Trzecia fabryka, kopalnia rudy złota i cyny.

Osada i łagry nazwane imieniem Czapajewa.

Krzysztof Szafran

1991 rok

zabudowania fabryczne Nad brzegiem Siejmczanki, w mrocznej dolinie, pomiędzy dwoma sopkami o zupełnie gołych, kamienistych zboczach stoją resztki kopalni i fabryki wzbogacania rudy cyny. O zbocze oparte są pozostałości po zabudowaniach w których prowadzono przeróbkę dobywanych z wnętrza góry rud. Po przeciwnej stronie rzeki było kiedyś rozmieszczone kilka łagrów przymusowej pracy. W szczytowym okresie znajdowało się tam kilka tysięcy więźniów.
Z prawego brzegu wprost na teren fabryki prowadził niegdyś wysoki most zbudowany na okrągłych, drewnianych palach nad lustrem wody. Przetrwał wieloletnie powodzie i wiosenne lody. Niestety w latach osiemdziesiątych nieznani sprawcy podłożyli ogień i most spłonął. Brak mostu utrudnił dostęp do terenu opuszczonej fabryki i kopalni. Uchroniło to w pewnym stopniu stojące tam zabudowania przed ostatecznym rozgrabieniem i zniszczeniem przez ludzi szukających budulca na swoje domostwa.

Kopalni rudy cyny, fabryce wzbogacania rudy oraz przyległym do nich łagrom nadano imię "trzeciej pięciolatki" , potocznie nazywanej do dziś "trzecia fabryka". Powstałe osiedle robotników wolnonajemnych nazwano imieniem legendarnego bohatera rewolucji - Czapajewa.
Wnętrze sopki zalegają złoża rudy cyny. Wydobywano je licznymi sztolniami wykuwanymi na różnych poziomach zbocza. Ciemne otwory istnieją do dziś w gołym, kamienistym zboczu sopki.

sztolnia Wykopaną rudę poddawano obróbce w fabryce wzbogacania. Urobek skalny rozdrabniano mechanicznie na kilku etapach procesu technologicznego. Kruszywo wydobyte przez brygady Zeków, którzy pracowali we wnętrzu góry rozdrabniano w młynach, przesiewano wielokrotnie przez różnej gęstości sita i w końcowym etapie obróbki płukano w ogromnych wannach. Otrzymywano w taki sposób siedemdziesięcio procentowy koncentrat rudy metalu. Następnie wysuszony materiał pakowano w woreczki i odsyłano do hut w głębi kraju z którego wytapiano czysty metal.
Przy tak zorganizowanym wydobyciu i procesie obróbki pracowały setki więźniów. Do ich pilnowania zatrudniano cale oddziały ochrony. Teren kopalni i fabryki otaczają ze wszystkich stron rzędy zasieków z drutu kolczastego. Na wzniesieniach w dobrze widocznych punktach stoi jeszcze kilka wieżyczek strażniczych.

zabudowania fabryczne Główne budowle fabryki usytuowano wzdłuż doliny tworząc w ten sposób ciąg technologiczny wzbogacania rudy. Budynki połączone były ze sobą transporterami taśmowymi. Najwyższy gmach sięga prawie do wysokości siódmego pietra. Proces przeróbki rudy rozpoczynał się tuż przy wyjściu dolnej sztolni. Wózki z urobkiem wytaczano z wnętrza po wąskich torowiskach do pierwszej hali młynów i sit. Tam zawartość wózków wysypywano i wstępnie rozdrabniano. Ruda opadała w dół przez kolejne sita. Z dolnego poziomu transporter taśmowy przenosił kruszywo do następnej hali na dalszy przemiał i odsiew. Ostatnim etapem ciągu technologicznego było płukanie w wannach, gdzie otrzymywano wzbogaconą rudę. Resztki wypompowywano na hałdę umieszczoną nad brzegiem rzeki. Do dziś nad brzegiem Siejmczanki ciągną się na przestrzeni dziesiątków metrów hałdy brunatnego pyłu. Budynki wykonano z dostępnego w okolicy drewna modrzewiowego. Stuletnie drzewa wycinały kolejne brygady Zeków w pobliskich dolinach. Ściany domów mieszkalnych ocieplano trocinami zmieszanymi z gliną narzucaną na przybite krzyżowo listewki.

zabudowania fabryczne Fabryka i kopalnia wypełniały swoje funkcje do połowy lat pięćdziesiątych. Po opuszczeniu zabudowań i domostw przez ludzi, zamieszkały je małe pręgowane burunduki i nieco większe susły. Dobrze się czują w ruinach zabudowań. Nie są niepokojone przez ludzi od wielu już lat. Obecnie pozwalają zbliżyć się do siebie na wyciągnięcie dłoni.
Za fabryką w górze doliny pozostały resztki baraków, zniszczone mostki i droga biegnąca gdzieś w nieznane.

Wszystkie strefy dokładnie i szczelnie porozdzielane były rzędami zasieków z drutu kolczastego. Całą dolinę okrywa cień rzucany przez zbocze przeciwległej, kamienistej sopki. Panuje tu obecnie niczym nie zmącona cisza. Jest środek lata, południe, słoneczny dzień, mimo to słońca nie widać. Promienie słoneczne oświetlają dolinę tylko przez kilka porannych letnich godzin, a od jesieni do wiosny światło słoneczne nie dociera tu wcale.

obecny mieszkaniec - susłak Jak żyli tu więźniowie przez długie lata w cieniu góry, nie widząc słońca?
Na drugim brzegu rzeki, naprzeciw fabryki znajdowało się duże osiedle mieszkalne. Były tam domy zarządu i ochrony kopalni a także robotników wolnonajemnych. W północnej części osiedla był umieszczony kobiecy łagier. Teraz na całym terenie dawnego osiedla króluje tajga. Z wysokich zarośli wierzby, olchy, słannika i nielicznych modrzewi wystają gdzieniegdzie resztki murów i pordzewiale rury kominów.

Miejscami można natknąć się na stojące jeszcze słupy ogrodzeniowe z resztkami wszechobecnego drutu kolczastego. Drogi, alejki, ulice zarosły gęstą, wysoką trawą. Trudno je teraz odnaleźć, a przecież była to kilkutysięczna osada. W najlepszym stanie zachował się budynek prawdopodobnie miejscowego aresztu. W jego oknach do dziś są solidne kraty kute z grubych stalowych prętów.

zabudowania fabryczne W sąsiedztwie aresztu stoi zniszczony gmach klubu kultury, są w nim jeszcze resztki pomalowanych na różowo ścian, fragmenty sceny, framugi drzwi.
Po zamknięciu fabryki i likwidacji łagrów, wielu mieszkańców rozebrało swoje domy i przewiozło do innych osad. Ostatnią mieszkanką "pasiołka Czapajew" była kobieta nazywana przez miejscowych "Baba Dora".

Żyła w maleńkim domku do 1980 roku. Jej prawdziwego nazwiska nikt już chyba dzisiaj nie zna. Po odbyciu kary zamieszkała w osiedlu wolnonajemnych. Była miejscową akuszerką i znachorką. Nie miała rodziny, na matieriku też jej nikt nie czekał, na przenosiny do innej osady była już za stara. Postanowiła żyć samotnie w tajdze zajmując się polowaniem i zbieraniem jagód.
Myśliwi, geolodzy i leśnicy przywozili jej czasami chleb i niektóre niezbędne produkty. Raz w miesiącu chodziła pieszo do odległego o 60 km Siejmczanu na zakupy. Teraz w pozostałościach jej domu żyją susły i burunduki.

Na ścieżkach opuszczonego osiedla, nad brzegiem rzeki można spotkać świeże ślady odwiecznego gospodarza tego terenu - niedźwiedzia. Z lewego brzegu kopalnia i fabryka wydają się ogromna pradawną budowlą, jakimś zamczyskiem, siedzibą potworów. Wielkie drewniane wierze, usypiska przerobionych kamieni, ciemne czeluście szybów kopalnianych tworzą złowrogi baśniowy pejzaż.


komin fabryczny łoże areszt dom mieszkalny klub baraki fabryczne


  • Lazo, łagier na krańcu świata - Krzysztof Szafran
  • Książka o Kołymie - Anatola Krakowieckiego
  • Na czerwonym szlaku - Stanisława Kowalskiego
  • Kołyma, mgła i mgła - Ryszarda Kapuścińskiego
  • Maj na Kołymie, wystawa zdjęć Waldemara Maja, 1999r

    Więcej informacji i artykułów o Kołymie znajduje sie w Rzeczpospolitej