wyprawa ko³ymska, 1991r
Skrêcamy z trasy ko³ymskiej w tajgê. Napotkany przy drodze kierowca du¿ej ciê¿arówki marki "Kraz", powiedzia³ nam jak dojechaæ do staratielskiej brygady "krasnyj oktiabr", w której pracuje ojciec Siergieja. Krótka, tre¶ciwa informacja - "Nale¿y skrêciæ w prawo przy betonowych s³upach, a potem prosto". Po stromym zje¼dzie z nasypu drogi, przed nami pojawi³a siê rzeka. Nasza ciê¿arówka dzielnie pokonuje w bród górski strumieñ rozpryskuj±c wodê szeroko na boki. Przeprawiamy siê na drugi brzeg. Dalej gruntowa droga wiedzie prosto pod górê. Zapad³a noc. W ¶wiat³ach reflektorów widaæ g³êbokie koleiny, którymi mog± przejechaæ tylko terenowe samochody.
Drogi dojazdowe do miejsc wydobycia z³ota wykonuje siê tu bardzo prosto - w tajgê wje¿d¿aj± ogromne spychacze i rozgarniaj± na boki rosn±ce drzewa i krzewy. Przez ¶rodek rozkopanego pasa ziemi trasê do jazdy wyznaczaj± koleiny zrobione przez ciê¿arówki. Ods³oniête pod³o¿e, pod ko³ami przeje¿d¿aj±cych samochodów szybko zamienia siê w jasno¿ó³ty kurz, który pokrywa kilkucentymetrow± warstw± przydro¿ne krzewy i zwa³y po³amanych konarów drzew.
Po ponad godzinnej je¼dzie w górê i w dó³ wyboist± drog±, miedzy drzewami pojawi³y siê migaj±ce ¶wiat³a. Podje¿d¿amy bli¿ej, na polanie stoi wysoki murowany gara¿. W ¶rodku kto¶ jeszcze pracuje. Sierio¿ka spyta³ o dalsz± drogê - ju¿ nie daleko, pozosta³o oko³o osiem km. Nastêpne strome podjazdy i kamieniste koryta strumieni górskich. W ka¿dej dolinie, nad strumieniem stoj± maszyny kopi±ce i p³ucz±ce które przy ¶wiat³ach reflektorów pracuj± ca³± noc. Brygada, do której jedziemy, jest najbardziej wysuniêt± na wschód.
Koñczy siê droga, dalej jedziemy wyschniêtym korytem rzeki omijaj±c wysokie pryzmy przep³ukanych otoczaków.
- Jest odstojnik- zauwa¿a Sierio¿ka, oznacza to, ¿e powy¿ej niego powinien byæ priisk. Odstojnik, to staw odgrodzony nasypem od koryta strumienia, w którym mêtna woda po procesie wyp³ukiwania z³ota oczyszcza siê przez osiadanie mu³u.
Podje¿d¿amy pod barak mieszkalny. Tutaj ju¿ ¶pi±. Do odleg³ego priisku nie podci±gniêto linii elektrycznej, tak wiêc pracuje siê tylko w dzieñ. Mamy pecha, ojciec Siergieja pojecha³ wczoraj do Siejmczanu po czê¶ci zapasowe do pompy wodnej. Mycie z³ota z konieczno¶ci przerwano. Jedziemy jeszcze parêset metrów w górê strumienia. Pod ko³ami samochodu jest ziemia w której ukryte s± maleñkie drobiny z³otego py³u. Zostajemy tu do rana. W dzieñ lepiej bêdê móg³ obej¿eæ teren kopalni.
Na priisku "krasnyj oktiabr" wydobywanie z³ota odbywa siê tradycyjn± metod±. Wykopany grunt z koryta rzeki p³ucze siê w metalowych rynnach z sitami, które wy³apuj± drobiny z³otego piasku. Jak zorganizowane jest wydobycie? Bardzo prosto. Brygada staratieli (kopaczy z³ota) dostaje dzia³kê w korycie rzeki wytyczon± przez s³u¿by geodezyjne.
Nastêpnie spychaczami nale¿y zgarn±æ zewnêtrzn± warstwê gleby niszcz±c krzewy i drzewa, które zd±¿y³y wyrosn±æ od czasu ostatniego przemywania sprzed 20 - 30 lat.. Kopacze z³ota zaczynaj± pracê wydobywcz± od do³u wyznaczonej dzia³ki, przesiewaj± ni¿sze warstwy gruntu przez tzw. "prompribor", przyrz±d do zgrubnego oddzielania du¿ych kamieni. Tak przygotowana masa kierowana jest do rynien z siatkami i osadnikami.
Do wyp³ukiwania z³ota s³u¿± dzia³ka wodne, które strumieniem wody o du¿ym ci¶nieniu rozbijaj± tward± glinê zawieraj±c± drobinki czystego z³ota. Na dnie w koñcowej czê¶ci p³uczki umieszczona jest kaseta, w której zbiera siê tzw. szlich - czarny, ciê¿ki piasek zawieraj±cy 30-60% z³ota. Dalsz± obróbkê otrzymanej rudy przeprowadza siê w zak³adzie wzbogacania ( gornoobogatitelnyj kombinat) GOK. Jeden raz w tygodniu do ka¿dego priisku przyje¿d¿a opancerzona ciê¿arówka, która odbiera cenn± zawarto¶æ kaset.
Sezon wydobywczy trwa trzy- cztery miesi±ce w roku. Ludzie pracuj± na priiskach po kilkana¶cie godzin dziennie. Siedz± ca³ymi godzinami za d¼wigniami buldo¿erów, lub przy warcz±cych monotonnie dzia³kach wodnych. Musza siê ¶pieszyæ, aby zarobiæ na ca³y rok w krótkim letnim sezonie. Warunki mieszkaniowe s± bardzo ubogie, w domku noclegowym, wagoniku, ustawionych jest ciasno kilka ³ó¿ek - prycz. We wnêtrzu panuje zaduch przepoconych cia³. Na zewn±trz pod brezentowym daszkiem polowa kuchnia. G³ówny posi³ek to chleb i konserwy. Na codzienne gotowanie nie ma czasu. Ka¿dy z robotników kopaczy z³ota, wypoczywa³ bêdzie zim±. M³odzi maj± nadziejê, zarobiæ du¿o pieniêdzy i wyjechaæ na "matierik" do europejskiej czê¶ci. Starsi ju¿ wiedz±, ¿e najdalej dojad± do Magadanu gdzie w hotelach i restauracjach przepij± ca³y zarobek w miesi±c lub dwa. Potem obdrapane "obszczije¿ytie" w Srednikanie lub innym pasio³ku do nastêpnego sezonu.
Oko³o po³udnia wracamy do trasy. W dzieñ dobrze widaæ jak bardzo zniszczony jest teren. Doliny strumieni wygl±daj± jak po kataklizmie, po³amane powywracane drzewa, wykopy, jamy pryzmy kamieni, puste beczki po olejach porozrzucane w nie³adzie, a¿ dziwne, ¿e tak szczê¶liwie przejechali¶my têdy noc±.
