Stara wariatka Alfonsina
Na Alfonsinę składa się rząd drewnianych domków letniskowych, stojących na wąskiej, piaszczystej łasze, utworzonej przez wyspę Willard. Budyneczki stoją frontem zwrócone do zatoki San Luis Gonzaga. W czwartym od północy Pani Alfonsina prowadzi "cantinę". Podają tu piwo po dolarze, tequilę, i można to przekąsić taco. Za ich zapleczem jest pas startowy. Długi na jakieś 400 metrów. Stoi przy nim tablica na której ktoś napisał "Ustąp pierwszeństwa samolotom". Za pasem startowym roztacza się spora laguna. Raj dla komarów. Dalej, po północnej stronie zatoki, u podnóża łagodnego pagórka położona jest wioska rybacka o nazwie Papa Fernandez, współrzędne 29°49.67N 114°23.71W. Tu Seńor Papa Fernandez decyduje o tym co istotne dla wioski. Pełni on też funkcje reprezentacyjne. Wita nielicznych przybyszy, podając im dłoń pozbawioną czterech palcy. Przychodzi na myśl, że to pewnie rekin mu je odgryzł. Wtajemniczonym pokazuje on swoje zdjęcie z Johnem Waynem, circa 1948r.
Punta Willard osłania od północnego wschodu zatoczkę i wioskę. Jest to wąski, skalisty półwysep z piaszczystymi plażami po obu stronach. Na południe od Alfonsiny, otwiera się pozostała, głęboka część zatoki San Luis Gonzaga. W niej, osłonietę od fal i wiatru, niekiedy przystają na noc luksusowe jachty. Oświetlone jak choinki, kolą w oczy tych, którzy siedzą na plaży przy ogniskach. Nie poznałem jeszcze osoby która chciałaby się zamienić miejscami.
