Langston Hughes, 1939

Najczarniejszy poeta białej Ameryki

przekład z angielskiego Adam Lizakowski

 

Langston Hughes (ur. 1902r.) w Joplin, Missouri, w średnio zamożnej rodzinie. Jego dzieciństwo nie było szczęśliwe, ale poeta nie cierpiał przysłowiowej nędzy. Po rozwodzie swoich rodziców wędrował z miejsca na miejsce, dzieląc swoją miłość pomiędzy ich dwoje. W okresie wczesnej młodości spędził kilka lat wraz z ojcem w Meksyku, który osiadł tam, prowadząc biznes, a także był właścicielem ziemskim. Chociaż ojciec jego był Murzynem, to nie przepadał za swoimi współbraćmi.

Podczas pobytu w Meksyku poeta nauczył się języka hiszpańskiego. Pisał i mówił płynie po francusku. Wiele lat później umiejętności te przydadzą mu się, do tłumaczenie poezji wielkiego Hiszpana Frederico Garcia Lorki. Dzięki swoim zdolnościom poetyckim otrzymał stypendium na Lincoln University w Pensylwanii, na którym otrzymał tytuł B.A. (bakałarza) w 1929 r.

Debiutował wierszem pt. The Negro Speaks of Rivers, (Murzyn mówi o rzekach), w czerwcu 1921 r. w pismie murzyńskim The Crisis. Redaktorem tego pisma był W.E.B.Du Bois, człowiek o bardzo dużej osobowości. To dzięki niemu wielu murzyńskich młodych poetów rozpoczynało swe kariery literackie. Na początku XX wieku pełnił on rolę murzyńskiego guru w ruchu tzw. Harlem Renaissance, do którego należeli m.in. Wallace Thurman, Countee Cullen, Jessie Fausset.

Du Bois pierwszy zwrócił uwagę na piękno i bogactwo folkloru murzyńskiego, na podwójną świadomość, podwójną duszę, podwójne myśli, podwójne niepowodzenia, w jednym ciele. Pisał o tym w eseju pt. The Souls of Black Folk (1903). Do tych samym myśli powróci Hughes w swoim sławnym eseju pt. The Negro Artist and the Racial Mountain (1926), opublikowanym w The Nation. Jeśli czołowym przedstawicielem Renesansu Harlemu był Du Bois, to na pewno Langston Hughes był głównym i najzdolniejszym poetą tego ruchu. Obaj bardzo gorąco angażowali się w działalność społeczną a przede wszystkim w pisanie, tworząc poezję na bardzo wysokim poziomie.

Chociaż Hughes wiele lat później powie o sobie jako o poecie ludowym, uginając się pod pręgieżem akademickiej krytyki, w chwili zwątpienia w siebie samego. Ale ta sama krytyka literacka po jego śmierci okrzyknie go największym czarnym poetą Ameryki. Czarnym Waltem Whitmanem. Głównie świat akademicki był przeciwko poecie, nie znajdując w jego poezji wartości uniwersalnych. Nie rozumiejąc jej znaczenia, nawet pomniejszając znaczenie poety, krytykując go za płycizmy intelektualne. Jakby celem poety, czy poezji było zastąpienie wierszem filozofów, filozofii, czy metafizyki, nie wspominając już o religii i kapłanach.

Nim przyszły poeta osiągnął dwudziesty piąty rok życia w 1926 roku, opublikował swój pierwszy tomik pt. The Weary Blues. Po wydaniu drugiego tomiku pt. Fine Clothes to the Jews (1927) został obwołany, Poet Laureate of the American Negro. Podczas wizyty na Haiti w roku 1931 został przedstawiony wybitnemu haitańskiemu poecie Jacques Roumain, (później Hughes zostanie tłumaczem jego twórczości), który zwracał się do niego jako największego murzyńskiego poety, jaki zaszczycił swoją obecnością Haiti.

2

W 1967 roku, poeta Leopold Senghor z Senegalu, (kilkakrotny kandydat do literackiej nagrody Nobla), jeden z najwybitniejszych przedstawicieli czarnej Afryki, został zapytany podczas udzielanego wywiadu amerykańskim dziennikarzom:

 W których wierszach amerykańskich znajduje pan najwięcej murzyńskości? odpowiedział;
- Ach, w poezji Langstona Hughes. Langston jest najspontaniczniejszy jako poeta i najczarniejszy jako poeta i najczarniejszy w ekspresji. W jego własnym kraju nie doceniono go, dlatego są różne opinie.

Chociaż na początku swojej kariery literackiej został zauważony i deceniony jego sytuacja finansowa przez całe życie była nie najlepsza. Sława jaką się cieszył nie pozwalała mu na korzystanie z niej tak jakby się niektórym mogło zdawać. Od czasu do czasu ktoś postawił mu drinka, chwaląć się, że pił z poetą laureatem. Przez całe życie chwytał się różnych zawodów z większym czy mniejszym powodzeniem. Gdyby nie zamożne wdowy, białe kobiety, (Neol Sullivan) które się nim opiekowały, pomagając mu finansowo, zachęcając go do tworzenia, dorobek jego byłby o wiele uboższy. O tej pomocy w swojej twórczości Hughes nie wspomina, ubolewając nad losem i niedolą swoich czarnych pobratańców. Z ich życia, które było jego własnym życiem czerpał natchnienie. Jest to bardzo ciekawy proces stawania się, ponieważ przez ten proces rodził się poeta nie tylko autor kilku czy kilkunastu wierszy, ale całe zjawisko poetyckie, które jest o wiele ważniejsze niż sama poezja.

Dobrze zrozumieć to zjawisko nie sposób, jeśli nie pozna się biografii poety, która jest bardzo bogata w fakty i szczegóły charakterystyczne dla pierwszej połowy XX wieku. Rosnący sprzeciw czarnej ludności przeciw białej, narodziny faszyzmu i komunizmu w Europie, oraz wzrost amerykańskiego imperializmu. Wielka depresja gospodarcza w Ameryce, krach na giełdzie. To także narodziny jazzu i bluesa, muzyki do której Hughes napisze wiele piosenek i ballad bluesowych. Masowa wędrówka Murzynów z rolniczego południa do wielkich przemysłowych miast północy. Czarni niewolnicy bawełnianych pól w miastach powiększą klasę bezrobotnego proletariatu mieszkającego na ulicy, a w wielu przypadkach życie ich będzie jeszcze gorsze niż w barakach południa. Świadomość tego bardzo ułatwi nam zrozumienie wierszy Hughesa.

Bardzo ciekawie i żartobliwie mówił Hughes o swoich początkach poetyckich we wspomnieniach, które zostały opublikowane przez Raymonda Smitha w eseju pt. Hughes: Evolution of the Poetic Persona. Wypowiedź ta została zamieszczona w kwartalniku Literary Imagination (lato 1974), wydawanym przez Department of English Georgia State University.

...Jak zostałem poetą? Przez przypadek. Zostałem wybrany na stanowisko klasowego poety w Clevelands Central High. Byłem Murzynem, Murzyni powinni mieć poczucie rytmu. W Ameryce większość białych myśli, że wszyscy czarmi umieją śpiewać, tańczyć, mają wrodzone poczucie rytmu. Moi koledzy z klasy wiedzieli, że wiersz powiniem mieć rytm, to zdecydowało, że jednomyślnie wybrali mnie. Nigdy wcześniej nawet nie przyszło mi do głowy być jakimś poetą czy pisarzem...

3

W ten sposób rola poety została nałożona na Hughesa przez przypadek, albo być może przez stary zwyczaj. Był Murzynem w białym społeczeństwie. Pasowanie go na poetę miało wymiar symboliki społecznej. Czarny kolor skóry uczynił z niego poetę. Ten przypadek, a może tylko anegdota wymyślona, aby nadać większego znaczenia poecie, naznaczyła i utwierdziła jego misję bycia rzecznikiem społeczeństwa o ciemnym kolorze skóry. Hughes zrobił z koloru swojej skórzy narzędzie walki z otaczającym go światem białych. To co dla innych Murzynów było nie do pomyślenia Hughes wykorzystuje jako swoje atuty. Nie pierwszy to raz w dziejach historii liteatury poezja bierze na swoje barki ciężar odpowiedzialmości za losy narodu.

Bardzo ciekawa jest jego twórczość z lat trzydziestych i czterdziestych tj. okresu II wojny światowej i tuż po niej. Poezja, która wtedy powstawała miała smak ideologii lewackiej. W latach trzydziestych podróżuje poeta po Europie, jest korespondentem wojennym w Hiszpanii, (dla Baltimore Afro-American Newspaper i innych czasopism murzyńskich) odwiedza, Francję, Włochy, Rosję, Chiny, Japonię. Spotyka się z wieloma wybitnymi ludźmi pióra: Pablo Neruda, W. H. Auden, Berthold Brecht czy Ernest Hemingway. W tym czasie pisze poezję społecznie zaangażowaną, w której np. napad armii hitlerowskich na Sowiecką Rosję porównuje do prześladowania czarnych przez białych. W jego poezji tego okresu daje się odczuć pogróżka, czy wezwanie dla amerykańskiego imperializmu, aby uważał, bo jest jeszcze inna na świecie siła, która weźnie w obronę biednych i słabych, prześladowanych i wykorzystywanych. W komunistycznej czerwonej gwieździe widzi nie tylko zbawienie dla ludzkości, ale i dla swojej rasy. Jego radykalizm osłabnie w latach pięćdziesiątych, (1953) gdy publicznie w Waszyngtonie potępi się, za okres błędów, przed komisją senatora Josepha McCarthy'ego. Nie uchroniło to jednak poety przed atakiem prawicy przez szereg następnych lat.

Uważam jednak, że taka postawa poety wynikała nie z pobudek ideologicznych, ale z ekonomicznych. (Poeta nigdy nie należał do Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych). To bieda i nędza człowieka wyzyskiwanego nie tylko czarnego, pchała do utopi komunistycznej. Czy nie w podobny sposób zostali oszukani polscy chłopi manifestem PKWN ? Uderza w jego poezji ton socrealizmu i gdyby jego twórczość znana była szerzej w Polsce pod koniec lat czterdziestych, podejrzewam, ze zostałby on uznany za ojca socrealizmu.

Żartuję. Wydaje mi się, że jednak bliższe będzie stwierdzenie, że poezja jego ma więcej z poezji Majakowskiego niż z socrealistów. Dlatego że obaj byli bardzo naiwni w swoim rozumieniu świata komunistycznego, szlachetni, wręcz dziecinni, wiersze ich pulsowały energią i wiarą w lepsze jutro świata ludzi pracy. Socrealiści znali okres 20 lecia międzywojennego, wiedzieli czym pachnie komunizm, wielu z nich na własnej skórze doświadczyło komunizmu już podczas wojny hiszpańskiej.

W latach 1932, 1933 Hughes przebywał wraz z grupą murzyńskich intelektualistów w Rosji Sowieckiej na zaproszenie Stalina. Miał tam powstać propagandowy film o tym jak bardzo są gnębieni Murzyni w Ameryce, ale pomysł nigdy nie został zrealizowany. Z tego okresu pochodzą wiersze Goodbye Christ (Żegnaj Chrystusie)

4

oraz Good Morning Revolution, (Dzień Dobry Rewolucjo). Przypominające rewolucyjną poezję rosyjską, chociażby Majakowskiego, z którą musiał zetknąć się poeta przebywając w Moskwie. Stąd też zapewnie wpływ tej poezji na jego twórczość z tego okresu.

Hughes nie był wyjątkiem wśród intelektualistów amerykańskich w swoim sympatycznym myśleniu o Związku Radzieckim, w którym dostrzegał obrońcę (wielkiego brata) przed wyzyskiem człowieka przez człowieka, a w jego rozumieniu, kapitalistycznego wyzysku czarnego człowieka przez białego. Jeśli nie wszyscy akademiccy intelektualiści myśleli tak samo jak on, nie byli jawnie lewicujący, to na pewno większość z nich miała duże ciche skłonności ku lewicy. Dlatego dzisiaj jest nie trudno zrozumieć nam Polakom, czy Wschodnio-Europejczykom dlaczego Ameryka, wzór demokracji, aż tak ustępowała wobec zapędom dyktatorskiej Rosji komunistycznej, i tak łatwo Roosevelt podjął decyzję oddania pół Europy we władanie czerwonej gwiazdy.

Langston Hughes umarł w roku 1967. Zostawił ponad tuzin tomików, poza poezja i prozą, parał się także dramatem, pisał muzykale, piosenki i wierszyki dla dzieci, był dziennikarzem. Jego twórczość była publikowana w wielu antologiach i tłumaczona na wiele języków. Hughes jako zjawisko poetyckie funkcjonuje w świadomości społeczności murzyńskiej jako poeta narodowy. Jak już wspomniałem jest on uznany za nowego czarnego Walta Whitmana, z którym bardzo dużo go łączyło.

Od Whitmanowskiego spojrzenia na Amerykę do zagadnień społeczno moralnych, przechodzących w społeczne zaangażowanie. Wielkim atutem poetyckim poety jest jego przemikliwość w obserwacji życia, duże wyczucie społeczeństwa, poczucie człowieczeństwa, potoczny język zrozumiały dla wszystkich o silnym zabarwieniu indywidualizmu. Jego ballady bluesowe opiewające losy czarnych są dla mnie wzruszającym dokumentem nie dawnej historii czarnej Ameryki, która nadal trwa.

Tę Whitmanowską postawę poetycką godnie reprezentował także Carl Sandburg, wielki wzór poetycki dla Hughesa. Tak jak dla Whitmana weną poetycką była fascynacja światem i życiem, Ameryka i demokracja amerykańska, której był piewcą, tak dla Sandburga weną poetycką było Chicago i Środkowy Zachód Ameryki, tak dla Hughesa weną poetycką była murzyńskość. Był Murzynem, który szukał swojego miejsca w świecie białego człowieka, który nie mógł i nie chciał pogodzić się z bycia obywatelem drugiej kategorii. Jego przygoda z lewicą amerykańska, czy nawet otarcie się o komunizm, to nic innego jak tylko forma protestu i cichych nadziei na lepsze jutro. Obaj poeci Sandburg i Hughes byli wiernymi uczniami starego nauczyciela Walta Whitmana, barda poety bratającego się z prostym ludem.

Warto przy okazji wspomnieć o największym uczniu Whitmana ostatnich lat Allanie Ginsbergu. Synu emigrantów rosyjskich Żydów, urodzonym już w Ameryce, który jak jego wielcy poprzednicy (przeze mnie wymienieni), przez ostatnie czterdzieści lat, poezją wyśpiewuje Amerykę. Ginsberg do problemów polityczno społecznych, rasowo wolnościowych, wyzysku kapitalistycznego biednych przez bogatych. Do swojej walki piórem dorzucił jeszcze jeden problem; dyskryminacja seksualna, jawnie opowiadając się w swoich wierszach za homoseksualizmem. Jego wielcy poprzednicy wierzyli i spierali się z Bogiem, Ginsberg odrzucił Boga ze swojej poezji, choć wielokrotnie do niego się odwołuje.


24

Murzyn
Jestem murzynem:
  Czarny jak czarna jest noc,
  Czarny jak czeluście mojej Afryki.

Byłem niewolnikiem:
  Cezar kazał mi myć swoje progi.
  Czyściłem buty Waszyngtona.

Byłem robotnikiem:
  Pod moimi rękami rosły piramidy.
  Mieszałem zaprawę murarską
  na budynek Woolwortha.

Byłem śpiewakiem:
  Przez całą drogę z Afryki do Georgii,
  Śpiewałem pieśni smutku.
  Stworzyłem ragtime.

Byłem ofiarą:
  Belgowie obcinali mi dłonie w Kongo.
  Oni wciąż linczują mnie w Mississippi.
Jestem Murzynem:
  Czarny jak czarna jest noc.
  Czarny jak czeluście mojej Afryki.

311

Śnię świat
Śnię świat w którym człowiek
Nie będzie gardził żadnym drugim człowiekiem,
W którym miłość pobłogosławi ziemię
A pokój ozdobi swoje ścieżki.

Śnię o świecie w którym wszyscy,
Poznają słodkość drogi wolności.
W którym chciwość nie czerpie soków z duszy,
Ani skąpstwo nie niweczy naszego dnia.

Śnię świat w którym czarny czy biały
Jakiejkolwiek rasy będziesz
Podzielisz szczodrość ziemi
A każdy człowiek będzie wolny.

Gdzie nikczemność spuszcza głowę
A radość jak perła
Służy potrzebom całej ludzkości
O takim śnię, moim świecie!

252

Ku Klux
Wyprowadzili mnie
Do jakiegoś odludnego miejsca
Powiedzieli: czy wierzysz
We wspaniałą białą rasę?

Odpowiedziałem: panie,
Prawdę ci powiem,
Uwierzę we wszystko
Jeśli, tylko mnie uwolnisz.

Biały człowiek powiedział: chłopcze,
Czy to może być,
Stojąc tutaj
Odpyskowujesz mi?

Uderzeli mnie w głowę
Znokautowali,
Następnie skopali leżącego na ziemi.

Członek klanu powiedział: - czarnuchu
Popatrz mi w twarz -
I powiedz, że wierzysz
We wspaniałą białą rasę.

60

Rozczarowanie
Byłbym raz jeszcze naiwny
Zwyczajny i czysty
Jak ziemia,
Jak deszcz,
Nawet nie znałbym
Czarnego Harlemu,
Dzikiego śmiechu
Twojej radości
Ani słonych łez
Twojego bólu.
Bądź dla mnie dobre
O, wielkie mroczne miasto.
Pozwól zapomnieć.
Nie przyjdę
Do ciebie już więcej.

49

Wysiadywanie w Parku
Siedziałem na ławkach parkowych w Paryżu
Głodny.
Siedziałem na ławkach parkowych w Nowym Jorku
Głodny.
Mówiłem:
chcę pracy
chcę pracować.
Powiedzianio mi:
Nie ma pracy.
Nie ma zajęcia.
Więc siedziałem na parkowych ławkach
Głodny.
Środek zimy,
Dni głodu,
Bez zajęć,
bez pracy.

48

Bóg do głodnego dziecka
Głodny dzieciaku
Ja nie stworzyłem tego świata dla ciebie
Nie wykupiłeś żadnych akcji w moich liniach kolejowych
Nie zainwestowałeś w moje przedsiębiorstwo
Gdzie są twoje udziały w standard oil?
Stworzyłem świat dla bogatych
I tych co będą bogatymi
I tych co zawsze byli bogatymi.
Nie dla ciebie,
Głodny dzieciaku.

446

Stary Walt
Stary Walt Whitman
Poszedł znajdować i szukać
Znajdując mniej niż szukał
Szukając więcej niż znalazł
Pamiętając o każdym detalu
Szukania czy znajdywania

Szczęśliwy zarówno
w szukaniu jak w znajdowaniu.
Pamiętając o każdym detalu,
Stary Walt poszedł szukać
I znajdować.

175

Rewolucja
Wielki tłumie, który nie znasz strachu
Przyjdź tutaj!
I podnieś twoją rękę
Przeciwko temu człowiekowi
Z żelaza, stali i złota
Który kupował i sprzedawał
Ciebie -
Każdego -
Przez ostatni tysiąc lat
Przyjdź tutaj
Wielki tłumie który nie znasz strachu
Rozszarp go na kawałki
Rozedrzyj jego złote garło
Od ucha do ucha,
I zakończ jego czas na zawsze
Teraz -
Tego roku -
Wielki tłumie który nie znasz stachu.

166

Żegnaj Chrystusie
Słuchaj, Chryste
Dobrze czyniłeś w twoich czasach, sądzę -
ale te czasy teraz się skończyły.
Oni dopisali ci świetne opowiadanie, także,
Zwane Biblią -
Ale teraz to jest martwe
Papieże i kaznodzieje
Zarobili na tym za dużo pieniędzy.
Oni sprzedali cię zbyt wielu.

Królom, generałom, rabusiom, mordercom -
Nawet carowi i kozakom
Nawet kościołowi Rockefellera
Nawet do The Saturday Evening Post.
Na nic więcej się nie nadajesz
Oni kupczyli tobą
Aż wyświechtałeś sie.

Żegnaj,
Panie Boże Jezu Chryste Jehowa.
Spadaj stąd teraz
Zrób miejsce dla nowego faceta bez żadnej religii
Prawdziwego faceta o nazwisku
Marks Komunista Lenin Chłop Stalin Robotnik Ja -

Powiedziałem JA!

Ruszaj stąd teraz
Zwijaj się, Panie
I proszę weź ze sobą Świętego Gandhiego gdy odejdziesz
I świętego papieża Piusa
I świętą Aimee McPherson
I wielkiego świętego czarnego Bectona
Z Consecrated Dime
I doddaj gazu, Chrystusie
Ruszaj!

Nie ociągaj się
Ten świat od teraz jest mój -
I nikt nie sprzeda MNIE
Królowi, czy generałowi
Lub milionerowi.

165

Zawsze tak samo
Wszędzie jest tak samo dla mnie:
W dokach Sierra Leone,
Na polach bawełnianych w Alabanie,
W kopalniach diamentów w Kimberley
Na kawowych wzgórzach Haiti
Na bananowych polach w Ameryce Centralnej
Ulicach Harlemu
I miastach Maroka i

Tripolisu Czarny:
Wykorzystany, bity i okradany,
Postrzelony i zabity
Krew płynąca w
Dolary
Funty
Franki
Pesety
Liry

Za bogactwo wykorzystujących -
Krew, której nigdy nie odzyskam.
Lepij żeby moja krew
Wpłyneła w głębokie kanały Rewolucji
Wpłyneła w mocne ręce Rewolucji,
Plamiąc wszystkie flagi na czerwono
Wyprowadzając mnie z

Sierra Leone
Kimberley
Alabamy
Cetralnej Ameryki
Harlemu
Maroka
Tripolisu

I wszystkie ziemie czarnych, wszędzie
Ta siła która zabija
Ta moc która kradnie.
I ta chciwość która o nic nie dba.

Lepiej żeby moja krew zmieszała się z krwią
Walczących robotników świata -
A każdy kraj będzie wolny od

złodziei dolarów
funtów
franków
pestów
lirów
złodziei życia

Dopóki Armie Czerwone Międzynarodowego Proletariatu
Twarze ich czarne, białe, oliwkowe, żołte, brązowe,
Jednością podniosę krwawo - czerwoną flagę, która
Nigdy nie opadnie !

65

Strażnik marzenia
Przynieście mi wszystkie swoje marzenia,
O marzyciele,
Przynieście mi wszystkie
Melodie waszego serca
Abym mógł owinąć je
W niebieski obłok - płótna
Z dala od zbyt szorstkich paluchów
Świata.

99

Izba chorych
Jak cicho
Jest w tej izbie chorych
Gdzie na łóżku
Milcząca kobieta leży pomiędzy dwoma kochankami -
Życiem i Śmiercią,
I wszyscy troje nakryci prześcieradłem bólu.

385

Amerykańska zgryzota
Jestem amerykańską zgryzotą -
Skałą na której wolność
Stawia swój paluch -
To wielka pomyłka
Którą Jamestown
Popełnił dawno temu.

297

Good Morning, Stalingrad
Goodmorning, Stalingrad!
Mnóstwo ludzi, którzy nie lubią ciebie
Wydali cię śmierci.
Ale ty nie umarłeś!

Goodmorning, Stalingrad!
Tam gdzie ja mieszkam w Dixie
Rzeczy mają się źle -
Ale nie są beznadziejne
Nadal nie mogę powiedzieć
Goodmorning Stalingrad!
I nie jestem taki głupi
Ale wciąż nie wiem
Czy tak długo jak twoja czerwona gwiazda
Oświetla niebo
Nie umrzemy.

Goodmorning, Stalingrad!
Jesteś pół świata stąd lub dalej
Ale kiedy twoje działa huczą,
One huczą dla mnie -

I dla każdego
Kto chce być wolny.

Goodmorning Stalingrad!
Niektórzy ludzie próbują powiedzieć w ten sposób
Że jesteś naszym sprzymierzencem tylko na dziś.
Tak może być - dla tych którzy tego chcą.
Ale jak dla mnie - jesteś moim sprzymierzeńcem
Dopóki my wszyscy nie będziemy wolni.

Goodmorning, Stalingrad!
Kiedy oszuści i ludzie klanu
Podnoszą głowy i źle się dzieje
Potrafię patrzeć przez ocean
I widzę gdzie prości robotnicy jak ja
Także podnoszą swoje głowy, z bronią w ręku
Aby wypędzić faszystów z kraju.
Stanełeś pomiędzy nami dobrze
Stalingradzie!
Ludzie, którzy nienawidzą twego czynu
Oddaliby ciebie śmierci-
Oni byli zadowoleni

Ale ty nie umarłeś!

I nie umrzesz
Tak długo jak ja jestem tobą
A ty mną -
Bo wszędzie masz sprzymierzeńców
Po całym świecie, którzy troszczą się
I oni
Są z tobą na dłużej
Niż tylko na dzisiaj.

Słuchaj! Nie mam radia -
Nie mogę przesłać wiadomości na falach eteru
Ale sądzę, że możesz mnie usłyszeć
Jakimś sposobem, daleko stąd
I wiem, ty wiesz
Z przekonaniem mówię
( Być może szeptem
Aby nie podać się Klanowi)
Goodmorning, Stalingrad!
Cieszę się
Ty nie umarłeś!

GOODMORNING, STALINGRAD!

296

Ja i moja pieśn
Czarny
Jak łagodna noc
Czarny
Jak przyjemna i cicha noc
Czarny
Jak tłusta urodzajna ziemia
Ciało
Z Afryki
Mocne i czarne
Jak żelazo
Najpierw wytopione
W Afryce
Pieśń
Z Afryki
Głeboka i soczysta
Bogata
Jak czarnoziem
Mocna
Jak czarne żelazo
Miła
Jak czarna jest noc
Moja pieśń
Z czarnych ust
Afryki
Głęboka
Jak urodzajna ziemia
Przyjemna
Jak czarna noc
Mocna
Jak pierwsze żelazo
Czarne
Z Afryki
Ja i moja
Pieśń
Murzyn mówi o rzekach
Znałem rzeki:
Znałem rzeki starożytne jak świat i starsze
od nurtu krwi w żyłach człowieka.

Moja dusza rozrasta się głęboko jak rzeki.

Kąpałem się w Eufracie gdy poranki były
młode.
Wybudowałem swoją chatę nad Kongo i ono
kołysało mnie do snu.
Spoglądałem na Nil i wznosiłem nad nim
piramidy.
Słyszałem śpiew Mississippi gdy
Abe Lincoln udawał się do Nowego Orleanu,
  widziałem jej muliste łono
  złocące się w zachodzie słońca.

Znałem rzeki:
Starożytne, mroczne rzeki.

Moja dusza rozrasta się głęboko jak rzeki.

Przekład z języka angielskiego Adam Lizakowski
San Francisco - Chicago 1987 - 1996

Źródła
Wszystkie tłumaczone wiersze pochodzą z:
The Collected Poems of Langston Hughes
Editor Arnold Rampersad
Associate Editor David Roessel
Biblioteka XX wieku Amerykańskiej Literatury New York 1978

46

Ja, także
Ja także śpiewam Amerykę.

Jestem ciemniejszym bratem.
Oni wysyłają mnie jeść do kuchni
Gdy przychodzą goście,
Ale ja się śmieję
Mam apetyt
Rosnę w siłę.

Jutro,
Ja będę przy stole
Gdy przyjdą goście.
Nikt się nie odważy
Powiedzieć do mnie,
- Jedz w kuchniú
Wtedy
Poza tym oni,
Zobaczą, jak jestem piękny
I zawstydzą się -

Ja, też jestem Ameryką.

86

Mosiężne spluwaczki
Czyść spluwaczki, chłopcze.
  Detroit,
  Chicago,
  Atlantic City
  Palm Beach.
Czyść spluwaczki.
Para w hotelowych kuchniach,
Dym w hotelowych hollach
Flegma w hotelowych spluwaczkach:
Częścią mojego życia.
  Hej, chłopcze!
  Pięć centów,
  Dziesięć centów,
  Dolar,
  Dwa dolary na dzień
Hej, chłopcze
Pięć centów
Dziesięć centów
Dolar
Dwa dolary
Kup buty dziecku.
Zapłać mieszkanie
Gin w sobotę,
Kościół w niedzielę.
  Mój Boże!
Dzieci, i gin, i kościół,
Kobiety i niedziala
Wszystko zmieszane
  z dziesięciocentówkami i
dolarami i czystymi spluwaczkami
i czynszem za mieszkanie.
  Hej chłopcze!
Błyszcząca się mosiężna spluwaczka jest
Piękna dla Pana Boga. Błyszczący
Wypolerowany mosiądz jak czynele
tancerzy Króla Dawida,
Jak kubki do wina Salomona.
  Hej, chłopcze!
Czysta spluwaczka na ołtarzu Pana Boga.
Czysta błyszcząca spluwaczka cała wypolerowana jak nowa -
Przynajmniej to mogę ofiarować
  Chodzże tutaj chłopcze!
159

Stacja Pennsylwania
Stacja Pennsylwania w Nowym Yorku
Jest podobna do wielkiej starodawnej bazyliki
Która sięga wieżami ponad strach ciemności,
Jak bastion i ochrona dla duszy.

Ludzie, spieszący się samotnie
I ci, którzy nadchodzą tłumnie z daleka,
Przechodzą przez to wielkie
Nagromadzenie stali i kamienia,
Do pociągów, albo wychodzą z nich w dzień.

Tak jak we wspaniałych starododawnych bazylikach
Trwało nieustajace poszukiwanie marzenia o Bogu
Tak tutaj poszukiwania trwają w każdej duszy
Niektóre znalezione ziarno zakiełkuje na ziemskim podole
Niektóre znalezione ziarno zakiełkuje świętym drzewem
Aby wysławiać ziemię - i ciebie - i mnie.

220

Brzask w Alabanie
Kiedy zostanę kompozotorem
napiszę sobie jakąś muzykę o
Brzasku słońca w Alabanie
I włożę w nią najczystsze pieśni
Wstające z ziemi jak mgła bagienna
I spadające z nieba jak delikatna rosa.
Włożę w nią jakieś wysokie, wysokie drzewa
I zapach sosnowych igieł
I zapach czerwonej gliny po deszczu
I długie czerwone karki
I twarze kolorowych maków
I wielkie brązowe ramiona
I pole oczu stokrotek
Czarnych i biało czarnych biało czarnych ludzi
I włoże białe ręce
I czarne ręce i brązowe i źółte ręce
I ziemi ręce z czerwonej gliny
Dotykające wszystkich delikatnymi palcami
I dotykające się nawzajem naturalnie jak rosa
W tym świcie muzyki kiedy ja
Zostanę kompozytorem
I napiszę o brzasku słońca
W Alabanie

539

Młodociany narkonam
Mały chłopiec,
Który nakłuwa igłą swoje ramię
I szuka wyjścia w inne doczesne marzenia
Który szuka wyjścia w oczach, które opadają
I uszach, które zamykają się na krzyki z Harlemu
Nie może wiedzieć, oczywiście
( I nie ma sposobu na to, aby zrozumiał)
Wschód słońca, którego nie widzi
Rozpoczynającego się w jakimś innym kraju,
Przeznaczonemu z pewnością powodzi - i wkrótce
Właśnie ten pokój w którym zostawia
Swoją igłę i łyżkę
Ten właśnie pokój w którym dzisiaj powietrze
Jest ciężkie od narkotyku
Jego rozpaczy.

  (Jednakże mało może dać
  promień jutrzejszego słońca
  temu kto nie będzie żył)

Szybko, wschodzie słońca, przyjdź -
Zanim grzyb bomby
Zatruje jego śmierdzące powietrze
Lepszą śmiercią.
Niż ta, którą tutaj przyżywa
Z ohydnymi narkotykami
Które przyniosą dzisiejszą ulgę
W truciźnie z rozpadu
Naszego spokoju.

- Łatwiej jest dostać narkotyk
  niż pracę.

Tak, łatwiej jest dostać narkotyk
niż pracę -

nocną czy dzienną pracę,
dla młodzieży, przedpoborowych,
tymczasowę pracę na całe życie,
Szybko, wschodzie słońca przyjdź,
Wschodzie słońca z Afryki,
Szybko przyjdź!
Wschodzie słońca, proszę przyjdź!
Przyjdź, przyjdź!

547

Obiadowy gość: ja
Wiem, jestem
Murzyński Problem
Karmiony i pojony
Odpowiadam na typowe pytania
Które nachodzą biały umysł
Który z afektacją
Chce zgłębić
Dlaczego i skąd
Czarność USA-
Dziwiąc się jak rzeczy potoczyły się
W obecnej demokratycznej nocy,
Mrucząc cicho
Nad fraises du bois,
  - Tak bardzo się wstydzę, że jestem biały:

Homar jest przepyszny,
Wino boskie,
W centrum mojej uwagi
Przy adamaszkowym stole,
Być problemem na
Park Avenue o ósmej
Nie jest tak źle
Rozwiązania tego problemu
Oczywiście, poczekajcie.

indeks - Ameryka