
W 1914 roku, gdy Kanadyjczycy odpowiedzieli na apel brytyjskiej Macierzy i zaciągali się do wojska, by na bitewnych polach Europy uczestniczyć w Wielkiej Wojnie, szlakiem kolei Canadian Pacific ruszyły pociągi z rekrutami. A że podróż koleją przez Kanadę jest nawet dzisiaj przedsięwzięciem długotrwałym, pociągi przystawały, dając pasażerom chwilę na rozprostowanie kości. Jeden z nich przystanął właśnie w White River. Wsród żołnierzy, którzy wyszli na peron, był porucznik Harry Colebourn, oficer weterynaryjny Drugiej Kanadyjskiej Brygady Piechoty, rodem z Winnipegu. Na peronie, porucznik Colebourn zobaczył odpoczywającego trapera, u którego stóp bawił się mały niedzwiadek, osierocony własnie przez matkę. Porucznik kupił misia za $20, dał mu imie swego rodzinnego miasta "Winnipeg" i zabrał z wojskiem jako maskotkę jednostki.
Gdy brygada następnie opuściła Anglię udając się na bitewne pola Francji, miś-maskotka nazywany już zdrobniale "Winnie" został w londyńskim zoo i stał się wkrótce ulubieńcem londyńskich dzieci, a wsród nich małego syna Milnea, Krzysia. Fascynacja misiem natchnęła ojca do napisania w 1926 roku książki dla syna - książki, która stała się szybko nieśmiertelnym klasykiem literatury dziecięcej, znanym i tłumaczonym na wszystkie chyba języki świata. Tylko imie misia, Winnie the Pooh, nie poddaje się tłumaczeniu i po polsku ksiażkowy ulubieniec dzieci nosi skrywające jego kanadyjski rodowód imie Kubusia. I jak tu się domyśleć, że wierny towarzysz Krzysia, Prosiaczka i Klapouchego pochodzi z White River w Ontario?
Miasteczko chce przypomnieć komu się da o swoim najsłynniejszym w świecie niegdysiejszym mieszkańcu. Kosztem 75 tysięcy dolarów stanął tu pomnik Misia o Małym Rozumku. Nie było to takie proste: rysunek postaci Winnie the Pooh - tak, jak narysował misia pierwszy ilustrator książki, E.H. Shepard - to zastrzeżona własność korporacji Disneya. Władze White River zwróciły się do zarzadu Walt Disney Co. z prośbą o zezwolenie na skorzystanie z praw autorskich. Odpowiedz byla mrożąco chłodna. Ale po jakimś czasie nawet oficjele Disneya rozchmurzyli się i wyrazili zgodę. Udało się zabrać 75 tysięcy dolarów, co w tak małej miejscowości na szlakach odległych od tras tradycyjnego ruchu turystycznego nie było zadaniem łatwym.
Ale White River udało się i tę przeszkodę pokonać i uhonorowano postać misia oraz przejazdem goszczącego w miasteczku porucznika, którzy razem zapewnili White River coś w rodzaju nieśmiertelności na arenie światowej literatury dziecięcej.
Drugi pomnik niezwykłej pary oficera i niedźwiadka stanął w jednym z parkow Winnipegu. Tu już poszło łatwiej ze zbiórką pieniędzy - część kosztów pokryło dumne ze światowej sławy swego imienia miasto. Ale na prawdziwe celebracje ku czci Misia należy wybraćc się jednak do małego White River. Miasteczko tak się przejęło swym najsłynniejszym obywatelem, że od dziesięciu lat w sierpniu organizowany tu jest Festiwal Winnie the Pooh - z paradami, tańcami i wielkim komunalnym piknikiem. Następny, jedenasty festiwal Rodzinnego miasteczka Kubusia Puchatka zaplanowany jest na 21-23 sierpnia 1999.
Gdyby Miś o Małym Rozumku mógł wrócić do swego rodzinnego miasteczka w Ontario, byłby niewątpliwie bardzo dumny. Chociaż - na pozór, dla podróżnego, który przejezdża przez osadę transkanadyjską szosą lub przecinającym cały olbrzymi kraj szlakiem kolejowym - White River, Ont. to po prostu jeszcze kilka niepozornych domów, jakieś sklepy, jakaś stacja benzynowa, lokalne muzeum, biblioteka... Nic, zda się, ciekawego.
