
Slepa ulica prawie nigdy nie obiecuje wielkich perspektyw. Wyjatkiem jest droga na Florida Keys.
Jedziesz ta droga majac na celu wlasnie jej slepy koniec. Sama droga jest piekna, daje twoim oczom okazje sie rozpedzic. Jedziesz po grzbiecie wstegi, ktora niesie cie od jednej wysepki do nastepnej ponad szmaragdowa woda, ktora nie moze zdecydowac czy oddac sie Atlantykowi czy zatoce Meksykanskiej. Slonce splywa pionowo, wymusza biel i wybacza roz a nawet seledyn na scianach malych domkow. Wysepki najczesciej sa malutkie, daja miejsce na jeden albo dwa domki. To taki jakby atawizm, ktory swiadczy, ze czlowiek byl kiedys stworzeniem ladowym zanim przestawil sie na morski tryb zycia.
Na samym koncu wstegi, w Key West mieszkal Hemingway. Kiedys byla to tylko zabita deskami dziura, dzis jest stolica dolce vita. Wspaniale hotele oprawne w wymuskane palmy niczym mur warowny bronia postronnym dostepu do morza. Mnostwo tu eleganckich sklepow i restauracji, gdzie ludzie sukcesu spedzaja milo czas. Wszystko jest pieknie zaprojektowane i zagospodarowane. Dziesiejszy Key West to kurort dla "rich and famous". W niezmienionej formie przetrwal dom Panstwa Hemingway zamieszkaly dzis przez tlum kotow-potomkow pierwotnych kotow pisarza. Wielkie i tluste kociska mnoza sie obficie i sa rozdawane na prawo i lewo a w domu pozostaje okreslona historycznie liczba szczesliwcow.
Dla romantykow konca dwudziestego wieku wielka atrakcja Key West jest okazja byc w miejscach w ktorych Hemingway przebywal i dotykac niejako swiata w ktorym zyl.
Miasteczko obfituje w tablice upamietniajace chwile z zycia Hemingwaya:
"Papa upil sie w tym barze wtedy to a wtedy....",
"Papa dal w tym miejscu w pysk temu o a temu",
"Papa silowal sie na reke z takim to a takim…."
"Papa spal pod tym murem dnia.....",
"Papa to..", "Papa tamto...".
Ostry jezyk napisow pamiatkowych nawiazuje do bezposredniego jezyka jaki lubial pisarz. Nieuporzadkowane zycie Hemingwaya i jego niewywazone slownictwo to taki pieprzyk w dzisiejszych czasach kiedy spoleczenstwo doroslo juz do "political correctness". Charakter Hemingwaya milo kontrastuje z elegancja kurortu Key West i dodaje mu specjalnego posmaku.
Usunieto nieestetyczne rusztowania po ktorych hulal wiatr i wyciagal resztki wilgoci z dziurawych sieci. Tam gdzie kiedys Hemingway musial oddychac przykrym zapachem oprawianych na pomostach ryb stoja dzis czyste hotele. Zniknela rozlatujaca sie wiata, gdzie Santiago naprawial sieci. Nie do pomyslenia jest dzis zeby sie ktos po prostu upil by potem trzezwiec w jednej z wyciagnietych na brzeg lodzi. Pzy nabrzezach stoja zacumowane eleganckie jachty. Miejsce, ktore inspirowalo wielkiego pisarza doczekalo sie wreszcie godnej oprawy.
Jesli wracajac z Key West zatrzymasz sie na jakiejs malej wysepce dla porownania, uderzy cie brak cywilizacji. Trzeba sie targowac z rybakiem o swieza rybe, a miejscowy osilek moze cie wyzwac na pojedynek na reke. Tak jak dawniej panuje tam bieda a rybacy w dzinsowych "ogrodniczkach" i slomianych kapeluszach reperuja smierdzace sieci. Podobnie jak przed szescdziesieciu laty ludzie mowia z hiszpanskim akcentem i maja nikle pojecie kto to jest Ernest Hemingway.
Krolowe, egzaltowane panie i eleganccy dandysi w drogich samochodach pedza wdloz wstegi do Key West po inspiracje i zeby calowac ziemie po ktorej stapal Papa.
Sniade dzieci przygladaja sie samochodom jadacym po drugiej stronie przepasci. Piekne auta pedza ku Key West i mijaja biedne domki na palach …a stary czlowiek nie ma komu opowiedziec o morzu.
