List do Generała Sutera

poemat

Adama Lizakowskiego

Tutaj czytałeś historię generała Sutera, który podbił
Kalifornię dla Stanów Zjednoczonych
i który już jako miliarder, został zrujnowany przez odkrycie
złóż złota na jego ziemiach
Długo polowałeś w dolinie Sacramento, gdzie ja karczowałem ziemię.

Blaise Cendrars, Panama, czyli przygody
moich siedmiu wujów; 1914r.

generał Johann August Suter

Dwadzieścia lat myślę o tym jak rozpocząć
list - wiersz
o tobie, do ciebie generale. Kto nie zna ciebie,
kto nigdy o tobie nie słyszał,
komu łzy nie płyneły czytając
historię twojego życia,
która jest żywą historią Kalifornii,
miasta San Francisco. Nie ma prawa nazwać się

Kalifornijczykiem

Kto nie widział twojego fortu w Dolinie Sacramento,
kto nie chodził ulicami miasteczka Colomy nigdy
nie zrozumie czym była i jest Kalifornia dla milionów
ludzi żyjących marzeniem o lepszym jutrze, lepszym życiu.
Ty Generale byłeś dla mnie ważny, twoje życie stało się częścią
Kalifornii na którym wyrosło San Francisco, i wiele innych miast
i miasteczek. Myślałem o tym, o twoim zmiennym szczęściu,
próbowałem coś napisać do ciebie, a jednak dwadzieścia lat
mi to zabrało, szukałem w myślach takiej chwili, okoliczności
najdogodniejszych:

Johannie Auguście Suterze

Ty
z pokładu "Esperance" pierwszego parowca kołowego
z kwadratowymi żaglami
dumnie wpływającego do Nowego Jorku...
Ty
bankrucie, uciekinierze, złodzieju, włóczęgo,
oszuście, mógłbym powiedzieć, że cię kocham.
Uciekłeś z Europy jak szczur,
Kogo
mogłeś okraść to okradłeść,
kogo
mogłes oszukać to oszukałeś,
ktokolwiek
pokładał w tobie
jakiekolwiek
nadzieje zawiódł się,
i tak rozpoczyna się cudowna podróż, krwawe życie,
przeklęty los, tysiące wylanych łez, śmierć najbliższych
generała Johanna Augusta Sutera.
Jest niedziela.

Psssssssssssssss...

Ty
w Nowym Jorku w1834 roku - rozbitku ze Starego Świata
Ty
w Nowym Swiecie odkrytym dla życiowych rozbitków,
malkontentów, nieudaczników, wlóczykijów, straceńców,
którzy całe swoje życie postawili na jedną kartę,
których po świecie gna romantyczna pasja,
młodzieńcza naiwność, gorąca krew, chęc do bogactwa,
łatwego życia, taniego wina, pięknych i cudzych kobiet,
Ty
wsród nich, tych niepokornych, pierwszych socjalistów
z Niemiec, pierwszych mistyków z Rosji, pierwszych
zwolenników systemu falansterów z Francji,
Ty
wsród ideologów, na których szczują wszystkie policje Europy
wśród wielkich umyslów epoki i wśród ludzi, którym brakuje
piątej klepki, wsród bandytów z portów Londynu czy Amsterdamu,
Ty
wśród chłopów ze Szkocji i Irlandii, głodującej Skandynawi,
upośledzonch gospodarczo Włoch, wśród greckich, polskich
węgierskich patriotów, ofiar wojen napoleonskich,
Ty
z lekkim sercem opuszczasz generale Nowy York,
Wschód Ameryki, w doline Missisipi też nie zagrzejesz
długo miejsca skierujesz się na

Zachód

Tam
gdzie miliony bizonów beztrosko gryzie trawę,
gdzie
tysiące chętnych bogactwa pojechało i mało kto wrócił,
jedni
umarli na prerii, inni umarli z głodu, inni z pragnienia,
jedni
umarli na pustyni z gorąca, inni w górach z zimna,
innym
Czerwone Twarze zdjęły skalpy z głów.
Generale,
tobie Indianie uratowali życie, oni pierwsi powiedzieli ci
o tym zaczarowanym słowie - miejscu magii i cudowności:

Kalifornia

Kalifornia od chwili jej odkrycia stanowiła część korony
Hiszpańskiej. Była jedną z prowincji wicekrólestwa
Hiszpańskiego w Meskyku. W 1839 r. stolicą prowincji
było Monterey liczące 35 tysięcy mieszkanców, w tym
5 tysięcy białych i około 30 tysięcy Indian. Ty jednak
generale wybierasz dolinę Sacramento, osiedlasz się
przy ujściu rzeki Rio de los Americanos, zakładasz
własne państwo Nową Helwecję, dochodzi do potyczek
z Indianiami, wkraczasz na ich tereny łowieckie;
chwycili za broń, nocami podpalali stogi i stodoły
za dnia mordowali samotnych pasterzy, kradli bydło
nie było dnia, żeby nie przyniesiono trupa zabitego
farmera, trupa oskalpowanego drwala lub plantatora
po wielu trudach i wysiłkach żyjesz jak król,
zwią cię cesarzem, tysiące ludzi pracuje u ciebie
i dla ciebie niczego ci nie brakuje, chociaż dużo pragniesz
ludzie o tobie mówią, że jezdzisz na białym koniu, siodło
masz że złota, wędzidło także złote, tak jak i strzemiona,
i ostrogi, nawet podkowy konia są ze złota.
W kraju w którym mieszkasz jest nieustające święto,
wódka całe dni leje się strumieniami.
Wielu widzi w tobie przeznaczenie ojciec Gabriel,
opiekun Indian, nauki którego są znane wśród dzikich plemion,
bo żyje pośród Siuksów, Osagów, Komanczy, Czarnych Stóp,
Węży, Niedźwiedzi, Pum, którego słuchają jak wyroczni
powiedział - kapitanie
 (wtedy Suter był jeszcze kapitanem)
kawał historii świata spadło na twoje barki,
ale ciągle mocno się trzymasz. Unieść głowę wysoko, wysoko,
rozejrzyj się wokół. Popatrz na te tysiące ludzi młodych i starych
przybywających tu codziennie, aby pracować nad zdobywaniem

Szczęścia

Z Europy sprowadzasz nowe nasiona, sadzonki drzew owocowych
zakładasz plantacje bawełny, ryżu, indo, winnice, pojawiają się inni
biali zwabieni twoim bogactwem i sławą, głównie Rosjanie, Niemcy,
Irlandczycy im dajesz prace, zatrudniasz zgodnie z ich umiętnościami
codziennie w porcie San Francisco ladują na statki twoje konie, skóry,
talk, pszenicę, makę, kukurydzę, suszone mięso, sery, masło, deski,
wędzonego łososia, liczne stada pasą się na soczystych łąkach, sady
obfitują w owoce, w warzywnikach jarzyny ze starego świata,
rosną obok roślin tropikalnych, rzędy magnolii, palm, bananowców,
drzew kamforowanych, pamarańczy, cytrusowych drzewek. Jadło
jest znakomite, czego tylko ludzkie podniebienie zapragnie, zakąski;
pstrągi i łososie z miejscowych rzek, szynka pieczona na modlę szkocką,
udziec sarni, łapy niedzwiedzi, wędzony ozór, faszerowany prosiaczek,
posypany maczką z tapioki, reńskie, a także trochę starych win francuskich
które przejechały pół świata i nie zwietrzaly, tak o nie dbano.
Do stołu podają najpiękniejsze kobiety z Hawaii i innych wysp,
Śliczne Indianki i Metyski, przygrywa orkiestra hawajska,
na końcu gdy odwaga wraca i pewność siebie jak każdy emigrant
któremu się udało, po 14 latach zapraszasz do siebie rodzinę.

Rodzina

W cienu włoskiej altanki, głaszcząc ulubionego psa
myślisz o rodzinie zostawiłeś ją w nędzy:
żonę, trzech synów i córkę,
lecz przez te wszystkie lata o nich myślałeś,
jak każdy emigrant umierałeś za nimi
z tęsknoty w wielkiej samotności, będśc częścią zwariowanego
świata ludzi i przedmiotów, marzeń i snów,
wymieszanych z rzeczywistością,
gdy nadażyła się okazja pomogłeś, zawsze pomagałeś,
czas pomyślec o rehabilitacji, o honorze, nazwisku,
zanim oni do ciebie dotarli zanim postawili stopę
na kalifornijskiej ziemi musieli spłacić twoje długi w starej ojczyżnie
unieważnić hańbiące wyroki, wypolerować twój portret w oczach
ludzi którzy jeszcze żyli, jeszcze cię pamiętali, pomogły w tym
twoje amerykańskie dolary, które wysłałeś z każdym miesiącem
więcej i więcej i więcej i więcej, aż zostałeś uznanym i szanowanym
człowiekiem, cieszącym się zaufaniem największych banków świata

lecz

stała się rzecz straszna sam diabeł spiskował
wszelkie moce piekielne się sprzesięgły przeciwko tobie,
teraz widzę i rozumiem to i nie ma nic w tym dziwnego
że na stare lata zostałeś najlepszym interpretatorem Apokalipsy,

pan Marshall

cieśla z New Jersey, budujący młyny dla ciebie
odkrył złoto w nowo wybudowanym tartaku w Colomie,
na twojej ziemi odkryto żyłę złota, górę złota, morze złota,
kopalnie złota, w jednej chwili stałeś się najbogatszym
człowiekiem świata to co się stało później było straszne
złoto cie zruinowało, złoto zabiło marzenia, złoto przeklęte złoto
nie możesz tego zrozumieć

mów:

Gorączka złota

Ludzie stracili rozum, marynarze uciekali z okrętów, żołnierze
z wojska, każdy zamykał swoją chałupę, barak, farmę, warsztat,
miasta się wyludniły, stanęły młyny, w jedną noc okradzono
mnie ze wszystkiego, garbarnie były pusty, skóry gniły w kadziach,
pastuchy opuszczali stada, plantatorzy plantacje, zboże gniło
w polu, owoce w sadach, w stajnach, oborach stały głodne
zwierzęta, wszyscy poszli w góry płukać złoto.

Oh Generale!!!

Inni dorabiają się fortuny, nic nie robisz, nie stawiasz przeszkód,
z obojętnoscia patrzysz jak zabierają i dzielą twoją ziemię
nadają sobie tytuły własności, sporządzają nowe mapy,
dewastuja twoje mosty, kanały, stawy, śluzy, drogi, młyny,
kto ci za to wszystko zapłaci, kto ci choćby małą część odda
okradziono cię ze wszystkiego, życie twoje stało się piekłem,

tłum krzyczał

San Francisco > Kalifornia > Suter

Te trzy słowa obiegły cały świat, znano je wszędzie
w najbardziej oddalonych zakątkach. Z każdego miejsca
na kuli ziemskiej wyruszali pojedyńczy ludzie, wspólnoty, klany,
bandy. Wyruszali do Ziemi Obiecanej, gdzie wystarczyło schylić
się, żeby podnieść masę złota, pereł, diamentów; wszyscy dążyli
do jednego celu

Eldorado

Grasują bandyci i złodzieje, walka o życie, to prawo silniejszego
strzały w plecy, wieszanie na lasso, kopanie leżącacego
szeryfem jest pistolet kaliber 45, prawem mocna pieść
wiadomość o złocie szybsza jest od ptaka i konia,
ten czy tamten już wyjechał, inni jadą teraz w ślad za nimi,
a następni pojadą po nich. Następni, następni, następni...
Wielu dorobiło się już milionów. Wszędzie tam jest złoto,
zbiera się je łopatami, wystarczy tylko się schylić
mieć mocne plecy do znoszenia worków ze złotem. Z gór
do miasteczek, aby tam zamienić je na whiskey i dziewczny.

Złoto

to rzecz przeklęta, przeklęci ci wszyscy co tutaj przyjechali,
którzy tu przyjezdżają, i ci, którzy będą je wydobywać,
bo wiekszość z nich zginie. Życie staje się piekłem,
ludzie zabiją się mordują. Wszyscy oszukują, kradną.
Wielu zwariowało, albo popełniło samobójstwo i to dla

Złota

cały świat generale przewalił się przez twój dom,
twoją ziemię, twoje życie. Tysiące razy myślałeś
ile to wszystko jest warte, jak długo gorączka złota możesz trwać,
ile milionów dolarów wydobyto z twojej ziemi,
ile tysięcy ludzi bezprawnie zamieszkało na twoim terytorium
ilu z nich zostało pochowanych w twoich ogrodach, sadach, polach,
ilu z nich złoto uczyniło mordercami, pijakami, straceńcami.

Złoto

przynosi nieszczęście, teraz tego jesteś pewien.

Antychryst to złoto

Do nóg Generała pada pewna Rosjanka podczas gdy on
komentuje wizje świętego Jana i opowiada epizody ze
swojego życia. On najbogatszy człowiek świata teraz nie ma nic
jego życie, niedole, niedostatki, cała energia, wola, wytrzymałość
nadzieje, wszystko było niepotrzebne, on nie ma nic,
to co tak kochał, książki, papiery, instrumenty muzyczne, broń,
narzędzia, skóry niedzwiedzi i pum, futra, kły morsów,
fiszbiny wielorybów, wypchane ptaki, kolekcje motyli, indiańskie
ubióry i wyroby, kolekcje bursztynów, szlachetnych kamieni,
wiszelkiego rodzaju minerałów, wszystko obrociło się w popiół.
Złoto północnej Kalifornii było jego, teraz wszystko obrociło się
w kupkę gorącego popiołu, wszystko to co było najdroższe,
co reprezentuje życie i jest dumą człowieka, uleciało,
ze szczytu góry spoglądałeś na ogromny kraj, który użyźniłeś
ogarnięty był grabieżą i ogniem, dochodziły do twoich uszów
odgłosy strzałów i ciżby, to co było ci tak bliskie i drogie
zamieniło się w

Popioły i zgliszcza

We wrześniu 1850 roku Kalifornia wchodzi w skład konfederacji
Stanów Zjednoczonych, lecz Waszyngton jest daleko
na terenach generała powstało dziesięć wielkich miast
między innymi San Francisco, Sacramento, Fairfield,
setki farm, tysiąc pięćset miasteczek i osad,
nie można temu zaradzić, nic zrobić, adwokaci fałszują
dokumenty, wystawiają nowe akta własności
tylko w samym Nowym Yorku powstało 65
spółek zajmujących się eksploatacja złóż, zebrany kapitał
sięgnął milionów dolarów.

Żona Generała

umarła na progu domu tuż przed przywitaniem się z nim,
córka Mina jest w ciąży przeszła wstrząs nerwowy
ma trudności z mówieniem, syn Victor wyruszył w powrotną
drogę do Europy, ale statek jego zaginął
gdzieś na morzu koło cieśniny Magellana
drugi syn Artur zginął broniąc swojej farmy,
najstarszy syn Emil - adwokat - popełnił samobójstwo
w jakiejś komórce nie będąc w stanie znieść presji otoczenia.

Generale,

tak się kończy twoja historia, twojej Kalifornii, Nowej Helwecji
tak się kończy historia emigranta ze Szwajcarii, najbogatszego
człowieka świata z Kalifornii, żyjącego na zasiłku rządowym,
starego wariata, którzy podał do sądu rząd Stanow Zjednoczonych
o odszkodowanie na sto milionów dolarów,

Tak się kończy historia najbogatszego człowieka świata.
A to dopiero niezły żart!

Ps.
Generał August Suter umarł w wieku 73 lat, 17 czerwca, o trzeciej popołudniu, w 1880 r. Amerykański Kongres nigdy nie wydał ani orzeczenia ani oświadczenia przyznającego mu jako prawowitemu właścicielowi ziemi, na której odkryto złoto, ani jakiekolwiek odszkodowania za poniesione straty przez generała. Nikt też z jego rodziny nigdy nie upomniał się o jakiekolwiek odszkodowanie. Jeszcze można działac, jeszcze można rządać. Kto chce złota? Kto chce złota?

Źródła:
Powyższy tekst został oparty na książce pt. "Złoto", Blaise Cendrasa, wydanej przez. Wyd. Noir sur Blane, 1999r. w Szwajcarii. Thank you very much Mr. Cendras.

indeks - Ameryka