Odznaka członkowska Bratniej Pomocy Studentów Polaków

Rok 1942 - 1952

Polscy studenci w Libanie

Krystyna Eichler

Liban położony jest wzdłuż wschodniego wybrzeża morza Śródziemnego. Jest to malowniczy pas urodzajnej ziemi około 120 mil długi i około 35 mil szeroki, ograniczony od zachodu brzegami morza, a od wschodu pasmami gór Libanu i Antilibanu, które rozdziela urodzajna dolina Bekaa. Piękno krajobrazu, bujna roślinność i łagodny klimat śródziemnomorski, jak również położenie na przecięciu szlaków łączących Europę z Afryką i Azją spowodowały, że zakątek ten od zarania historii stał się siedzibą jednej z najstarszych cywylizacji.

Zatoka Bejrutu, 1945 Około 30-go stulecia przed Chrystusem osiedliły się tu grupy narodów semickich znanych pierwotnie jako Kananejczycy, a potem Fenicjanie którzy przez setki lat zajmowali się głównie rolnictwem. Obfity drzewostan, w tym ogromne cedry rosnące na stokach górskich, a także bliskość morza stworzyły idealne warunki dla żeglugi i przemysłu drzewnego. Szczególnie Egipt, kraj pustynny i pozbawiony drzew stał się intratnym rynkiem zbytu. Z czasem Fenicjanie, naród zdolny i przedsiębiorczy, stali sie wytrawnymi żeglarzami zakładając liczne porty wzdłuż wybrzeża Afryki północnej.

Aleja francuska, Bejrut 1945 Wydostali się nawet poza Gibraltar. Hiszpańskie miasto Kadyks (Gades po łacinie), leżące na zachód od Gibraltaru, zostało założone przez Fenicjan. Stali się również wykwalifikowanymi architektami i cieślami. To Fenicjanie zbudowali sławną świątynię Salomona. Zasadą organizacji Fenicji były "miasta-państwa". Wśród tych najważniejszych, powstałych około 2900 lat przed Chrystusem, były Tyr, Berytus (Bejrut), Sydon, Byblos i Tripolis. Kwitnąca przemysłem i handlem Fenicja stała się szybko celem podbojów dla sąsiednich narodów. W wieku l8-tym przed Chrystusem, Hyksosi wędrowni pasterze azjatyccy, ustanawiają protektorat nad Fenicją, który przetrwał do wieku l6-go przed Chrystusem kiedy to Egipcjanie zawladneli krajem i utrzymali się przy władzy przez następnych prawie 400 lat. Dopiero w wieku 13-tym przed Chrystusem miasta fenickie odzyskują niepodległość. Zaczyna się okres rozwoju i intensywnej kolonizacji wybrzeży morza Środziemnego, gdzie Fenicjanie nie tylko exportują dobra materialne, ale rownież przekazujż osiągniecia kulturalne i intelektualne. To oni pierwsi wynaleźli alfabet złożony z 22 znaków pisarskich, z którego powstał potem alfabet grecki, a następnie rzymski.

ruiny Baalbek, rys. Stanisław Łukowicz Fenicja stała się rownież producentem i dostawcą barwnych tekstyliów dla wszystkich krajów basenu środziemnomorkiego. Z drobnych morskich żyjątek wyrabiane były barwniki, z których najbardziej poszukiwanym i cenionym była t.zw. królewska purpura. Technika wyrabiania szkła przywieziona przez Egipcjan została w Fenicji udoskonalona i doprowadzona do perfekcji. Wyrabiano naczynia, ozdoby i amfory. W muzeum w Bejrucie można dziś oglądać małe szklane amforki, które służyły Fenicjankom do zbierania łez pod nieobecność ukochanego. W wieku 9-tym przed Chrystusem Assyrjczycy podbijają Fenicję, ale rządy ich polegają wyłącznie na pobieraniu danin. W tym to czasie zostaje założony sławny port Kartagina. W r. 332 przed Chrystusem Aleksander Wielki zdobywa Tyr i zaczyna się panowanie greckie. System "państwa-miasta" zostaje zachowany. Język grecki wypiera język fenicki, który stopniowo całkiem zanika. Grecka literatura i filozofia tworzą nowy okres kulturalny, znany w historii jako Hellenizm. W r. 64 przed Chrystusem Fenicja staje się prowincją rzymską i przestaje istnieć jako państwo. W r. 57. po Chr. Tyr staje się chrześcjański, po wizycie Św. Pawła. W tym czasie w Berytos (Bejrucie) cesarz Rzymu, Septymus Severus zakłada sławną szkołę prawa rzymskiego. Studia prawnicze obejmowały również gramatykę, retorykę, grekę i łacinę

ruiny Baalbek W wieku 7-ym po Chr. Liban i Syria zostaja podbite przez Arabów i następuja rządy kalifów. Wpływy arabskie w Libanie nie były tak silne jak na innych obszarach kalifatu i Libanczycy nadal pozostają chrześcjanami w tym ogromnym morzu islamu. Arabowie, naród pustynny i koczowniczy, nie interesowali się rolnictwem, przemysłem czy też handlem morskim, przeto Liban mógł zachować w dużej mierze niezależność. Jedynie język arabski zastąpił język grecki w urzędach i bito monety arabskie

ruiny zamku Krzyżackiego, Krak de Chevalier w doline Bekaa W tym czasie przybyli z Syrii do Libanu maronici, odłam religii chrzsciańskiej, który do dziś dnia skupia znaczne ilości wiernych. W końcu 13-go wieku po Chrystusie rozpoczyna się okres wypraw krzyżowych trwający prawie dwa stulecia i zakończony zajęciem Bliskiego Wschodu przez egipskich Mameluków. Ich panowanie kończy się w r. 1516. kiedy zwycięzcy Turcy otomańscy obejmują władzę, która przetrwa aż do pierwszej wojny światowej. Rządy tureckie w Libanie byly wzglednie tolerancyjne. Polegały głównie na pobieraniu podatków. Władze lokalna sprawowali nadal libańscy emirowie. Kraj w dalszym ciągu pozostał chrzescjański. Po pierwszej wojnie swiatowej w r. 1920 proklamowane zostaje państwo Wielkiego Libanu pod mandatem francuskim, który przetrwa do roku 1946. Oto krótki zarys historii tego kraju, do którego los rzucił w czasie drugiej wojny światowej grupę polskiej młodzieży. Bejrut, uroczy, malowniczy, pół-francuski a pół-egzotyczny był w tym czasie centrum kulturalnym Bliskiego Wschodu. Cztery wyższe uczelnie gromadziły studentów z całej Azji Mniejszej i północnej Afryki. Najstarszą z tych uczelni był:

studenci architektury UNIVERSITE SAINT-JOSEPH DE BEYROUTH (USJ) zwane dawniej Collegiun Asiaticum, założone w r. 1840 przez jezuitę polskiego O. Maksymiliana Ryłło, afiliowane do uniwersytetu w Lyonie. Posiadał wydziały: teologii, medycyny, farmacji, dentystyki, prawa, nauk politycznych, chemii, inżynierii i archeologii. Językiem wykładowym był język francuski.

klub towarzyski - SZUM MłODOŚCI - Zygmunt Gorgol, po środku AMERICAN UNIVERSITY OF BEIRUT (AUB) - uniwersytet amerykański przekształcony z misyjnego Protestant Syrian College założonego w r. 1866, afiliowany do Columbia University of N.Y. Posiadał następujace wydziały: medycynę, farmację, pielęgniarstwo, agronomię, muzykę i School of Arts and Sciances (arabski, angielski, astronomia, fizyka, chemia, biologia, ekonomia, socjologia, nauki polityczne i handel). Językiem wykładowym był język angielski, system nauczania amerykański.

Ludwig Schmidt, J. Fedorowicz

ACADEMIE LIBANAISE DES BEAUX ARTS (ALBA) - uczelnia libańska posiadała następujace wydziały: architektura, sztuki piękne i muzyka. Językiem wykładowym był język francuski.

ECOLE SUPERIEURE DE LETTRES DE BEYROUTH (ESLB) - wyższa szkoła literatury francuskiej.

Jedną z wielkich trosk Rządu Polskiego, rezydujacego w Londynie w czasie drugiej wojny światowej, było umożliwienie kontynuowania przerwanych studiów licznej rzeszy polskiej młodzieży rozrzuconej wskutek działań wojennych w różnych stronach świata. Z inicjatywy Rządu R.P i z jego finansowym poparciem powstało kilka ośrodków gromadzących polską młodzież: w Anglii, Szwajcarii, Libanie, Afryce wschodniej i południowej. Liban był punktem strategicznym aby skupić polską młodzież, która znalazła się na Bliskim Wschodzie bezpośrednio po działaniach wojennych r. 1939, oraz dużą grupę wyewakuowanych z Rosji Polaków.

studenci architektury Pierwsza grupa studentow przybylych do Bejrutu w r. 1941, odkomenderowanych z wojska polskiego na Środkowym Wschodzie było 8-iu oficerów i jedna ochotniczka (tak popularnie nazywano kobiety służące w wojsku ochotniczo). Byli to przedwojenni studenci medycyny, którym brakowało niewiele do ukończenia studiów.

Wszyscy z wyjątkiem jednego oficera, który zmarł, szybko powrócili do swoich oddziałów macierzystych po otrzymaniu dyplomów. Wojsko polskie potrzebowało wtedy lekarzy. W lutym r. 1942 przybyły z ówczesnej Palestyny pierwsze studentki, niektóre z przerwanym studiami z Polski, a inne po otrzymaniu matur, ukończywszy polskie gimnazjum w Tel-Aviv. Jesienią 1943 r. przybyła następna grupa wojskowych odkomenderowanych z 5-ej Kresowej Dywizji Piechoty w liczbie l5 oficerów, 10 podchorążych i jednej ochotniczki. Wiekszość z nich studiowała medycynę. W tym samym czasie przybyła na studia teologiczne grupa 16-tu kleryków odkomenderowana z wojska staraniem ks. Kamila Kantaka, byłego jeńca w Kozielsku (ZSSR), a obecnie pełniącego funkcję profesora seminarium przy Universytecie Św. Jozefa. Rownież pod koniec r. 1943 przybyła duża grupa studentów obojga płci z Teheranu.

studenci architektury W latach następnych napływali studenci z Palestyny po otrzymaniu świadectw maturalnych w gimnazjum polskim w Tel-Aviv lub w szkole prowadzonej przez wojsko polskie dla junaków. W r. 1945 grono studentów powiększyło się po przybyciu byłych żołnierzy Armii Krajowej, uwolnionych z obozów niemieckich. W r. 1946 ilość polskiej młodzieży studiujacej na różnych uniwersytetach w Bejrucie wynosiła około 300 osób.

Rząd Polski w Londynie, za pośrednictwem Poselstwa R.P. w Bejrucie zapewniał studentom opłaty uniwersyteckie, pomoce naukowe i mieszkanie. Poza tym każdy student otrzymywał stypendium w wysokosci 5 funtow palestyńskich miesięcznie i żołnierską rację żywnościową od armii angielskiej, co upoważniało do korzystania ze stołówki angielskiej Y.M.C.A.

Angielska Y.M.C.A. zajmowała wówczas w Bejrucie budynek byłego szpitala Św. Karola Boromeusza, ktory Anglicy zarekwirowali od Niemców. Na parterze budynku mieściła się obszerna i ładnie urządzoną jadalnią. Na posiłki do tej stołówki schodziły się liczne grupy wojskowych alianckich. Grupa polskich studentek stała się wielką atrakcją.

Walne spotkanie Bratniaka

Staraniem Poselstwa R.P. pod przewodnictwem ministra Z. Zawadowskiego, otwarto kilka dobrze urządzonych i wygodnych domów studenckich: dla studentów wojskowych, dla kleryków i dla studentek. Cywilni studenci mieszkali na prywatnych kwaterach. Ten stan trwał do roku 1945, do zakończenia wojny i do chwili kiedy cofnieto uznanie Polskiego Rządu w Londynie. Polacy przeszli wówczas pod opiekę IRO (International Refugee Organization), ale opiekę nad studentami sprawowało nadal Poselstwo R.P., ciągle uznawane przez przyjaźnie nastawiony do Polaków rząd libański. Wizyta u konsula Czosnowskiego, 1945 Władze kierownicze polskie zmuszone zostały do podjęcia drastycznych oszczędności. Dodatkową pomoc otrzymano z "War Relief Service" pod egidą ks. F. Zaorskiego, kleryka wyświęconego uprzednio w Bejrucie.

pismo studenckie Staraniem starszych studentów, przeważnie wojskowych, którzy przed wojna obracali się w środowiskach studenckich w Polsce, w listopadzie 1944 r. zawiazała się organizacja studentów Polaków, wzorowana na przedwojennym "Bratniaku", pod nazwa BRATNIA POMOC STUDENTÓW POLAKÓW W BEJRUCIE. Zarząd prowadził szeroką akcję samopomocy, propagandową, towarzyską i wychowawczo-obywatelską. Założono chór akademicki pod batutą p. Misiaka, organizowano "Podwieczorki przy mikrofonie", udzielano pożyczki z kasy organizacyjnej i zaczęto wydawanie pisma studenckiego "PION". Pierwszym prezesem i jednym z głównych organizatorów był Rościsław (Ros) Bagaj-Bagajewicz. Siedzibą "Bratniaka" został lokal przylegly do restauracji p Halabiego, gdzie "Bratniak" zorganizował stołówkę studencką do której przekazywane były angielskie racje żywnościowe aż do chwili wycofania się Anglików z Libanu w r. 1945. Z "Bratniakiem" współpracował oddział polskiej Y.M.C.A. w osobie Kostka Medvetzky'ego, który obok stołówki urzadził ładną i nastrojową świetlicę (był urodzonym estetą i dekoratorem). Rownież Kostek przejął od wycofujących się Anglików budynek byłego szpitala św. Karola Boromeusza z całym urządzeniem i zorganizowal wspanialy dom studencki (mieszkałam tam!). Mieściły się też w tym budynku biura Polskiego Czerwonego Krzyża, kaplica i duży hall, gdzie lubili przesiadywać starsi panowie, grać w szachy i dyskutować o polityce. Z biegiem czasu napłynęło bowiem do Libanu sporo ludności cywilnej i zostały otwarte polskie szkoły dla dzieci. Kostek zorganizował rownież polską pocztę w Bejrucie. Około r. 1950 Kostek opuścił Bejrut i wyemigrował do Australii, gdzie wkrótce zmarł śmiercią tragiczną. Cześć Ci, drogi Przyjacielu!

Antoni Markowski i Cesar Gemayel, prof na ALBA

W końcu r. 1946 Stanisław Kościałkowski, zacny i kochany przez młodzież były profesor historii na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, zorganizował Studia Polonistyczne przy Instytucie Polskim w Bejrucie. Były to dwuletnie studia, które obejmowały następujące przedmioty: język polski, język starocerkiewno-słowiański i literatura polska. Wykładowcami byli prof. Stanisław Kościałkowski, dr. Augustyn Steffen, dr. Fransiszek Machalski, Mgr. Elżbieta Strzemboszowa, dr. Wiktor Szyryński, kś. Kamil Kantak i p. Irena Sołtan. W r. 1946 wydział liczył 24 słuchaczy.

pani Scazighino, kierowniczka kuchni

Naszym studenckim kapelanem był przez jakiś czas ks. Władysław Rubin, wyświęcony kleryk w Bejrucie. Był to człowiek ogromnych zalet, wielki przyjaciel wszystkich dokoła, pogodny i pełen humoru. Odjechał od nas wezwany do Rzymu, gdzie wkrotce został biskupem, a potem kardynałem i duszpasterzem całej emigracyjnej Polonii.

Konstanty Miedvetzky, kierownik polskiej YMCA Było też w naszym gronie kilku solistów: Stanisław Pieczora (bas), Tadeusz Zaufał (skrzypek) i Irena Stadnik (mezzosopran), którzy co jakiś czas występowali z koncertami i brali udział w naszych studenckich imprezach. Czasami akompaniowałam im na fortepianie, jako że od dziecka uczyłam się gry na tym instrumencie. Pewnego dnia zostałam wezwana do Poselstwa R.P. gdzie pan konsul Czosnowski, zajmujący się sprawami doczesnymi (czyli finansowymi) oświadczył, iż postanowiono przyznać mi drugie stypendium na naukę muzyki. Była to niezmiernie miła dla mnie niespodzianka. Zaczełam więc pobierać lekcje u p. Leontyny Herchenreder, polskiej pianistki, która prowadziła klasę fortepianu na ALBA, tej samej uczelni, gdzie studiowałam architekturę. Wstawiono mi pianino do naszego pokoju w domu Y.M.C.A. ku udręce reszty mieszkanców. Sprobujcie mieszkać ze studentem muzyki! Czasami grywałam też na małych uroczystościach intymnych, dla zaproszonych gości, które organizował w swojej świetlicy Kostek Medvetzky.

Tadeusz Zaufal Zawsze były dekoracje, kandelabry i nastrój. Mieliśmy wtedy w naszej szkole ALBA dwoje profesorów Polaków. Oprócz pani Herchenrederowej na wydziale Sztuk Pięknych uczył malarstwa Antoni Markowski, były profesor z uniwersytetu lwowskiego. Zorganizował on wkrótce sekcję grafiki, gdzie uczył nas drzeworytnictwa i litografii. Na wydziale architektury wykładał historię architektury w połączeniu z archeologią znany na Bliskim Wschodzie archeolog emir Maurice Shehab. pan Halabi - właściciel restauracji, rys. Stanisław Łukowicz Był to niezwykle ciekawy człowiek i wielki erudyta. Jego lekcje historii były fascynujace. Poza lekcjami odbyliśmy z nim sporo ciekawych wycieczek do różnych ruin, tak licznych w Libanie. Zabierał nas rownież na tereny ówczesnych robót wykopaliskowych prowadzonych przez rząd libanski i francuskie Societe d'Antiquite. Przed otrzymaniem dyplomu architekta studenci musieli wykonać projekty rekonstrukcji różnych zabytków architektury, które prof. Shehab każdemu wyznaczał. Dostałam jako temat rekonstrukcję świątyni Wenus w Baalbeck'u gdzie znajdują się sławne ruiny kilku świątyń rzymskich z 4-go wieku po Chrystusie.

Piotr (Pioś) Dunin Borkowski Należy podkreslić niebywale życzliwe i pozytywne nastawienie władz szkolnych na wszystkich uczelniach. Większość studentów Polaków miała trudności ze znajomością języków francuskiego, czy angielskiego. Dyrekcje uniwersytetów były bardzo wyrozumiałe. W Akademii Sztuk Pięknych (ALBA) na wydziale architektury pozwalano Polakom mającym trudności z językiem francuskim, pisać egzaminy po polsku. Przychodziła następnie pani, przysłana przez Poselstwo R.P., znająca dobrze język francuski i sporządzała tłumaczenia, które dyrekcja szkoły aprobowała. Ja, znając nieźle francuski, stałam się szkolną tłumaczką przy wstępnych egzaminach ustnych. Dyrekcja szkoły miała do mnie całkowite zaufanie, a ja nigdy jej nie zawiodłam.

Ukazywała się też co jakiś czas, w odstępach nieregularnych, gazetka p.t. "Dziurka od Klucza", redagowana przez dwóch kolegów Stanisława Frenkla i Zygmunta Mazura, studiujących Sztuki Piękne na ALBA. Były to satyryczne wierszyki i powiastki z naszego studenckiego życia. Oto jeden z wierszykow dotyczący naszej stołówki bratniackej:

W obronie praw kobiety

Ktokolwiek będziesz w garkuchni w Bratniaku
Zauważ krzywdzącą różnicę,
Panowie dostają dwie łyżki ziemniaków
Lecz jedną dostają dziewice!

    Gdy zwały kapusty przy górach kotletów
    Na męskich ujrzysz talerzach,
    U pań samotny kotlecik wyschnięty
    Skargę dziewczęcia uśmierza.

U panów makaron dymiącą mogiłą
Opiewa cnoty kucharek,
A dziewczę zgłodniałe główkę zwiesiło
Ostatni zlizawszy skwarek.

    Czyż godzi się głodzić nieszczęsne kobiety
    Przyszłe matki i żony,
    Czy godzi się na nich oszczędzać kotlety
    Lub łyżkę kapusty kiszonej?
gazetka, początek 1947r
Po wyjeździe konsula Czosnowskiego objął jego funkcję Michał Tyszkiewicz, mąż znanej i popularnej przed wojną piosenkarki polskich scen, Hanki Ordonówny, która via Rosja, Persja i Indie połączyła się wreszcie z mężem. Biedna Hanka, tak pełna życia i temperamentu, była w ostatnim stadium gruźlicy i wkrótce zmarła w Bejrucie. Latem zarząd "Bratniaka" organizował kolonie letnie w górach Libanu. W cudownych miejscach spędzaliśmy czas przyjemnie i wesoło, odpoczywając po wyczerpujących egzaminach. Pan Halabi jechał z nami ze swoją kuchnią. Przyjeżdżał również prof. Markowski i doglądał naszych wyczynów malarkich. Malowaliśmy góry porośnięte piniami, a moja przyjaciółka i koleżanka z achitektury Basia Pakosz twierdziła, że "To te pinie, co tak psują wam opinie".

Marysia Żabnieńska i Kostek Medvecky - ciocia IMCIA W grupie byłych żołnierzy Armii Krajowej, którzy przybyli do Bejrutu po zakończeniu działań wojennych znalazł się Ludwik Schmidt. Był to młody człowiek o przyjemnej powierzchowności, lekko siwiejących skroniach, podobny bardzo do Jean'a Marais, francuskiego aktora, ówczesnego bożyszcza ekranów. Przybył gdy byliśmy wszyscy w Btekhnay, malowniczej wiosce górskiej, gdzie tego roku "Bratniak" zorganizował kolonię letnią. Właśnie na jakiejś łączce, w cieniu drzew, odbywało się walne zebranie "Bratniaka" i wybieraliśmy prezesa. A tu Ludek wkroczył na łąkę i wszystkie studentki jednogłośnie obrały go hucznie prezesem.

potańcówka Jak tu pisać o tych czasach?!

Każdy, kto kocha młodość, piękną przyrodę, przyjaźń, miłość, starożytne ruiny i wykopaliska zrozumie, że tak się żyje tylko raz! Wiosną Bejrut pachniał kwiatem pomarańczy. Chodziliśmy na dalekie spacery w gory, do Patisserie Suisse na pyszną kawę z pasztecikami i piękny widok na morze. Dokoła z drzew i krzewów zwieszały się kwitnące kiście blado-liliowych glycynii i wonnych jaśminów. Zawiazywały się przyjaźnie, miłości, a nawet małżeństwa. W koncu urodziło się kilkoro dzieciaków. Przede wszystkim jednak uczyliśmy się wytrwale i solidnie. Chcieliśmy wszyscy powrócić i odbudowywać naszą Ojczyznę - z czego, jak wiadomo, nic nie wyszło

Pisane w Woodland Hills, Kalifornia
kwiecień, 2001

Bibliografia:

POD CEDRAMI LIBANU - wspomnienia polskich studentów z Bejrutu 1942-52, ISBN 0-0524621-0-0
"PION" - czasopismo polskiej młodzieży akademickiej na Środkowym Wschodzie

TIME FRAME 1500-600 B.C. Time-Life Books.
Karykatury zamieszczone w tekście rysował Stanisław Jukowicz, student architektury.

Świat