
Skad my to znamy.....
Dzisiejsza Finlandia dla postronnego obserwatora przypomina troche Polske lat siedemdziesiatych. Wszystko jest za darmo, nikt nie ma pieniedzy i sporo pijanych obywateli na okolo. Blogi spokoj udziela sie kazdemu. Ludzie wygladaja na zadowolonych, potrafia sie cieszyc tym co maja. Czysto tutaj niewyobrazalnie. Ta czystosc oraz brak transparentow typu: Program Partii Programem Narodu wytracaja z melancholii i przypominaja, ze to jednak nie stracona dekada epoki Edwarda Szorstkowlosego.
Skad nas znaja.....
Nawet ci, co maja slabe pojecie o istnieniu Finlandii wiedza o dobrej wodce i o serze noszacym nazwe swej ojczyzny. Wesoly lud pracujacy, ktory lubi rejsy karaibskie jako forme odpoczynku plywa na pokladzie dwunasto pietrowych molochow zbudowanych najczesciej w stoczniach finskich. Gadatliwi uzytkownicy telefonow komorkowych padaja najczesciej lupem sprzetu firmy o japonskim brzmieniu Nokia (czy to w postaci samego telefonu czy tez infrastruktury calej sieci). Papier czy farba to juz domena specjalistow i jej pozycja na rynku swiatowym nie robi na zwyklym smiertelniku takiego wrazenia. Tego wszystkiego dokonal narod liczacy 4 z groszami miliony ludzi (to nawet nie tyle co populacja Brooklina). Ciekawe.
Kraj Janosika czyli wszystkim sprawiedliwie.....
Ludzie zyja tu skromnie. Ich system daje kazdemu po rowno. Nie ma tu spejalnie bogatych ale tez i nikt nie zdycha z glodu na ulicach. Pani ktora sprzata biuro zarabia 20% mniej niz pan inzynier, a pani co zarzadza odzialem personalnym 20% wiecej. Sotheby's nie otworzy tu w najblizszym czasie swojej filii, rowniez kupienie Bentley'a w firmowym sklepie nie jest mozliwe. Jednak opieka lekarska, szkolnictwo i inne przywileje, (ktore powinny przyslugiwac obywatelowi kazdego cywilizowanego kraju) stoja na wysokim poziomie mimo, ze nic nie kosztuja. Cena to wysokie podatki, podobno jedne z najwyzszych w Europie (ok. 40%). Co by o tym kraju nie powiedziec, trzeba zauwazyc, ze owocami sukcesu swojego kraju cieszy sie rowno cale spoleczenstwo. Zdobycze socjalne tego typu sa bardzo cenne i Finowie widza to w pelni. W typowym domu mieszkalnym znajduje sie chlodnia, gdzie mozna magazynowac zapasy zywnosci, schowek na rowery, schowek na wozki dzieciece, schowek na narty. Oprocz tego jest pralnia, swietlica dla dzieci oraz cos co Finowie uwazaja za jedno z podstawowych praw czlowieka tj. sauna. Wszystko to jest utrzymane we wspanialym porzadku i czystosci.
Jesli ktos lubi badac ustroje spolecznie sprawiedliwe powinien sie osiedlic w Finlandii bo tutaj wprowadzono te idee w zycie z dobrym skutkiem. Trzeba jednak pamietac, ze nie z kazdym narodem mozna cos takiego przeprowadzic.
Gadulow jak na lekarstwo.....
Fin przyszedl do Fina w gosci. Zapukal do drzwi, gospodarz otworzyl i z kamienna twarza gestem zachecil zeby gosc wszedl. Nastepnie wskazal gosciowi stol. Gosc usiadl. Gospodarz wyjal z szafki butelke i postawil na stole. Gosc wyjal z za pazuchy dwie musztardowki i salceson i polozyl obok butelki. Gospodarz rozlal. Wzieli szklo w garsc, wtedy gosc powiedzial: ...zdrowie... Gospodarz sie oburzyl: przyszedles tu gadac czy pic...
Finowie nie ciesza sie opinia wybitnych ekstrawertystow. Sa raczej zamknieci w sobie. Mnostwo czasu musi uplynac zanim przestana gadac o pogodzie przy kazdym spotkaniu. Sprawiaja wrazenie jakby im ktos nasypal srodka nasennego do herbaty. Zaczynaja sie troche rozkrecac jak juz sobie wypija. Czasem nawet Finowi o piecdziesieiu kilogramach zywej wagi zaprawionej wodecznoscia niestraszny rozmowca o szescdziesiat kilo ciezszy. Konczy sie czasem bijatyka, ale zwykle w dzentelmenskim stylu, bo bez noza (co trzeba cenic, bo to oznaka prawdziwego mezczyzny).
Generalnie Finowie nie uznaja jakze modnej dzisiaj "slodyczy biurowej", ktora w wielu krajach przejawia sie pozornym zainteresowaniem Ii troska o los rozmowcy. Sa raczej powsciagliwi i szczerzy. Bywa, ze ta szczerosc sprawia klopoty. Na pytanie klijenta czy da sie cos z tym urzadzeniem zrobic odpowiadaja zgodnie z prawda: nie... W wielu krajach wypadalo by powiedziec: ewentualnie..., dolozymy staran..., wlasciwie to mozna by..., zrobimy wszystko co w naszej mocy..., jak tylko wrocimy do biura zapytamy naszych ekspertow... lub cos w tym rodzaju zamiast szczerego, zgodnego z prawda finskiego: "nie..."
Podobnie jest z przyjaznia u Finow. Nie uznaja kwiecistosci stadiow posrednich. Albo jest sie kumplem albo nie. Aby kumplem zostac uplywa jednak sporo czasu.
Narzeczenstwo to ciezka proba....
W centrum Helsinek, na srodku pasazu w parku, na skladanym krzeselku siedzi odziana w szafranowe sari sucha w pecinach a pelna w ponentach dziewoja. Niesforna burze zlotoblond wlosow poskromila wiankiem z ziela. Ma obok siebie transparent ze zdjeciem Dalai Lamy oraz napis agitujacy o pomoc dla "Cor Tybetu". Przygotowana jest na kazde pytanie i na dodatek rozdaje naparstki przedziwnego napoju blogoslawionego wlasnorecznie przez samego Guru. Mnostwo zarumienionych przechodniow plci wyraznie niepieknej daje sie nabierac na stary jak swiat kawal. Patrzac na ich dobre intencje nie mozna miec im tego za zle. Prawda jest jednak bolesna. Na tydzien przed slubem kolezanki panny mlodej wymyslaja przedziwne "tortury". Wedle zwyczaju dziewczyna nie ma pojecia co ja czeka i musi spelniac wszystkie okrutne instrukcje jak diabel kaprysy Pana Twardowskiego.
Obok przejezdza w pelnym pedzie taczka wypelniona przyszlym zonkosiem, golym jak go P.B. stworzyl, przysypanym z wierzchu zwalami detej kukurydzy. Zwyczaj tortur przedweselnych nie omija nikogo.
"Roznica jak miedzy dniem a noca" - to nie Finskie powiedzonko.....
Finlandia to kraj, gdzie zimy jest tylko dziesiec miesiecy, a potem to nic tylko lato i lato. Lato Finskie jest cudowne. Nie ma upalu, jest tak cieplo jak powinno byc. Wszedzie pelno zieleni. Juz przedmiescia stolicy maja charakter lesnego uzdrowiska. Wszedzie rosna drzewa a o grzyby mozna sie potknac (nikt tego nie zbiera) i wybic zeby. Noc latem to zjawisko umowne, bo do calkowitego mroku nie dochodzi. Slonce tak jakby zachodzilo ale nie do konca. Widno jest przez cala dobe. Jak wiadomo nie ma nic za darmo. Zima finowie placa ciemnoscia za niekonczace sie letnie dni. Finski Kolombo pytajac podejrzanego: ´´co Pan robil w nocy z 12 listopada na 5 lutego´´ wykazalby tylko lekka sklonnosc do przesady.
Na nic tu misjonarze....
Duch w narodzie budzi sie w dniu bezboznego swieta ´´Nocy Letniej´´. Ta ciekawa poganska tradycja obchodow najkrotszej nocy w roku znana byla rowniez u Slowian pod nazwa "Nocy Kupaly", poki jej nie ubrano w zle skrojona komze i ochrzczono imieniem Swietego Jana. Na szczescie w skandynawii tradycja przetrwala zachowujac czesc swego poganskiego charakteru. Wiekszosc obywateli wyjezdza do daczy ukrytych gleboko w dziczy. Tam w gronie przyjaciol przesiaduja w saunie albo popijaja i lowia ryby. Ci co zostaja w Helsinkach schodza sie do Skansenu na wyspie Seurasaari, gdzie wsrod starych finskich chatek, wiatrakow i stodol odbywa sie wielki festiwal Nocy Letniej. Troche to przypomina sredniowieczny odpust. Pelno straganow z jedzeniem, obok kuznia, gdzie na poczekaniu kowal wyciaga z zelaznego preta zgrabne grabki. Dalej stoi stolik speca, ktory z paskow brzozowej kory wyplata kapcie, czapki i inne fikusne przedmioty. Poja tu zbozowym piwem i bimbrem. Na scenie w srodku skansenu odbywa sie przedstawienie. Dzieci jak zaczarowane wpatruja sie w aktorow odzianych w tradycyjne finskie stroje. Po pewnym czasie scena sluzy juz jako parkiet do tanca. Morze par podskakuje w rytm walczykow i poleczek wycinanych za pomoca grzecznej kapeli albo jak kto woli umpa-umpa-band. Zabawa trwa az do momentu kiedy wodzirej w iscie poganskim - finskim jezyku zapowiada zaslubiny mlodej pary. I rzeczywiscie na parkiecie pojawia sie uroczyscie odziana para i dokonuje sie obrzed weselny. Podobno slub zawarty w te noc to dobra wrozba. Wszystkie katy skansenu zaczynaja pustoszec w miare jak zbliza sie polnoc. Narod zaczyna oblegac brzeg Seurasaari skad widac potezny stos drzewa. Ciagle jest widno i tak pozostanie az do rana. Wkoncu plonie stos zbudowany na wielkim, otoczonym woda samotnym glazie. Jakby dla towarzytwa plona mniejsze stosy i pochodnie ustawione na brzegu. Finowie stoja wpatrzeni w te plomienie jak zaczarowani. Ogien ma w sobie jakas magie ktora fascynuje bez wzgledu na okolicznosci i szerokosc geograficzna.
Wariacja na temat.....
Powoli dopala sie stos, i z dalekiej podrozy w zadume ludzie wracaja do wesolego nastroju. Znow parkiet jest pelny i ciala wzdryga skoczna poleczka. Ktos mi tlumaczy, ze takie swieto znane jest tylko w Skandynawii i nigdzie indziej. Coz, nie moge mu pokazac migoczacych na wodzie plonacych wiankow. Przez grzecznosc nie przecze. Moze rzeczywiscie ten zwyczaj znany jest juz tylko w Skandynawii. Zegnam mojego rozmowce dziekujac za wyjasnienie tradycji. Zdziwiony, ze ide gdzies w las a nie tak jak wszyscy w kieruku wesolej poleczki wola za mna. Zostawiam go dziekujac mu za troske. Ide szukac kwiatu paproci.
