuacja? Kto jest odpowiedzialny za taki stan szkół w Kraju Wileńskim? Jesteśmy przekonani, że taka sytuacja w żaden sposób nie zgadza się z tymi zasadami, którymi kieruje się Partia i Rząd w sprawach oświaty.
1. Według danych historycznych Kraj Wileński, który tworzył wschodnią część tak zwanej Lituania propria, od starożytnych czasów był zamieszkały przez Litwinów (patrz: Jakubovskis, Tautybiu Santykiai Lietuvoje pries Liublino unija. 1921 m., s.5). Ustanawiając wschodnią granicę Litwy w 1939 roku kierowano się nie jakimiś z powietrza wziętymi danymi, a charakterem etnograficznym Kraju Wileńskiego. Później, po drugiej wojnie światowej te granice były jeszcze raz poprawiane przez przyłączenie do Litewskiej SRR niektórych miejscowości zamieszkałych przez Litwinów, pozostałych na terenie Białoruskiej SRR.
2. Kraj Wileński w obecnych czasach pod względem językowym nie jest jednorodny. Pod wpływem reakcyjnego Kościoła katolickiego i pod działaniem prędko wynarodowionych litewskich feudałów, ludność w Kraju Wileńskim była polonizowana prędzej niż w innych częściach Litwy, dlatego że najważniejsze ośrodki polonizacyjne były skoncentrowane głównie w Wilnie. Katolicyzm nazywano polską wiarą, i zbawienie przekazywane było ludziom tylko przez język polski. A język litewski nazywano "pogańskim" lub "chłopskim" językiem.
3. Ta reakcyjna polityka polonizacji ludności Kraju Wileńskiego prowadzona była przez stulecia. W rezultacie miejscami bardziej wynarodowiona ludność zamieniała ojczysty język litewski na żargon, który zachowując wiele cech języka litewskiego, przyswoił niemałą ilość wypaczonych słów polskich, które dotarły na wieś przez Kościół i dwór. Mówiących tym żargonem, czy jak mówili oni sami, mówiących «po prostemu» ludzi, polska szlachta i Kościół, w ciągu wieków starali się coraz bardziej podporządkować swemu wpływowi. W czasach najnowszych, gdy Kraj Wileński był we władzy burżuazyjnej Polski, polonizacja przez Kościół była wzmocniona polonizacją przez szkołę. To, że polscy reakcjoniści byli zainteresowani w narzucaniu tym ofiarom Kościoła katolickiego języka polskiego, to całkowicie zrozumiałe. Język polski był środkiem do wzmocnienia ich wpływów wśród ludności Kraju Wileńskiego, lecz komu zależy na dalszej polonizacji Litwinów w ustroju radzieckim? Jeżeli w ustroju radzieckim Kościół katolicki nie może nadal prowadzić swej akcji polonizacyjnej w Kraju Wileńskim z taką intensywnością jak dawniej, to czemu w miejsce Kościoła katolickiego, w pracy polonizacyjnej Kraju Wileńskiego, zastepuje go szkoła radziecka?
4. Moglibyśmy zrozumieć taką sytuację gdyby ta polonizacja ludności Kraju Wileńskiego odbywała się nie na terenie Litewskiej SRR, lecz w Polsce. Gdyby w granicach Polski znalazło się takie terytorium, którego mieszkańcy mówią żargonem nie mającym żadnych szans przekształcenia się w język literacki, to Rząd Polski nie zawahałby się podstawić mówiącym tym żargonem ludziom szkół polskich. Już tylko techniczna dogodność szerzenia oświaty na terenie Polski, w języku polskim w znacznej mierze usprawiedliwiłoby taką akcję. Takiego usprawiedliwienia oczywiście nie mają organa oświatowe Litewskiej SRR, które, mówiącym takim żargonem ludziom zakładają nie litewskie a polskie szkoły jedynie dlatego, że tego żąda wytworzona staraniem Kościoła katolickiego i polskiej szlachty tradycja..
5. Pod względem języka mieszkańców taka sytuacja jak w Kraju Wileńskim panuje też w sąsiadujących rejonach Białoruskiej SRR lecz rząd Białoruskiej SRR polskich szkół tam nie zakładał. Robocie Kościoła katolickiego i polskich feudałów od razu położono tam kres.
6. Można nam odpowiedzieć, że w szkołach Kraju Wileńskiego z polskim językiem nauczania wykłada się też język litewski, lecz wszystkim znany jest fakt, że wykładanie tam języka litewskiego jest sprawą czysto formalną. I nauczyciele, i uczniowie przeznaczenie tych szkół pojmują w taki sposób, że wykładanie w nich języka litewskiego traktują jako czystą formalność i fikcję.
7. Jeżeli w jednym lub drugim przypadku Ministerstwo Oświaty, usprawiedliwiając założenie szkoły z polskim językiem wykładowym opiera się na woli wyrażanej przez rodziców dzieci uczących się w szkole, to my odważamy się twierdzić, że te przejawy woli są w większości wypadków dziełem tych reakcyjnych czynników, które przez wieki szukały środków by utrzymać ludność kraju wileńskiego w zależności od Koscioła i szlachty.
8. W związku z utworzeniem w Kraju Wileńskim w bardzo krótkim czasie kilkuset szkół z polskim językiem wykładowym często wspomina się nazwiska obywatela Widmonta i obywatelki Viśniauskaitej. Jeżeli społeczeństwo Litwy prawidłowo zrozumiało ich rolę w polonizowaniu Kraju Wileńskiego, to trzeba skonstatować, że działali oni nie w interesie narodu litewskiego. Biorąc to wszystko pod uwagę, my niżej podpisani, prosimy Partię i Rząd aby przeanalizowano sytuację, która się wytworzyła w sferze pracy oświatowej, w rejonie wileńskim i jak najszybciej naprawić krzywdę, jaka się dzieje ludności Kraju Wileńskiego, jak i naszej radzieckiej republice."
Pod niniejszą petycją, datowaną na 4 listopada 1956, podpisały się następujące osoby: Antanas Vienuolis (prawdziwe nazwisko Žukauskas) - pisarz, Vinkas Mikolaitis-Putinas - pisarz, Petras Vaiciunas - pisarz, Jozas Balcikonis - językoznawca, dyrektor Instytutu Języka Litewskiego Akademii Nauk Litewskiej SRR, Antanas Gudaitis - malarz, profesor w wileńskim Instytucie Sztuk Pięknych, Balys Dvarionas - profesor, kompozytor i dyrygent, Artysta Ludowy ZSRR, Kipras Petrauskas - śpiewak operowy, profesor konserwatorium Litewskiej SRR, Artysta Ludowy ZSRR, Sofija Ciurloniene-Kymantaite - pisarka, Petras Aleksandravicius - rzeźbiarz, M.Siksnys (Siauleniskis), Petras Rimsa - rzezbiarz.
Do cytowanego wyżej tekstu dodano jeszcze czterostronicowy artykul Vienuolisa-Žukauskasa, pt. "Myśli z okazji 39-ej rocznicy Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej" oraz dwustronicowy dodatek do tego tekstu. Tręść obu tych materiałów nie odbiegała od tego co wspólnie podpisały wymienione wyżej osoby. Autor znowu utyskuje nad "cierpieniami" Litwinów na obszarze Wileńszczyzny, dokąd jak sam przyznaje, wielu z nich przesiedliło się po wojnie, po tym jak wyjechali stamtąd Polacy. Tak jak poprzednio, głównymi winowajcami polonizacji Litwinów były szkołą i Kościół. Co więcej, ważną rolę miał w tym wszystkim odgrywać Inspektor do Spraw Szkół Polskich litewskiego Ministerstwa Oświaty, Jakub Cukerzis. Konkluzję wszystkich trzech tekstów stanowiły zdania:
"Protegowanie języka polskiego jest szkodliwe w sensie politycznym, gdyż sprzeciwiając się zasadom narodowościowym Wielkiego Lenina, odradza w pewnym sensie nastroje szowinistyczne. Nie bacząc na swoją faktyczną narodowość, miejscowi mieszkańcy zapisują się jako Polacy, jedni wierząc, że doczekają się tu Polaków, u innych mając nadzieję repatriować się do Polski."
Jednym słowem, próbowano udowadniać, że na Litwie nie ma Polaków lecz są tylko ludzie mówiący po polsku gdyż zostali do tego zmuszeni, co było powieleniem opinii lansowanej na Litwie już przed wojną. W innych wypadkach ludzie ci mieli się przyznawać do polskości jedynie ze względów koniunkturalnych. Cytowany wyżej dokument i jego dodatki jest dobrym przykładem myślenia pokolenia Litwinów urodzonych w końcu XIX w., które budowało państwo litewskie po pierwszej wojnie światowej i było nadal aktywne w czasach Litwy radzieckiej, ksztaltując poglądy następnych, wstępujacych pokoleń Litwinów. Dla nich Polacy byli często największym wrogiem odrodzonego państwa litewskiego. Co więcej, ich zdaniem większość mieszkających tam Polaków, to nie Polacy lecz Litwini spolonizowani z powodu zdrady narodowej litewskiej magnaterii, która bezmyślnie przejęla kulturę i język polski, odcinając się w ten sposób od swoich korzeni. W związku z powyższym, tych nieświadomych swojego prawdziwego pochodzenia Polaków-Litwinów, omamionych przez polską szlachtę i Kościół, należało przywrócić do języka i kultury litewskiej. W takiej sytuacji samookreślenie i wyrażanie przez Polaków z Wileńszczyzny woli posiadania szkół takich, a nie innych, nie było dla Litwinów żadnym argumentem. W wyrażaniu tych nacjonalistycznych poglądów nie przeszkadzała nawet przynależność do partii komunistycznej. W końcu lat 80-tych, kiedy Litwa rozpoczynała swój marsz ku niepodległości, wśród działaczy "Sajudisu" a następnie towarzystwa "Vilnija" i jemu podobnych, zaczęto wracać do sprawy odbudowy po wojnie szkolnictwa polskiego na Wileńszczyznie. Szczególnie charakterystyczne są tu wypowiedzi i opracowania Petrasa Gaucasa, który jest zwolennikiem teorii, że w 1950 roku działacze polscy z Wileńszczyzny z pomocą rzadu ówczesnej PRL, wpłynęli na rząd ZSRR aby rozwinąć na Litwie sieć szkół polskich. Tym działaniom mieli sekundować miejscowi polonofile, którzy w trakcie likwidowania szkół litewskich i zakładania w to miejsce szkół polskich ponoć stosowali agitację, naciski oraz wszelkie dostępne środki administracyjne. Wśród osób posądzonych o zbytnie sprzyjanie Polakom znalazła się wiceminister oświaty W.Visniauskaite, a także inspektor ministerstwa oświaty Jakub Cukerzis, kierownik wydziału oświaty obwodu wileńskiego B.Purvinis, zastępca kierownika wydziału agitacji i propagandy KC KPL(b) Widmont (Vidmontas) oraz szereg nie wymienionych z nazwiska osób. Bierną postawę społeczności litewskiej, która nie protestowała przeciwko zakładaniu polskich szkół, autor tłumaczył tym, że
"(...) mieszkańcy zastraszeni napadami białopolaków i "Armii Krajowej", wywózkami na Sybir i aresztami, nie odważyli się protestować i wykonywali wszelkie nakazy kierownictwa".
Z tej ostatniej wypowiedzi litewski czytelnik mógł wyciągnąć wniosek, że Polacy na Litwie, nie tylko bezprawnie otwierali polskie szkoły, ale też byli winni wszystkich powojennych represji w tej republice. Jest to oczywiście ewidentna bzdura, ale niestety podobne wypowiedzi można było spotkać często po roku 1987 na łamach litewskiej prasy i w różnych periodykach. Gaucas, jak i inni podobni jemu autorzy, pisali w ostatnich latach artykuły o Polakach na Litwie z tezą postawioną a priori. Później oczywiście dopasowywali do tego fakty, a co za tym idzie część z nich nagminnie przemilczali. Na przykład trudno znaleźć w tych tekstach nawet wzmiankę o zamykaniu w latach 40-tych szkół polskich i zakładaniu w to miejsce litewskich, o czym była mowa w trakcie specjalnego posiedzenia Biura KC KPL(b) w dniu 1 października 1950. Poza tym często autorzy ci wykazywali się brakiem wiedzy na temat zagadnień podstawowych dla danego artykułu. Tak było na przykład w trzech wymienionych artykułach Gaucasa. Twierdzi on w nich konsekwentnie, że na terenach Białoruskiej SRR i Ukraińskiej SRR, które przed wojną należały do Polski i gdzie siłą rzeczy, w momencie wcielenia do ZSRR istniały polskie szkoły, po wojnie żadnych szkół nie było. Takie twierdzenie pozwalało autorowi zaakcentować wyjatkowość sytuacji na Litwie i podpowiadać przez to, że jeśli gdzie indziej Polacy nie mają swoich szkół, to czemu je mają mieć na Litwie? Niestety mija się on w tej kwestii z prawdą gdyż polskie szkoły istniały po wojnie na Białorusi, Ukrainie, a nawet na Lotwie. Już tylko te dwa przykłady zaczerpnięte z tekstów Gaucasa, zmuszają nas do traktowania jego wypowiedzi z dużą rezerwą i ostrożnością aby nie przejąć zawartych tam błędów. Niestety, na Litwie takie artykuły przyjmowane były bezkrytycznie przez tamtejsze społeczeństwo, stając się podstawą do kształtowania opinii o litewskich Polakach. Powróćmy jednak do kwestii rozwoju w latach 50-tych sieci szkół z polskim językiem wykładowym. W pierwszym rzędzie należy się ustosunkować do twierdzenia Gaucasa zarzucającego władzom PRL-owskim naciski na Moskwe w celu uzyskania poparcia dla Polaków na Litwie. Właściwie z tak ogólnikowym twierdzeniem trudno jest dyskutować, gdyż bez podania nazwisk osób prowadzących takie działania oraz okoliczności w jakich się to odbywało, nie ma żadnej możliwości weryfikacji. Z tego co dzisiaj wiadomo PRL-owskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie prowadziło w końcu lat 40-tych i początku 50-tych żadnych działań mających stworzyć Polakom, którzy pozostali w ZSRR po zakończeniu repatriacji i ewakuacji, jakichś specjalnych warunków do kultywowania polskości. Wręcz przeciwnie. W pewnym sencie, na mocy ustawy o obywatelstwie polskim z 8 stycznia 1951, PRL wyrzekła się Polaków, którzy pozostali za wschodnią granicą państwa. Zgodnie z nią ludzie ci tracili prawo do obywatelstwa polskiego posiadanego przed wojną i od tej pory byli dla władz Polski Ludowej jedynie obywatelami innego państwa. Trudno więc w takich okolicznościach spodziewać się aby były podejmowane ze strony polskiej działania na rzecz tych, od których właśnie się odcinano. Z kolei przebieg przesiedlania ludności polskiej z ZSRR daje mnóstwo przykładów na to, że ówczesne władze polskie miały niewiele do powiedzenia w Moskwie, w Wilnie, Lwowie oraz Mińsku. Trudno więc sobie wyobrazić aby mogły one czynić jakieś naciski na Kreml. Nie ma też żadnego potwierdzenia na to, że istniało w ówczesnych władzach polskich jakieś kresowe lobby, które mogłoby być zainteresowane podejmowaniem takich działań. Oczywiście w ówczesnych władzach PRL-u było wiele osób pochodzących z terenów wcielonych do ZSRR, jednak ich działania skupiały się wtedy na innych zadaniach. Co więcej niektóre z ustosunkowanych wówczas osób próbując wyjechać w swoje rodzinne strony miały z tym ogromne trudności. Biorąc to wszystko pod uwagę należy uznać teorie Gauczasa za nieodpowiadającą rzeczywistości.
Kolejna sprawa wymagająca komentarza jest przypisywanie szczególnej roli w tworzeniu szkół polskich inspektorowi Ministerstwa Oświaty, Jakubowi Cukerzisowi oraz kierownikowi Wydziału Agitacji i Propagandy KC KPL(b), Widmontowi (Vidmontasovi). Ludzie ci byli rzeczywiście mocno zaangażowani w ten proces, lecz wynikało to głównie z ich zakresu obowiązków na zajmowanych stanowiskach, a dopiero później takich lub innych preferencji. Nie bez znaczenia jest to, że decyzje o stworzeniu sieci polskich szkół podjęto wcześniej na wysokim szczeblu partyjnym najpierw w Moskwie a następnie w Wilnie, stąd Cukerzis i Widmont byli jedynie wykonawcami tych decyzji. O podejmowaniu działań wykraczających poza to co ustalono na posiedzeniu Biura KC KPL(b) nie było mowy. Jak wspomina sam Cukerzis jego praca polegała w tamtym czasie między innymi na tym, że przyjeżdżał razem z pracownikami do danej miejscowości i tam dowiadywano się u rodziców w jakim jezyku rozmawiają z dziećmi w domu oraz jaką szkolę chcieliby mieć w swojej miejscowości.
Jak widać z przytoczonego wyżej dokumentu, a także z omówienia publikacji Petrasa Gauczasa, fakt funkcjonowania na Litwie po wojnie szkół z polskim językiem wykładowym napotyka na znaczny opór w litewskich środowiskach opiniotwórczych. Co więcej traktowano to jako efekt zmowy mającej na celu zniszczenie narodu litewskiego przez jego wynarodowienie. Przyjęcie do wiadomości niniejszych faktów pozwala jednak lepiej zrozumieć wszelkie zawiłości polityki wobec Polaków w Litewskiej SRR, a co za tym idzie także zrozumieć postawę Polaków wobec tamtejszych władz oraz społeczności litewskiej.
