
Przyslowie abchaskie.
Piwniczne okienko rzucalo na chodnik zlota poswiate o ksztalcie jaki dzieci nadaja ogonowi komety. Pol izby wypelnial, jak wszedzie w Gruzji zastawiony jadlem stol. Gliniane gasiorki z winem pozwolily obecnym na chwile ulzyc ciezaru tulaczej rzeczywistosci. Z najbogatszych w Gruzji stali sie nagle biedakami bez ziemi. Najpiekniejsza czesc kraju bedaca ich ojczyzna lezala w gruzach pod gasienicami wrogich czolgow tak jakby samej wojny domowej nie wystarczylo ich miarce nieszczesc. Jeszcze do niedawna goscinni i serdeczni gospodarze przyjmujacy przybysza z niezmiernym rozmachem teraz musieli czekac i gniezdzic sie w hotelach Tbilisi zamienionych tymczasowo na przytulki dla uchodzcow.
Po tradycyjnym wstepie toastow za przodkow i za rodziny tabada wyznaczyl toast za Ojczyzne. To powazny toast, poprosil wiec starego Ramaza.
Dawno temu dobry Bog zalil sie archaniolowi Gabrielowi: zmeczony jestem -- mowil. Ludzie ciagle sie mnie o cos pytaja. Bez przerwy o cos prosza. Chcialbym troche odpoczac. Probowalem znalesc ucieczke w lesie. Znalezli mnie. Na pustyni tez nie zdolalem sie schowac. Znalezli mnie w najbardziej martwym jej zakatku. Nawet na bezludna wyspe przyplyneli do mnie. Chyba nie zaznam spokoju nawet na chwile. Na to odpowiedzial archaniol Gabriel: jest takie miejsce na Ziemi, gdzie ludzie sa szczesliwi i nie prosza o nic. Zyja prosto z dnia na dzien tak jak przykazales. Raduja sie tym co raczyles im dac i nie trzeba im wiecej. Zapomniales o nich, bo bedac szczesliwymi nigdy nie smieli Cie o nic wiecej prosic. Ukryj sie wsrod nich a nikt Cie nie znajdzie. Ten kraj to Abchazja...
Wszyscy obecni spelnili toast a nastepnie podchodzili usciskac i ucalowac starego Ramaza. Uczta trwala dalej. W koncu zlocisty ogon komety rozmyl sie zupelnie w miare jak budzil sie dzien.
...Wino gruzinskie jest nieprzezroczyste tak jak zycie nie latwo przejrzec na wskros.
...Kazda dolina ma swoj endemiczny gatunek winorosli, ktory nie wyrosnie nigdzie indziej, nawet w sasiedniej dolinie. Dla tego kazde wino tak jak kazdy czlowiek ma swoj odrebny, niepowtarzalny charakter.
...Smak wina nie kryje sie w jego oprawie. Bez znaczenia jest ksztalt butelki. Wazne kto siedzi przy biesiadnym stole, tak jak w zyciu...
...Coz ci z tego, ze przywieziesz nasze winogrona do swojej ziemi. Wino tez z ziemi bierze swoj smak. Na obcej ziemi wino z naszych winogron da obcy smak. Tak i ludzie zmieniaja sie jak ich gdzies przesadzisz...
...Po dobrym gruzinskim winie rano glowa nie boli. Przezyj swoje dni tak bys na koniec niczego nie zalowal.
...Patrz na biesiadnikow. Jedni pija calym dzbanem, inni spokojnie -- kubek po kubku. Sa ludzie, ktorzy chca zabrac drugiemu jego statek. Inni chcieli by odzyskac swoj pleciony koszyczek.
Tbilisi, Kwiecien 1995
