Wolni Najmici są nieformalnym klubem towarzyskim. Oznacza to że zarówno przynależność jak i udział jest dobrowolny. Nie ma składek, obowiązkowego regulaminu ani legitymacji partyjnej. Wspólne zainteresowania są klejem który łaczy członków. Zwłaszcza te zainteresowania, które wymagają grupowego działania lub współpracy. Mimo że główna strona na www jest po polsku, nie jest to klub polskojęzyczny. Język jest tylko jednym z wielu spoiw tej konstrukcji. Jego członkowie znają się osobiście, lub zaocznie. Nie znaczy to że każdy zna każdego, jest to raczej duża pajęczyna na której mieszka wiele pająków. Każdy z nich zna swych sąsiadów, lecz nie wszystkich. Oznacza to też że nie ma przywódcy. Jest to jednowarstwowa organizacja. Piramida o kształcie naleśnika na patelni.
Iwona przykręca gaz by naleśnik się nie przypalił ani nie wystygł. Ona też zachęca by każdy napisał coś o swoich doświadczeniach. To jest wizytówką
Najmitów, ale i to nie jest konieczne. Wystarczy chęć szczera.
W 1989 roku kilku przyszłych Najmitów skrzyknęło się w internecie i wyprawiło na wycieczkę w Wysokie Sierry (Kalifornia). Źródłem adresów była wówczas ogólnodostępna lista abonentów Donosów. Tam powstał pomysł kolejnych wspólnych wyjazdów. Pierwszym był Rajd w Dolinie Śmierci. Tak pozostało. Spoiwo turystycznego ducha zostało wzmocnione innymi zainteresowaniami. Każdy kto ma coś do podzielenia się z innymi, znajdzie wsród uczestników bratnią duszę.
Czynnościami którymi Najmici się nie zajmują są: religia, polityka i handel. Te funkcje pozostawiamy innym organizacjom. Działalność, wymagająca czasu lub pieniędzy jest prowadzona przez woluntariuszy. Starożytni Rzymianie nie mieli powonienia - pieniądz śmierdzi! Pecunia olet! Sam wąchałem.
Zawartość strony Najmitów jest copylefted. Czyli - jest własnością publiczną. Każdy może skorzystać z zamieszczonych tu materiałów pod warunkiem że uszanuje prawa publicznej własności lub przynajmniej powiadomi autora.